poniedziałek, 18 stycznia 2016

16 dc transfer blastocysty invimed

Zabrałam dziś do domku (po raz już trzeci) przysłowiowego ,,kota w worku". Co z niego wyjdzie okaże się za 9 dni :)
Doczekałam się wreszcie dzisiejszego dnia.
Mój 3 transfer - 1 w ramach 2 procedury.
Wczoraj wieczorem z tego stresu miałam problemy żołądkowe i nie mogłam do 2 zasnąć.
Tak bardzo się bałam.

Nie transferu oczywiście. Tylko tego czy będzie co transferować.
Stresowałam się całą drogę w trakcie jazdy do Warszawy czy przypadkiem nie dostanę telefonu, że transfer jest odwołany.

Doktor jak dzwonił mówił, żebym była na 12:30.
Wyjechałam już o 10:20. Planowałam o 10, ale doszło mi odśnieżanie samochodu, a tego nie miałam w planach. 

O tej godzinie to ja uwielbiam jeździć po Warszawie.
Wtedy mogę powiedzieć, że nawet lubię te miasto.

Szybko dojechałam :)
Kompletny brak korków :)
Rewelacja na drodze.

Pomijając oczywiście specyficzne przypadki na drodze typu baba czy beret :)

11:40 byłam już pod kliniką. Po drodze skończył mi się płyn do spryskiwaczy.
Dlatego odrazu jak tylko zaparkowałam postanowiłam uzupełnić braki.
Wzięłam pod uwagę to, że później nie będę mogła dźwigać :)

Zarejestrowałam się na górze i zeszłam na dół szybko do łazienki :)
Przy okazji dowiedziałam się, że 12:30 to godzina wizyty u lekarza, a transfer mam na 13.
Jejku jak ja nie lubię tego uczucia pełnego pęcherza, a za chwilę miałam to zrobić ponownie i świadomie.

Zostawiłam kartkę na dolnej rejestracji.

Już o 12 doktor poprosił mnie do gabinetu.
Na wstępie powiedziałam o swoim lęku jaki miałam w drodze, że dostanę telefon, że żaden zarodek nie przetrwał i transfer odwołany.
I o tym, że w 1 procedurze z 5 zapłodnionych zarodków do 5 doby dotrwały tylko 2.

A więc co się okazało?
Lekarz powiedział, że poda mi ładną blastocystę.
Zapytałam o pozostałe zarodki. Jednoznacznie doktor nie odpowiedział. To było coś w rodzaju, że jeszcze się rozwijają. 

Zawsze chodują do 5 doby i wtedy zamrażają.
Teraz w sumie nie wiem co z tą pozostałą trójką. Dopytałam jeszcze raz czy żyją. Doktor powiedział, że tak.
To czy będzie co zamrozić pewnie okaże się wieczorem.
Tylko, że nikt w takiej sprawie nie dzwonił ostatnio i teraz napewno też nie będzie.
Wolałabym wiedzieć czy w razie niepowodzenia będę miała mroziaczki do crio , czy czeka mnie 3 procedura. 

Chociaż pociesza mnie fakt, że dziś 5 doba i wszystkie maluszki żyją :))))

I oby pozostała trójka była dzielna i przetrwała, bo jeśli się teraz uda to i tak wrócę szybko po rodzeństwo :)
Wtedy już programu nie będzie, więc liczę na moje śnieżynki, bo chciałabym bliźniaki :)))))

Jejku razem 3 dzieci :) To moje marzenie :)

Betę mam zrobić za 9 dni, czyli 27 stycznia. To będzie też mój ostatni dzień na zwolnieniu, więc albo następnego dnia pójdę do roboty, albo do lekarza po kolejne zwolnienie.

Tak bardzo bym chciała, żeby wreszcie się udało :(

Wyszłam z gabinetu i poszłam na górę zostawić kartkę.
Nie pozostało mi nic innego jak usiąść w poczekalni i zacząć pić wodę.
O 12:30 już zachciało mi się siku. Masakra. Jak ja tego nienawidzę.
Modliłam się o jak najszybsze zawołanie mnie na salę zabiegową.

