wtorek, 29 marca 2016

I po świętach... - 6 dc wizyta invimed

Święta całkowicie zdezorganizowały moją codzienność. Kompletnie nie wiem co się dzieje w świecie in vitrowych starczek.
Muszę dziś nadrobić zaległości.

W sobotę rano przyjechał mój M. Nie obyło się oczywiście bez przygód na samym starcie.

Miałam go odebrać przy zjeździe z autostrady, jakieś 50 km od naszego mieszkania. Wyjechałam o 3 w nocy. Tak wychodziło czasowo i odległościowo, że będziemy tam w tym samym czasie. 

Ledwo wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu, chcę ustawić yanosika (nawi), a tu telefon pokazuje włóż kartę sim. No myślałam, że coś mnie trafi. Odwala ten mój samsung niesamowicie. Pokazywał takie coś już wcześniej. Mam z tym problem. Nie wiem czemu tak się dzieje. Wyłączę i włączę telefon kilka razy i widzi kartę. Ale jak na złość musiał jej nie widzieć wtedy gdy miałam jechać po M. Super poprostu super.
Pobiegłam spowrotem do domu na 3 piętro po drugi telefon z którego dzwonię do narzeczonego na belgijską kartę. 

Dałam mu znać, że jak coś jestem pod drugim telefonem.
W sumie szczęście w nieszczęściu, że odwalił mi ten telefon pod blokiem, a nie gdy byłabym już daleko od domu.

Dojechałam na miejsce spotkania. Dzwonię do M. i co się okazuje? Ten mi mówi, że źle zjechali z autostrady i nie wie gdzie są. Kazał mi zaczekać aż zadzwoni i da mi znać gdzie jest. Super. Nie miałam gdzie się zatrzymać to krążyłam dookoła ronda. O 3:40. Nieźle. Wyglądało to napewno komicznie. Chyba z dobre 10 minut tak jeździłam. Zadzwonił wkońcu M. i mówi, że nie wie gdzie jest, że zjechali w kierunku Gdańska. To ja niewiele myśląc powiedziałam mu, żeby powoli jechał, a ja zaraz go dogonię. 

Wszystko byłoby ok. Ale nie wiedziałam wtedy jednej rzeczy. Mój ukochany jechał co prawda w kierunku Gdańska, ale nie od miejsca w którym ja na niego czekałam!
To okazało się dopiero po 30 km które przejechałam! Ale byłam wściekła. A najlepsze, że ja tak jadę, szukam go, dzwonię, a mu telefon padł. No poprostu rewelacja. Dzwonię na belgijską kartę - wyłączony drugi telefon. No lepiej być nie mogło. 

Po dłuższym czasie udało mi się się połączyć. Podładował telefon power bankiem.
Z takimi mądrymi kolegami jechał, którzy nawet nie mieli ładowarki samochodowej na takiej trasie, tyle km.

Wreszcie wiedziałam gdzie jest. Podał mi na którym MOPie. Jak usłyszałam nazwę to już wiedziałam, że jest źle. On był w drugą stronę niż ja! I to cholera 70 km ode mnie. 30 km które przeleciałam w kierunku Gdańska, a 40 od miejsca w którym na niego czekałam. Gdyby odrazu wiedział konkretnie gdzie jest to pojechałabym tylko te 40 km w dobrym kierunku, a tak bez sensu kazał jechać mi w drugą stronę. Porażka poprostu. 

Udało mi się zawrócić na autostradzie i jechałam już w dobrym kierunku. Tylko coś chodziło mi po głowie, że On będzie z drugiej strony autostrady skoro jechał w kierunku Gdańska, bo ja zwracając kierowałam się na Łódź!
Zadzwoniłam żeby przeszedł na drugą stronę ulicy hehe
Przez autostradę :) 

Wkońcu dojechałam i wreszcie byliśmy razem.
Już nie liczyło się nic. Tylko to, że wreszcie był obok. 

Ledwo ruszyliśmy, a już gaz się skończył w samochodzie. A tu autostrada przecież. Stacji brak :) 

Na szczęście czy nieszczęście i tak musieliśmy jechać prosto żeby zawrócić i jechać spowrotem do domu. Dojechaliśmy pod Łódź, wzięliśmy gaz, zwróciliśmy i pojechaliśmy wreszcie do domku :)

Niezła przygoda jak na początek przyjazdu :)))
Nie ma to jak od 3 jeździć :) po 6 dopiero byliśmy w domku :) a ten mój niezmęczony tyloma godzinami jazdy mężczyzna jeszcze miał siły przyatakować mnie na wejściu hehe
Stęsknił się :)

A tak poza tym co u mnie?

Od czwartku miałam akupunkturę do niedzieli. Specjalnie w święta kobietka dla mnie otwierała. Nie ma większego problemu, bo mają to w domu.
W niedzielę założyła mi na uszy po 2 ,,pinezki". Miałam uciskać je kilka razy w ciągu dnia. 

Powiedziała mi ostatnio super informację. Jej córka zaszła w ciążę!
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale dziewczyna ma też zaawansowaną endometriozę. W tą sobotę bierze ślub. A tu taka niespodzianka na święta przed samym weselem. Podejrzewamy, że zajęła sobie głowę przygotowaniami do ślubu, nie myślała o ciąży i dlatego zaskoczyła. Bez in vitro, naturalnie.
My w sumie nie myślimy o dziecku obsesyjnie itd.
Zresztą ja tak jakby pogodziłam się z myślą, że przez seks nie zajdę w ciążę. Czyli nie myślę o tym. A jakoś nie udawało się naturalnie...
Z in vitro w sumie też...
Ech trzeba mieć nadzieję, nic innego mi nie pozostaje.
Jutro muszę jechać znowu na igiełki :))))

Mój aktualny wynik tsh to 1,9. Rewelacji nie ma, ale lepiej niż ostatnio.

Dziś miałam wizytę na 7:40 w klinice.
Korków o dziwo dziś nie było. Pewnie większość Warszawiaków przedłużyła sobie święta. Bardzo dobrze się złożyło. 

W recepcji nikt nie wspominał nic na temat opłaty za ostatnio wykonany scratching. Moim zdaniem wolą przymknąć oko na ten jeden przypadek, którym jestem niż powodować dym. 

W gabinecie dziś odrazu z wejścia usg. Dowiedziałam się, że jest 8 pęcherzyków, 5 dużych, 3 mniejsze. 

Punkcja w poniedziałek, transfer prawdopodobnie w czwartek. Zdziwiło moim to i troszkę przestraszyło. 3 dniowy zarodek nie wróży u mnie nic dobrego :((
Do 5 dobry dociera mi 1, więc jakie może taki 3 dniowy mieć szanse, że przetrwa i będzie tym jednym z 5 zarodków...

Jak doktor powiedział o tym czwartku to odrazu zapytałam. Ale jak to 3 dniowy?
Doktor odpowiedział, że zobaczymy, że mamy jeszcze sobotę. W sobotę byłby 5 dniowy. No zobaczymy w piątek co powie na kolejnej wizycie. 

Dostałam receptę na kolejny menopur i orgalutran. Od dziś idą 2 zastrzyki.
Poprosiłam doktora o wpisanie na recepcie jeszcze euthyroxu, bo mam ostatni listek.
Kolejne 500 zł wydane w aptece.
Masakra. 

Po tych zastrzykach jestem cały czas śpiąca. W sumie nie wiem czy to wina zastrzyków czy pogody...
Dziś brzydko, deszczowo... nic tylko spać :)

10 komentarzy

  1. 8 pęcherzyków to całkiem spoko. Ciekawe ile dojrzeje, ile się zapłodni itd.
    Ech, że też nie może być tak, że jeden pęcherzyk to jeden transfer i szansa na ciążę.
    Wiesz, że zarodkom lepiej w macicy, może zagnieździ się taki, co na szkiełku nie miałby szans.
    Na którą idziesz w piątek? Pewnie rano, bo podglądania są rano. Ja też mam wizytę w piątek, na 12.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo rano mam w piątek na 8:40. Ciekawa jestem tego transferu jak to wkońcu wyjdzie...
      Chciałabym żeby udało się tak jak Tobie :))))

      Usuń
  2. Śpiąca jesteś od igieł w uchu.Miałam tak samo;)To są igły na lepszy sen:)relaksujące.Trochę mnie odstawiłaś;P Ja pik up mam dopiero 6 kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E to raptem 2 dni wcześniej :) ja mam bardzo krótkie cykle to nie da się inaczej :)

      Usuń
  3. Ty i te Twoje przygody , za każdym razem śmieje się do łez ;d Życzę Ci powodzenia mam nadzieje , że tym razem się uda ;* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* też mam taką nadzieję :)

      Usuń
  4. crazy-cat-lady30 marca 2016 20:24

    Ty to masz przygody haha
    Nawet po mężczyznę swego bez przygód nie da rady pojechać ;)
    Ja zawsze chciałam iść na akupunkturę, ale jakoś nigdy nie było ku temu okazji. Fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe cały czas mam takie przygody :) dziś miałam przygodę z soczewką ;) coś zaczęła mnie uwierać to potarłam oko i nagle szok. Patrzę w lusterko, a soczewki nie widać. A w oku coś uwiera :) zaraz Pobiegłam do mojego M żeby mnie uratował :)
      On patrzy, a soczewka dostała mi się pod powiekę u góry. Masakra jakaś :) ten wziął patyczek do uszu i do mnie z zamiarem Wyciągniecia soczewki. Tylko, że zaczął dobierać się nie do tego oka co trzeba, a ja ze śmiechu nie mogłam się powstrzymać I powiedzieć ze zrozumieniem, że chodzi o drugie hehe
      Wreszcie wydostałsoczewkę. Ale ulga:) jednak oko mam i tak czerwone hehe

      A akupunktura mi naprawdę pomaga. Na bezsenność pomogła, na odstresowanie też :) może to kwestia nastawienia ale działa ;)

      Usuń
  5. Ja myślałam, że to ja jestem asem jeżeli chodzi o przygody :) Najważniejsze, że w końcu się spotkaliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dokładnie :) ale niestety kłopoty to moja specjalność :)

      Usuń

TOP