czwartek, 25 lutego 2016

12 dpt - wizyta invimed i koniec złudzeń

Kochane jesteście :* 
Niestety nie mam dobrych wieści...


O 6:30 ja i mama wyjechałyśmy z domu. Czekało mnie skrobanie szyb, bo wczoraj padał śnieg i wszystko się zmroziło. Oj ciężko było dokopać się do tych szyb :)
Drzwi od pasażera nie chciały się otworzyć - centralny nie odbijał do góry.
Wkońcu w czasie jazdy, jak już nagrzał się samochód to nagle zadziałały.
Tylko, że przestał działać centralny. Wcale nie reagował na otwieranie czy zamykanie drzwi - ten przycisk w środku na drzwiach :)
Myślałam, że już się zepsuło ;)
Tak samo nagle w czasie jazdy pokazała mi się kontrolka przepalonej żarówki. Wyłączyłam i włączyłam samochód stojąc na czerwonym i zniknęło.
Coś ten samochód wariuje w czasie minusowej temperatury ;)

O 8:30 dojechałyśmy pod IPiN.
Centralny zadziałał z pilota czyli miał chwilowe zawieszenie :)
Mama zarejestrowała się i zostałyśmy zaprowadzone na oddział.
Na górze znowu papierologia i trzeba było czekać, bo nie było wolnych łóżek.
Posiedziałam trochę z nią i pojechałam do Invimedu.

Miałam stres przed kolejnym badaniem krwi...
No i jeszcze ta wizyta...

Zwolnienie kończy mi się jutro dlatego wymyśliłam, żeby wrócić dziś do mnie do miasta i jutro jechać na wizytę do mojego lekarza, żeby przedłużyć zwolnienie.

Nic z moich planów nie wyszło. Nie robiłam bety. Nie pojadę jutro do mojego lekarza.

Do kliniki dojechałam jak zwykle dużo wcześniej. Miałam na 11:40, a już godzinę wcześniej byłam. Nie było ludzi i już w czasie rejestrowania się Pani powiedziała, że doktor już mnie woła. No super. 

Poleciałam jeszcze szybko do łazienki i weszłam do gabinetu.
Już w progu powiedziałam, że przyjechałam, bo ta beta mi się nie podoba i, że pisałam, ale doktor mi nie odpisał. Nie odniósł się do tego.

Powiedziałam, że wczorajszy wynik był 15 i doktor powiedział, że to za mało...
O dziwo nie kazał odrazu mi iść się rozebrać i usg. Wcale mi go nie robił. 
Powiedział żebym usiadła i zapytał która to nasza procedura. Tak jakby nie wiedział... hmmm
Powiedziałam, że druga i nadzieja w trzeciej ostatniej. 

Dopytywałam się kilka razy czy nie ma szans żeby z tej niskiej bety była ciąża. Odpowiedź brzmiała nie. 

Mam odstawić leki, czyli luteinę i czekać na okres. Według doktora powinnam dostać @ koło wtorku. Mam mu dać znać jak dostanę. 

W czwartek za tydzień mam zrobić kontrolnie betę...

Od 1 dc mam brać Logest i umówić się na wizytę 12 dc. 

Aha i doktor powiedział, że tym razem zrobimy całą pełną procedurę łącznie z histeroskopią. 

Transfer prawdopodobnie na początku kwietnia.
Czyli mam miesiąc przerwy...

Pytałam o jakieś dodatkowe badania czy może byśmy zrobili i dodatkowe leki czy jakieś brać. Odpowiedź brzmiał nie. 

Pytałam też o moje tsh, które aktualnie wynosi 2,9 i czy mam iść do endokrynologa. Odpowiedź znowu brzmiała nie. 

Pytałam co jest ze mną nie tak, że się nie udaje. Odpowiedź brzmiała, że wszystko dobrze ze mną. Hmmm

Próbowałam dalej dopytywać, że może jednak jeszcze coś mi dolega skoro nie wychodzi. Może endometrioza lub hashimoto mi przeszkadzają i potrzeba coś sprawdzić, albo może coś jeszcze innego mi dolega. Doktor powiedział, że nie...

Powiedziałam, że kiepsko to widzę. Wkońcu tyle razy się nie udało...
Wspomniałam o tym, że chyba jedyna nadzieja jak będę miała wkońcu podane te 2 zarodki ;) może wtedy któryś albo i oba ze mną zostaną ;)

Czyli póki co czekam na @, 12 dc wizyta i kolejne kroki wtedy będziemy ustalać.

No i muszę pamiętać o tej akupunkturze żeby zadzwonić i zapisać się jak tylko dostanę @.

Dziewczyny dziękuję za wsparcie :* 

Widocznie to nie był mój czas :(
W sumie to od momentu 1 bety pogodziłam się z niepowodzeniem. Dlatego dziś mi łatwiej. Nie płakałam przy tym podejściu.
3 transfery płakałam. Teraz przy 4 nie. 

Chyba zaczyna do mnie pomału docierać, że może nigdy nie zostanę mamą...
Chciałam żeby teraz się udało. Dzidzi urodziłoby się wtedy jak mamusia w listopadzie. Niestety...
Motocykl na pocieszenie pozostanie mi sobie sprawić :(

Chociaż może histeroskopia będzie w stanie coś wyjaśnić. A może zmienią mi coś w tej 3 procedurze?
Ech
Cała nadzieja w tym, że podaliby mi 2 zarodki...

Ps. Zamówiłam w aptece internetowej dodatkowe suplementy.
Zamówiłam: Femibion Natal 1, koenzym Q10, inofem, B6, olej z wiesiołka, mleczko pszczele, selen z E, cynk. Czyli wszystko to co polecają dziewczyny na blogu Izy.
Do tej pory brałam tylko witaminę B12, D3 i folik. No i mój euthyrox na tarczycę.
Tu pojawia się pytanie numer 1 :)
Taka dodatkowa ilość chyba nie zaszkodzi? Jak taką ilość leków brać w ciągu dnia? Bo przecież nie wszystkie na raz :) Jak Wy bierzecie?

Ps.2. Mam jeszcze pytanie numer 2 :)
Czy któraś z Was miała histeroskopię?
Czy faktycznie jest w stanie coś wyjaśnić lub pomóc przed in vitro?

44 komentarze

  1. Myślałam, że już okres dostałaś. A tak to jeszcze nie wszystko stracone. Jak Ci kłucie nie przeszkadza to bym jednak powtórzyła betę jutro lub w poniedziałek.

    Ja już miałam 5 histeroskopii. Histeroskopia Ci powie co masz w środku lepiej niż USG - czyli wszelkie zmiany śluzówki wykryje - endometriozę, zrosty, małe mięśniaki, przegrodę i inne wady budowy. Można też sprawdzić drożność, ale to przy ivf nieistotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz siedzę u rodziców do niedzieli, ale może faktycznie powtórzę jak sama dla siebie w poniedziałek. Albo u siebie w szpitalu albo po 14 jak skończę prace to podjadę do laboratorium. Może nawet tak lepiej. Bo jak zrobię w szpitalu to każdy będzie mógł mnie sprawdzić w systemie ...

      Ja miałam robioną drożność jajowodów hsg. Były ok.

      Jesteś naprawdę niesamowita :* jak Ty wszystko pamiętasz :) co u której dziewczyny :) ja to ledwo pamiętam co ja mam zrobić hehe

      Usuń
  2. Hej jeśli chodzi o twój poziom TSH, to moja gin powiedziała że w momencie starania się o dziecko max to 2,5. Może jednak warto się skonsultować z endokrynologiem.
    Mocno trzymam za Ciebie kciuki. Nie poddawaj się. Musi się udać.
    Ja jestem przed pierwsza procedura. Jak byś miała ochotę zapraszam na mojego bloga: invitraczek.blogujaca.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nawet mówili, że najlepiej jak wynik jest koło 1 :)
      Dziękuję za kciuki :* zaraz odwiedzę Ciebie :) Lubię czytać blogi innych dziewczyn które mają ten sam problem co ja. A Ty gdzie podchodzisz do in vitro? :)

      Usuń
  3. Ja też na Twoim miejscu powtórzyłabym betę jutro, tak dla własnego spokoju! A TSH zdecydownie za wysokie! Mi lekarz endokrynolog powtarzał zawsze, ze przy straniach o dziecko TSH najwyżej 1, a najlepiej poniżej 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem. Moja tak samo mi mówiła.
      Ale jak widać dla doktora od in vitro nie jest to ważne.
      Jutro nie mam jak zrobić bety.
      Zrobię w poniedziałek. A później w czwartek i zobaczymy...

      Usuń
  4. Dla mnie to THS też jest za wysokie.Skonsultuj się z endokrynologiem.Miałam histeroskopię.Badanie ma na celu sprawdzenie czy macica jest czysta i czy tam nie ma jakiejś przeszkody.Polecają zrobić ją przed transferem razem ze streczingiem bo pobudza śluzówkę do regeneracji i ułatwia zagnieżdżenie.Będziemy jechały na tym samym wózku.Ja też będę miałą transfer pod koniec marca lub na początku kwietnia:)Nic się nie martw i zbieraj siły.Wcinaj witaminy!Jeszcze jedna szansa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że ją wykorzystam, a i tak się nie uda :(
      Ale fajnie, że będziemy razem :) w kupie siła ;)

      Usuń
  5. Kochana ja bym betę ponowiła. Tym bardziej jeśli ona rośnie, Ty nie masz plamień/krwawień. Nie wiem czemu on kazał leki odstawić. Ja krwawiłam beta była 22 a mi dalej kazał brać progesteron zanim wyniku nie ponowię.

    Co do tsh...miałam kiedyś na podobnym poziomie jak Ty. I to ma wpływ na zajście w ciążę i jej utrzymanie. Umów się do endo. Może trzeba dawkę leku zmienić. Mi dopiero po jakimś czasie unormowała się do poziomu 1,6.

    Jakiś dziś ten dzień dziwny. U mnie dziś info że zarodki się rozwijają ale nie wszystkie są dobrej jakości. Na razie jeden klasy A...Embriolodzy chcą czekać do 5 doby i patrzeć jak sytuacja się rozwinie. Mam nadzieję, że choć jeden da radę i będzie transfer.
    Poprzednio było podobnie. Ręce opadają, bo na to nie mamy wpływu. Nie wiem jak dotrwam do jutrzejszego telefonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm to może faktycznie zrobię betę w poniedziałek....

      Muszę zadzwonić do endokrynologa faktycznie, bo widzę, że w invimed olewają kwestię tsh...

      Ja miałam ostatnio 5 zarodków. W 5 dobie wszystkie jeszcze były. Jeden wtedy mi podali. A w 6 dobie okazało się, że tylko 1 został zamrożony i ten miałam teraz transferowany.
      Moje zarodki też są kiepskie :( miałam 4BB :( Porażka :( najgorzej, że nic nie możemy na to poradzić ....

      Z tych 5 napewno trafią się dobre :) trzeba być dobrej myśli :) a ja trzymam kciuki za jak największą ich ilość :) i transfer zakończony sukcesem ;))))

      Usuń
    2. Dziękuję Kochana;*
      Ja dziś mam moment zwątpienia. I takie poczucie bezsilności, bo nic nie można zrobić.

      Umów się do endo. Ja nie ogarniam postawy tego lekarza. To Twój kolejny transfer. Mógłby wykazać więcej zainteresowania. Na pewno da się coś sprawdzić, zmienić, spróbować poprawić. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli. Przecież i tak to Ty płaciłabyś za badania, leki. A zawsze miałabyś poczucie, że coś jeszcze zrobiłaś i może byś była spokojniejsza.

      Nie odstawiaj leków i ponów betę w poniedziałek. Chyba że zaczęło by się krwawienie.
      Tak naprawdę wszystko jeszcze może się zdarzyć.

      Usuń
    3. A to, że będę brała luteinę nie spowoduje, że nie dostanę @? Ja dostawałam okres zaraz po odstawieniu, ale to w przypadku tych transferów gdzie hcg nie rosło. Raz po tym co wyszło mi hcg 7 to miałam 1 dniowe krwawienie i tyle. A raczej plamienie.

      Ja też czuję bezsilność do tego wszystkiego...
      Ale pozostaje nam tylko nadzieja na to, że będzie dobrze.

      Lekarz i tak dziś chociaż starał się odpowiadać. Chociaż ograniczało się to do krótkich odpowiedzi typu głównie do słowa nie.
      Wymyślił mi histeroskopię przed transferem, a więc zajdzie chociaż ta jedna zmiana. Ciekawe ile czasu będę brała anty. Zawsze brałam tylko kilka dni. Może teraz będzie długi protokół? Kto wie...

      Usuń
    4. Teoretycznie @ powinna być po odstawieniu luteiny. Chociaż ja przy ciąży biochemicznej zaczęłam krwawić mimo luteiny.

      Usuń
    5. To już nie wiem czy odstawiać czy nie ...

      Usuń
    6. Ja zawsze mam @ mimo przyjmowania leków i to w terminie. Nadzieję mam zawsze do samego końca, więc odstawiam dopiero, jak się @ rozkręci. Myślę, że możesz poczekać do poniedziałku jeszcze. Zdrowia Ci to nie nadszarpnie, choć wiadomo, taka reanimowana nadzieja mocno nerwy strzępi. No ale ja to mówię ze swojej perspektywy. Każdy ma inną. Najlepiej kieruj się swoją intuicją, sercem, rozsądkiem... Wiem, wiem, trudno to wyważyć...:(

      Usuń
  6. crazy-cat-lady25 lutego 2016 19:58

    Dziwne, że lekarz nie kazał Ci ponowić bety, przecież ona rośnie. Ja na Twoim miejscu nie odkładałabym tabletek póki nie zrobiłabym ponownej bety.
    Znając podejście tego lekarza to można było się po nim spodziewać zdawkowych odpowiedzi. Co za człowiek?! Powinien być bardziej empatyczny, a nie taki gbur co sprawia wrażenie, że siedzi tam za karę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 minut wizyta :) mówię Ci patrzyłam na zegarek :)
      Może faktycznie poczekam do poniedziałku, zrobię betę i jak będzie wyższa to może pójdę do mojego lekarza...
      Cholera.
      Chyba, że spadnie to wtedy sprawa jasna.
      A daj spokój. Kilka razy pytałam czy jest szansa na ciążę z jakiej niskiej bety mimo, że rośnie. Powiedział, że nie. ..

      Usuń
    2. On się zaciął dziś chyba z tym swoim "nie" ;p

      Poczekaj do poniedziałku. Nie odstawiaj na razie leków. Ponów betę. Jeśli spadnie wtedy z czystym sumieniem odstawisz. A jeśli wzrośnie i coś się stanie a leki odstawisz to potem będziesz sobie wyrzucać.

      Usuń
    3. Masz rację :) to będzie 5 dzień od poprzedniej bety tej środowej. Faktycznie będę miała czyste sumienie :)a w poniedziałek będę miała odpowiedz co robić dalej :)
      Jak dobrze mieć takie mądre koleżanki w necie które dobrze doradzą :)

      Usuń
    4. crazy-cat-lady25 lutego 2016 22:18

      Może następnym razem podaj mu Red Bulla - doda mu skrzydeł i może język mu rozwinie? ;)) Bo dzisiaj to chyba płyta mu się zacięła ;))
      Widzisz jak to dobrze mieć koleżanki (chociaż internetowe;) ) zawsze razem coś się wymyśli, doradzi :)
      W razie niepowodzenia (tfu tfu) może warto dokupić Omega3 do zestawu witamin? No chyba że jesz rybę co najmniej 3-4 razy w tygodniu. Robić masażyk brzucha wieczorem i zapisać się na akupunkturę (choć to ostatnie to masz w planach). Chociaż dalej mam nadzieję, że jednak nie będziesz tego potrzebowała :)

      Usuń
    5. Dobry pomysł z tym red bullem hehe
      Jak ma pomóc to i omega 3 dołożę do tego zestawu leków :))

      Usuń
  7. Gdzie zniknął mój komentarz??
    pisałam, że na pewno warto sprawdzić tą tarczycę... może faktycznie tu tkwi problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kurde nie wiem co się zadziało. Dałam opublikuj i chciałam odpowiedzieć i nie mogłam go znaleźć ... nie wiem jak to się stało :) cuda się tu dzieją :) często nie działa mi opcja odpowiedz na komentarz :)
      Noo chyba muszę wybrać się do endokrynologa. Pewnie da mi większą dawkę euthyroxu...
      Nie rozumiem tego czemu lekarze lekceważą taki ważny problem jakim jest tsh.
      Nawet wczoraj na jednce mówili o hashimoto i jaki problem przy tym zajść w ciążę i kolejny problem z poronieniami...
      Więc nie rozumiem lekceważenia przez lekarza tak istotnej kwestii ....

      Usuń
    2. Spoko ;)
      tak sobie myślę - mnie kazali brać Prolutex i inne leki do samej bety, odstawić dopiero, gdy badanie wyszłoby negatywne..
      ciężko coś doradzić...
      a lekarz naprawdę słabo się zachował..

      Usuń
    3. Nooo mi mój doktor którego mam na miejscu też kazał odstawić jak beta spadnie....
      Tzn przy poprzednim crio.
      Dziś to i tak zachował się spoko hehe
      Kazał usiąść i te 5 minut zadawałam mu pytania na które odpowiedzi były nie hehe
      Dziś wkońcu sam z siebie zaproponował zrobienie tej histeroskopii, co też uważam za sukces :)))) Wkońcu coś więcej działamy niż tylko sam transfer i nic poza tym :)

      Usuń
    4. Histeroskopię miałam robioną przed ivf. Przyznaję, że zaczęli od szukania przyczyn, zrobili też drożność.
      moja wczorajsza wizyta również trwała 5 min ;] włącznie z usg i wypisaniem recepty ;]
      zdecydowanie widać, że zbliżający się koniec rządówki spowodował jeszcze większą "taśmówkę" w klinikach... dla mnie to już zwykłe fabryki.

      Usuń
    5. Ja miałam bardzo dużo badań wcześniej robionych w tym drożność jajowodów hsg i laparoskopię z chromoskopią, mnóstwo badań krwi, usg... 4 lata zebrane w segregatorze.
      Cieszy mnie i tak już fakt, że padła propozycja wreszcie jakieś zmiany w stymulacji. I takie małe coś juz mnie cieszy.
      O tych fabrykach właśnie wspominałam...
      Niestety program się kończy. Ciekawe czy będzie dane nam skorzystać z niego z sukcesem ....

      Usuń
    6. 4 lata... masakra....
      pamiętam jak pierwszy raz weszłam do kliniki, to zszokowało mnie ile osób tam było... teraz mam wrażenie, że jest ich 3 razy więcej..
      wczoraj kręciło się tam kilka ciężarnych... jedna babeczka była z noworodkiem...
      takie widoki wzbudzają nadzieję... komuś się tam udaje..
      statystycznie 3 na 10 przypadków...

      Usuń
    7. Nooo kobietki w ciąży w klinice podnoszą na duchu :))) O ile normalnie wywołują u mnie prawie płacz :)

      Usuń
  8. Paradise, a miałaś scratching przed transferem? Ja miałam scratching i assisted hatching zarodka... pomogło. W ramach programu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robili mi nic takiego przed in vitro. Ani w 1 procedurze ani w 2...

      Fajnie, że Tobie się udało :)

      Usuń
    2. Paradise u mnie scratching robią standardowo przy histero przed transferem. Może i u Ciebie tak będzie. Dopytaj, albo wymuś, jak się znowu zatnie na "nie" Twój R. ;)

      Usuń
    3. Olga u mnie scratching nie zadziałał na endo, tylko opóźnił okres o parę dni.

      Usuń
    4. On sam zaproponował tą histeroskopię przed 3 procedurą. Sama w szoku byłam, że jednak coś wkońcu będzie inaczej ;)

      Usuń
    5. Pardise, jeszcze miałam embyo glue. Wszystko w ramach programu. Propos o to. Może niech ci jeszcze zbada czynność skurczowa macicy.w programie należą nam się te procedury przy niepowodzeniach. Będę trzymać kciuki.
      Wężonie, scratching nie polepszy endo, tylko ma stworzyć miejsce bliznowacenia bo to podobno zarodki lubią tam się przylepić.

      Usuń
    6. Zapytam o te 2 badania jak będę na wizycie, ale to dopiero 12 dc.
      Cholera widzisz to już takie dodatkowe badania powinni przeprowadzić po 1 nieudanej procedurze...
      A tak została mi 3 ostatnia ....
      Poproszę o zrobienie mi tych badań, ale myślę, że lekarz i tak odpowie jak zwykle, że nie potrzeba.
      Pytam go zawsze o to czy może jakieś dodatkowe badania byśmy jeszcze zrobili to mówi zawsze, że nie trzeba...
      Ciekawe co powie jak powiem konkretnie o tych dwóch badaniach. Pewnie standardowo nie...
      Ale nie szkodzi spróbować. Pomyśli, że się naczytałam w internecie ;)))

      Usuń
  9. Z tego co wiem na początku ciąży wynik bety powinien się podwoić w ciągu 48h, miarodajny byłby wynik dzisiejszej bety w porównaniu do tych 15 z 24 lutego. Nie chcę wzbudzać fałszywej nadziei, ale naprawdę pojedyncze niepowiązane wartości nie dają żadnego obrazu odnośnie rozwoju czy braku ciąży. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej już nie liczę na ciążę....
      Jutro będą 72 godziny. Czyli jak jutro bym zrobiła to powinno wzrosnąć o 112 % z tego co czytałam w necie. Chciałabym sprawdzić tak sama dla siebie czy rośnie czy już spada...
      Dzięki ;*

      Usuń
  10. Sprawdź, czasami z nieperfekcyjnych bet rodzą się perfekcyjne dzieci a nadzieja wiadomo, umiera ostatnia. Trzymaj się, jak nie tym razem to następnym się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było :)
      Jutro i tak będę w Warszawie, bo jadę po mamę to podjadę do kliniki i zrobię betę

      Usuń
  11. Udało się zrobić? Czekam na dzisiejszy wynik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie napisałam :) czytasz w moich myślach :)

      Usuń
  12. Jeśli suplementy to tylko naturalnego pochodzenia (np firma Solgar), syntetyczne preparaty, zwłaszcza selen mogą tylko zaszkodzić. Ważna jest dieta (są specjalne diety płodności) umiejętność relaksacji. Akupunktura ( u fachowca) oraz Akupresura są godne polecenia. Oczywiście dobrzy, wnikliwi medycy jak najbardziej. Powodzenia i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miriam skoro Ty jesteś wróżką to może wiesz czy będę w ciąży? :))))
      Na akupunkturze byłam raz na próbę i na bezsenność mi pomogła :) od początku cyklu mam zamiar chodzić ;)
      O tych suplementach to nie wiedziałam. Dobrze wiedzieć :)))

      Usuń

TOP