wtorek, 23 lutego 2016

10 dpt beta hcg po raz drugi :))))

Dziewczyny padłam.
10,3 ♡♡♡♡♡
Rośnie :))))))
Może faktycznie późno doszło do zagnieżdżania :))))))

39 komentarzy

  1. Hura, jest nadzieja. To co teraz robisz? Jedziesz do rodziców i wracasz powtórzyć w czwartek-piątek, czy siedzisz w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nadzieja :)))))
      Pobrałam krew, załatwiłam kilka spraw i przyjechałam do rodziców:))
      Przeżyłam szok ;))) pierwszy raz widzę rosnącą betę :)
      Już kombinuje jak zrobić jutro te hcg, bo u rodziców tutaj w mieście we wszystkich przychodniach pobierają,krew i wysyłają do mnie do miasta i wynik jest następnego dnia.
      Jedynie w szpitalu jest wynik odrazu :) to kombinuje :)))
      W czwartek będę z mamą jechała do Warszawy to podjadę do invimed I zrobię u nich.
      Wiem, że głupota codziennie robić betę, ale chcę wiedzieć czy rośnie czy spada. Tym bardziej, że jest niska...
      Wiem, że może zacząć spadać...

      Usuń
    2. Ja bym się nie zdecydowała na codzienne kłucie, za trudno u mnie pobrać krew.
      Może zrób też eksperyment z testami? Jak beta wyjdzie ponad 20, to siknij i sprawdź, czy widać.

      Usuń
    3. U mnie nie ma problemu z pobieraniem krwi dlatego mogę robić codziennie ;)
      Z tym testem też tak myślałam żeby to zrobić :))) ale póki co za mały poziom :) czekamy aż urośnie :)
      Jeśli urośnie....

      Usuń
  2. Czyli piłka nadal w grze:)))))) Zaciskam kciuki jeszcze mocniej:)

    Co mówi lekarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      Lekarz .....
      Hmmm....
      Ani wczoraj ani dziś nie odpisał więc super nie?
      W czwartek pojadę do invimed pobrać krew na hcg i go złapie tam skoro nie raczy odpisać to będzie miał spotkanie osobiste.
      Jeśli będzie

      Usuń
    2. Lekarz nic nie mówi, mogę Cię zapewnić. Zresztą cały czas jest za nisko, żeby cokolwiek mówić. Pewnie powiedziałby leki brać i czekać. I tak naprawdę nic więcej nie można zrobić. Za wcześnie, żeby coś zobaczyć, za niska beta, żeby orzec bez wątpliwości ciążę.

      Usuń
    3. Noo wiem. Narazie nie pozostaje mi nic innego jak kontrolować betę...

      Usuń
  3. Co za gnojek! A nie ma jakiejś infolinii po transferach, konsultacji telefonicznych czy coś? Jakiś idiotyzm, że brak kontaktu z lekarzem w takiej chwili.
    Zaciskam, zaciskam, tak bardzo chcę, żeby Ci się udało:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo niestety tak to wygląda w invimed. Opisuje wszystko dokładnie żeby ktoś kto chce zdecydować się na in vitro uważał na tą klinikę....
      Dla mnie to porażka ....
      Nikomu bym jej nie poleciła ....

      Usuń
  4. Ale super ;)))) Trzymam kciuki za kolejną betę. Niech pięknie przyrasta :)))))))

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) chociaż wiem, że malutkie są te wartości ...

      Usuń
  5. crazy-cat-lady23 lutego 2016 13:50

    Jej, tak się cieszę :))
    Odświerzałam stronę co parę minut żeby sprawdzić czy jest już post.
    Lubisz trzymać w napięciu ;)
    Trzymam mocno kciuki żeby beta rosła ładnie w górę! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))))
      Dziękuję za wsparcie :*
      Chociaż wiem, że kiepsko to wygląda i liczę się z tym, że może zacząć spadać...

      Usuń
  6. Wiesz co, mi się wydaje, że jednak się trochę tego invimedu czepiasz. Przy procedurze jest jasno wyjasnione, że przy becie powinno się przyjechać do nich na pobranie, a wtedy lekarz oddzwania do ciebie z wynikiem. To, że robisz badanie u siebie, to twoja decyzja i genralnie spoko, ale korzystasz z numeru, którego lekarz sam Ci nie podał, to nie dziw się, że nie odpisuje w 5 minut. Chyba powinnaś zadzwonić do centrum konsultacji i oni przekażą sprawę lekarzowi, a on jeśli uzna za stosowne, skontaktuje się z Tobą. Obrabiasz na blogu invimed strasznie, a nie masz odwagi powiedzieć im wprost, że coś ci się nie podoba. Jak masz jakieś zarzuty, to powinnaś je tam przedstawić, żeby mogli się do nich odnieść i cos poprawić, jesli uznają, że masz rację. Sama piszesz, że na wizycie "postanowiłaś siedzieć cicho" mimo że chciałaś się rozmówić z lekarzem. Pewnie, że łatwiej jest nic nie powiedzieć, a potem anonimowo obsmarowac kogos w necie... Nie jesteś jedyną osobą ze sfery blogowej leczącą się w invimedzie, widac po statystykach i po nas, że klinika ma dobre wyniki i wie, co robi. A że to "fabryka"? Niestety, to cena programu rządowego i robienia tego z refundacją, ilość pacjentów znacznie się zwiększyła. Teraz tłoczno jest w każdej klinice.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czepiam się invimedu.
      Pisze o tym jak to wygląda, a że nie wychodzi to na ich korzyść to ich problem.
      A powiem nawet więcej.
      Na temat tego co tam się dzieje pisze pismo do Ministerstwa Zdrowia.
      Poza tym problem tam jest głównie z lekarzami.
      Rejestratorki, pielęgniarki, anestezjolog są ok. Szczególnie anestezjolog.
      Ale podejście lekarzy jest tragiczne.
      Żeby wizyta trwała 5 minut łącznie z usg?
      Lekarz nic nie mówi nawet mimo mojego pytania. To o czym my mówimy? A ja staram się wypytywać, ale jak mam to robić kiedy lekarz wręcza mi receptę albo inne papiery i mówi dowiedzenia?
      Staram się pytać. Ale to nic nie daje!
      Poza tym Zerowy kontakt.

      Mi wcale nie kazali przyjeżdżać do nich robić hcg!
      Powiedzieli, że mogę zrobić u siebie i wysłać im mailem.
      I tak robiłam zawsze czyli już 4 transfer.
      Nie ważne czy badania robię u siebie czy u nich, większość badań potrzebnych do programu robiłam u siebie. I Nigdy nie było z tym problemu.
      Wynik wysyłam im mailem więc na jedno wychodzi.

      Nie spotkałam się póki co z dziewczynami zadowolonymi z tej kliniki. Wszystkie z którymi rozmawiam nawet tam na miejscu czekając na transfer czy w kolejce nie są zadowolone.
      Chyba, że poprostu tak trafiłam.

      To mój blog i moje przemyślenia.
      Piszę o tym co JA obserwuje i czego doświadczam.
      Opisuje własne spostrzeżenia i doświadczenia, dokładnie opisuje wizyty itd.
      Każdy może później zinterpretować to po swojemu.

      Zawsze możesz założyć własny blog chwalący tą klinikę pod niebiosa.

      Sory, ale dla mnie to, że nie udało się pierwszy raz już powinno dać im coś do myślenia. Zmienić coś w stymulacji, może leki inne, zrobić dodatkowe badania.
      A nie traktować mnie jak królika doświadczalnego, nic nie zmianiać i dalej robić tak samo!
      Mam tsh 2,9, a biorę euthyrox!
      To za wysoki poziom dla kobiety która stara się o dziecko.
      Dlaczego lekarz który powinien być specjalistą ma to gdzieś?
      Lekceważy tak istotną kwestię?
      Wyniki estrogenu jak miałam mega wysoki według lekarza było ok?
      I teraz przy dużooo niższym też jest dobrze?
      Albo zarodki które miały być takiej dobrej klasy A był tylko 4BB.

      Jestem dorosłą kobietą. Pracuję w szpitalu. Oczekuje minimalnego zainteresowania moim przypadkiem i indywidualnego podejścia, a nie tylko transfer i wyjebane, że tak powiem...

      Usuń
  7. Aha i w innych klinikach też jest program i dziwnym trafem niektóre dziewczyny piszą, że wizyty trwają tyle ile trzeba. Nawet godzinę. Rozmawiają z lekarzem i lekarz wszystko dokładnie tłumaczy i jeśli przy 1 procedurze nie wyszło to w 2 coś zmienia. Poza tym widziałam, że kontrole hormonów w czasie stymulacji mają kilka razy. A ja?
    Przy 1 procedurze miałam 2 razy, przy 2 tylko raz.
    Przed transferami nie ma usg...

    Jak poszłam do mojego profesora żeby dał mi moją dokumentację bo była mi potrzebna do programu to mimo, że przyszłam tylko po papiery to i tak sam z siebie zrobił mi usg, mówił co i jak, rozmawiał ze mną, tłumaczył.
    Tak samo mój doktor u mnie w mieście.
    Robi usg, tłumaczy, pokazuje co i jak widzi na monitorze, daje zdjęcia, mówi co robić...
    Do takich wizyt jestem przyzwyczajona.
    I tak wizyta powinna wyglądać.

    A nie tak jak np po transferze miałam później torbiel krwotoczną... na kontrolę musiałam chodzić do mojego lekarza, bo w invimed miał to gdzieś. A nie wiedziałam co robić, przed kolejnym transferem co i jak.
    Tak samo przy poprzednim crio. Nie wiedziałam co robić jak hcg było lekko podwyższone. Bałam się jak cholera, że może zarodek sam się nie usunie, trzeba będzie robić zabieg... Musiałam jeździć do mojego lekarza. On wszystko mi tłumaczył, kazał dzwonić jak tylko będę miała kolejny wynik bety.

    To jest właśnie lekarz!
    I takie podejście do pacjenta powinien mieć każdy z nich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech przyrasta, przyrasta! Jeszcze mocniej trzymam kciuki!
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Aż boję się jechać jutro do tego szpitala pobrać krew ....
      Ale co ma być to będzie.
      Zapisałam się na czwartek do doktora.
      Skoro nie odpisuje to go odwiedzę osobiście.
      Niech chociaż powie mi cokolwiek. Czy mam wiązać szanse z tak niską betę. Czemu nie dochodzi do zagnieżdżania przy świeżych zarodkach. Mam tyle pytań. Obawiam się, że jak zwykle zostanę zbyta i pozostawiona bez odpowiedzi.
      Ale cóż.
      Póki co kontroluje betę codziennie i zobaczymy co będzie.
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Skoro masz wizytę, a teraz i tak nic nie będzie badał, bo za wcześnie, to może to jest dobry moment, żeby wycisnąć jak najwięcej. Zapytać o wszystko co Cię trapi. Zapisz sobie wszystkie pytania na kartce i nie wychodź dopóki Ci nie odpowie:) Wiadomo, na wiele pytań nie ma jednoznacznych odpowiedzi, ale jakieś są... Nie wiem, to też jakaś informacja:)

      Usuń
    3. Wczoraj właśnie wszystko zapisałam na kartce hehe ale wątpię żebym uzyskała jakieś odpowiedzi...
      Tak samo jak wtedy co pytałam o przeciwciała czy o dodatkowe leki...
      Spróbuję tak czy inaczej

      Usuń
    4. Wiesz, abstrahując od czasu trwania wizyt myślę, że na wiele z Twoich pytać Ci lekarz nie odpowie i nie rozwieje Twoich wątpliwości, nawet nie dlatego, że jest gburem i Cię zlewa, tylko po prostu nie wie. My też próbowaliśmy się pytać o powody niepowodzenia i lekarz nam po prostu powiedział, że to biologia, a nie matematyka, nie wszystko da się przewidzieć, nie do końca wiadomo dlaczego coś nie działa, albo działa tak, a nie inaczej. Pewnie przy technicznych aspektach procedury i postępowania będzie miał większą szansę na odpowiedź, ale nie sądzę żeby był w stanie powiedzieć dlaczego zarodki są takiej a ni innej klasy i dlaczego się nie utrzymują.
      My przeżywamy, zamartwiamy się, mamy nadzieję, a dla lekarza to kolejny przypadek, nie pierwszy i nie ostatni, po prostu skuteczność jest taka a nie inna i w wielu przypadkach się nie udaje i już. Czasami są w stanie ustalić przyczynę, ale często nie. Jeśli poza tym wszystko jest w normie, lub prawie w normie to znaczy, że trzeba próbować jeszcze raz.
      Kiedy po naszym pierwszym transferze beta była, ale za mała i za mało przyrastała mieliśmy ogromny żal do lekarki, że nic nie robi, nic nie mówi, każe powtarzać betę i czekać. A niestety z perspektywy czasu widzę, że po prostu i tak nic innego nie mogła zrobić. Ja ma być ciąża, to będzie, a jak nie to lekarze nic nie są w stanie zrobić. Bierzesz luteinę wspomagającą proces utrzymania ciąży, ale nie ma jakiegoś cudownego specyfiku, który zadziała w 100%.
      Tak czy inaczej trzymam kciuki za dzisiejsze wyniki i z niecierpliwością czekam na wieści.

      Usuń
    5. Masz rację. Na biologię nic nie poradzimy...
      Jednak mam żal o to, że w drugiej procedurze nic nie zmienili, dalej tak samo krótki protokół, te same leki...
      Skoro 1 procedura się nie udała to powinno to dać do myślenia, coś zmienić w kolejnym podejściu, a nie działać tak samo.
      Dla mnie to logiczne. Skoro nie było efektów to trzeba coś zmienić.
      Tak samo np jak bierze się jakiś lek. Jeśli jest źle dobrana dawka i nie ma poprawy to zmienia się dawkę leku...
      Tak samo powinno być przy in vitro.
      Jeśli 1 procedura nie przyniosła zadowalających efektów to w 2 trzeba było coś zmienić, a nie działać tak samo....
      Co mi da 3 procedura jeśli np mam przeciwciała które odrzucają ten zarodek?
      Pytałam o te przeciwciała. Według doktora nie ma potrzeby ich robić.
      Ja myślę, że coś juz na rzeczy.
      Na głównej stronie reklamują się, że szukają przyczyny niepłodności.
      I jakie tu szukanie?
      Skoro nie udało się kilka razy to sami powinni wpaść na pomysł szukania przyczyny problemu.
      Bo może coś jest na rzeczy, a kolejne transfery nic mi nie dadzą...

      Już dobrze wiem jak to się skończy.
      Teraz się nie uda.
      Wykorzystam 3 procedurę i zostanę z niczym.
      Trzeba będzie zbierać kasę i szukać pomocy prywatnie. Gdzieś gdzie mnie odpowiednio zdiagnozują ....
      Dzięki za kciuki, ale jestem juz gotowa na najgorsze :(

      Usuń
  9. Aha i obawiam się jeszcze jednego.
    Bo to wkońcu inne laboratorium, inne mają skale...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku ale fajnie! Z całych sił trzymam kciuki żeby kolejny wynik był jeszcze wyższy! Najlepiej trzy cyfry przed przecinkiem :)
    Co do lekarza to Wężon ma rację, że nic mądrego by Ci nie powiedział. Trzeb czekać....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale i tak będę w Warszawie to zapisałam się i pójdę na wizytę to chociaż niech receptę mi napisze na luteinę czy może powie żeby jakieś dodatkowe suplementy brać. Jejku no niewiem. :)
      Dzięki za kciuki :*

      Usuń
  11. Mam nadzieję, ze będzie tylko rosła :)
    nie puszczam kciuków :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kciuki zaciskam :* Niech beta rośnie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* zaraz jadę pobrać krew ;))

      Usuń
  13. To czekamy na wynik. Też koło 12 będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie wiem. Dojadę to zapytam :) ale tu juz napewno w komputerze nie zobaczę wyniku, będę musiała jechać odebrać

      Usuń
  14. Niech teraz będzie już tylko tendencja wzrostowa! Trzymam kciuki!

    A postawa lekarza też by mnie wkurzyła - przede wszystkim w takiej sytuacji powinien być dostępny dla pacjentki i rozwiewać na bieżąco wszelkie wątpliwości. To trochę tak, jakbyś umówiła się ze swoim ginem na odbiór przez niego porodu, a potem okazałoby się, że akurat tego dnia nie ma go w szpitalu...Jeśli już bierze się za prowadzenie Twojego przypadku, mógłby dać z siebie nieco więcej (tym bardziej, że trochę kasy u niego każdorazowo zostawiasz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby ;)
      ja jestem w programie to nie płace za wizyty ;)może tu właśnie jest pies pogrzebany;)

      Usuń
  15. Wyniki będą dopiero po 15 i muszę jechać odebrać do szpitalaa...
    Jeszcze 3 i pół godziny ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Co robić, trzeba czekać. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieję, że skaczesz teraz z radości i nie masz czasu do nas pisać:) Dalej trzymam kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Idę zaraz do domu, nie doczekam się już teraz. Mam nadzieję, że dalej rośnie, przynajmniej tak, jak napięcie tutaj. :)

    OdpowiedzUsuń

TOP