piątek, 11 marca 2016

11 dc wizyta invimed i rozmowa z Panią Dyrektor

Uwaga uwaga. Już wszystko jasne.
Nie mieli prawa od nas wymagać płatnych badań do 2 procedury!
I uwaga! Doktor zaczął mówić coś innego. Nagle mogę mieć podane 2 zarodki w 3 procedurze. A wcześniej mówił, że dopiero po 3 nieudanej procedurze. Prawie na każdej wizycie dopytywałam o to. A teraz nagle mogę mieć 2. Szok.
Ale po kolei.

O 6:20 wyjechałam do Warszawy.
Nie wiedziałam czego się spodziewać.
Korki strasznie mnie denerwowały, ale wkońcu jakoś dotarłam.
Ledwo co wytrzymałam tak bardzo mi się chciało siku hehe

Pierwsze co to wpadłam do łazienki :)
Dopiero później skierowałam się do wieszaka i do rejestracji.
Dalej nie było do odbioru mojego ostatniego wpisu z criotransferu.
Trudno. Odbiorę następnym razem jak będzie. 

Weszłam do gabinetu jak zwykle przed czasem.
Na wejściu odrazu powiedziałam, że będę doktora męczyła.
A doktor na to, że jak chcę dłużej pogadać to mam się zapisywać na normalną wizytę, a nie na ocenę cyklu, bo tu nie ma czasu za bardzo na rozmowę.
Powiedziałam, że tylko tak szybko wytłumaczę o co mi chodzi.

Zapytałam się co możemy zrobić dodatkowo w tej 3 procedurze żeby wkońcu się udało, poza tą histeroskopią którą zaproponował mi doktor na ostatniej wizycie.
Co zrobić żeby zarodek się zagnieździł?
Jak poprawić jakoś zarodków?
Zapytałam wprost o dodatkowe procedury jakie oferowane są na stronie kliniki o embryo glue, scratching endometrium, assisted hatching, imsi. 

Doktor powiedział, że według niego imsi nie wpływa na powodzenie transferu.
Jednak zastosujemy wszystkie procedury embrionologiczne jakie oferuje klinika.

Największe zdziwienie dopadło mnie pytając o 2 zarodki.
Doktor powiedział, że możemy teraz podać 2! Szok!
Według niego podanie 2 zarodków w moim przypadku może poprawić skuteczność i tylko to może pomóc wreszcie w zajściu w ciążę.

A ja od czerwca słyszałam cały czas, że dopiero po 3 nieudanej procedurze będę mogła mieć podane 2 zarodki.
I to od 2 lekarzy.
Ale to dobrze.

Doktor widzi w tych 2 zarodkach jedyną naszą szanse na to, że się uda.

Powiedziałam, że ze swojej strony robię wszystko żeby się udało.
Stosuje suplementację i akupunktura będzie od początku cyklu.

Doktor zapytał o kwestie finansowania, że podobno wyjaśniam coś w tej kwestii. Widocznie dotarła do niego informacja od koordynator.

Wtedy dopiero powiedział, że histeroskopia nie jest refundowana w ramach programu!
Szok! Ostatnio jakoś nie wspomnianał mi o tym! A koszt jest duży. 1100 zł. Nie będę tego robiła.

Doktor stwierdził, że nie jest to konieczne do zrobienia, ale, że zrobi mi biopsję i poda kroplówkę z intralipidu z uwagi na prawdopodobną obecność komórek NK. Wiedziałam.
Przy chorobach autoimmunologicznych powinno być to podawane.
Tylko, że kroplówka i biopsja będą płatne.
No trudno.

Ostatnia procedura to musimy zrobić wszystko żeby się udało.
Nie wiem tylko po co ta biopsja.

Dzisiejszą wizytą mimo wszystko byłam zadowolona.
Podamy 2 zarodki, zastosujemy wszystkie możliwe procedury żeby zwiększyć szanse.
No i udało mi się z doktorem porozmawiać.
Wielki plus dla niego.
Może nie jest wkońcu taki zły?

Tłumaczył mi zasadę finansowania jeśli chodzi o program.
MZ płaci z góry za jedną procedurę przypuszczalnie 10 tys, a niektóre procedury kosztują więcej.
Za crio podobno płacą 2 tys.
A np w moim przypadku przy ostatnim criotransferze koszt wyszedł większy.
I tak podobno jest.

Mniej więcej chodziło o to, że dla kliniki najlepiej jest jak udaje się zajść w ciążę za 1 razem.
Nie umiem tego wytłumaczyć, ale im mniej crio transferów tym bardziej jest to opłacalne dla kliniki.

