poniedziałek, 22 lutego 2016

9 dpt - Beta hcg, 100 post na blogu, Własna domena

Dziś wielki dzień. Po 9 dniach czekania wreszcie beta hcg.
Poza tym to jest 100 post na blogu :))))

Z jednej strony nie mogłam się już doczekać wyniku.
Z drugiej chciałam żeby ta niewiedza i nadzieja dalej trwała...

Wczoraj wróciłam do siebie od rodziców. Ta pustka w mieszkaniu była dobijająca. Zdążyłam przyzwyczaić się do tego harmideru.
Ze stresu przed tym co mnie dziś czekało aż zasnąć nie mogłam. Później budziłam się w nocy.

Noc wkońcu jakoś minęła. Nastał ranek dzisiejszego dnia.
Planowałam wstać o 9 i koło 10 jechać do laboratorium. Jednak nie mogłam spać z tego wszystkiego i wstałam po 8. 

Chwilę do wyjścia z domu przeciągałam w nieskończoność.
Zrobiłam podstawowy błąd.
Nie wytrzymałam i zrobiłam test ciążowy.
Po cholerę ja go robiłam?
Wyszła obrzydliwa 1 kreska!
Ten obraz znam już na pamięć...

Zdołowało mnie to.
Nie miałam już wcale ochoty wychodzić z domu i robić tej bety.
Jaki w tym sens?
Żeby tylko przekonać się, że napewno jest negatywna?
Chyba tylko dlatego.

Po 9:20 wyszłam z domu.
Nie zrywałam się z samego rana, bo to wkońcu poniedziałek, mnóstwo ludzi.
Ja nie muszę być naczczo, więc mogłam pozwolić sobie na późniejszą godzinę.
Wiązało się to jedynie z tym, że wynik będzie popołudniu.
Ale nie spieszyło mi się. Chciałam, żeby ta chwila trwała. Nie chciałam rozczarowania po raz 4.

Przy okazji pobrania krwi zrobiłam też tsh.
Dziś zrobiłam prawidłowo. Rano nie wzięłam tabletki, pobrałam krew i wtedy wzięłam.
Wyników bardzo się bałam.
Tego okropnego widoku oznaczającego negatywny wynik.
Kolejny raz...

Standardowo zaraz po wyjściu z domu coś mi się wydarzyło.
Bo jakże by inaczej mogło być.
Dzień bez przygód dniem straconym.
Poszłam do centrum handlowego do wpłatomatu wrzucić pieniądze.
Gdy wychodziłam przeszłam przez jezdnię tak samo jak wchodziłam - nie na pasach.
Wybrałam odpowiedni moment. Nie jadą samochody z jednej strony ani z drugiej no to czmych.
A tam straż miejska idzie spacerkiem :)
Takiego pecha mogę mieć tylko ja ;)
Powiedzieli, że nieładnie zrobiłam.
A ja na to, że ,,Ja wiem, ale nie wiem gdzie są pasy. W daleka jestem. Nie znam tych okolic. Nie widziałam gdzie są."
Hehe
Nie ma to jak udawać blondynkę :)))))
Wytłumaczenie dobre :)))
Wkońcu jeżdżę na obcych rejestracjach :)))
Jestem zameldowania cały czas u rodziców i samochód mam na tamten adres :)
Więc mogę sobie pozwolić na nieznajomość miasta hehe w którym de facto mieszkam od prawie 7 lat hehe
Wytłumaczenie idealne :)
Oni nie musieli widzieć, że tak naprawdę mieszkam zaraz obok hehe
Uśmiechnęli się i poszli dalej :))))

A ja pojechałam pobrać krew. Po 10 było już po sprawie. Trzeba było już tylko czekać.

Pojechałam do drugiego centrum handlowego, bo tam jest sklep yves rocher.
Mama ma 5 marca urodziny i poprosiła o to co zawsze co roku - perfumy bzowe :)
To ja dobra córka pojechałam i kupiłam jej hehe
Pani w sklepie ładnie zapakowała:

Wpadłam jeszcze do Piotra i Pawła kupić alkohol, żeby mieć czym opić kolejne niepowodzenie...

W sumie to miałam taką maleńką iskierkę nadziei na to, że beta wyjdzie podwyższona, a test poprostu nie wykrywa tak niskiego wyniku.
Chciałam w to wierzyć, żeby tak właśnie było.
Musiałam już tylko poczekać na wynik.

