sobota, 27 lutego 2016

14 dpt blastocysty beta hcg invimed i wszystko jasne - spadek...

Dziś pojechałam po mamę do Warszawy odebrać ją już po operacji i tak jak zaplanowałam wstąpiłam najpierw do invimedu.
Pobrałam krew na beta hcg i pojechałam po mamę.

Ogarnęłam ją, spakowałam rzeczy i pojechałyśmy do domu.
250 km za mną.

Wróciłam do domu i po 12 sprawdzałam w internecie czy jest już wynik.
Nie było.
Zajęłam się paznokciami.

Nagle patrzę, a tu dzwoni do mnie jakiś numer.
Okazało się, że to doktor MK dzwoni do mnie osobiście.
Poinformował mnie, że niestety beta spada i dzisiaj jest 7,7.
Podziękowałam za tą informację.
Wężon miałaś rację. To fajny lekarz :)
Ja tylko raz trafiłam na niego jak robił mi 1 punkcję.
Za pół godziny dostałam smsa, że jest dostępny wynik. Pobrałam pdf. Kolejny  do kolekcji...

A więc już wszystko jasne. Spada beta. 

Przy poprzednim crio w 13 dpt miałam wynik 7, a w 14 dpt już było 5.
Wydaje mi się, że wtedy mogło być podobnie. Czyli mogło być więcej niż te 7 gdybym zrobiła betę wcześniej.
Podobny schemat z tego co widzę.
Coś się dzieje po tych crio, ale później beta spada.
Dobrze, że wiem już to dzisiaj. Chociaż mogę na spokojnie iść w poniedziałek do pracy. 

A niektóre z Was może wiedzą pracuję w szpitalu przy promieniowaniu.
Wolę nie ryzykować pracy w tak szkodliwych warunkach w ciąży...
Teraz mogę na spokojnie wrócić do roboty...
Chociaż  nie tak do końca na spokojnie.
Przedwczoraj wieczorem miałam wkurwienie na maksa.
Koleżanka wysłała mi grafik i wpadłam w szał. 

Okazało się, że ta małpa moja kierowniczka wstawiła mnie w święta. Oczywiście, a jakże mogłoby być inaczej.
Nie byłoby w tym nic dziwnego. 

Ale w lutym ustawiła mi bez mojej wiedzy i zgody indywidualny grafik. Pozbawiła mnie nocy i weekendów, a wstawiła mnie codziennie od poniedziałku do piątku albo na rano albo na popołudnie.
Wściekła byłam, bo nic mi nie powiedziała.
Przyszłam do pracy po poprzednim transferze, patrzę w grafik, a tu taka niespodzianka.
Pozbawiła mnie dodatku za noce i weekendy. Marne 200 zł, ale zawsze coś.
Ustawiła mnie tak dla własnej wygody. W razie jak znowu wypadłabym z grafiku nie musiałaby szukać kogoś na noce i weekendy, a poprostu było o jedną osobę mniej w ciągu dnia.
Gdy złość mi minęła uznałam to nawet za dobry pomysł.

A teraz dostaje grafik na marzec i szok. Wstawiła mnie normalnie i to dała mi noce zaraz 1 i 2, a przecież nawet nie wiedziała czy wrócę czy nie, a wstawiła mnie już na samym początku miesiąca.

W razie gdybym była w ciąży to miałaby duży problem znaleźć nagle kogoś za mnie tak z dnia na dzień.

Powód wstawienia mnie w grafik normalnie jest prosty. Trzeba było wstawić mnie w święta, a gdybym pracowała od poniedziałku do piątku nie miałaby takiej możliwości. 

Dlatego wstawiła mnie normalnie już w grafik i takim sposobem mogła udupić mnie w święta i to 1 dzień świąt na rano, a 2 popołudniu.

Zawsze wstawia mi wszystkie możliwe święta. To samo zrobiła w grudniu.
Mówiłam jej żeby tego nie robiła, bo ze mną nie wiadomo jak będzie i mogę w każdej chwili znowu wypaść.
Nie pomogło, a później musiała szukać zastępstwa za mnie.

Teraz zrobiła to samo.
Przecież sytuacja u mnie się nie zmieniła.
W każdej chwili mogę znowu wypaść.
Ale to już jej problem.
Chce robić na złość to niech robi. Sama sobie szkodzi, bo później będzie musiała znowu układać grafik.

Nie mogę znieść tego jej hamstwa. Jak tak można? W lutym pozbawia mnie dyżurów, a w marcu daje spowrotem tylko dlatego żeby wstawić mi święta.
W poniedziałek mam rano to zrobię na zebraniu dym.

Dziś wypiję za wszystkie smutki i żale.
Za 4 nieudane in vitro i powrót do pracy, który stresuje mnie bardziej niż te in vitro...
Rzadki widok dlatego nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem zdjęcia hehe
Leginsy i koszula hehe 

25 komentarzy

  1. U mnie ten sam grafikowy problem oddzialowa robi co chce :) Oj ta sluzba zdrowia wszedzie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety :( przeżywam tam koszmar :)
      Ona ma kompleksy jakieś i zazdrości mi :) jako jedyna na etacie mam magisterkę, a ona wcale nie ma studiów :)) u mnie jeszcze tylko 2 koleżanki, które są na kontrakcie mają mgr.
      Zazdrości i pastwi się nade mną :)))

      Usuń
  2. Moja to ma swoje ulubienice a reszta się nie liczy, ale mam to w nosie. Postanowiłam, że w czasie stymulacji pojde na zwolnienie, więc jak wszystko dobrze się potoczy to święta spędeze w domu.
    Nie przejmuj się jakąś zakompleksioną babą, daj spokój. W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. A ona chyba nawet do tych ważnych nie należy :)
    Uszy do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie to samo :) kilka osób jest pod które robi grafik, a reszta obstawia każde święta.
      Ale masz rację. Mam ważniejsze sprawy na głowie, żeby się nią przejmować. Ja zawsze biorę zwolnienie od punkcji, ale zobaczymy jak będzie w tym miesiącu. Może zrobię tak jak Ty i chociaż 1 ostatnią stymulację będę miała spokojną i bez nerwów :)))

      Usuń
  3. Mi sie wydaje ze w tym okresie lepiej nie pracowac na zmiany i oszczedzic sobie nerowow. Nie wiem tez jak sie bede czula, wiec moze troche na wyrost ale zdecydowalam ze ide na zwolnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) mi w sumie pasowało to, że w lutym zabrała mi te noce i weekendy. Wiesz jak to jest po nocy funkcjonować :)
      A poza tym codziennie nerwy w pracy i stres....
      A te hormony też powodują dodatkowe humory :)

      Usuń
  4. Szkoda, że jednak biochemiczna, ale chociaż dobrze, że tak szybko się wyjaśniło.
    I co zmieniasz lekarza? R nie będzie za Tobą tęsknił i nie upomni się o Ciebie.
    Szkoda, że masz tak nerwowo w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo właśnie nie wiem co robić z tym lekarzem. Mam mega dylemat. Szczególnie teraz kiedy zaproponował zmianę w stymulacji i zrobienie tej histeroskopii przed transferem...

      Usuń
  5. Ech... Przykro mi:/
    No ale faktycznie, lepiej że sprawa się teraz wyjaśniła, niżbyś miała żyć w takiej niepewności jeszcze parę tygodni. Widzę, że mimo wszystko masz jeszcze dużo energii. Super! Dzielna babka!!!:) Będzie nowa stymulacja, nowy protokół, nowe leki, nowa nadzieja...
    Ściskam!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnia szansa przede mną :) Oby wreszcie się udało :)
      Boję się, że wykorzystam 3 procedurę i zostanę z niczym...

      Usuń
    2. Znam ten strach:((( Mam wrażenie, że od paru miesięcy, każdy mój dzień to jest właśnie walka z tym lękiem. Tłumaczenie sobie, że jest irracjonalny, że nie prowadzi mnie w żadnym dobrym kierunku, że na nim tracę, zamiast korzystać. No ale co zrobić. Po tylu latach, tylu niepowodzeniach, nie wiem czy można się tego wyzbyć całkiem. Pozostaje mi tylko świadomość, że naprawdę w większości przypadków w końcu się udaje:)

      Usuń
  6. Ehhh... przykro mi... :( ale jak pisze Wężon - lepiej, że tak szybko się to okazało...
    będziesz szukać przyczyny?

    hmm... ja to jakaś inna jestem - też ustawiam grafiki dla pracowników tylko, że dla tych, którzy nie pracują na cały etat (pracujemy normalnie, od poniedziałku do piatku). Zawsze robię moją propozycję, a potem idę do każdej z tych osób i pytam czy taka wersja pasuje, czy może mają inne propozycje. Czasem ktoś ma ważną sprawę do załatwienia w konkretny dzień, więc ustawiam tak, żeby pasowało.. nie mam z tym żadnego problemu. Gdybym była na miejscu Twojej szefowej, to robiłabym to sprawiedliwie - jeśli ktoś obstawia jedne święta, to ktoś inny obstawi następne. Kwestia dogadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym znaleźć przyczynę niepowodzenia, ale doktor twierdzi, że wszystko ze mną jest ok...
      Tylko dziwnym trafem 4 transfer znowu się nie powiódł...
      Ręce opadają.