12:40 zostałam poproszona. Standardowo poszłam się przebrać i włożyłam rzeczy do szafki. Tym razem czekało inne seksi wdzianko hehe. Sama spódniczka na dół. Tylko, że jak założyłam to prześwitywała :) Założyłam więc dwie, a co mi tam :) Nie będę świeciła swoim grubym gołym tyłkiem :))))
Nie mogłam znowu się powstrzymać i zrobiłam zdjęcie.
Hehe śmieszna spódnica, a właściwie dwie :)
O 12:55 weszłam już na salę zabiegową. Pielęgniarka podejrzała na usg, pęcherz wypełniony był elegancko, to napisała do doktora, że może przyjść. Doktor dosłownie po chwili przyszedł. Prawie wcale nie czułam nic podczas transferu. Jedynie poczułam założenie wziernika, ale zawsze odczuwam lekki ból i dyskomfort z nim związany. Po wszystkim wróciłam na salę po zabiegową. 

Do 13:25 leżałam po transferze. To jest pierwszy transfer spośród tych trzech które miałam podczas którego spokojnie wytrzymałam z pęcherzem. Był wypełniony tak akurat. Spokojnie odleżałam swoje i dopiero po tym czasie poszłam do łazienki.

Musiałam jeszcze w górnej rejestracji podpisać zgodę, bo dali mi inną niż powinna być.

Spód kliniki ruszyłam 13:50.
Do siebie dojechałam 15:30. 
Byłoby szybciej, ale wstąpiłam do Mc :) Byłam tak głodna, że musiałam wstąpić chociaż po to frytki na drogę :)
Przed wyjściem z domu zjadłam tylko jogurt :)
Jakoś nie miałam apetytu z tego stresu.

Brzuch leciutko boli. Mam nadzieję, że to kropek się wgryza :)

Odebrałam od kuriera paczkę z częścią do samochodu, a więc jutro o 9 jadę zostawić samochód, tym razem u elektromechanika. Niech teraz on sprawdzi wszystko od strony elektryki.

Dziś już odpoczynek. Jakiś dobry film i książka.
Wiem jak to wygląda :) Jak bym cały czas chodziła w tym samym :) hehe Tak nie jest :)
Mam praktycznie wszystkie czarne sukienki i sweterki :) i mam tego od groma :) Na zdjęciu nie widać różnicy :) Czarny to czarny hehe
I jeszcze jedno zdjęcie. Tu widać dokładnie gdzie są te moje kg hehe 
Na koniec coś bardzo ważnego. Chciałam Wam wszystkim kochane podziękować za wsparcie ♡♡♡♡ Myślę, że to w dużej mierze dzięki Wam i Waszej wierze w to, że się uda czekały na mnie 4 zarodki z 4 :) Wierzycie we mnie chyba bardziej niż ja sama ☆☆☆☆ Dziękuję ♡♡♡♡♡♡

28 komentarzy

  1. Od rana czekałam na wieści jak poszła Twoja wizyta ;-) Teraz nic tylko czekać na wysoką bete ;* Wszystko na pewno będzie dobrze , będę za Ciebie mocno trzymać kciuki <3 Teraz dużo odpoczywaj niech zarodek się lokuję na 9 długich miesięcy ;-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Wam poszło tak dobrze :)
      Dziękuję :*
      Obym za te 9 dni miałam Wam do przekazania radosną nowinę ♡♡♡♡

      Usuń
  2. Czekałam na wieści :) Cieszę się, że wszystko się udało bez komplikacji. Teraz sobie odpoczywaj a Kropek niech się wgryza :))
    Będę mocno trzymać kciuki;**********

    Uściski;**
    P.S. U mnie w klinice przebieram się w swoją koszulkę, zakładam skarpetki i kapciuszki. Jakoś tak mi przyjemniej wtedy jest niż w tych prześwitujących hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Też bym wolała być w swoich rzeczach niż w tych jednorazowych :)))) ale cóż :)
      Najważniejsze teraz efekty tego transferu :)

      Usuń
    2. Będzie dobrze ;) Za 9 dni wszystko się wyjaśni ;) A na razie odpoczywaj Kochana.

      Usuń
  3. Odpoczywaj, nie daj się zdenerwować u mechanika czy elektromechanika ;) pamiętaj, teraz jesteś kwiatem lotosu na tafli jeziora ;) i żeby nie było tak: http://demotywatory.pl/1281031/Jestem-oaza-spokoju/Jestem-oaza-spokoju :D
    powodzenia Kochana, trzymam kciuki z całych sił :)
    P.S. Jak Ci nie jest zimno w zimie w sukienkach?? w zimie kiecki dla mnie nie istnieją, nawet pod każde spodnie zakładam grube legginsy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi noszę grube rajstopy :) 100 :)))) czy nawet 120 :)
      I serio cieplej mi niż w spodniach :) rajstopy przylegają bliżej do ciała :) A poza tym kozaki i długa kurtka do połowy uda :)))

