wtorek, 16 lutego 2016

3 dpt

Dzień mija za dniem.
Dziś nawet brzuch mnie nie boli...
Tak leciutko tylko.

Nie chcę się nakręcać :( myśleć za dużo :(
Właściwie to nawet nastawiam się na powrót tego 29 do pracy...

Co do mojego pecha:
Kupiliśmy wczoraj dziadkowi zegarek elektroniczny w biedronce :)
Fajny ;) tata ustawił go i niby wszystko ok :)
A o północy i o 4 w nocy budzik zaczął dzwonić :) hehe
Coś tata musiał ustawić jak ustawiał godzinę :))))


Wczoraj w samochodzie jak jechaliśmy z małym robić zdjęcia usiadłam na pączku :)))
Hehe nawet nie poczułam tego ;))
Fakt faktem był już wcześniej spłaszczony.
Młody położył mi go na fotelu, a ja usiadłam na nim :)
Przez 3 km tak jechałam nieświadoma tego :))
Dopiero jak pytałam brata gdzie położył pączek to okazało się, że na moim fotelu :)))
Ja ręka pod tyłek, a tak płaskie coś hehe
Super :))

Bardzo dużo miałam już takich sytuacji :)))
Raz usiadłam mojemu M. na telefon.
Szukał go i szukał i nie mógł znaleźć.
On czuł, że pewnie siedzę na nim ;) bo zawsze tak jest :)))
I telefon był pod moim tyłkiem :)))

W samochodzie usiadłam też na kratce od głośnika :)
Odpadła z moich drzwi od kierowcy :) spadła na fotel, a ja tego nie zauważyłam i usiadłam na niej :)))
To dopiero było hehe
Usiąść na niewygodnej kratce i nie czuć tego :))))
Mój M. wysłał mi to kilka dni temu, Śmiejąc się, że to ja :)
Wczoraj mój M. nie byłby sobą gdyby nie marudził.
Zdjęć mu nie robiłam to problem.
Zdjęcia brudnego samochodu też źle.

A teraz okazało się, że wysłałam mu 187 zdjęć hehe
I też mu nie pasowało :)))
Że tak dużo ;)))
Przynajmniej ma z czego wybierać :)))
A ja jak wysyłałam na whatsappie to wybierałam po 10 zdjęć i wysyłałam i tak kilka razy :))
Nie zauważyłam, że tak dużo wysłałam ;)))

Kolejne co mu nie pasowało to balonik.
Dla niego to wiocha hehe
A ja będę tak jeździła i nie zmusi mnie do wyjęcia go :))))

I teraz przeżywa, że jak on wstawi zdjęcia na forum jak na każdym jest balonik :))))

Powiedziałam, że jak mu balonik przeszkadza to kupię i postawię w samochodzie pieska kiwającego główką :)))

Kiedyś jakieś 7 lat temu miałam w starym samochodzie pieska i świnię różową kiwające głową :)))

O 13 odebrałam brata ze szkoły.
Rodzice w tym czasie pojechali kupić nową pralkę.
Kolejna rzecz, która po kontakcie ze mną zepsuła się.
Dałam mamie wczoraj ubrania do prania.

Ta pralka psuła się już wcześniej, ale jakoś działała. W sumie miała już 10 lat.

A gdy ja dałam moje rzeczy to się zepsuła hehe
Przestała podgrzewać wodę. Jakoś prała, ale w zimnej wodzie.
Oby nowa teraz się nie zepsuła :)))

Instrukcja obsługi pralki mnie rozśmieszyła :))))
Nie wolno myć zwierząt domowych w pralce.
Naprawdę trzeba takie rzeczy pisać w instrukcji? Masakra hehe

Za namową koleżanek z pracy wysłałam zwolnienie pocztą bezpośrednio do kadr.
Troszkę obawiałam się, ale dziewczyny mnie namówiły.
Puściłam je poleconym piorytetem i to jeszcze za potwierdzeniem odbioru :))

A więc mogę dłużej siedzieć u rodziców.
Nie mam po co wracać do pustego mieszkania.

Jutro już środa. Czas szybko leci.

Tam samej strasznie mi się dłuży...
Tutaj dużo się dzieje i dni szybko mijają.

Może wrócę do siebie w sobotę lub w niedzielę.

W poniedziałek beta i zobaczymy co wyjdzie.
Ciężko myśleć mi o tym, że mogłoby się udać...

16 komentarzy

  1. Hahahaha ale się usmialam😁Twój tyłek przyciąga przedmioty albo przedmioty przyciągają Twój tylek😂dobre!Jakby Tel.zaczal wibrowac to byś poczula i pewnie udawala,ze go tam nie ma😉Trzymam i nie puszczam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Dodałam zdjęcia które mój M wysłał mi kilka dni temu :))) śmiał się, że to ja :))))

      Usuń
  2. Sama się zamęczysz myśleniem, u rodziców zawsze znajdzie się jakieś zajęcie lub ktoś do pogadania :)
    delektuj się tym czasem ;)
    trzymam kciuki mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)))
      Chociaż już zawczasu przeżywam, że będę musiała do pracy wrócić i do tej okropnej baby :(
      Ciężko myśleć pozytywnie po 3 nieudanych transferach ....

      Usuń
  3. Dosłownie padłam po przeczytaniu tych wszystkich "tyłkowych" perypetii. Może masz jakieś wyjątkowo silne pole magnetyczne albo coś, że te wszystkie przedmioty tak lgną do Ciebie ;) Żeby jeszcze coś naprawdę fajnego i cennego się przykleiło - to by dopiero była radocha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe bardzo często na coś siadam :)
      Ale te moje zarodki coś nie chcą się przykleić i zostać :)
      Oby tym razem było inaczej :)

      Mój M. stwierdził, że żałuje, że kupiliśmy kolejne audi :))))
      Każdy samochód który miałam psuł się :))) ile ja historii mam związanych z tym to książka by powstała hehe
      Dlatego śmiał się, że mi to nowy z salonu by się psuł :)))
      A do naszego drogie części i nic nie będziemy robić tylko naprawiać ;)))
      Chyba nie mam dnia bez przygody :)))) codziennie coś :))

      Jak jechałam z dziewczynami na transfer zajechałyśmy na Orlen po paliwo.
      Nie mieli 98 tylko 95 to ruszyłyśmy dalej.
      Nie zauważyłam i rozjechałam pachołek, który stał na jednym nieczynnym stanowisku :) hehe ale ubaw miałyśmy w samochodzie :)))))

      Usuń
  4. crazy-cat-lady16 lutego 2016 21:34

    Nie myśl, bo to i tak nic nie da (tak, wiem łatwo mówić - sama przez to przechodziłam). Lepiej się zrelaksować, nie myśleć i zająć się czymś, co odciągnie Cię od ciągłego myślenia.
    Sprawdzałaś może pole grawitacyjne wokół własnego tyłka? ;)) Może coś jest na rzeczy, że przedmioty sie do Ciebie kleją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdzałam :)))) ale jedno jest pewne, że przyciągam pech :)))) zawsze coś mi się dzieje ;))) powinnam pójść do kogoś na zdjęcie uroku ze mnie :) ktoś kto mi źle życzy musiał rzucić na mnie jakąś klątwę :)))

      Usuń
    2. crazy-cat-lady16 lutego 2016 22:24

      Hmmmm... Twoja szefowa? ;)))

      Usuń
    3. Wiesz co to całkiem możliwe :)

      Usuń
  5. Nie ma co myśleć, że jak się 3 razy nie udało, to małe szanse. Udaje się i 5 i 6 i nawet dalsze transfery. Jakby było wiadomo, że tylko do 3 razy sztuka, to by było dużo puściej w klinikach. :)
    Siedź sobie u rodziców i może tym razem zarodek się przyklei. Może to on chciał wciągnąć pączka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no masz rację :)))
      Chociaż martwię się tym, że żadnych objawów nie mam, ale może brak objawów to też objaw :)

      Usuń
    2. Ja też nie miałam żadnych objawów. Piersi mnie bolały, ale to już od początku stymulacji.

      Usuń
    3. Objawy do tej pory nic dobrego nie przyniosły :) a więc może tym razem będzie inaczej :)

      Usuń
  6. Póki co wypoczywaj, nie myśl, musi się udać.
    Dobrze, ze to zwolnienie wysłałaś pocztą, bardzo dobrze!
    Z Twoich miażdżących historyjek najbardziej zasmuciła mnie ta o pączku.. bo ja tak kocham pączusie ;) ale swoją drogą niezła jesteś z tym siadaniem na czymś ;D

    OdpowiedzUsuń

TOP