Wyszłam z gabinetu troszkę uspokojona.
Kolejna wizyta 21 marca.
Ustaliliśmy z doktorem, że od niej przez cały czas stymulacji będę na zwolnieniu, żeby ograniczyć stres, dźwigninie w pracy, szkodliwe promieniowanie, pracę zmianową (to bardzo nie korzystnie wpływa na stymulację, a i na jeżdżenie na motoringi takie jeżdżenie 100 km do Warszawy np po nocy w pracy).

Wyszłam do łazienki żeby zadzwonić do ministerstwa. A co. Musiałam mieć pewność.
A więc tak.
Biopsja, kroplówka, histeroskopia są faktycznie nie refundowane z MZ.

Zaszłam przy okazji o płacenie za Betę.
Okazuje się, że kliniki różnie to interpretują. Dlatego jedne pobierają opłaty inne nie.

Zapytałam też o badania które wymagali ode mnie do 2 procedury.
Pani odpowiedziała mi zgodnie z tym co odpisali mi w piśmie, że nie mieli prawa wymagać ode mnie płacenia za nie.
Czyli wszystko jasne.
Jeśli wymagali tych badań powinni je zrobić bezpłatnie w ramach programu z MZ.

Usiadłam w poczekalni przy górnej recepcji i czekałam na rozmowę z Panią Dyrektor.

Na korytarzu podszedł do mnie doktor. Zapytał czy udało mi się zapisać do niego na tego 21.
Szok. Doktor podszedł do mnie, zapytał. Interesuje się :)
To mi się spodobało :)

Na korytarzu widziałam też doktora M. K.
Powiedziałam mu grzecznie dzień dobry i uśmiechnęłam się.
A On tak samo :) i powiedział dzień dobry Pani :)
Niby nic takiego :)ale miłe jak doktor nie ma kamiennej twarzy :) Szkoda, że do niego trafiłam, nie licząc tej 1 punkcji.
Wydaje się być miłym i pogodnym człowiekiem.

Myślałam, że Pani z rejestracji poprosi mnie do gabinetu Pani dyrektor, a tu nagle z gabinetu wyszła młoda kobietka i zaczęła mnie szukać.
Powiedziałam, że to mnie :)
Przestawiłam się i weszłyśmy do gabinetu.
Usiadłyśmy w skórzanych fotelach przy stoliku.

Hmmm jeśli chodzi o kwestie dodatkowych procedur i 2 zarodków to powiedziałam, że już wyjaśniłam te kwestie z doktorem.

Została sprawa płatności za badania.
I tu nie dostałam odpowiedzi jakiej bym się spodziewała.

Regulamin mówi swoje, ministerstwo swoje, a klinika interpretuje to na swój sposób.
Pani dyrektor powiedziała, że mam stary regulamin (????)
Że niby co?

Mam normalny regulamin z załącznikami.
Załącznik nr 4 opisuje dokładnie w punkcie 6 części klinicznej i w punkcie 7 części biotechnologicznej to, że nie powinniśmy płacić za dodatkowe badania.

Pani dyrektor zaczęła mówić mi o załączniku numer 5 (????). Tego załącznika nie widziałam w internecie. Szukam cały czas i nie mogę znaleźć.
W nim podobno jest jakiś zapis mówiący o tym, że jak są wymagane jakieś inne badania nie wymienione w regulaminie i załączniku nr 4 to koszty niby ponosi pacjent.

Powoływa się również na nową ustawę o leczeniu niepłodności, która określa podobno jakie badania powinniśmy mieć przed in vitro.
Tych badań niby nie ma wymienionych w naszym regulaminie jako refundowane, a więc są jako płatne.
Szok.

Mówiłam o tym punkcie 6 i 7 które mówią o innych badaniach potrzebnych do przeprowadzenia procedury in vitro.

Według Pani dyrektor ustawa jest ważniejsza niż regulamin, a więc skoro badania są wymagane w ustawie, a nie ma ich wymienionych w regulaminie, dlatego są jako płatne.

Dla mnie to całkowicie bez sensu i bez logiki.
Ale stwierdziłam, że nie będę się z nią kłócić i poszukam w domu tego załącznika nr 5. O dziwo jakoś nie mogę go znaleźć.

Pani dyrektor przyznała mi w jednym rację, że Ministerstwo odpisało mi, że nic powinnam płacić i zawsze tak odpisuje.

Nie rozumiem czemu kliniki nie stosują się do regulaminu, mają gdzieś odpowiedzi z Ministerstwa, a powołują się na ustawę i braki konkretnych zapisów w regulaminie i na nie istniejący załącznik nr 5.
Przynajmniej ja nie potrafię go znaleźć.

A więc kwestii finansowania nie wyjaśniłam.