      U mnie w pracy kierowniczka ma swoich dupowłazów i donosicieli i grafik układa tylko pod siebie i pod nich.

      Chciałabym żeby u mnie kierowniczka miała takie ludzkie podejście jak Ty przy układaniu grafiku. Ale niestety. Ani ta ani poprzednia Nie są takie.
      Podam Ci przykład jako jedyna jeździłam na studia 5 lat i zjazdy miałam 2-3 razy w miesiącu. Prosiłam tylko o to, żeby w te 2 weekendy mnie nie wstawiała, a w kolejne w które nie mam szkoły. I co robiła?
      Obecna kierowniczka i była wstawiały mnie w grafik właśnie w te weekendy w które miałam szkołę. Musiałam później kombinować i wymieniać się. Widząc to co robiły odpuściłam jakiekolwiek prośby.
      A według kodeksu pracy pracodawca powinien umożliwiać podnoszenie kwalifikacji w swoim zawodzie...
      U mnie niestety to było bardzo trudne i nie miałam żadnej pomocy ze strony szpitala.
      Dostałam jedynie 2 dni urlopu szkoleniowego na licencjat i 2 na magisterkę po złożeniu podania.

      Kierowniczka potrafi być jeszcze bardziej bezczelna.
      Wiedziała, że ja i koleżanka idziemy na wesele koleżanki od nas z pracy. Prosiłyśmy o ten dzień wolny, żeby później nie kombinować wymian. I co ? Wstawiła nas do roboty w dzień wesela.
      To co ona robi to jest porażka.

      Ale miarka kiedyś jej się skończy. Tylko uzbieram na nią odpowiednie dowody...
      Mam dość stresu przez nią

      Usuń
  7. Paradise, napisz maila do ministerstwa o stosowanie scratchingu, embrio glue i assisted hatching w programie. Czy kliniki są zobowiązane. I czy powinni ci zbadać czynność skurczowa i ewentualniepodac atosiban. Jak odpowiedzą, weź wydruk i podaj grzecznie doktorowi pod nos.
    Co masz z leków po criotransferach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację napiszę do MZ jak tylko wrócę od rodziców wieczorem już do siebie :)
      Po 1 crio brałam tylko lutinus, a po 2 crio luteinę.
      Poza tym sama z siebie biorę witaminę D3, B12 i folik no i mój euthyrox na tarczycę...
      Teraz czekam na paczkę z apteki i więcej suplementów będę brała

      Usuń
    2. Miałaś crio na cyklach naturalnych? Może spytaj lekarza o encorton, podobno obniża odporność i niektórzy zlecają po transferowych, żeby ogłupić organizm.... trzymam kciuki za następne kroki.

      Usuń
    3. Napisałam do MZ. Ciekawe kiedy mi odpiszą.
      Crio miałam 2 razy i zawsze było na naturalnym cyklu...
      Przy poprzednim crio byłam przeziębiona i faktycznie takie osłabienie organizmu musiało pomóc, bo hcg było 7.
      To coś się wtedy zadziało...
      Moje wszelkie pytania do doktora spotykają się z odpowiedzią ,,nie potrzeba" ...

      Usuń
    4. Paradise, sama nie wiem, co powiedzieć ci przy takim lekarzu... mój malomówny krakowski czarodziej, mimo, że wiecznie oblężony, zawsze krótko informował mnie i sam wdrozył embryo glue , scratching i assisted... może zastaw się nie bojowo, ale najspokojniej jak się da i powiedz, że chcesz, żeby ci pomógł, że chcesz zrobić co tylko można...może go propos ze łzami w oczach, niech zobaczy człowieka, zawstydź jego człowieczeństwo....
      Co do ivf,ivf to jest chyba jeszcze pacjencki telefon naszego bociana i forum. spróbuj swój przypadek skonsultować z kimś jeszcze...
      Ps.czy ty wierzysz, ze się uda?

      Usuń
    5. Przepraszam, że się wtrącę... ;) Olga, mi ta wiara spędza sen z powiek. Z jednej strony tego żeby się udało pragnę bardziej niż czegokolwiek, z drugiej... Po tylu latach, tylu stratach i niepowodzeniach... zastanawiam się, jak tę wiarę z siebie wykrzesać... robię co mogę, ale szczerze mówiąc, jeśli któraś z Was ma na to jakiś pomysł to ja chętnie skorzystam, bo prześladuje mnie myśl, że nie udaje się bo za mało wierzę... a nie wierzę tak bardzo jak bym chciała (nie tak jak "powinnam"?), bo się nie udaje... i jak się wyrwać z tego przeklętego kręgu?

      Usuń
    6. Marnie sobie radzę z przelewaniem na papier myśli (w przeciwieństwie do ciebie:)...wierzysz, czasem mniej, czasem więcej, czasem wcale...( ''Uwierzysz choćbyś wierzył w niewiaręNiewiara jest jak wiara na miaręDaremną lecz nienadaremnoNiewiara to także przyjemnośćDostąpisz choćbyś wątpił i bładziłOsądzisz choć nie Ty tutaj sądziszZwątpisz w przenajświętsze zaklęciaZabładzić ale tylko na klęczkach''....raz dwa trzy). Czujesz to. Zobacz to wszystko i spróbuj zaakceptować, takie jakie jest.twoje. najlepsze dla ciebie. Wzmacniaj wiarę, jeśli ci zależy..podsycanie nadzieji jest ryzykowne, bo człowiek się boi porażki. ale w ivf ta droga jest nie do przewidzenia, pytanie: czy chce nią iść dyskretnie, czy cichaczem, marząc, nie marząc ... cokolwiek wybierzesz, nie miej do siebie żalu:) zrobisz to najlepiej.

      Usuń
    7. Też tak mam ...raz mam wiarę i nadzieję w to, że się uda, a czasami w to przestaje wierzyć... to prawda, że po tylu latach i po tylu niepowodzeniach ciężko mieć pozytywne nastawienie.
      Jedno jest pewne, że ten 4 transfer zniosłam spokojnej niż poprzednie.
      Przez to, że beta była mała od samego początku tak naprawdę mówiło to samo za siebie jak to się skończy... Zdążyłam oswoić się z tą myślą. Nie było płaczu tym razem...
      Jednak do końca miałam nadzieję, że może jednak się uda. Są wkońcu przypadki ciąż z niskiEgo hcg. Chciałam wierzyć w to, że mogę być jedną z nich.
      Póki nie mam czarno na białym,że się nie udało to staram się nie poddawać.
      I co tu zrobić jak 3 procedura się nie uda? Co wtedy? Mam płacić za in vitro? Nie stać mnie ...
      Mogłabym wziąć kredyt. Jednak jaką mam gwarancję, że zapłacę i się uda?
      Zostanę z kredytem i bez ciąży... nie wiem co już mam myśleć, co robić....

      Usuń
  8. crazy-cat-lady28 lutego 2016 14:05

    Przykro mi, że się nie powiodło :(
    Może faktycznie dobrze by było gdybyś przy następnej procedurze wzięła wolne z pracy żeby sie nie stresować i unikać promieniowania?
    A szefową olej. Widać, że baba ma jakiś kompleks i raczej się z niego nie wyleczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo muszę to wszystko przemyśleć mam troszkę czasu jeszcze :)))

      Usuń
  9. Przykro mi cholernie, że i tym razem się nie udało - ale Twoje podejście jest niesamowite, dzielne i bojowe mimo wszystko !

    A tej kierowniczce trzeba byłoby w końcu jakoś nosa utrzeć, bo już sobie za dużo babsztyl pozwala. Nie ma tam jakiejś wyższej instancji, do której mogłabyś się zwrócić z zarzutami mobbingu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zebrać odpowiednie dowody, bo inaczej będzie słowo przeciwko słowu.
      Może ze 3 osoby odważyłyby się mnie wesprzeć i potwierdzić to co ona robi. Reszta boi się odezwać żeby sobie nie zaszkodzić....

      Muszę dalej iść do przodu. Została ostatnia procedura.
      Boję się tylko jednego. Tego, że i tę możliwość wykorzystam i dalej w ciąży nie będę...

      Usuń

TOP