      Usuń
    2. Ja też tak kiedyś miałam, że nie wyobrażałam sobie spódnicy/sukienki w zimie. Ale to jest chyba kwestia przyzwyczajenia, bo jak po operacji musiałam odłożyć spodnie na półkę, to chwila moment się przestawiłam i teraz zupełnie naturalnie sie w kieckach czuję. Ale tak jak pisze Paradise, kluczem są ciepłe leginsy/rajstopy w zestawie z wysokimi kozakami i dłuższą ciepłą kurtką:))

      Usuń
  4. Ale Ci zazdroszczę! Czytałam każde zdanie, każdy szczegół z dzisiejszego dnia z wypiekami na twarzy:))) Cieszę się, że poszło gładko!

    Te spódniczki mnie tez ostatnio zaskoczyły i nie wpadłam na taki super pomysł jak Ty, żeby założyć dwie, więc świecilam gołym tyłkiem;p choć przecież niby o zeiększony komfort w nich chodzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi czasami udaje mi coś wymyśleć ;))))
      Trzymam kciuki za Twój kolejny cykl, żeby się udało :)))))

      Usuń
  5. P.S. Mam nadzieję, że dzisiaj smacznie zaśniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziś już zdecydowanie uda mi się zasnąć :) chociaż będzie trudno teraz przez te 9 dni :)

      Usuń
  6. No w końcu jakieś wieści. Dziś cały dzień w pracy śledziłam czy już coś naskrobałaś tutaj ;)
    Jak to dobrze, że transfer poszedł gładko :) Trzymam mocno kciuki żeby za 9 dni test był pozytywny :) No i zadzwoń jutro do kliniki dowiedzieć się o pozostałe maluchy. U mnie 3 się zamroziły :)
    Odpoczywaj dużo, nie dźwigaj i nie denerwuj się!
    Ściskam mocno :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Ja nie wiem czy podają takie informacje :)
      Ostatnio wiedziałam to już w dniu transferu i wiedziałam, że 2 zamrażają, a reszta nie przeżyła.
      Masz rację. Co mi szkodzi zadzwonić i zapytać :) najwyżej mi nie odpowiedzą :)))
      Ty też dbaj o siebie i nie przemęczaj się w pracy :) musisz dbać o Waszą dwójkę :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) tak bardzo bym chciała żeby się udało :)

      Usuń
  8. Paradise,
    muszą Ci podać taką informację, bo przecież musisz wiedzieć czy będziesz miała po co wracać.
    do mnie sami zadzwonili z labu, bo transfer dotyczył 3-dniowego zarodka, a zadzwonili właśnie jakoś w tym 5 dniu poinformować, że reszta przestała się rozwijać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiała być smutna wiadomość :(((((
      Liczy się na to, że się uda, że zarodki przetrwają, a tu niestety :((((
      Napisałam do invimed. Mają skontaktować się dziś ze mną to może się dowiem

      Usuń
    2. prawdę mówiąc jak dostałam ten tel, to mnie zatkało... nie wiedziałam co powiedzieć.. w ogóle nie przyszło mi do głowy, że coś takiego może się zdarzyć... nie w momencie, gdy wszystkie były klasy A... potem przyszła załamka...
      ale to mój przypadek, żadna reguła, u Ciebie będzie inaczej ;)

      ciągle trzymam kciuki :)

      Usuń
    3. Ciekawa jestem jak będzie u mnie :(
      Zadzwoniłam teraz do invimed, bo nikt się sam nie odezwał. Ma do mnie jakiś tam asystent oddzwonić. To czekam na telefon

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. To chyba najgorsze co może być dostać telefon, że nie ma co podać :((( przykre :(((((

      Usuń
    6. Paradise, ja wiem, że się martwisz o resztę zarodków, ale pamiętaj, że Twoje samopoczucie ma znaczący wpływ na ten zarodek, który właśnie organizuje sobie wygodne mieszkanko w Twojej macicy ;) więc może poświęć więcej uwagi jego staraniom ;) chilloutuj się Kobietko i dbaj o siebie :)

      Usuń
    7. :) dbam ;) i jakoś spokojnie podchodzę do tego transferu, nie panikuje tak mocno, tak bardziej na luzie :)

      Usuń
  9. Trzymam mocno kciuki, żeby Kropek się zadomowił !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) z takim silnym wsparciem musi się udać ;)

      Usuń
  10. I moje kciuki zaciśnięte do białości. Niech się wgryza skutecznie i niech umości sobie wygodne gniazdko na całych 9 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :))) Oby tak się stało :)))

      Usuń

TOP