niedziela, 8 listopada 2015

Moje 27 urodziny :)

19 dpt
3 dc???
Sama nie wiem cholera. Zamiast okresu mam plamienie i to bardzo słabe.

Dziś moje urodziny. 27.

Myślałam, że będę miała prezent w postaci ciąży :( 

Nie udało się niestety.

Nawet Google pamiętają o moim dniu :)
Tak oto przywitała mnie dziś rano wyszukiwarka:

Odwiozłam o 14 mojego M. na lotnisko. 
Tym razem wyjątkowo do Warszawy. 

Zawsze zamawiam bilety w Ryanair i M. lata z Modlina. 
Jednak teraz różnica w cenie biletu była bardzo duża, bo aż 250 zł. 
Dlatego na powrót kupiłam bilet w Wizz Air.
Tylko, że lot ze stolicy.

Nienawidzę jeździć do Warszawy.
Szczególnie w niedzielę.
Niedzielni kierowcy wykończają mnie psychicznie.
Poza tym nie cierpię tego wielkiego lotniska. Przytłacza mnie. No i parking ciężko ogarnąć :)

Poszliśmy razem tam gdzie są odprawy, jednak stwierdziliśmy zgodnie, że nie ogarnę sama powrotu do samochodu :)

Pierwsze co musiałam zrobić to iść do łazienki :)
I jak zwykle pech :)

Akurat w damskim 15 minut przerwy sanitarnej :(
Myślałam, że się posikam :)))))
Obok była toaleta dla niepełnosprawnych, ale zajęta.
Zaczęłam przeżywać mojemu M. jaki to ja zawsze mam pech w takich sytuacjach.
I co się stało?
Z tego wszystkiego nie zauważyłam jak toaleta się zwolniła i w tym czasie inna kobieta skorzystała z mojej nieuwagi i weszła przede mną :)
Cała ja :))))
Hihi
Po tym już pilnowałam drzwi, żeby nikt mi już nie wszedł :)))

Poszliśmy zobaczyć gdzie jest punkt bezpieczeństwa i M. postanowił odprowadzić mnie do samochodu :)
Dobrze zna moje możliwości zgubienia się zawsze i wszędzie :) Nawet w Auchan między półkami :)

Wyściskaliśmy się na parkingu i trzeba było się pożegnać :(((
Tydzień szybko minął :( Za szybko :(

On wraca od jutra do pracy. Ja od środy prawdopodobnie.

Odjeżdżając z lotniska oczywiście musiałam się zamotać i zrobić niepotrzebne kółko :)

Ale wkońcu udało mi się wyjechać na trasę ;)

A tam już z moim przyjacielem i towarzyszem podróży Yanosikiem mogłam wracać do domu.

Z Warszawy nie pojechałam prosto do siebie.
Co bym robiła w urodziny sama?
Pojechałam do rodziców :)

Brat narysował dla mnie śliczny rysunek:

Zjadłam obiad, posiedziałam trochę z rodzicami, bratem, siostrą i jej chłopakiem. Zjedliśmy tort, który kupili dla mnie:)

I trzeba było wracać do siebie.

Siostra powiedziała mi o promocji w Rossmanie. Tusze, kredki, cienie itp 49 % taniej :)
Musiałam tam jechać :)

Podjechałam do sklepu, a tam jakoś pusto.
Hmmm 

Sklep czynny był do 17:30, a ja podjechałam 17:40.

Na szczęście do siebie mam godzinę drogi. Galerie czynne są do 21, więc spokojnie zdążyłam po przyjeździe do siebie do miasta podjechać do sklepu :)

Umówiłam się z koleżankami, że przyjadę do nich.

Akurat obie były w pracy. Postanowiłam podjechać na ploty. 

Miałam przywieźć tort urodzinowy jednak zjadł się cały :)

Prosto z Rossmana pojechałam do Auchan kupić drugi tort :)

Dziewczyny chciały Maca to po drodze wstąpiłam po niezdrowe żarcie dla nich :)

Wpadłam na cudowny pomysł żeby zgarnąć po drodze koleżankę :)

I takim sposobem obie wpadłyśmy w odwiedziny z żarciem i tortem.

Posiedziałyśmy godzinę, zjadłyśmy, pogadałyśmy i czas do domu jechać.

Odwiozłam koleżankę do domu i wróciłam do pustego mieszkania.

Znowu sama. 

Jak chodzę do pracy czas szybko leci.

Jutro dzwonię do invimedu i do mojego ginekologa. 

Okres miałam 1 dzień. Teraz jakieś mikro plamienia. 

Boję się, że zarodek sam się nie usunie :(

Coś czuję, że doktor każe mi jutro przyjechać na usg zobaczyć co tam się dzieje.

Podjadę jutro też zapytać o ten tatuaż, który tak chcę zrobić ;)))

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP