poniedziałek, 19 października 2015

Policja, komenda, a ja w niej, czyli o popełnieniu przestępstwa


Dzisiaj kolejny ciekawy dzień za mną.

Wiem już jak wygląda przesłuchanie na policji.
Zacznę więc od początku swoją opowieść z cyklu ,, Przygody Katarzyny G." :)

Zamówiłam miesiąc temu buty na jednym z serwisów. Wszystko ładnie pięknie. Zrobiłam przelew tego samego dnia, wymieniałam korespondencję ze sprzedającą. Niby wszystko oki.
Później zaczęła coś kręcić, wymyślać różne historie dlaczego paczka nie dochodzi do mnie i zwodziła mnie dalej. 

Nic złego nie podejrzewałam ponieważ w tym miejscu zamówiłam już bardzo dużo rzeczy i zawsze bez problemu do mnie przychodziły zamówione produkty.

Po 16 dniach to wszystko zaczęło mnie już denerwować. Napisałam, że albo dostanę zamówiony  towar, albo chcę zwrot pieniędzy.
Zgodziła się oddać pieniądze.
I tylko na obietnicy się skończyło.

Udało mi się skontaktować z innymi dziewczynami, które też zostały oszukana przez tą nieuczciwą sprzedającą. Okazało się, że składają zawiadomienie na policję.

Minął miesiąc, a ja dalej nie dostałam paczki ani pieniędzy, więc udałam się dzisiaj na komendę policji.
Byłam na miejscu przed 14. Pani z recepcji zadzwoniła do kogoś poinformować w jakiej sprawie przyszłam.

Dopiero o 14:40 wyszedl do mnie młody policjant.
Śmiał się, że dopiero za 20 minut zaczyna pracę jednak zajmie się już mną zamiast kolegi, który właśnie szedł już do domu.
Dałam policjantowi wszystko co przywiozłam ze sobą - wydruki rozmów, maile, potwierdzenie przelewu i zaświadczenie o popełnieniu przestępstwa.
Myślałam, że zostawię tylko te papiery, a tu okazało się, że pan musi jeszcze opisać całą sytuację w komputerze.

Ech co ja tam przeżyłam ;)
Byłam obiektem zainteresowania tych niewyżytych samców hehe
Pisząc zgłoszenie policjant nie mógł się skupić. W między czasie przez pokój przewinęło się 3 kolegów, którzy przechodząc korytarzem i widząc ładną blondynkę musieli wejść pogadać na chwilę i pobajerować. :)
Czułam się troszkę jak zwierzak w zoo. Tak przychodzili mnie oglądać i gadać ze mną :)
Pierwszy Pan policjant nie mógł skupić się na pisaniu.
Łącznie zajęło mu to prawie 1,5 godziny (!) :)

Dopiero o 16 udało mi się wyjść z komendy. 2 godziny. Chociaż było wesoło :)
Złożyłam zawiadomienie i czekam na telefon.

Wracając w biedronce kupiłam zakupy i między innymi nowego kaktusa do kolekcji mojej siostry. Bedzie happy :)

Strasznie jestem dziś rozkojarzona przed tym jutrzejszym transferem ...

Idąc do solarium zostawiłam telefon na wierzchu w samochodzie, a robiąc pranie znowu uprałam dozymetr razem z fartuchem (to już drugi raz).


Ps. Będąc w pracy dowiedziałam się ciekawej rzeczy. Ten gość który jechał za mną bmw jak wracałam z pracy to mój kolega z pracy. Myślałam, że go uduszę za to. Dupek. Nawet nie zadzwonił do mnie powiedzieć, że to on za mną jechał. Prawie zawału bym wtedy przez niego dostała.
Jechałam niby w soczewkach, ale nie poznałam go. Słaby mam wyrok ;)

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP