sobota, 10 października 2015

Zwykły - nie zwykły dzień


Wspominałam już, że cały czas coś mnie spotyka. Taka ,,Szczęściara" ze mnie :)
Myślałam, że dziś nic się nie wydarzy. W sumie zwykły normalny dzień w pracy.
Wstałam przed 12 :) Wreszcie mogłam troszkę dłużej pospać :) Zjadłam, ogarnęłam się i pojechałam do pracy na 14. Nic ciekawego się nie działo i myślałam, że tak będzie do końca dnia.

Po 21 wróciłam do domu.
Na dole na klatce schodowej musiałam ominąć leżącego bezdomnego, który rozłożył się wygodnie na schodach.
Boję się tych żuli, więc jak najszybciej przemknęłam koło niego i pobiegłam na górę do mieszkania.
Wstawiłam odrazu pralkę na pół godziny na szybkie pranie, żeby zdążyć jeszcze przed ciszą nocną.
Wypakowałam zakupy i przygotowałam aromatyczną kąpiel z dużą ilością piany :) 

Leżałam w wannie i czytałam książkę w telefonie relaksując się po pracy.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi wejściowych, a następnie szarpanie za klamkę.
Przestraszyłam się bardzo, bo nie spodziewałam się gości. Mało osób zna mój adres, a poza tym koleżanki gdyby miały mnie odwiedzić najpierw by zadzwoniły i się umówiły. Usłyszałam głos kobiety, która chyba rozmawiała przez telefon na klatce pod moimi drzwiami. 

Ciekawość mnie zżerała, więc wyskoczyłam z wanny, owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do drzwi. Jednak nikogo już nie było. Nie wiem kto to pukał o tej porze i o co mogło chodzić. Wpadło mi do głowy, że może znowu zalałam sąsiadom mieszkanie. Spojrzałam pod wannę, ale sucho. Nie ma wody. Nic nie widać. 

Kiedyś na początku jak tylko się wprowadziliśmy do tego mieszkania była taka sytuacja, że wstawiliśmy pralkę i poszliśmy oglądać do pokoju film. Aż tu nagle sąsiadka puka do drzwi i mówi, że z sufitu jej leci woda. My w szoku wpadamy do łazienki, a tam woda stoi. Masakra. Okazało się, że przewód od pralki wypadł z wanny i woda z pralki leciała na podłogę. Dlatego zalewaliśmy sąsiadów z dołu. Dobrze, że sąsiadka szybko to zauważyła i udało nam się szybko opanować sytuację. Na szczęście sąsiedzi byli wyrozumiali i nie obciążyli nas kosztami.
W poprzednim mieszkaniu też mieliśmy taką sytuację.

Dlatego przyszło mi do głowy, że to może znowu sąsiadka. Jednak nie widać żeby lało się w łazience. Hmmm
Ciekawe po co ten ktoś pukał...

Minęło może 10 minut i usłyszałam jakieś dźwięki pod drzwiami, kaszel, stękanie i jakby wymiotowanie ???
Próbowałam zobaczyć coś przez wizjer jednak było wyłączone światło na klatce i nic nie widziałam.
Jestem pewna, że to ten bezdomny z dołu przeniósł się teraz na górę do mnie na 3 piętro.
Już też tak kiedyś było w zimę. Jeden taki urządził sobie nocleg pod moimi drzwiami i jeszcze tak głośno chrapał, że spać się nie dało.
Teraz też go słyszę. Cały czas wydaje jakieś dźwięki. Teraz słyszałam ziewnięcie.

Myślałam, że dzisiejszy dzień obędzie się bez przygód, a jednak się myliłam.
Takie historie spotykają tylko mnie.

Rozmawiałam z narzeczonym i opowiedziałam mu co się dziś wydarzyło. Śmiał się znowu ze mnie, że zawsze coś mi się dzieje i dziwnym trafem takie rzeczy jakoś nie dzieją się jemu albo mi kiedy jest przy mnie :)))
Szczęściara ze mnie nie ma co :)
Mam talent do pakowania się w kłopoty.
No i nieszczęścia mnie lubią :)

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP