poniedziałek, 21 marca 2016

21 dc wizyta invimed - jak zwykle było ciekawie :) menopur, intralipid, scratching

Dziś poczułam wreszcie wiosnę :)
11,5 stopnia :)
Kozaki poszły w kąt, a przywitałam się z balerinkami i cienką kurteczką.
W razie jakby pogoda się pogorszyła to nie ma problemu, bo ja i tak wszędzie jeżdżę samochodem.
Człowiek z telefonem zamiast twarzy hehe 
Jakoś spać w nocy nie mogłam z wrażenia. Ostatnia procedura daje o sobie znać. Stresuję się tym jak to będzie, czy wreszcie się uda...

Dziś wizytę miałam na 13:30. Dojechałam standardowo godzinę wcześniej.
Ach ten mój fast car :)
Znajomy widok na klinikę :)
Po drodze cieszyłam się pięknym słoneczkiem, które co jakiś czas chowało się za chmury. Taka pogoda zachęca do działania. Aż chce się żyć :)

Karty informacyjnej z ostatniego transferu z lutego dalej nie było do odbioru w rejestracji.

Zwolnienie dostałam do 18 kwietnia.
Ostatnią procedurę przejdę więc na spokojnie. Bez pośpiechu, bez nerwów.
A nie ciągle w biegu, między pracą w jednym szpitalu, a w drugim.
I takie gonienie tylko z nocy w robocie na wizytę rano. Albo odwrotnie. Wcześnie rano wizyta, a popołudniu lub na noc do pracy. Ciągle w biegu i w stresie.

Ale po kolei.
Do gabinetu weszłam przed czasem - gdzieś o 13:15.
Doktor od wejścia powiedział widząc mnie ,,no to działamy".
Powiedziałam, że jasne :) i, że mam mnóstwo energii potrzebnej do 3 procedury, a pogoda dodatkowo dobrze na mnie działa i napędza do działania.

Wszystko byłoby dobrze, ale doktor nie pamięta co i jak mamy robić...
Ostatnio ustaliliśmy, że nie będziemy robić histeroskopii skoro nie jest konieczna.
A dziś doktor pyta się mnie na kiedy umawiamy się na histeroskopię...
Mógłby zajrzeć w komputer przed wizytą i przypomnieć sobie pacjentkę...

Wytłumaczyłam co ustaliliśmy na ostatniej wizycie. Czyli, że dziś mamy zrobić jakąś biopsję i mam mieć kroplówkę z intralipidu. 

Dostałam zlecenia do zabiegowego.
Poszłam tam i okazało się, że najpierw muszę zapłacić.
Na górnej rejestracji był tłok, więc poszłam znowu na dół.
Zapłaciłam 200 zł za ten Intralipid i wróciłam do punktu pobrań. 

Położna zabrała mnie do sali, którą dobrze znam z punkcji i transferów.
Zostawiłam rzeczy w szafce i poszłam zająć łóżko.
Przyszła położna, założyła mi wenflon i podłączyła biały płyn.
Zapytałam odrazu co później będę miała robione. Okazało się, że będę miała scratching endometrium. Nie wiem czemu doktor nazywa to biopsją.
Na moje pytanie czy to będzie bolało, odpowiedziała, że tak jak podczas miesiączki. Hmmm. Zależy jakie kto ma te @ :) Jeśli takie jak moje to szykował się ból nie do zniesienia.

Swoją drogą to ciekawe podawać sojową kroplówkę przy hashimoto...
Ale jeśli ma to pomóc zwalczyć komórki naturall killer to poświęcę się.

Gdy zleciała kroplówka, przyszła położna i zabrała mnie na salę zabiegową.
Akurat w czasie leżenia napełnił mi się pęcherz, który był potrzebny do tego scratchingu.

Na sali zaczekałyśmy na doktora.
Gdy przyszedł, położyłam się, a lekarz włożył mi wziernik.
Już ta czynność powoduje u mnie ból, ale zacisnęłam zęby i starałam się być dzielna.
Nie wiedziałam w tym momencie co jeszcze mnie czeka.
Oj bolało mnie, a nawet bardzo.
To były takie ukłucia. Myślałam, że zemdleje. Dobrze, że to krótko trwało.

Po wszystkim doktor wrócił do gabinetu, a ja miałam posiedzieć jeszcze chwilę zanim wstanę.
Zerwałam się jak to zawsze ja w gorącej wodzie kąpana i okazało się wtedy, że faktycznie w jakimś celu trzeba odczekać te 2 minuty.
Słabo mi było i miałam takie uczucie gorąca. Niezbyt fajne uczucia.
Posiedziałam chwilę i minęło. Prawie.
Bo dalej dziwnie się czułam. Poszłam do łazienki opróżnić pęcherz i mogłam już ubrać się.

Gotowa poszłam na dół do rejestracji zgłosić, że już jestem po kroplówce i będę czekała do doktora.
Okazało się, że moja karta jest na górnej rejestracji. To poszłam tam po tą kartkę i oddałam ją na dole w rejestracji i czekałam na wejście do gabinetu.

Po krótkim czasie zostałam poproszona do doktora.
Zaczęliśmy od formalności. Czyli tak.
Od piątku mam zacząć brać -Uwaga- menopur 1200 w dawce 225 dziennie.
Wreszcie jakaś zmiana. Zamiast puregonu z chińskich chomików :)
No i różnica w cenie spora.
Puregon jest refundowany, a za menopur zapłaciłam dziś 331,07 zł.
A więc dużo.
Ale trudno. Jak ma pomóc to zrobię wszystko.

Mam brać od piątku obojętnie czy dostanę @ czy nie.
Obym tylko ogarnęła zrobienie tej mieszanki :)
Wkońcu blondynka jestem hehe

Wizyta teraz 29 marca we wtorek.

Dostałam receptę i zwolnienie i mogłam wreszcie jechać do domu.

Zostało jeszcze pójście do rejestracji z kartką z wizyty.
Pani popatrzyła i mówi, że jeszcze musi pobrać opłatę. To pokazałam jej rachunk za kroplówkę. Pani mi na to, że za scratching jeszcze.
A ja szok.

Dzwoniłam ostatnio przecież do ministerstwa zdrowia i kroplówka, biopsja i histeroskopia faktycznie nie są refundowane.
Ale scratching jak najbardziej.
Mam to w odpowiedzi z MZ.
Pokazałam to Paniom w rejestracji, a te zdziwione i mówią, że pierwszy raz się z tym spotykają i, że w klinice scratching jest płatny.
Nie odpuściłam. Wspomniałam, że rozmawiałam na ten temat ostatnio z Panią Dyrektor. Rejestratorki postanowiły dopytyć Paną Dyrektor.
Nie mogły jej namierzyć, a więc puściły mnie bez płacenia.
Powiedziały, że wystawią rachunek na koszt MZ.

Dziewczyny szok poprostu. Jestem pierwszym przypadkiem w klinice w ciągu 3 lat trwania programu, który podważył płatność na usługę. Tyle dziewczyn oszukanych przez ten czas i naciągniętych na płacenie za coś co należy nam się w ramach programu!
Szok szok szok!

W grudniu robiąc badania potrzebne niby do 2 procedury nie wiedziałam o tym, że wymagali ode mnie tego bezpodstawnie. Jeśli chodzi o odpłatność za te badania.
Ale, że było, minęło to ustaliłyśmy z Panią Dyrektor, że nie będziemy tego już roztrząsać, bo i tak to nic nie zmieni.

Tym razem mądrzejsza i bardziej świadoma nie dam się robić w konia.

A najlepszy hit byłby jakby nagle kazali mi na następnej wizycie zapłacić za ten scratching. Będzie ze mną mój M., więc może być nieciekawie. On to zaraz zrobiłby im dym. Oby nie wracali do tematu płatności za ten scratching, bo cała klinika nas zapamięta i wstyd będzie jak nie wiem co :)

Wychodząc poszłam jeszcze do apteki wykupić zastrzyki.
Przychodzi do płacenia, a tu odmowa.
Cholera jasna. Ale jak to? Zalogowałam się na konto w telefonie. Mam przecież kasę. Co jest grane? 4 razy próbowałyśmy zapłacić i cały czas odmowa.
No super.

Dlaczego zawsze mnie to spotyka?
Zadzwoniłam do banku. Okazało się, że mam ustawioną blokadę na płatności powyżej 500 zł dziennie. A wydałam już 200 na kroplówkę.
Dobrze, że nie stało się to na stacji benzynowej :)
Pan z infolinii szybko zdjął tą blokadę (założyła mi ją inna Pani z banku, gdy dzwoniłam żeby ustawić ograniczenie na płatności na odległość. Nie działało wtedy ustawianie tej funkcji samemu logując się na stronie banku.) Mogłam wreszcie zapłacić za zastrzyki i jechać do domu.

Spod kliniki ruszyłam o 15:30. 3 godziny tam spędziłam. Godzinę na własne życzenie przez to, że byłam wcześniej.

Pogoda przez te 3 godziny pogorszyła się. Samochód był mokry, a więc musiało padać. W drodze powrotnej też padało, ale krótko.

Pojechałam dziś do rodziców. Za 2-3 dni wrócę do siebie, bo od kiedy tylko zacznie mi się @ to zaczynam chodzić na akupunkturę.

Jeszcze jedna sytuacja, która wyprowadziła mnie dziś z równowagi.
Moja kierowniczka.
To dopiero k...
Napisałam jej wczoraj po 17 smsa, że mnie dziś nie będzie i, że dam znać na ile mam zwolnienie jak będę po wizycie.
Dziś rano koleżanki dobijają się do mnie, bo okazało się, że jej nie ma, a jest jest zastępca i ona nic nie wie o mojej nieobecności. Myślałam, że szlag mnie trafi. Nie przekazała tego dalej.
A jeszcze lepiej.
Po 13 gdy czekałam w klinice nagle zaczęła do mnie dzwonić. Nie odbierałam. Napisałam, że jak wyjadę z kliniki to zadzwonię.
Zaraz napisałam do koleżanek pytanie czy wiedzą o co jej chodzi.
Okazało się, że ta wredna jędza gada, że żadnego smsa ode mnie nie dostała!
Wkurwiłam się na maksa.
Zrobiłam screena smsów i wysłałam mmsem do koleżanek.
Nie będzie mnie tu małpa oczerniać i kłamać.

Zadzwoniłam do jej zastępcy poinformować o moim zwolnieniu.
Z nią nie chcę mieć nic do czynienia. Obym po tym 18 kwietnia nie musiała wrócić do roboty i ją znosić...

Ech dobra nie stresuje się już. Odpoczywam na zwolnieniu i staram się żyć na luzie...
Ciekawe czy mi się to uda :)

20 komentarzy

  1. Ja tez od dzisiaj na zwolnieniu a w piatek wizyta i start ze stymulka :) Na to wyglada ze zaczynamy razem :) Pozostaje nam teraz skupic sie na sobie i pouprawiac troche slodkiego lenistwa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) odpoczywamy i nie stresujemy się :)

      Usuń
  2. Trzeba ich pilnować na każdym kroku.Napisaliśmy o zwrot kosztów za badania.Nie odpuszczę im tego.Warto mieć przy sobie zawsze papiery, na potwierdzenie swoich argumentów.Walcz o swoje!Brawo!
    To zaczynamy razem!Ja mam od piątku menopur po 300 na początek, potem 225.Pewnie 6 kwietnia będzie punkcja:)
    Powodzenia i nie daj się naciągnąć na kolejnej wizycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :)
      W tym samym czasie będziemy przez to przechodzić :)
      Ja mam 225 od piątku,a we wtorek 300 i jak dalej nie wiem :) dowiem się we wtorek na wizycie :)
      Wreszcie ruszamy :) Nienawidzę stać w miejscu :)

      Usuń
  3. Miłego zwolnienia, oby tym razem było bardzo długie. :)

    Ja miałam scratching za darmo. Ale nie umawiałam się specjalnie i nie szłam do sali transferów. Zrobił to przy normalnej wizycie. I coś tak powiedział: zróbmy to przy okazji monitoringu, wpiszę jako wizytę kontrolną, to będę mógł zrobić bez kosztów.
    Dziwne te zasady jakieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam co mnie czeka. Doktor mówił o kroplówce i biopsji. I okazało się, że biopsją nazywa scratching. Dziwne. Przecież nic nie pobiera do badania tylko narusza endometrium.

      Wogóle dziwnie przestrzegają zasady w klinice. A raczej nie stosują się do regulaminu programu :(
      Super, że Ci się udało :) jak Ty to robisz? :)))

      Usuń
  4. To się wczoraj minęłysmy, ja miałam przed południem punkcję :) już kiedyś Ci pisałam, żebyś nie brała do siebie podejścia Invimedu, że w komercyjnym jest tak samo. Teraz znów Cię pocieszę - Ty walczysz o to żeby nie płacić za scratching ( i bardzo słusznie, popieram), a ja wczoraj miałam fakturę na 6500 za samą punkcję i embriologię. Myślę, że szkoda nerwów na te rozliczenia - naprawdę masz dużo szczęścia że masz 3 procedury refundowane, ja się już nie załapałam na program rządowy. To samo ze zwolnieniem - mi wczoraj lekarz nie chciał wystawić zwolnienia nawet między punkcja a transferem, więc korzystaj z tego, że dostałaś aż tyle wolnego. Piszę to wszystko aby pokazac Ci Twoja sytuację w dużo jaśniejszych barwach, niż Ty sama ją postrzegasz:) mam nadzieję, że Ci się uda i trzymam za Ciebie mocno kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za kciuki i przedstawienie mi sytuacji od strony komercyjnej :)

      Ooo to przed nami będziesz miała transfer :) w sumie to już niedługo :) kiedy transfer? Po 2 czy po 5 dniach będziesz miała? Bo ja w 1 procedurze miałam 2 dniowy zarodek, a w 2 5 dniowy.
      Powiem Ci, że te ceny są straszne. Pewnie nie zdecydowalibyśmy się na in vitro gdyby nie program. Mój M. i tak narzeka na wydatki jakie są z nim związane, leki, dojazdy itd.
      Ale to tylko kropla w morzu przy podejściu komercyjnym...
      Co do zwolnienia.
      U mnie jest inna sytuacja, bo pracuje w promieniowaniu...
      Dlatego zawsze miałam zwolnienie od punkcji aż do bety.
      Teraz wzięłam już od teraz żeby się nie męczyć i nie gonić po nocy w robocie na rano do Warszawy. Zresztą nawet bym nie zdążyła. Ocena cyklu jest rano. A ja z nocy schodzę o 7 to nie idzie zdążyć z dojazdem ponad 100 km :(
      Gdybym miała lekką pracę biurową to byłoby inaczej.
      A tu mam promieniowanie, mega stres, dźwignie, pracę zmianową.

      Współczuję Ci tych kosztów i powrotu do pracy po punkcji :(
      Przecież ciężko pracować po czymś takim.

      Pisz kochana kiedy masz transfer i ile zarodków masz :)
      Trzymam mocno kciuki za Ciebie :*

      Usuń
    2. Transfer mam w czwartek, czyli w trzeciej dobie po punkcji:)było 10 oocytów, teraz mamy 5 zapłodnionych komórek i oby ten stan trwał jak najdłużej:)Dla mnie też dość trudne jest pogodzenie tego leczenia z pracą, ciągle gdzieś pędzę, no ale cel jest wart poświęcenia :)Trzymaj się ciepło :0 ja tez miałam stymulację Menopurem, tyle ze dawką 150, nie jest taki zły, czułam się całkiem dobrze, oprócz brzucha w rozmiarze XL ;)

      Usuń
    3. Taki brzuch to już mam przy anty :) a po zastrzykach to już xxxxl hehe :)
      Będę z Tobą myślami w czwartek :) Oby jak najwięcej zarodków zostało do zamrożenia :) i żeby ten transfer się udał :)))

      Usuń
    4. Dziękuję :) ja trzymam kciuki za Twoją stymulację zakończona szczęśliwym transferem i przyszłą ciążą! będę obserwować Twoje wpisy!

      Usuń
  5. Tez bralam menopur :) moze teraz u cb zaskoczy wreszcie:)) powodzonka zycze- oby dwa sie przyjely:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby :)))
      A jak Twoje 2 maluchy? Oba zostały? Jak się czujesz? Wszystko ok?

      Usuń
  6. crazy-cat-lady22 marca 2016 16:20

    Brawo ty! Walcz o swoje. Nie sądzę żeby wystawili Ci rachunek za ten scratching jeżeli pokazałaś im dokumenty od MZ i powiedziałaś że rozmawiałaś z dyrektorką. Ale to klinika i wszystkiego można się o po nich spodziewać.
    Cieszę się, że poszłaś na zwolnienie. Trochę odpoczniesz od tej gonitwy i się zrelaksujesz :) A to bardzo ważne przed transferem.
    Trzymam kciuki za całą procedurę! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* oby wreszcie się udało :))

      Usuń
  7. Trafiłąm do Ciebie przez puregon, o którym szukałam info w necie. Właśnie przeniosłam się do Invimedu na III procedurę i dostałam ten lek z komórek chińskich chomików. :) Też mam wizytę 29.03 - więc może do zobaczenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam na 7:40 :)
      Miałam puregon przy 2 procedurach. Teraz w 3 dostałam menopur. Ciekawe czy coś zmieni :)
      A Ty Rudolot z której kliniki się przeniosłaś? :)

      Usuń
  8. Przeniosłam się z Kriobanku z Białegostoku :) Z tego co wyczytałam, to mamy razem punkcję w poniedziałek (ja mam na 11;30) :). Jestem u dr D. I tak jak Ty martwię się, czy moje zarodki przetrwają do 5 doby. Przy moich poprzednich 2 procedurach z 4 zapłodnionych komórek do 5 doby dotrwała zawsze jedna i to w fazie moruli, baaaardzo słaba :/

    Teraz mam na lewym jajniku 10 pęcherzyków, na prawym.. 1. Ewidentnie się ten prawy opieprza. Zobaczymy ile z tego będzie komórek. Dawki mam kompletnie inne niż w Kriobanku - 150 puregonu, a w Krio brałam nawet 450 j. menopuru i gonalu (!) Zawsze miałam około 7 pęcherzyków. A przy tym przez tydzień codziennie monitoring. Jestem w szoku, bo w Invimedzie byłam tylko raz, we wtorek i już powiedział mi, że w poniedziałek punkcja.

    Mam zamiar walczyć o embryo glue i dwa zarodki. O ile w ogóle te zarodki będa..

    Może do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie wiem na którą godzinę będę miała punkcję, ale doktor mówił coś o 11. Dokładnie dowiem się jutro :)
      Czyli pewnie się spotkamy na sali :) ja standardowo będę ubrana na czarno hehe jasne długie włosy :) poznasz napewno :) Kasia :)

      Usuń
  9. Ja rude włosy, więc też na pewno poznasz :) Do zobaczenia w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń

TOP