niedziela, 17 stycznia 2016

,,Oszukana" z Angeliną Jolie

Siedzę na tym zwolnieniu i pojawił się mały problem. Wieczorem nie mogę zasnąć, a rano śpię do południa.
Mam później ciężko kiedy przychodzi mi wstać rano i coś załatwić.
Nadrabiałam wczoraj w nocy zaległości filmowe. Obejrzałam kilka filmów, ale większość to typowy shit.

Później miałam już iść spać, ponieważ na portalu na którym oglądam filmy ogłosili przerwę techniczną. Stwierdziłam, że pewnie potrwa to całą noc, więc dam już sobie spokój. Grałam w gierkę w telefonie, bo nie mogłam zasnąć. Pomiędzy klikaniem w wyświetlacz telefonu, a oglądaniem gazetki z lidla, sprawdzałam status wyżej wymienionej przerwy. Trwało to jakieś 20 minut. Dalej nie mogłam zasnąć to wymyśliłam, że obejrzę jeszcze jeden film.

Wpadłam na taki, który już dawno powinnam obejrzeć. Troszkę długi - 144 minuty, ale i tak nie mogłam zasnąć to odpowiedni dla mnie :)
O jaki film mi chodzi?
,,Oszukana" w roli głównej z Angeliną Jolie. Film na podstawie prawdziwej historii jaka miała miejsce w 1928 roku w Los Angeles. 

Do końca filmu miałam nadzieję na to, że dziecko się odnajdzie...
Niestety...

Z racji tego, że jest to film na podstawie autentycznej historii, po obejrzeniu zaczęłam szukać informacji w internecie.
Byłam bardzo ciekawa czy Christine Collins odnalazła syna czy nie.
I zawiodłam się...
Liczyłam na to, że będzie jednak happy end :(

Film bardzo mnie poruszył, a tym bardziej to, że nie jest to wymyślona bajka tylko historia na faktach.

Przedstawia walkę kobiety o swoje dziecko, trudności z jakimi musi się zmagać, problemy z policją, podstawienie innego dziecka, pobyt w zakładzie psychiatrycznym.

Mimo tego wszystkiego nie poddała się. Do końca swojego życia poszukiwała syna. Nie pogodziła się z jego domniemaną śmiercią. Nie znaleziono żadnych dowodów na to, że chłopiec został zamordowany na farmie razem z innymi dziećmi.
Dlatego do końca swoich dni wierzyła w to, że wkońcu się odnajdzie. Być może ta wiara pomagała jej jakoś funkcjonować w społeczeństwie.

Sama nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić jakim wielkim cierpieniem jest strata dziecka.
Matki chyba ten ból znają lepiej.

Ja póki co nie mam dziecka, ale nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji.
Przecież to musi być ogromne cierpienie nie do zniesienia :(

Tym bardziej kiedy nie ma się pomocy od strony policji czy nie ma się przy boku bliskiej osoby.

Jak wiele ta kobieta musiała mieć w sobie siły, żeby dać sobie z tym radę.

Film i historia jakiej on dotyczy poruszył mnie bardzo.
Aż zasnąć do 4 nad ranem nie mogłam :)
Oj dał do myślenia :)
I jeszcze jakim psycholem musiał być morderca. Zabił tyle dzieci...
Dramat...

Spałam do 12 i pewnie trwałoby to dłużej, ale gołąb mnie obudził. Zaczął chodzić pazurami po oknie dachowym, które mam nad głową. Wstałam, puknęłam w okno i na chwilę była cisza. Położyłam się, a po jakiś 10 minutach znowu to samo.
Musiałam już się obudzić na dobre.

W planie miałam przespać cały dzisiejszy dzień :) Tak bardzo denerwuję się tym co jedzie jutro ;( Może nie samym transferem, bo miałam to już 2 razy. Martwię się ile z tych 4 zarodków jutro będzie. Czy będzie co podać, co zamrozić. Te myśli nie dają mi spokoju. Muszę znaleźć jakiś film czy książkę i się zająć.

Co ma być to będzie. To już przesądzone i nie mam na to żadnego wpływu. Mam tylko na chwilę obecną niewiedzę i ona mnie dobija.

Zgodnie z tym co wyczytałam w necie, dziś pojawiły się malutkie grudki po crinone. Czyli tak jak miały inne dziewczyny po 4 dniach. Była to dosłownie mikroskopijna ilość, nie to co po luteinie i lutinusie, gdzie cały czas coś wypływało.
Oby szło to w parze ze skutecznością.

Idę znaleźć sobie jakieś zajęcie, bo zwariuję przez te czekanie do jutra.
Miłego dnia Wam życzę :*

5 komentarzy

  1. Pewnie już jesteś w Warszawie. Trzymam kciuki za dzisiejszą Kropkę i trzy mrozaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :) dojechałam właśnie :)

      Usuń
    2. I Ty Wężonku to jak wyrocznia :)
      Wszystkie zarodki jeszcze żyją :)
      Więc jest szansa, że będzie co zamrozić :)

      Usuń
  2. Powodzenia!!! Z całej siły Ci życzę, żeby wszystko poszło gładko i zgodnie z planem! Czekamy na wieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)))
      Dziewczyny już mam pierwsze wieści :)
      Wszystkie 4 zarodki żyją :) 1 jest ładną blastocystą i tą dziś mi doktor poda.
      A pozostałe 3 jeszcze się rozwijają :)
      Cholera nie wiem czy przetrwają, ale pociesza mnie fakt, że dziś 5 doba i wszystkie żyją :) Ostatnio do 5 doby z 5 tylko 2 dotrwały :) To już jakiś sukces :))
      Moje maleństwa :) muszą być silne i zostać na zimowisku :)))
      Siedzę, piję wodę, siku mi się znowu chce i pisze posta :)

      Usuń

TOP