środa, 6 stycznia 2016

4dc - 3 puregon i powrót do pracy

Tak jak w tytule. Dziś mam 4 dzień cyklu i 3 dzień jestem na puregonie.
Wróciłam dziś również do pracy. Pierwszy dzień po 3 tygodniach na zwolnieniu.

Dobrze w sumie, że w święto przyszło mi wrócić i to na popołudnie. Mniej pacjentów i spokojniej troszkę w szpitalu. Chociaż pogoda zrobiła swoje i dużo było urazów.

W listopadzie kłóciłam się przy reszcie zespołu z kierowniczką, że wstawia mi wszystkie święta jakie tylko są. 
Zapierała się, że to nieprawda, że poprostu tak wychodzi z grafiku.

Ciekawe. Dziwnym trafem zawsze święta.
Tak jak dziś. Zwolnienie miałam do 4 stycznia. 5 dała mi jeszcze wolny, ale za to wstawiła święto.

To samo było w listopadzie. 1 listopada nie mogła mi dać, bo byłam na zwolnieniu. L4 się skończyło to wstawiła mi odrazu 11 listopad.
I tak jest zawsze.
1 też bym pracowała gdybym nie była na zwolnieniu.

Tak samo wstawiła mnie w święta teraz w grudniu.
Mimo, że 2 lata temu miałam wigilię popołudniu, to w tym roku też wstawiła mi wigilię popołudniu i jakby tego było mało 1 dzień świąt też popołudniu.
Sylwester niby dała mi wolny, ale co mi z tego skoro Nowy Rok na 11.

Szczęście w nieszczęściu, że trafiłam z tą torbielą na oddział i później na zwolnienie, bo dzięki temu udało mi się uniknąć pracy w święta.

Tak to właśnie u mnie w pracy wygląda.
Nie dość, że pracuję ciężko, za 1500 zł do ręki, po studiach, to jeszcze mobing na każdym kroku.

Jutro będzie dużo gorzej :)
Przestawiła mnie z popołudnia na rano, bo 4 osoby są na zwolnieniu i nie ma kto rano pracować.

Hihi niedługo będę 5 osobą :))))
Pytanie tylko od kiedy :)

Będę musiała jutro tolerować obecność głównodowodzącej.

Oj i ciężko będzie mi wstać o 5:30 :)
Po tych zastrzykach jestem jakaś śpiąca.

M. wyjechał i czeka mnie dziś samotna noc :(
Jeszcze jedzie biedak. Do celu ma prawie 400 km, a pogoda kiepska. Dopiero w połowie Niemiec warunki na autostradzie były lepsze. Teraz im bliżej Belgii, tym ma lepszą pogodę. Dobre i to.

Wolę śnieg niż te okropne mrozy. Przynajmniej można samochód odpalić. Chociaż odśnieżanie samochodu nie jest przyjemną czynnością :)

Martwię się jak cholera. Nie lubię jak jedzie samochodem tyle kilometrów.
Na punkcję przyleci samolotem. Tego też się boję, ale jednak to zawsze troszkę bezpieczniej niż jechać ponad 1300 km samemu tyle godzin.

Mam nadzieję, że w piątek dowiem się jaki będę miała termin punkcji. Muszę wiedzieć, bo trzeba kupić bilety na samolot.

Przecież bez drugiej połówki nic nie zdziałamy jak nie doleci :))))


Ogólnie samopoczucie mam całkiem niezłe. Jak brałam Logest czułam się kiepsko i byłam cały czas głodna. Teraz robię zastrzyki puregon i trochę boli mnie brzuch i jestem śpiąca.

Po Sylwestrze zaczęłam jeść bezglutenowo i to napewno też ma wpływ na to jak się czuję. Wreszcie nie męczą mnie dolegliwości brzuchowe (no poza tymi jajnikowymi).
Zero wzdęć, zaparć, biegunek.

Mam za to nie mały problem co tu właściwie jeść.
Kombinuję z pieczeniem chleba. Każdy kolejny wypiek jest coraz lepszy.

M. kupił mi maszynę do pieczenia chleba, jednak póki co wychodzi mi w niej tylko taki z gotowej mieszanki mąk, a takich nie lubię.
Wolę chlebek z mąki gryczanej, ryżowej i kukurydzianej z ziarnami. Wychodzi pyszny w piekarniku. W maszynie opadł i wcale nie upiekł się w środku.

Jestem strasznym beztalenciem do gotowania i pieczenia, więc muszę ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, a metodą prób i błędów wreszcie się uda.

Kładę się spać, bo rano pobudka :)
Miłych snów wam życzę :* dobranoc :*

6 komentarzy

  1. Ciężko masz w tej pracy. Chcesz iść na zwolnienie od razu po transferze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w szkodliwych warunkach (promieniowanie), dlatego nie mogę ryzykować.
      Od punkcji idę na zwolnienie :)

      Usuń
  2. Mimo tych świątecznych zmian, które Ci złośliwie wlepiają, Twój wpis jest bardzo pozytywny:) A ostatnie zdanie "metodą prób i błędów wreszcie się uda" brzmi, jak żywcem wyjęte z najpopularniejszych poradników coachingowych:) Podoba mi się takie podejście! Akurat dziś potrzebne mi te słowa:)
    Mam nadzieję, że Twoja dzisiejsza zmiana powoli dobiega końca! Miłego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi :) jeszcze półtorej godzinki i do domu ;) jakoś zleciało :)
      Po pracy muszę podjechać po mąkę gryczaną i robić kolejny chleb hehe
      To jak potrzebujesz takich słów to masz kochana i moje wsparcie :)jestem z Tobą :)

      :)i też życzę miłego dnia :) buziaki :)

      Usuń
  3. Jesteś już po wizycie? Jak było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku Ty to o wszystkim pamiętasz ;))))) podziwiam Cię :*szkoda, że nie piszesz bloga bo chętnie bym poczytała :))))
      Wróciłam właśnie do domu, ale zaraz wychodzę do pracy.
      Powiedziałam doktorowi na wejściu, że dziś 6 dc i przypomniałam mu kolejny raz że mam bardzo krótkie cykle i ostatnio miałam w 11 dc punkcję. Podejrzał na usg i o dziwo pierwszy raz skomentował je hehe
      Stwierdził, że faktycznie w strasznym tempie rosną te moje pęcherzyki. Widziałam na ekranie. Wielkie ciemne kule :))))
      Odrazu kazał mi iść do apteki i do pielęgniarek zrobić zastrzyk orgalutran.
      Czyli rano orgalutran, a wieczorem puregon.
      (Ostatnio miałam oba zastrzyki wieczorem).
      Punkcja w środę prawdopodobnie lub czwartek, ale w poniedziałek na 100% mi powie.
      Brzuch boli jak cholera, na wadze 4 kg więcej.
      Masakrycznie znoszę te stymulacje, ale czego nie robi się dla dziecka...

      Usuń

TOP