Porozmawiałam za to o moim przypadku, szansach, endometriozie.
Pani dyrektor obiecała mi, że w 3 procedurze zrobią wszystko co w ich mocy żeby się udało.

Ogólnie fajna kobietka.
Pomijając fakt zawiłego tłumaczenia tej odpłatności za badania.

Dobra to chyba tyle.
Jadę do domu :)
Zrobiłam sobie przerwę w mc Donalds na śniadanie i kawę :)
Dziś nocka w pracy. Zdążę się jeszcze przespać jak wrócę. Jutro jadę na 3 dni do rodziców ;)
Powrót w poniedziałek na noc do roboty.
Uciekam bo jeszcze jakieś 80 km przede mną :)
Buziaki :*

14 komentarzy

  1. Dziewczyny mam kolejnego newsa.
    Nic z tego nie rozumiem.
    Szukałam w cenniku na stronie kliniki ceny tej biopsji i kroplówki. Nie znalazłam więc zadzwoniłam na infolinię. I tu hit. Okazało się, że jedyną biopsję jaką robią to biopsja jąder! O huj tu chodzi? Dziewczyna z infolinii kazała dzwonić mi do doktora zapytać o co mu chodzi.
    Dzwoniłam, ale nie odbiera. Może jak będzie mógł to oddzwoni. Napisze maila i smsa jak dojadę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki cyrk jednym słowem. W końcu jeżeli to jest płatne to powinno być ujęte w cenniku. Daj znać jak czegoś się dowiesz.

      Usuń
    2. Będę zdawała na bieżąco relacje :)))

      Usuń
  2. Nawet jak była jakiś 5 załącznik powinni Ci go przedstawić, a Ty powinnaś to podpisać!Niewiarygodne!W ustawie oraz rozporządzeniu słowa nie ma o finansowaniu!
    Każda zmiana w programie i regulaminie powinna być zasygnalizowana pacjentowi i podpisana przez niego!
    Aha to wychodzi na to,że to Twoja wina,że nie zaszłaś przy pierwszym transferze i teraz jesteś droższa w utrzymaniu?!To jakaś bzdura!Też to już słyszałam z okazji innej sytuacji.
    Ja robiłam histerkę na NFZ!Podzwoń po klinikach i szpitalach, możne uda Ci się wbić gdzieś!Widzisz, czasem trzeba walnąć w stół bo inaczej będą nas wodzić za nos.Widzę,że jak z dziećmi, próbują na ile mogą sobie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym to nie byłoby problemu. Mój doktor tu na miejscu do którego chodzę jest ordynatorem na ginekologii u mnie w szpitalu.
      Więc jak będzie później taka konieczność to zrobi mi histeroskopię.

      Do in vitro nie jest ona konieczna to nie będę teraz jej robiła.

      Ewentualnie później w razie jak ciąży nie będzie to zajmę się endometriozą :(

      Usuń
    2. Nie jest konieczna ale zalecana po wielu niepowodzeniach bo może jest jakiś problem, który uniemożliwia zagnieżdżenie zarodka.

      Usuń
  3. Ja płaciłam za histeroskopię, bo robiłam w klinice. Nie uważam, że to badanie zbędne w moim przypadku. Bałam się wyniku, więc głaz spadł mi z serca, gdy usłyszałam, że z macicą jest wszystko ok i nie ma w niej endometriozy.
    nie jest to typowe badanie niezbędne do ivf, więc pewnie dlatego jest płatne.
    co do reszty.. brak słów... szkoda, że nie zażądałaś tego załącznika w rejestracji.. skoro istnieje, to ich zakichanym obowiązkiem jest informować o nim pacjentki.
    zabawne, że lepiej gdy pacjentki zachodzą przy 1 procedurze ;] serio? - ja nie miałabym absolutnie NIC przeciwko, tylko sęk w tym, że to nie nasza wina, że się nie udało.. a może oni za mało się jednak przykładają? bo wychodzi na to, że 1 procedura powinna być cud, miód, malina - no ideał po prostu... a ja jednak mam inne odczucia i wrażenia... o 2 procedurze nie wspominając...
    ehhh...
    ciekawe, że jak zaczęłaś im mały dym robić, to nagle wszyscy zrobili się mega sympatyczni ;] czy tylko ja to zauważyłam? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe
      Nie muszą być mili :)
      Wystarczy, że będą ze mną gadać konkretnie co i jak, a nie ja wychodziłam z gabinetu i nic nie wiedziałam.
      A ja lubię konkrety :)

      Pani Dyrektor była zdziwiona jaką mam dużą wiedzę na temat endometriozy i jaką mam świadomość :)
      Mam świadomość i zdaje sobie sprawę z tego, że mam niską rezerwę jajnikową, słabe komórki jajowe przez endometriozę, że czas mi ucieka, a jedyną szansą dla mnie na ciążę przy endometriozie 3 stopnia a jest in vitro.

      Powiem Wam, że bardzo źle znoszę tabletki anty i te wszystkie hormony.
      Już mam 6 kg na plusie od kiedy zaczęło się te całe szaleństwo.

      A najgorzej, że ciąży nie ma dalej.
      2 lata temu miałam laparoskopię. Już wtedy miałam ogniska endometriozy na otrzewnej zatoki douglasa, otrzewnej zachyłka pęcherzowo-macicznego i na więzadłach krzyżowo-macicznych.
      2 lata minęły, nie brałam leków na wyciszenie endometriozy przez ten czas, bo starałam się o ciążę...
      Boję się tego w jakim stanie teraz jest moja miednica :(
      Ból brzucha mam przewlekły. Boli jak cholera. Najbardziej na okres...
      Do tego ten ból kręgosłupa.
      Okropnie żyć z tą chorobą...
      Nie wspominając o bolesnych zbliżeniach...
      Endometrioza wykończy mój organizm zanim uda mi się zajść w ciążę...

      Mam nadzieję, że wszystkie te dodatkowe rzeczy w 3 procedurze wreszcie mi pomogą. A najbardziej liczę na bardzo dużą liczbę pobranych komórek i na te 2 podane zarodki :)))


      Usuń
  4. Czyli raczej pozytywnie.
    Ja się cały czas dopytuję, czy Ty na pewno dobrze doktora rozumiałaś, że po 3 procedurze, a nie w 3.
    Bo przecież s-mother nie miała żadnych problemów, dostała 2 zarodki, ale właśnie w 3 procedurze. Wiele dziewczyn po kilku nieudanych próbach dostało dwa zarodki.

    Ja cały czas twierdzę, że tajemnica odpłatności tkwi w słowach "po kwalifikacji wszystkie badania są bezpłatne". Ustawa dołożyła badania, których nie było wcześniej i kliniki traktują to, jak badania przed kwalifikacją. I dlatego każą płacić - uzupełniasz coś, co powinnaś mieć, zanim Cię zakwalifikowali.

    Mnie MK scratching zrobił sam, bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten i poprzedni lekarz mówili mi tak samo, że dopiero jak 3 procedura się nie uda to wtedy. Dla mnie też było to dziwne. Bo jak zostałby zamrożony tylko 1 zarodek to i tak 2 nie mieliby jak mi podać.
      Nawet na ostatniej wizycie doktor mówił, że nie poda mi teraz 2 zarodków.
      Dlatego byłam dziś w szoku.

      Noo ja nie rozumiem o co chodzi z tą biopsja. Doktor mówił, że tego 21 zrobi mi biopsję, ale wcale nie robią nic takiego. To ja już nic nie rozumiem co on ma zamiar mi robić. Czekam na jego odpowiedź...
      A Ty jak się czujesz po tym transferze?
      Trzymam kciuki bardzo mocno żeby się udało :)))))

      Usuń
    2. Ja tam nie widziałam żadnych nowych badań, a nawet jak dokładają, to powinni dołożyć na ten cel pieniądze.Nie zmienia się zasad gry w trakcie jej trwania bez informowania o tym oraz podpisania stosownych dokumentów.A juz tekst o braku pieniędzy na osoby, które nadal nie mogą zajść w ciąże mnie rozwalił.To oni bardzo optymistycznie podeszli do tematu.Chyba liczyli,że każda za pierwszym razem zajdzie w ciąże.
      A już szokiem dla mnie był tekst lekarza,że nie ma czasu na pytania bo to jest wizyta kontrolna!Litości!A on od czego tam jest?!Nie wyobrażam sobie,że nie mogę porozmawiać z lekarzem na temat mojego leczenia i ewentualnej jego poprawy.Pewnie jakbyś przyszła i zapłaciła chętnie by pogadał!
      Ja miałam dwa zarodki i co z tego?Dwa nie gwarantują sukcesu niestety.

      Usuń
  5. Sama nie wiem, lekko nierzeczywiście. Tak się przyzwyczaiłam do tego kolejnego cyklu, że aż czasem zapominam, że nie czekam na okres. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi moja gin powiedziała, że jeśli chcę to mogę przetransferować 2 zarodki, ale ja podchodzę komercyjnie, więc pewnie dlatego. Paradise ja też idę na zwolnienie od 21 marca :) Własnie dzisiaj odebrałam paczkę z literaturą. Czas nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba bylo powiedziec: To poprosze ten zalacznik, chcialabym sie z nim zaznajomic! Co za hieny

    OdpowiedzUsuń

TOP