Wróciłam do domu. Wzięłam euthyrox,  zrobiłam śniadanie i spakowałam ubrania do rodziców. Co chwilę sprawdzałam stronę w oczekiwaniu na wynik.

Wreszcie przyszedł o 13:30.
Z wielkim niepokojem i nadzieją otwierałam ten pdf.
Bałam się spojrzeć.
Koniec złudzeń.
Czas na fakty.
Gdy tylko zobaczyłam ten wynik wysłałam go mailem i mmsem doktorowi R.
Wpadłam w panikę teraz i nie wiem co robić :( Pewnie czeka mnie to samo co przy poprzednim crio. Wtedy też hcg było podwyższone do 7 i zaczęło spadać...

Pojadę jutro jeszcze raz zrobić betę. Jeśli zacznie spadać to już wszystko jasne...
Załamka totalna...

Przy świeżych zarodkach wyniki hcg miałam zawsze mniej niż 2, zarówno przy 2 dniowy jak i przy 5 dniowym.

A przy crio znowu coś się dzieje. Odrobinę podwyższona beta. Ciekawe czy zacznie spadać czy ruszy w górę.....

Tsh mam 2,9. To kiepsko podczas brania tabletek...

Ps. Nie wiem czy któraś z Was kochane zauważyła, ale od wczoraj blog działa na własnej domenie :)
Po tym jak ostatnio nie działała mi opcja odpowiedz pod komentarzem zarejestrowałam się na forum.
Pod moim tematem oczywiście odwołałam alarm :) bo odpowiedz nagle samo z siebie zaczęło działać :)
Rzucił mi się w oczy temat, który dotyczył mnie od września.
Problem ze zmianą własnej domeny.
Napisałam w nim o moim problemie, wysłałam zdjęcia wpisów w ustawieniach dns.
Specjalista odpisał mi :))))
Okazało się, że nie działała mi własna domena przez maleńki błąd :)
Nie wpisałam w jednym miejscu www :)
Tylko dlatego nie działało :)
Zmieniłam, zapisałam zmiany i weszłam wprowadzić adres w bloggerze.
Myślałam, że trzeba będzie czekać.
Weszłam w Google, wpisałam mój adres bloga i działa!!!!
Jestem szczęśliwa ;)
Chociaż ten jeden powód mam do radości :))))

Poza tym dziś publikuje mój 100 post na blogu :)
Szkoda, że nie do końca szczęśliwy...
Ale chociaż cieszę się z małych rzeczy :)))

Ps.2. Polecam wpis na blogu Beatki z bloga Vademecum blogera.
Wczoraj to czytałam i miałam wrażenie jakby do mnie pisała...
I chyba każda z nas starających się o dziecko może ten wpis potraktować jakby był do niej skierowany.
Naprawdę daje nadzieję na lepsze jutro.
Link ----> Vademecum blogera

Na koniec coś muzycznego z dedykacją dla mojego M. ♡♡♡♡♡♡
On nawet nie wie, że piszę bloga. Nikt nie wie.
Siostra ostatnio coś zaczęła się domyślać, bo zauważyła kątem oka w moim telefonie napis w adresie strony u góry - blogger. Pytała co tak tam piszę, że pewnie blog, ale wyparłam się hehe Nie chcę żeby ktoś wiedział. To moja forma pamiętnika, zapisuję to co czuję, swoje myśli, to co się dzieje.

Miałam jechać do rodziców, ale nie pojadę. U nich w mieście nie robią hcg na miejscu. Pobierają krew i wysyłają do mnie do miasta i wynik jest następnego dnia.

Dlatego zdecydowałam się dziś zostać na noc, jutro rano jechać na betę i ruszyć do rodziców.

Miałam zamiaru opić niepowodzenie :)
Co innego mi pozostało?
Chyba tylko usiąść i płakać...

Jeśli teraz się nie uda to pozostaje mi jeszcze 3 procedura.
Jednak co ona mi da jeśli w invimed dalej nic nie zmienią w mojej stymulacji...

Wyć mi się chce do księżyca.

Może faktycznie tak jak pisze Beata to nie jest jeszcze mój czas...

Jadę do koleżanki. Oszaleję sama w domu. Muszę tylko wstąpić do Pepco kupić jakąś maskotkę dla synka mojej koleżanki. Mały ma 1,5 roku i niezły z niego łobuziak :)
Przez pracę, te moje in vitro nie było czasu żeby odwiedzić ją w domu. Teraz mogę to zrobić. Nawet muszę, bo zwariuję w oczekiwaniu do jutra.

Jejku błagam niech te moje hcg jutro pięknie urośnie......

26 komentarzy

  1. Coś ruszyło i fajnie by było, gdyby rosło, ale to jednak malutko, gdyby chociaż koło 20 było...
    Szanse nieduże, ale trzymam kciuki do jutra. Nie takie cuda się zdarzają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :* jednak miałam tak samo przy poprzednim crio :( dlatego nie nastawiam się na to,że urośnie ....
      Coś jest nie tak ze mną skoro coś takiego się dzieje :(

      Usuń
  2. Czekam i odświeżam, w końcu nowy wpis i to jaki, oj umiesz budować napięcie...
    Jedź do koleżanki, zajmij czyś głowę. I czekaj do jutra, wtedy powinno się coś wyjaśnić. Już kiedyś na jednym blogu czytałam, że niby beta nie taka, wszyscy współczuli, a tu się okazało, że piękna ciąża była. Nadal trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie dużo czytałam na forach i były faktycznie takie historie. Dlatego, że tracę jeszcze nadziei. Jutrzejszy dzień wszystko wyjaśni ...

      Usuń
  3. To był 5.dniowy zarodek? To rzeczywiście trochę mało, ale nadzieja jakaś jest, zawsze to znak, że coś się zadzialo. Daj znać, co Ci lekarz odpowie.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet 6 dniowy...
      Wiem dlatego, że wynik jest kiepski.
      Nie ogarniam tego dlaczego przy crio coś zaczyna się u mnie dziać, a przy świeżych zarodkach beta ani drgnie...

      Usuń
  4. Ech... czekamy na jutro! Zwariować można z tym czekaniem:/

    Rozumiem odkładanie badania na po śniadaniu... Ja zawsze odkładałam testy (czy to sikańce czy to bety) najdłużej jak się dało. Niewtajemniczonym może to wydawać się głupie, naiwne, niedojrzałe... nie wiem jakie jeszcze... ale mi przedłużało to czas bycia "trochę w ciąży". Jak się człowiek stara tyle lat, to trudno jest gasić tę iskierkę nadziei. A zrobienie testu to właśnie takie jej gaszenie, na rzecz suchych faktów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :)))) ja też przez te 9 dni chodziłam jak w ciąży ;))) a beta gasi nadzieję na to, że ta chwila będzie trwała dłużej...

      Usuń
  5. Nie myśl sobie, że tak Ci to przejdzie! - wirtualnie leję Cię po gołej dupie! ;>
    boszzzz... umiesz budować napięcie ;>

    nie znam się na wartościach beta hcg, nie wiem czy to mało, czy dużo - jednak z całych sił wierzę, że jednak ruszy do góry...
    trzymam kciuki z całych sił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku oby ruszyło :) tak bardzo bym tego chciała :)

      Usuń
  6. Powiem Wam dziewczyny, że przeanalizowałam sobie poprzednie crio.
    Wtedy chodziłam do doktora JK. Kazał mi zrobić betę 14 dnia po transferze 5 dniowej blastocysty.
    Ja nie wytrzymałam i zrobiłam w 13 dpt czyli łącznie wychodzi mi to 18 dzień.
    Wtedy wynik był 7.
    Następnego dnia powtórzyłam czyli w 14dpt i wynik był 5 (czyli 19 dzień).
    16 dpt było już mniej niż 2 (21 dzień).

    Teraz betę miałam zrobić w 9 dpt 6 dniowej blastocysty. Czyli to dopiero tak jakby 15 dzień.

    I dlatego troszkę mnie to pocieszyło, że teraz ten mój wynik 5,9 nie jest taki zły porównując do poprzedniego crio.
    Wkońcu różnią je 3 dni.

    Wtedy tak jakby 18 dzień teraz 15 :))))

    Dlatego mam jeszcze minimalną nadzieję, że wzrośnie :))).

    Chociaż wiem, że to bardzo kiepski wynik...

    OdpowiedzUsuń
  7. Aha i doktor R nie odpisał mi ani na mmsa ani na maila także ten...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja robiłam betę w 12 dpt dwudniowych zarodków, czyli zarodki miały wtedy po 14 dni. Przy pierwszym transferze wynik to 108, przy drugim 364. Dziwne, że ci lekarze nawet w tej samej klinice tak różnie zalecają robić badanie. Jakbyś jutro miała z 10, to jest nadzieja, może się jakoś późno zagnieździł. A co do lekarza, to mój nie odpisuje na maile sam z siebie nigdy, chyba nie zaglada na skrzynkę, dopiero jak mu wyślę smsa, że coś ma, to zerka i mi odpisuje. Na telefon tez nie odpowiada natychmiast, zdarza się mi czekać nawet do wieczora, aż ma na czas. Ale ja nie narzekam, uwazam, że to i tak ogromny ukłon w moją stronę, że dał mi swój numer i pozwala na taki kontakt.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie bliźniaki z tego co pamiętam i dlatego beta wysoka odrazu była :)
      Ale jak na 1 zarodek to powinnam mieć chociaż 50 :(

      U poprzedniego doktora miałam to samo czyli zerowy kontakt. Na maila odpisał chyba po 3 dniach.

      Każą się informować o wyniku bety to tak samo powinni dalej nas instruować co i jak.
      Jak niska co robić, a jak prawidłowa to powiedzieć za jaki czas przyjść na wizytę...
      Dla mnie to normalne...
      A nie zostawić nas z wynikiem ot tak samych sobie...


      Usuń
  9. Ale co tu instruować Paradise? jak beta niska i spada z każdym dniem, to pozostaje tylko czekać na @... nic tu zrobić nie można...
    ja mam nadzieję, że Twoja jednak ruszy... może tak, jak piszą dziewczyny - zarodek późno się zagnieździł...

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki i czekam na jutrzejsze wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* obym miała pozytywne wieści do przekazania

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jutro czy będzie przyrost czy spadek ....
      Pewnie znów biochemiczna

      Usuń
  12. Jedziesz już na badanie? Jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. :)

    A propos kontaktu, mi MK odpisuje i oddzwania w miarę szybko. Od razu dał wizytówkę z telefonem. A R nie proponował kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba mam już odpowiedz na pytanie do którego z nich iść na 3 procedurę...
      Ja mam numer do R bo dzwonił do mnie powiedzieć kiedy transfer. Zapisałam ten numer i ostatnio zadzwoniłam do niego po tym nieudanym 3 transferze.
      Nie chce mu przeszkadzać dlatego napisałam. Myślałama, że chociaż odpisze. Nie musi przecież dzwonić. A tu nic. Tak samo było u JK. Masakra.

      Ja właśnie wychodzę z domu i jadę pobrać krew.
      Sama jestem ciekawa co to będzie, ale jestem nastawiona na najgorsze ....

      Usuń
    2. Ja dzwoniłam ze dwa razy, jak ten estrogen wyszedł mi kosmiczny - od razu odebrał. Potem nie odebrał, ale tak w ciągu godziny oddzwonił. A w poprzednim cyklu sms-owałam, bo się w aptece okazało, że nie ma dawki na recepcie (bez wpisanej mogą dać najniższą), było ok. 19 i po 10 minutach odpisał.
      Nie wiem, na ile będzie skuteczny, ale na pewno czujesz się bardziej zauważana niż u R.

      Usuń
    3. A to bardzo ważne w naszej sytuacji...
      Tak zaczęłam czytać i dochodzić do tego co jest ze mną nie tak.
      Dochodzi do zagnieżdżania, bo jest produkowane hcg.
      A ono zaczyna się produkowć właśnie po zagnieżdżaniu ....
      Czyli wychodzi na to, że zarodki są bardzo bardzo słabe i przestają się rozwijać ...
      Dziwne dlaczego tylko po crio coś zaczyna się dziać, a po świeżych nic...
      Tyle mam pytań, a doktor R napewno mi nie pomoże

      Usuń
  13. Trzeba wierzyć w cuda! Daj znać jak dzisiejsze badanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki jest nawet cień szansy staram się wierzyć do końca ...
      A co będzie to się okaże
      Napisze jak tylko będę miała wyniki :*

      Usuń

TOP