niedziela, 25 października 2015

5 dpt - dzień wyborów



Dzień wyborów, zmiana czasu w nocy...

Przed 8 rano obudził nas nasz 9-letni brat. Standardowo krzyki, piski. Dla niego dłuższa możliwość pospania nie istnieje.
Mimo próby ponownego zaśnięcia nie udało mi się to już.
Wszyscy wstaliśmy więc razem z nim.

Rodzice na 12 poszli z bratem do kościoła  - u nas w parafii był obraz Maryi. Kolejny raz będzie tu znowu za 50 lat.

My z siostrą i jej chłopakiem pojechaliśmy po dziadka. Zabraliśmy go i pojechał z nami do okręgu wyborczego zagłosować.

Oddaliśmy głos na mniejsze zło. Dobry wybór w przypadku władzy nie istnieje. Każdy z nich później działa tylko pod siebie.

Po oddaniu głosu pojechaliśmy do nas do domu.
Zjedliśmy obiad i dziadek chciał już wracać do siebie, to siostra go odwiozła.

O 18 pojechaliśmy ze znajomymi do pizzerii. Chłopacy liczyli na to, że będą puszczać w lokalu mecz. Niestety przeliczyli się. 

Zjedliśmy i wróciliśmy do domu bo Młody chciał z nami oglądać Harrego Pottera :)

Co do przeziębienia to jest już troszkę lepiej.

Cycki nie bolą i w sumie to nie wiem czy to powód do radości czy nie...
Temperatura 36,8 stopni, czyli tyle co wczoraj. Ból brzucha nadal.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP