wtorek, 9 lutego 2016

13 dc wizyta invimed i mega szok ☆☆☆

Wizytę miałam dziś na 8:40.
Nie lubię takiej pory - typowo korkowa.

Jednak miło się zaskoczyłam, bo wyjechałam o 6, a 7:20 już dojechałam pod klinikę.
Samochodów było dużo, ale wszystko ładnie płynnie jechało.
Pomijając kilka niereformowalnych przypadków, które mimo wolnej prędkości zawalają lewy pas.

Pojechałam w bojowym nastawieniu.
Mając dość traktowania przez lekarzy w tej klinice postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę.
Chciałam zagrozić lekarzowi, że albo zacznie zajmować się mną jak należy albo będziemy rozmawiać inaczej i pójdzie skarga do Ministerstwa Zdrowia.

Tylko co by mi to dało?
Czy wkońcu traktowałby mnie z należytą uwaga?
A może poprostu wyrzuciłby mnie z kliniki?

Zdecydowałam, że poprostu muszę siedzieć cicho, bo narobię sobie tylko problemów.

Do gabinetu zostałam poproszona już po 8.
Doktor przyjmuje szybko to nie musiałam czekać do swojej godziny. 

Odrazu szybko na fotel na usg.
Powiedziałam, że dziś 13 dc, a doktor no to teraz będzie criotransfer.
A ja w szoku.
Podczas badania mówiłam lekarzowi, że ostatnio mówił o tym, że raczej w tym cyklu nie zrobimy crio.
A tu taka niespodzianka. 

Już nastawiałam się na powrót do drugiego szpitala, kombinowałam zamiany na weekend.
To pytałam zdziwiona jeśli już by było te crio to kiedy.
No i okazało się, że w sobotę.

Dostałam receptę tym razem o dziwo na luteinę (!) i skierowanie na badania krwi na LH, estradiol, progesteron i TSH.
Zależnie od wyników tych badań doktor miał zdecydować czy będzie tansfer w tym cyklu.
Powiedział, że zadzwoni do mnie jak później i powie co i jak.

Poszłam pobrać krew.
Za tsh musiałam zapłacić 40 zł.

Po 8:30 wyjechałam już spod kliniki do domu. 

Dojechałam o 10 to miałam jeszcze 2 i pół godziny żeby się przespać, bo na 13:30 do roboty.
Męczy troszkę takie jeżdżenie do lekarza rano, a później praca.

Po 12 dostałam smsa, że są już wyniki badań dostępne na synevo, a zaraz po 13 zadzwonił doktor akurat jak wychodziłam z domu do pracy.

Powiedział, że wyniki są dobre i żebym przyjechała w sobotę o 12 na criotransfer.

Nie podobają mi się moje wyniki tsh. Żeby wynik był wiarygodny to od piątku nie brałam euthyrox. Jestem blisko górnej granicy, a więc nie jest dobrze. 


Boję się teraz czy w sobotę będzie co podawać :(((
Czy zarodek nie zepsuje się po rozmrożeniu, a ja dostanę telefon żeby nie przyjeżdżać :(((
Mam mega stres ;(((

Czuję wiosnę :))
Nie mogłam oprzeć się tej sukience widząc ją wczoraj na wystawie C&A :)
Nie do końca leży tak jak bym chciała, ale może być.
Idealnie będzie pasowała do skórzanej ramoneski i czarnych balerinek mel :)))

Ps. Zapomniałam o jednej ważnej informacji dnia dzisiejszego ♡♡♡♡
Odpisali mi z Bociana z Białegostoku ;)
Jest możliwość przeniesienia się do nich na 3 procedurę
☆☆☆
A więc jak nie uda się teraz crio to mam zadzwonić w marcu do tej Pani z Bociana :))))))
Światełko w tunelu się pojawiło :)))))

36 komentarzy

  1. No to faktycznie SZOK! Idziesz jak BURZA! Nie wypowiem się w kwestii wyników, bo się nie znam nic a nic:/ Niby norma, ale wiadomo, norma normie nie równa... Może dziewczyny u Izy na blogu coś więcej powiedzą?
    Rozumiem Twój stres dotyczący rozmrożenia. Ja też miałam obawy, jak się ten mój Groszek wybudzi. Tyle różnych historii wkoło... Ale udało się:))) Jeden mały, wielki kroczek do przodu. Jeszcze tydzień i mam nadzieję, że będzie drugi...:)
    Życzę, by i Twój Bąbel obudził się zwarty i gotowy do działania/wgryzania się:)
    P.S. Sukienka bardzo ładna! Moja dotychczasowa faworytka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe przy ostatnich wynikach ze stycznia gdzie estradiol miałam ponad 6000 też niby było ok według lekarza :))) a teraz na naturalnym cyklu jaka różnica.
      W styczniu estradiol był 6118 (1670,21 według jednostek tradycyjnych), a progesteron miałam 2,4 (0,75 jedn. trad.).
      We wrześniu estradiol 2533 (691,51 jedn. trad.), a progesteron 1,91 (0,6 jedn. trad.).
      A teraz taka różnica duża.
      Estradiol bardzo niski, a progesteron o dziwo wyższy niż przy stymulacji hormonalnej.
      Nic z tego nie rozumiem.
      Według lekarza za każdym razem wynik był ok.
      Dla mnie to dziwne.

      Sukienka miała być taka już wiosenna ;)) zdjęcie kiepskie :) takie robi ten nieszczęsny samsung ;))

      A Ty jak tam się czujesz?
      Pewnie stres jest?
      Jeszcze tydzień tej niepewności...
      Ale wierzę, że się uda :)))
      Trzymam kciuki mocno :)))

      Usuń
    2. Samopoczucie bez zmian, bez objawów, bez najmniejszych nawet podpowiedzi ze strony mojego drogiego organizmu;) Testuję 17tego. Dziękuję za kciuki.
      Jeju, jak tu ładnie na Twoim blogu, multimedialnie. Zwykle wchodzę z telefonu to nie widzę. Masz żyłkę do internetów;)

      Usuń
    3. Hehe
      Ja w telefonie korzystam to nawet nie wiem jak to wygląda na normalnym komputerze ;))))

      Szablon nie do końca jest jeszcze taki jaki bym chciała, ale uczę się dopiero pomału obsługi bloga hehe
      Metodami prób i błędów :)

      Jeszcze 5dni i będziesz znała wynik ;) trzymam kciuki nieustannie i wierzę w to, że się uda ;))

      Usuń
  2. Będę mocno trzymać kciuki w sobotę :) Będzie dobrze.
    Ja jutro idę na kolejne podglądanie.

    Uściski;*
    P.S. To TSH faktycznie jest dość wysokie. Ja jak robię badanie do endokrynolog to mam nie brać tylko tabletki w ten dzień co jest badanie (biorę dopiero po pobraniu krwi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te tsh mnie martwi.
      Biorę 75 dawkę to nie powinno być takie wysokie na lekach.
      Zawsze też nie brałam tylko w dniu badania, tym razem dłużej wytrzymałam za namową lekarza.

      Dzięki za kciuki :))) przydadzą się :))))

      Usuń
    2. Ja mam dawkę 88.

      Fajnie, że odpisali Ci z Bociana. Ale mam jednak nadzieję, że 3 procedura nie będzie potrzebna;)

      Usuń
  3. crazy-cat-lady9 lutego 2016 21:07

    Wow, szok! Ale to lekarz tak sam z siebie zaczął mówić? ;) To on jednak potrafi dać głos ;)))
    Widzę, że coś sie rusza :)
    Będę mocno trzymać kciuki za mrożaczka, a Ty postaraj się rozluźnić, bo stresem nic nie wskurasz i teraz nie jest on Ci potrzebny.
    Trzeba być dobrej myśli :)
    Ściskam :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no ja też się zdziwiłam, że potrafi gadać :))) może trafił na bloga hehe
      Tym bardziej zdziwiła mnie luteina którą mi przepisał.
      Wcześnie te drogie crinone, a teraz tylko luteina szok :)))

      Dzięki bardzo :))) przyda się wsparcie :)))
      Znowu :))

      Usuń
  4. Uwielbiam takie podejście do pacjenta...
    no ale jest też pozytyw - będziesz się krócej stresować ;) to duży plus :)
    sukienka super, rzeczywiście do ramoneski będzie świetnie pasować :) powtórzę się - śliczna jesteś :)

    życzę, by wszystko poszło zgodnie z planem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pociesza jeszcze jedno ;)))
      Że mam perspektywę przeniesienia się do Bociana :)))
      E tam :) Nie jestem śliczna :) wydaje Ci się :)))) hehe
      A ten telefon robi naprawdę brzydko zdjęcia :)))
      Dzięki za wsparcie ;) napewno się przyda :)))
      Trzymam kciuki za Twoją betę :))) Oby była wysoka :)))))

      Usuń
    2. heh... też trzymam za betę... ;) o ile kiedyś doczekam się stymulacji ;]

      Usuń
    3. Coś mi się pomyliło już :) sorki :) tm Uczcia Niechciane i Marta czekają na wynik bety.
      Jak zwykle coś namieszałam ....
      Standardowo...

      Usuń
  5. Może lekarz przeczytał Twój ostatni wpis na blogu hehe:)i postanowił się poprawić;)Upewnij się,że wyniki są w normie zanim się zdecydujesz.Nie ma co działać na wariata.Ja tak zrobiłam IUI. Rano lekarz mi mówi:jest pęcherzyk, robimy!Mój chłop na rowerze z nasieniem jechał jak wariat!Nawet mi nie sprawdził, czy pęcherzyk pękł!Co nagle to po diable!
    Z tym przenoszeniem..Hm nie wiem czy to dobry pomysł.Moja koleżanka się przeniosła w styczniu i do dnia dzisiejszego nie może rozpocząć procedury, bo cała papierologia związana z przenosinami utknęła.Formalności blokują jej podjęcie jakichkolwiek kroków w nowej klinice.Każda klinika ma swoje procedury, badania, regulaminy.Czas ucieka, więc dobrze się zastanów czy zdążysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholera to faktycznie ma teraz problem ta Twoja koleżanka :(
      Nie chcę się tak wpakować ;(
      A teraz jeszcze zobaczyłam te statystyki i Bocian o dziwo gorzej wypada niż Invimed w Warszawie.
      Ciężki temat.Może faktycznie lepiej siedzieć już tu i liczyć na cud.
      Tylko tego mi brakuje żebym zmieniła klinikę i miała problemy :(((
      U mnie pękł z lewej strony napewno widziałam na usg :)
      Doktorek nic nie mówił, ale troszkę się znam :)
      Z prawej strony widziałam kilka małych pęcherzyków, jednak ten największy który był w lewym jajniku pękł.
      Bardziej martwię się żeby teraz zarodek nie zniszczył się przy rozmrożeniu...
      Cały czas te zmartwienia ....

      Usuń
  6. Jakoś nie mogę pojąć tego jak podczas usg ten Twój dr niczego Ci nie tłumaczy.Niepojęte!!!Czy to już jest rutyna, brak szacunku i poważnego traktowana pacjenta czy zwykłe chamstwo?Moja lekarka jakoś specjalnie wylewna nie jest podczas badania ale nawet jak nic nie mówi, to ciągnę ja za język.Niedawno przed histerka trafiłam na lekarza, który tyle gadał,że przestałam ogarniać:D Z resztą pisałam o nim na blogu.Delikatny, kontaktowy i naprawdę widać,że pacjent jest dla niego ważny.Takich lekarzy Nam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym żeby mój lekarz tak nawijał :)))
      Ja też dużo gadam i zawsze wszystko muszę dokładnie wiedzieć :)))
      Nawet jak coś komuś opowiadam to dokładnie ze szczegółami co, gdzie, kiedy po kolei :))) hihi
      Taki lekarz byłby dla mnie idealny :)))

      Usuń
  7. A jakie miałaś poprzednie TSH? Ja biorę 50/75 co drugi dzień, mnie lekarka zawsze każe robić badanie na czczo i potem łykać tabletkę, jak kiedyś powiedziałam, że się po badaniu zakręciłam i danego dnia nie wzięłam to na mnie nakrzyczała, że nie wolno zapominać, bo trzeba brać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio miałam bardzo niskie poniżej normy hehe:)) bo odwaliłam i zapomniałam i przed pobraniem krwi wzięłam tabletkę :)))
      Dopiero po pobraniu w domu uświadomiłam sobie tą głupotę :))))

      Usuń
  8. To może w tym tsh tkwi przczyna niepowodzeń, skoro zawaliłaś przy poprzednim badaniu i wzięłaś lek, to wynik nie jest miarodajny. Nie wiadomo, jak wysokie tsh miałaś wtedy w rzeczywistości. Ideał dla starających się to tsh w granicy 1,5. Skoro masz je ponad dwukrotnie przekroczone wg tej zasady, to moze przez to kolejne transfery konczą się niepowodzeniem?
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć tsh jeszcze raz.
      Ale to kilka dni pobiorę euthyrox i wtedy któregoś dnia rano nie wezmę i zrobię badanie krwi.
      Innego wyjścia chyba nie mam...

      Usuń
  9. Jako hashimotka napiszę, że masz za wysokie TSH. Moja endokrynolog, która wyprowadziła moje TSH z 3,60 (Mrugacz z Bociana robił mi IUI z takim TSH - oczywiście nieudane, kolejna IUI w Bocianie z TSH 3,20 też nieudana) na 1,20 uważa, że przy Hashi tsh musi być w okolicach 1 - 1,2. Takie miałam zachodząc w ciążę (pierwsza udana IUI) - nie wiedząc wtedy, że mam hashi. Całą ciążę ani razu nie zbadałam TSH. Pół roku po urodzeniu córki zaczęły się schodki - TSH w górę, tycie, złe samopoczucie itd.
    Mam za sobą 5 nieudanych IUI (3 w Bocianie i 2 u lekarza z Novum). Póki co suplementuję siebie i męża i spróbujemy IUI w kwietniu-maju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ja już 6 lat się leczę na hashimoto...
      Brałam już dawkę 50, później 100, a teraz 75.
      Co jakiś czas kontroluje tsh i zwyczaj wynik jest dobry, przynajmniej w 2015 roku.
      Jak miałam za niską dawkę to odrazu to zauważyłam.
      Nagle 10 kg do góry, ciągła senność, zimno, lecące włosy itd.
      Teraz w sumie też nie mogę schudnąć, ale głównie myślałam, że to z powodu tych stymulacji hormonalnych do in vitro...
      Ostatnio te tsh to badałam po tabletce to się nie liczy bo wyszło wtedy 0,063.
      To było 10 grudnia.
      Poprzednie tsh miałam z 8 sierpnia i wtedy było 0,724.
      A wcześniejszy z 9 czerwca było 1,72.
      W lutym czyli rok temu dokładnie 12 lutego było 1,094.
      Czyli cały czas było ok.
      Aż sprawdziłam z ciekawości te wyniki hehe
      A razy teraz zrobiłam błąd.
      Pierwszy, że pobrałam krew po tabletce, a drugi teraz, że 4 dni nie brałam dla odmiany :)))
      Zachowuję się zdecydowanie nieodpowiedzialnie hehe
      Szczególnie na osobę która w temacie siedzi 6 lat :)))))
      W roku 2015 nie miałam jakiś takich skoków tsh, ale wcześniej to cały czas.
      Wiązało to się odrazu z 10 kg skokiem wagi.
      Teraz doszły te hormony in vitrowe to one robią swoje...

      Kurde to sporo przeszłaś przez tą tarczycę :(((
      Tak teraz myślę, że skoro od wtorku spowrotem biorę euthyrox to może zrobić w sobotę jak pojadę na transfer jeszcze raz te tsh?
      I tylko w sobotę nie wezmę tabletki, a po pobraniu krwi odrazu wezmę.
      Hmmm O ile mają laboratorium czynne w soboty.

      Cholera widzisz Ty chodziłaś do dwóch klinik które uważane są za jedne z najlepszych i tam Ci nie pomogli.
      To ta nasza okropna tarczyca cholera...
      Tak teraz patrzę na te moje wyniki i w sierpniu już miałam wynik blisko tej dolnej granicy.
      To może ta dawka była w drugą stronę czyli za duża.
      Pierwszy transfer był wkońcu we wrześniu, drugi w październiku, a trzeci w styczniu.
      To coś czuję, że mógł ten wynik być niski, przynajmniej przy tych 2 pierwszych transferach.
      A teraz to żaden z tych dwóch moich ostatnich wyników nie jest wiarygodny :))))
      Hehe
      Długi wywód, ale była wreszcie coś zrozumialam :)))
      Typowa blondynka ze mnie :))))

      Usuń
  10. Ja mam kłopoty z tarczycą od bardzo dawna - od czasu wybuchu w Czarnobylu. Miałam wole niedoczynne z guzkami nadczynnymi. W tamtych czasach tarczycę usuwali operacyjnie "z cięciem na łańcuszek po całej szyi". Mama się nie zgodziła na coś takiego i do 18-tki brałam hormony w niskich dawkach. Do pół roku po urodzeniu córki byłam szczupła (50 kg przy 164 cm), nie miałam większych kłopotów z cerą czy włosami. Nawet ciąża mi służyła. Do porodu jechałam ważąc 62 kg ;)
    Pierwszą, nieplanowaną ciążę poroniłam 9 lat temu. Z mężem było pod górkę. Badania, wizyty w Bocianie. Piliśmy ziółka o.Sroki i łykaliśmy witaminy dla ciężarnych.
    Od 3 lat staramy się o rodzeństwo dla córki. Bezskutecznie. Mam za sobą 2 histeroskopie, hsg, wiele stymulacji. Mrugacz (jeszcze w 2010) kiedy nie było rządowego dofinansowania był innym lekarzem. Teraz jest tam fabryka - co mnie bardzo zniechęciło. IVF w ogóle nie brałam pod uwagę (wiek, samopoczucie, koszty). Teraz już nie mam dylematu bo na dofinansowanie się nie łapiemy, więc pozostaje nam IUI i cud.

    Co do Euthoryxu to trzeba go brać zawsze o stałej porze. Tak mi wbiła do głowy endokrynolog. Plus/minus 30 min. Popić kilkoma łykami zwykłej wody i odczekać pół godziny przed jedzeniem i piciem czegokolwiek. Ja wstaję o 5.45 i od razu łykam tabletkę (75), w weekendy podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. No czyli zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Jeśli teraz się nie uda, to może w Białymstoku zaopiekują się Tobą bardziej rzetelnie i kompleksowo. Choć oczywiście mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności i że to tym razem wszystko pójdzie tak, jak trzeba. Trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co też tak myślałam.
      Jednak wczoraj przeczytałam na blogu Skrzydło Motyla o statystykach klinik w programie rządowym.
      I o dziwo invimed w Warszawie ma skuteczność 36% podczas gdy bocian ma 33.
      No i szok mnie wziął.
      A i dziewczyny ostrzegają mnie tu przed papierologią przy przenoszeniu i ewentualnymi problemami, że chyba daruję jednak sobie te przenoszenie ....
      Najwyżej będę szukać konkretnej kliniki i wybrzydzać przy podejściu płatnym, jak by się nie udało w programie...
      To wszystko jest takie skomplikowane...
      Dziękuję za kciuki :* przydadzą się :*

      Usuń
  12. Ooo to jesteś odpowiedzialna i systematyczna nie to co ja.
    Ja to taki oszołom.
    Niby pracuję w szpitalu, skończyłam ruda medyczne, a takie głupie błędy popełniam :)))
    Np tabletkę biorę jak wstanę :)))
    Tylko, że jak mam na rano to biorę koło 6, a jak na popołudnie to wstaję gdzieś o 10 i wtedy biorę.
    Wiem to mój błąd :((
    Cholera.
    Czytam tyle książek na temat hashimoto, stosuje dietę, a robię tak podstawowy błąd jak nie branie tabletek o tej samej porze rano...
    Powinnam zawsze ustawiać budzik na 6 i brać tabletkę choćby nie wiem co.
    Tylko, że powinno się ją brać pół godziny przed śniadaniem, a jak dłużej śpię to przecież nie wezmę tabletki i nie zjem śniadania :((( tylko najwyżej ustawię budzik i pójdę spać dalej :(
    Robię dużo takich głupich podstawowych błędów, które napewno mają później wpływ na poziom tsh w krwi. Skoro raz biorę o tej godzinie raz o tej.
    Dużo mi uświadomiłaś spraw które uważałam za mało istotne. Dzięki :)
    Obiecuję publicznie, że będę systematyczna w braniu tabletki :)

    Długą drogę przeszłaś już ....
    Ale chociaż macie jedno maleństwo :)))
    I chudzina jesteś jejku...
    Ja tyle co Ty w ciąży to ważyłam w tych lepszych momentach :))
    Przy ustabilizowanym poziomie tsh :)
    Teraz waha mi się waga między 69, a 73,5.
    W tej chwili mam 70.
    Porażka.
    Te stymulacje i hormony nie są dla mnie łaskawe...
    Szczęście w nieszczęściu, że jakoś w miarę równomiernie ten tłuszcz się rozkłada :) to aż takiej tragedii nie ma.
    A mam 161 cm :))
    Chciałabym schudnąć spowrotem do tych 63-61 kg. Wtedy najlepiej się czułam.
    A teraz cały czas jestem taka spuchnięta.

    Ja to chcę 3 dzieci to nie wiem czy zdążę do 40stki :) i czy chociaż 1 się doczekam :(

    No cóż.
    Nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz zrobić tsh i pilnować stałych pór...
    A ja strasznym roztrzepańcem jestem to będzie dla mnie mega wyzwanie.
    O dziwo zastrzyków do stymulacji pilnowałam CO Do Godzin :))))

    Wiesz my byśmy pewnie wcale do in vitro nie podeszli gdyby nie program :(((
    W marcu pisałam do Novum to już wtedy nie mieli miejsc do końca programu, Invicta odwołała mi wizytę dosłownie na dzień przed terminem i tak trafiliśmy do invimed.
    Fabryka okropna.
    Ale mam jeszcze 1 procedurę.
    Jak się nie uda to zrobimy troszkę przerwy pewnie żeby odłożyć trochę pieniędzy czy wziąć kredyt i wtedy płatnie in vitro :(
    Przy mojej endometriozie nigdy nie zaciążę naturalnie...
    4 lata naturalnych starań i nic. 3 in vitro i też nic.
    Masakra.
    Teraz już lepiej czuję się psychicznie to jestem w stanie dalej walczyć, ale miałam ostatnio moment załamania.
    Trzeba cholera dalej grać do przodu i myśleć moim hasłem :)
    Never lose hope :)

    Ty też napewno doczekasz się rodzeństwa dla małej :))))
    Musimy tylko dalej walczyć i nie poddawać się :)
    I znaleźć przede wszystkim lekarzy którzy nam pomogą.
    Bo ja póki co mam z tym spory problem

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktem jest, że jestem niesamowicie poukładana (co czasami irytuje mojego ślubnego ;)).
    Wszystko zapisane w telefonie, poustawiane budziki -łącznie z podlewaniem storczyków.
    Ustal sobie jakąś sensowną godzinę na branie tabletki i się tego pilnuj :)

    Do Bociana możesz się przejechać i zobaczysz co Ci zaproponują. Może pierwsza wizyta będzie w BS a jakiś monitoring w warszawskiej placówce (lekarzy jednak stamtąd nie polecam - ja wydałam kupę kasy na niepotrzebne badania i usg) i potem same CRIO czy ew. późniejszy program komercyjny. Może jak już nie będzie dofinansowania to wszystko tam wróci do normy?
    Pacjentki szykujące się do IUI były tak samo traktowane jak te z IFV. Tak było w 2010/2011. W 2012 i 2013 diametralna zmiana. Ale piszę tutaj o swoich odczuciach. Nie umniejszając ważności komukolwiek.

    W Invicta moja kuzynka miała 3 nieudane IUI, a w Novum - kolejna IUI się udała. Ja chodzę do lekarza który przyjmował wiele lat w Novum. Jeżdżę do niego do Radomia. Jest bardzo skrupulatny, nie naciąga na niepotrzebne badania. Wizyta z usg to koszt 50 zł. Na monitoring cyklu przyjechał w niedzielę rano a potem po południu. Za żadne usg przed IUI nie wziął złotówki. U niego chcę podejść do IUI w maju/kwietniu. DO tego czasu jak już wspomniałam wyżej - suplementy o których piszą dziewczyny na blogu Izy plus akupunktura od marca. Chcę podejść do IUI z czystym sumieniem ,że zrobiłam wszystko co mogłam by poprawić swoje parametry. Jak nie zajdę w ciążę to świat mi się nie zawali, choć po ludzku będzie mi przykro i odchoruję niepowodzenie. Mam skończone 38 lat, więc to ostatnie chwile by zawalczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudowny lekarz Ci się trafił. Jejku żeby tak nie zdzierać kasy to rzadkość naprawdę...
      Mój lekarz do którego chodziłam wcześniej i który wykrył mi endometriozę to też wspaniały człowiek.
      Wizyta co prawda 150 zł, w sumie to profesor doktor habilitowany.
      Ale też cudowny człowiek i u niego wszystko wiedziałam. Mówił co i jak w usg, tłumaczył i wszystko było jak należy.
      Tylko wyczerpaliśmy już wszystkie możliwości naturalne i niestety:( a profesor nie zajmuje się in vitro :(
      Więc w tym mi nie pomoże.
      Mam ogromną różnicę jak widzę podejście tego mojego profesora, a tych partaczy.
      Doktor jak leżałam na laparoskopii był wtedy ordynatorem. Mimo, że nie miał w którymś dniu dyżuru tylko przyjmował wtedy w domu to i tak pojawiał się na oddziale i sprawdzał co u jego pacjentek.
      W czasie dyżuru kilka razy odwiedzał w ciągu dnia :) wspaniały człowiek :)
      Ale niestety :( in vitro nie robi ;((
      Muszę znaleźć tak samo dobrego specjalistę od in vitro tylko takiego też z sercem, dużą wiedzą i chęcią dzielenia się nią.
      A nie tak jak w invimed, że nic nie wiem...

      Usuń
  14. No to super! Trzymam kciuki za sobotę!!!
    Te ceny badan w tych klinikach SA strasznie zawyżone. Ja nawet teraz co miesiąc robię TSH i w życiu tyle nie place.. no ale co trzeba to trzeba.
    Panietam na 1 wizycie w klinice zleciili mi badania które zrobilam na miejscu a jak poszlam zaplacic to szczeka mi opadla bo za moje i Meza zaplacilismy ponad 1200zl ! :O Do dziś jestem w szoku.. dobrze ze na karcie tyle bylo kasy.
    Ja i tak Cie podziwiam z tymi wyprawani a później praca.. no ale co, trzeba to trzeba.
    Sukienka piękna, bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam Cie serdecznie i dawaj znać jak w sobotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszt badań jest przerażający :( powinni Was poinformować o tym, a nie takie zaskoczenie kosztami... nie każdy jest przygotowany na taki wydatek...
      Ja szok też miałam kupując lutinus :) cena mnie zwaliła z nóg :))
      Buziaki :* też pozdrawiam :*

      Usuń
  15. Hej, po pierwsze 3mam kciuki za Twoje szczęście, a po drugie mam do Ciebie pytAnie dot złego traktowania przez lekarzy, u kogo jesteś ? Ja do pon muszę zdecydować się nad zmianą kliniki, bo w mojej nie dają mi gwarancji 3 protokołu, bo najwczęściej mogę zacząć w kwietniu, w Invi dają mi taką gwarancję i mogę się przenieść, tylko Twoja opinia mnie bardzo zmartwila, a co do badań to czy nie można ich zrobić w tym samym dniu w jakimś labolatorium, a nie u nich? Z GÓRY DZIĘKI Madzik

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, po pierwsze 3mam kciuki za Twoje szczęście, a po drugie mam do Ciebie pytAnie dot złego traktowania przez lekarzy, u kogo jesteś ? Ja do pon muszę zdecydować się nad zmianą kliniki, bo w mojej nie dają mi gwarancji 3 protokołu, bo najwczęściej mogę zacząć w kwietniu, w Invi dają mi taką gwarancję i mogę się przenieść, tylko Twoja opinia mnie bardzo zmartwila i zdziwila, bo skoro przyjmują 50 dodatkowych par z innych klinik bo dostali dofinansdowanie, to jasne dla mnie było, że wszystkim swoim pacjentkom zagwarantują in vitro do czerwca :(, a co do badań to czy nie można ich zrobić w tym samym dniu w jakimś labolatorium, a nie u nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem zadowolona z invimed i nie poleciłabym tej kliniki.
      Sama myślałam nad zmianą do 3 procedury na inną klinikę, ale obawiam się. Dziewczyny ostrzegają mnie przed problemami z przeniesieniem itd i tylko dlatego chyba się wstrzymam.
      Jak jest podczas wizyt wszystko dokładnie opisywałam to możesz poczytać. Posty zatytułowane są ... wizyta invimed.
      We wrześniu miałam 1 punkcję i 1 transfer, w październiku crio no i teraz w styczniu miałam 2 punkcję i 3 transfer. W sobotę czeka mnie crio czyli już 4 transfer...
      O ile zarodek nie zdegraduje się po rozmrożeniu.....

      Przy 1 procedurze chodziłam do doktora J. Ka. to była tragedia.
      Wizyty 5 minutowe, ale chyba to standard u każdego lekarza w tej klinice. Poza tym zawsze były mega opóźnienia nawet 3 godziny.
      Efektów nie było w 1 procedurze więc stwierdziłam, że na 2 procedurę przeniosę się do szefa do doktora T. R. Liczyłam na większe kompetencje i zaangażowanie. I się pomyliłam.
      Nie ma opóźnień, ale wizyty to samo. Trwają 5 minut łącznie z usg. Lekarz nie mówi nic. Wszystko muszę wyciągać, a i tak nie dostaje konkretnej odpowiedzi.
      Nie wiem po prostu nic na czym stoję itd.
      Każdą wizytę opisałam na blogu...
      Według statystyk które są na bocianie invimed ma w programie skuteczność 36%, a bocian do którego chciałam się przenieść w Białymstoku 33%.
      Jak widać skuteczności po mnie nie widać....

      Badania można robić gdzie się chce.
      Progesteron i estradiol oni kontrolują przed transferami. Lekarz po wizycie daje skierowanie i każe odrazu pobrać krew. Od wyników zależy później czy będzie transfer czy nie.
      Ja pozostałe badania potrzebne do podejścia do 2 procedury robiłam u siebie w mieście. Tak samo hcg. Robię u mnie, a wysyłam mailem im wyniki.

      Musisz dobrze się zastanowić nad zmianą kliniki.
      Ja sama jeszcze do końca nie wiem jak zrobię ...
      Dzięki za kciuki :)))
      Ja też Ci życzę powodzenia :)))
      Jak coś to pisz tu czy na maila ;)

      Usuń
  17. Kurcze nurtuje mnie to tsh, czy to trochę nie jest "zmarnowanie" zarodka, jeśli się go poda przy takim poziomie tego hormonu? Może lepiej trochę zbić i zrobić w kolejnym cyklu? Albo nie wiem, chociaż od dziś zwiększyć dawkę na cZas do bety?
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zadzwonił do mnie doktor R. powiedzieć, że transfer będzie w sobotę to mówiłam mu, że widziałam wyniki krwi i tsh jest trochę za duże.
      Doktor to olał, bo nic mi na to nie odpowiedział.
      Specjaliści.......

      Usuń

TOP