niedziela, 1 listopada 2015

12 dpt - dzień zmarłych i przylot mojego M.


Dziś wyjątkowo spałam do 9:40.
Tzn obudziłam się przed 8, wzięłam leki i udało mi się znowu zasnąć.

Po południu pojechaliśmy z mamą, bratem i siostrą na drugi cmentarz, a później do babci.

Posiedzieliśmy chwilę i pojechaliśmy jeszcze na cmentarz na którym byliśmy wczoraj.

Na cmentarzach standardowo jak co roku pokaz mody. Starałam się patrzeć na groby niż na te tłumy dziwnie odstrojonych ludzi. Miałam wrażenie, że zamiast przyjść pomodlić się to przyszli raczej pokazać się. 

Było jeszcze trochę czasu to weszłam do domu rodziców i obejrzeliśmy wesele koleżanki. Oczywiście wybrając najlepsze momenty.

Przed 18 miałam wyjechać po mojego M.  na lotnisko.

Samolot miał startować o 17:35, a o 19:25 miał być ma miejscu.

Dopiero o 18:10 wyleciał. 35 minut opóźnienia tylko.

Samolot wylądował o 20:00.

Wreszcie razem. Po miesiącu.

Wiedzieliśmy się, bo przecież jest skype.

Jednak to nie to samo co na żywo.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP