poniedziałek, 14 grudnia 2015

Policja, mandat, yanosik, babeczki :)

Taką śliczną choinkę z bałwankiem kupiłam ostatnio w Biedronce :)
Dziś byłam jeszcze u rodziców.
Zrobiliśmy z bratem babeczki.
Nie wiem jak to się stało, że te ciemne jakby oklapły.

A składniki dałam te same co do jasnych.
Hmmm
Będę miała zagadkę. 
W sumie to więcej kremu na nie weszło to i lepiej :)




Gdy rodzice wrócili ze szpitala od dziadka, mogłam wracać do siebie.

Wstąpiłam do Pepco i kupiłam kilka fajnych rzeczy do domu.
Uwielbiam te szklane słoiczki, ozdobne szklanki czy talerzyki. 



Mimo, że mam ich już trochę w domu to cały czas dokupuję kolejne.

Wzięłam jeszcze gaz i kawę na orlenie i w drogę.
Jakoś nie przyszło mi do głowy żeby uruchomić yanosika.
Drogę znam na pamięć, wiem gdzie może czaić się policja.
Jechałam jakaś taka zamyślona. 

W głowie miałam już środową wizytę w invimed. 

I tak jadę, jadę, a tu nagle macha mi policjant. Godzina 16:45.
Nie ma to jak zostać zatrzymaną na znajomym terenie. Przecież wiem, że lubią tam stać. 

W myślach przeklinałam sama siebie, że akurat dziś nie włączyłam yanosika.
Dawno nie miałam przygody, musiało wkońcu coś mnie spotkać.

Zjechałam na bok i stanęłam obok nieoznakowanej srebrnej skody.
Otworzyłam szybę, gdy podszedł do mnie policjant.
Odrazu zaczęłam ,,wiem, wiem, wiem, za szybko jechałam. A właściwie to ile? Bo śpieszę się do szpitala na nockę. I tak jakoś za szybko mi się jechało".

Powiedział: ,,Teraz muszę dać Pani mandat. Tylko muszę się zastanowić czy 200, 300, a może 600. I co ja mam z Panią zrobić?"

Powiedziałam, że najlepiej pouczyć i puścić wolno :)
On na to, że nie może. 

Musi wypisać mi mandat i będzie 200 zł.
Powiedziałam, że trudno, skoro musi. 

Wziął dowód osobisty, rejestracyjny i prawo jazdy.

Kłamałam z tą pracą :) Do 21 grudnia mam L4 :)
Jednak gadka o szpitalu zawsze działa :)

Policjant był młody i przystojny hehe
Pokazał mi pomiar. Jechałam 80 km/h ).
O 30 za szybko :)

Pytał gdzie się tak śpieszę.
Powiedziałam, że wracam właśnie od rodziców i jadę do siebie do miasta do pracy, a śpieszę się, bo chciałam jeszcze ogarnąć się przed nocą :)

Zaśmiał się, że do szpitala to w drugą stronę :)
Ja na to, że jadę do szpitala, ale nie tu tylko do X. 

Pytał czemu nie pracuje tu na miejscu.
Mówiłam, że niestety już 6 i pół roku pracuje i mieszkam w X bo u nas w mieście nie ma pracy.

Zapytał się co robię w szpitalu, to odpowiedziałam.

Siedziałam w samochodzie czekając na mandat i jakoś tak na luzie podeszłam do tego zatrzymania. 

Wszystko mi jedno. Mam ważniejsze problemy na głowie żebym martwiła się mandatem. 

Włączyłam odrazu yanosika i zaznaczyłam kontrolę :)
Mi już nie pomoże, ale może kogoś uratuje :)

I postanowiłam, że nawet jeżdżąc po mieście będę miała odpalonego yanosika.

Po jakiś 10 minutach wrócił policjant.
Zaśmiał się znowu czy ten mój samochód to jest w gazie, bo chyba dużo pali.
Odpowiedziałam, że jasne, że tak, że gdzie tu takim jeździć bez gazu jak pali 12 litrów :)

Zapytał mnie jak mi się X podoba jako miasto.
Powiedziałam zgodnie z prawdą, że miasto mi się podoba, jednak ludzie są tam tragiczni. 

Policjant powiedział, że w X studiował i ma takie same zdanie na temat tego miasta. 

Kazał uważać mi na mieście :)
Uważam oczywiście. 

Nie chodzę praktycznie wcale sama.
Jedynie od parkingu do sklepu lub do domu :)
Hehe

Dał mi mandat do podpisania. Śmiał się, że tak jak mówił 200.
No trudno. Skoro musiał wypisać. 

Patrzę na kwotę, a tam 50 zł!
Byłam w szoku ;)

Zaczęłam dziękować, że zrobił mi już prezent na święta :))))

Z tego wszystkiego nie spojrzałam na liczbę punktów.

Dopiero w domu obejrzałam dokładnie mandat. 
50 zł i 2 punkty karne.
Napisał mi, że przekroczyłam o 20 km/h.
Dobry chłopak :)

Dzięki temu mógł mi wypisać mniejszy mandat :)
Potraktował te 10 km/h jako dopuszczalne przekroczenie prędkości :)

Takich policjantów to ja lubię.
Są tacy normalni :)

Ja rozumiem, że muszą zatrzymywać, że mają jakieś statystyki itp.
Oni muszą to robić to ich praca. 

Jednak to, że nie dali mi mega wysokiego mandatu świadczy o tym, że mają jakieś ludzkie uczucia.
Ja zostałam ukarana, oni mają wyniki.
Wszyscy są zadowoleni.
Oby więcej takich policjantów :)))))

Policjant rozumiał mój ból mieszkania w X.
On mieszkał tam tylko przez czas studiów, a ja?
Już 6 i pół roku. I to za gówniane pieniądze.

Wyjechałabym za granicę do pracy w szpitalu. Zarabiałabym mega duże pieniądze w moim zawodzie.
Barierą tylko jest język.
Musiałabym od nowa się pouczyć.

Póki co w planach mam skorzystanie z programu rządowego, zajście w ciążę i wyjazd do mojego M. za granicę.
A później kto wie?
Może po urodzeniu dziecka poszłabym do pracy zawodzie :)
Za ludzkie pieniądze.

Ech.
Ciąża.
To mnie trzyma póki co w Polsce.

7 komentarzy

  1. To może zacznij uczyć się już teraz języka. Z tym programem, to wiesz, że nie wiadomo. Może lepiej będzie wyjechać, trochę zarobić i zrobić ivf odpłatnie tam? Dokąd chcesz wyjechać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój M. pracuje w Belgii. Więc tam byłoby najłatwiej. 
      Jednak tam to głównie angielski, francuski i niderlandzki. 
      Nienawidzę angielskiego :)
      Maturę 8 lat temu zdawałam z niemieckiego i z niego byłam dobra :) 
      Koleżanka dostała prace w szpitalu w Niemczech i ma tam super. Taty siostra też tam mieszka.
      Jednak jeśli wyjazd to u mnie tylko Belgia ze względu na narzeczonego...
      A ja tak nie cierpię angielskiego...
      Nawet na studiach mnie nim katowali :) i jakoś przez te wszystkie lata więcej umiem z niemieckiego który miałam w liceum :)

      Tutaj mam umowę na czas nieokreślony.
      Dlatego chcę zrobić in vitro tutaj.
      Tu idę na zwolnienie i niczym się nie przejmuje.
      Mało płacą, na kontrakcie miałabym lepiej, ale byłby problem ze zwolnieniem.
      Wtedy nie pracuje- nie zarabiam.
      A tak zajdę tu w ciążę i cały czas na zwolnieniu. Tak samo później macierzyński i wychowawczy. I tak prędko do pracy nie wrócę :)
      A później najlepiej odrazu druga ciąża :)
      Takie mam plany :)

      Usuń
    2. A narzeczony dla Ciebie nie może się przenieść, gdzie Wam obojgu będzie dobrze?
      Ja to w ogóle się nie nadaję do takich związków na odległość, nie dałabym rady, muszę mieć kogoś blisko, wspierającego na co dzień. A jak nie wyjedziesz, to jest szansa, że on przyjedzie?

      Niech się plany spełniają. Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę.

      Usuń
    3. Dzięki kochana :)
      Troszkę się stresuję wizytą, bo to pierwsza u nowego lekarza - szefa kliniki :)
      Mam nadzieję, że torbieli w usg już nie będzie bo inaczej przesunie się to wszystko w czasie...

      Z tą zagranicą to nie jest tak łatwo.
      Praca, mieszkanie itp
      Trzeba mieć kogoś kto wprowadzi Cię.
      M. wyjechał z kolegą, który ma tam rodzinę. On wyjechał pierwszy, po 2 miesiącach dojechał mój M. Kolega ma dzieci. Tęsknił za nimi i wrócił, a mój M został.

      Dla mnie też rozłąka jest straszna...
      Nigdy nie byłam w takim związku na odległość.
      Jednak u nas pojawiło się to z czasem, byliśmy już ze sobą prawie 2 lata.
      M przyjeżdża co 3 tygodnie zazwyczaj. Teraz tylko tak dłużej bo prawie 1,5 miesiąca.
      Ale rozmawiamy kilka razy dziennie przez telefon, skype, wasup więc mamy kontakt cały czas :)

      Jest jeszcze inna opcja.
      Zajdę w ciążę. Wyjadę do niego i będziemy tam razem. M. Zarobi na dom :) i po wychowawczym wrócę do pracy do Polski i tu postawimy dom :)
      Nie mając kredytu na 30 lat na mieszkanko czy dom jakoś można żyć gdy oboje pracujemy :)
      Więc ten pobyt w Belgii może być tymczasowy :)

      Boję się tak zaryzykować, zostawić pracę i wynieść się :)
      A tak zajdę w ciążę i 2 lata będziemy mieli na podjęcie decyzji :)
      I powrót do pracy w razie czego dalej będę miała :)

      Usuń
  2. Policjant faktycznie zachował się po ludzku, oby więcej takich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w szoku byłam :)
      Bo podszedł i powiedział, że 200 wypisal hehe
      Coś mnie podGadywał czy sama mieszkam itp hehe ale chyba zauważył pierścionek zaręczynowy gdy zerkał do środka samochodu :) śmiał się, że cb w samochodzi i nie włączone :)

      Usuń
  3. crazy-cat-lady15 grudnia 2015 17:28

    Super policjant, oby więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń

TOP