sobota, 9 stycznia 2016

Podsumowanie kosztów 1 procedury w programie rządowym

Dziś mówili w wiadomościach na Polsacie o tym, że Łódź będzie pomagać w refundacji in vitro. 
Szkoda, że w moim mieście tego nie ma.
Kto wie może więcej będzie takich miast, które chcą pomagać parom takim jak nasza.
Żeby wziąć udział w programie rządowym chcąc nie chcąc trzeba mieć pieniądze.
Leki, badania, dojazdy - to wszystko kosztuje.
Pokusiłam się o podsumowanie kosztów 1 procedury.

Troszkę udało nam się wtedy zaoszczędzić, bo większość potrzebnych badań krwi zrobiłam przez poradnię ginekologiczną.

Chyba tylko za prolaktynę musiałam wtedy zapłacić, bo trzeba było zrobić ją wcześnie rano, a więc nie mogłam jej zrobić z pozostałymi zleconymi badaniami. Zgubiłam gdzieś paragon, ale to była mała kwota, coś do 50 zł.

Koszty związane z 1 procedurą przy 1 transferze:
- wizyta ogólna w Invimed 120 zł
- kariotyp 350 zł
- leki ( orgametril, puregon, orgalutran, ovitrelle, sumamed, luteina, estrofem) 528,19 zł
- beta hcg 2 razy po 35zł każda - 70 zł
- koszty dojazdu do Warszawy - 8 wizyt - 480 zł
- koszty parkingu - 30 zł

Łącznie: 1578,19 zł (na taką kwotę mam paragony, jednak brakuje mi kilku biletów parkingowych, paragonów za prolaktynę, kwas foliowy itp).
Myślę, że realny koszt byłby około 1700 zł.

Koszty przy crio:
- doszła witamina D3 - 25,50 zł
- lutinus - 378 zł
- koszty dojazdu do Warszawy - 4 wizyty - 240 zł
- beta hcg 3 razy po 35 zł każda - 105 zł

Łącznie: 748,50 zł (i znowu na taką kwotę mam paragony).
Kwota znowu w przybliżeniu, bo nie mam biletów parkingowych, paragonów za folik.
Czyli w przybliżeniu coś koło 800 zł.

Podsumowując koszty ogólne 1 procedury z paragonów które mam wychodzi mi 2326,69 zł.
Biorąc pod uwagę, że nie na wszystko mam paragony koszt jest wyższy coś około 2500 zł.

Nie liczyłam kosztów biletów na samolot, żeby mój M. przyleciał na punkcję i kosztów gazu żeby jechać odebrać go z lotniska i spowrotem odwieźć.
A to też wychodzi spory koszt.

Po 2 procedurze też zrobię takie zestawienie kosztów. Póki co wydaliśmy już 906,43 zł, bo trzeba było od nowa robić badania krwi.
Ciekawe ile pieniędzy wyjdzie tym razem.
Przerażają mnie te koszty. Tyle pieniędzy. A jak tu robić in vitro nie będąc w programie?

Za mną już 15 wizyt w invimed. W poniedziałek 16...

10 komentarzy

  1. Moje koszty w Invimedzie w Wawie poza programem: pierwsze ivf ok 17 tyś, w co wliczam badania, wizyty, leki i procedurę, kosztów takich jak np paliwo nie uwzględnialiśmy. Koszt crio dwa lata później- ok 3500. Szczęśliwie oba zakończone ciążami. Ale koszta niesamowite.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) miło usłyszeć, że komuś w tej ,,fabryce" się udaje za pierwszym razem :)))))
      Chyba to, że się płaci ma znaczenie... może mają wtedy bardziej indywidualne podejście?
      Gdybym wiedziała, że zakończy się to ciążą to wzięłabym kredyt i zapłaciła :((((
      A tak pierwszy transfer i crio nie udane :(((
      Dopiero byłaby tragedia jakbym wzięła kredyt, tyle kasy wydała jak Ty, a wcale bym nie zaszła w ciążę...
      Teraz ,,tylko" na razie 3500 zł wydane :(
      Jednak wolałabym wydać nawet te 20 tys i żeby się udało i nie przechodzić przez te niepowodzenia :(((( Każdy transfer daje nadzieje, później przychodzi rozczarowanie...

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że mnie 1 procedura kosztowała więcej. Koszt samych leków do stymulacji był bardzo duży. Pamiętam, że kilka razy wykupywałam recepty jednorazowo po kilkaset zł... nie liczę ile kosztowały mnie inne badania, które robiłam przed ivf, np. histeroskopię czy sono hsg... a to też sporo...
    jednak się nie udało... i nie mam mrozaków... wszystko od nowa... znowu stymulacja... znowu koszty... znowu przechodzić to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja badania typu hsg czy laparoskopię miałam robione w szpitalu na nfz, więc nie płaciłam za nie. Hsg to miałam w styczniu 2013 roku robione.Laparoskopię w maju 2014. Pierwsze badania hormonalne z krwi z lipca 2012r.
      Do programu bez problemu mnie zakwalifikowali mając dokumentację łącznie sprzed 3 lat.....
      4 lata starań i nic ;(

      Ja miałam tylko jedno crio.
      Teraz jestem w trakcie drugiej stymulacji i dokładnie tak jak piszesz - od nowa to samo......

      Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale tą stymulację dużo lepiej znoszę ;)
      Nie mam humorów czy huśtawki nastrojów ;)
      Jakoś tak na luzie, spokojnie do tego podchodzę, mimo, że czas leci i czerwiec niedługo......

      W grupie raźniej ;) Dlatego odwiedzam blogi innych staraczek ;) Tylko My się wzajemnie jesteśmy w stanie zrozumieć i wesprzeć ;)))

      Usuń
  3. W Anglii jeśli się kwalifikujesz do programu to za nic nie płacisz. Wszystkie badania i zastrzyki rząd refunduje. Jeżeli in vitro się powiedzie to jedynie progesteron do 12 tygodnia trzeba wykupić, gdyż jest on nierefundowany i płaci się za niego 100%. Jedno opakowanie dostaje się za darmo, a reszta to koszt między £200 a £300 w zależności gdzie się go kupuje. No i oczywiście witaminy we własnym zakresie, ale to już niewielki koszt rzędu £10 na miesiąc te podstawowe, z dodatkowymi minerałami i Omegą3 to £18 na miesiąc. Ale czego się nie robi dla dzidziusia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie macie w Anglii :)
      Tutaj progesteron kosztuje różnie.
      Np luteina jest refundowana i kosztuje 3,20 zł, a lutinus już koło 160 zł. Różnica ogromna.
      Ale dokładnie :) czego nie robi się dla dziecka :)

      Usuń
  4. Czekam na wieści po dzisiejszej wizycie.
    Nas też ten jeden transfer kosztował ok. 2 tys. - długo brałam Lutinus, bo ciąża trwała 15 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi być straszne stracić ciążę na takim etapie :((( współczuję :(((
      Koszty przy tym to najmniejszy problem...

      Usuń
  5. Koszty są, ale refundacja jednak dużo pomaga. Nas pierwsza stymulacja i potem crio razem ze wszystkimi badaniami kosztowało kilkanaście tysięcy, dokładnie nie liczyłam, a wszystko zakończyło się niepowodzeniem :(. Nie pojechaliśmy na wakacje, zostaliśmy ze starym samochodem i bez dziecka.
    Za drugim razem stymulacja i potem podejście do crio wyszło podobnie cenowo, tylko efekt lepszy :). Teraz się śmiejemy, że jedno dziecko było bardzo drogie, jak jest dwójka, to trochę taniej, ale im by ich było więcej tym bardziej by się rozkładały koszty i mielibyśmy tańsze dzieci ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jakby tak podali 2 zarodki to byłoby idealnie :)))))
      Super, że przy drugiej stymulacji Ci się udało :)
      Ja martwię się tym co jutro powie lekarz na ten mój estradiol.
      Żeby nie okazało się przypadkiem, że trzeba przesunąć termin transferu :(((

      Usuń

TOP