poniedziałek, 7 marca 2016

Odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia


Za radą Olgi1982, a także zachęcona przez Skrzydło Motyla (pozdrawiam kochane ♡♡♡) odważyłam się napisać do Ministerstwa Zdrowia.

Dziś dostałam odpowiedź.

A więc dziewczyny wszystkie procedury jakie konieczne są w ramach in vitro są bezpłatne w ramach programu rządowego.

Zapytałam również o podanie 2 zarodków, bo jak wiadomo mam 27 lat i nie chcą mi podać 2.
Pani dyrektor jasno odpowiedziała mi, że to ile podadzą zależy od wskazań klinicznych. 

Czyli moje 4 nieudane transfery z pewnością są takim wskazaniem.

Wydrukuję odpowiedź z MZ i zabiorę w piątek na wizytę. Ciekawa jestem reakcji lekarza i jego argumentów. 

Obawiam się, że dalej nie będzie chciał podać mi 2 zarodków obstając przy tym, że dopiero po 3 nie udanej procedurze może podać mi 2 zarodki.

Tak samo kwestia finansowania badań.
Nie prawnie wymagają od nas badań za które musimy płacić!
Już ja się z nimi rozprawię. 
Od początku jestem źle leczona i prowadzona przez lekarzy.
Już pierwsza nieudana procedura powinna być wskazaniem do zmiany sposobu leczenia, dodatkowych badań, zastosowania dodanych potrzebnych procedur.
A nie teraz nagle w ostatniej mojej procedurze.
Jak tylko teraz się nie uda to nie zostawię tak tego.
Odważyłam się napisać pytania, odważę się również napisać skargę.

Jestem pewna, że gdyby odpowiednio mnie przygotowali udało by się w 2 procedurze, a jak jestem narażona znowu na 3 stymulację hormonalną, punkcję, kolejne transfery. A to nie jest obojętne dla zdrowia ani fizycznego ani psychicznego, nie wspominając już nawet o kwestiach finansowych.

Wszelkie kwestie związane z prowadzeniem mnie przez in vitro zależą od lekarza, a skoro On podejmuje złe decyzyje to będzie musiał ponieść konsekwencje.
Nie będę nastawiała się jeszcze tak bojowo.
Zobaczymy co w piątek mi odpowie na otrzymane pismo.
Może wkońcu zacznie traktować mnie poważnie, bo nie mam zamiaru 3 procedury przejść i nie zaciążyć.

Ech do czego to doszło żeby pacjent sam musiał szukać odpowiedniego leczenia i pomocy wyżej, bo ma kompetencje lekarza prowadzącego nie ma co liczyć.
Robią tylko transfer, a reszta to kwestia szczęścia i albo uda się albo nie uda.

Najbardziej wkurwia mnie to, że na stronie głównej kliniki tak się chwili, że szukają przyczyn niepłodności.
Gówno prawda. Jestem tego najlepszym przykładem.
Transfer za tansferem i do przodu.

Muszę się zrelaksować.
Włączę film :)

Ps.
Odebrałam dziś mój superowy kubek Gym Hero :)
Jest piękny :)
Nie będę się z nim rozstawać ♡♡♡

33 komentarze

  1. Świetnie rozumiem twoją złość. Też miałam przykre podejście z kliniką (inną) leczącą (chm) niepłodność. Nie zrobili mi badania na progesteron, a chcieli, żeby się ciąża utrzymała. Potem inny lekarz mi zlecił badania i okazało się, że progesteron za niski, a witamina D na wymarciu.
    Na in vitro się nie zdecydowaliśmy, nie wiem, czy nie był to błąd. Ale z drugiej strony była to świadoma decyzja. Teraz po zamknięciu programu i tak nas nie będzie stać więc dylemat z głowy.
    Wkurza mnie tylko, że te wszystkie badania hormonalne są pełnopłatne, ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie obojętnie jakie mam wyniki estrogenów i progesteronu czy mega wysokie czy niskie to według lekarza wszystko ok.
      Mam mega złość.
      Boję się, że nie są w stanie mi pomóc. Mam ostatnią szansę. Jeśli mi ją zmarnują to nie odpuszczę...
      Badania są bardzo drogie niestety. A najlepsze jest to, że wszystkie badania po kwalifikacji powinny być refundowane i nie powinni wymagać od nas badań za które musimy płacić.
      Zajmę się tą kwestią, ale to później.
      Póki co muszę skupić się na 3 procedurze i wyegzekwowania od lekarza wreszcie kompetentnego leczenia.
      Chociaż i tak myślę, że wcale mi nie pomoże...

      Usuń
    2. Nie poddawaj się, trzymam kciuki. Widzę tu zdrowy nastrój bojowy i niech tak zostanie... chociaż z lekarzami to nie takie proste. Uwielbiają leczyć, ale niekoniecznie, żeby wyleczyć :(
      pozdrawiam

      Usuń
    3. Noo niestety to prawda :((( bardzo długo szukałam sama tego co mi dolega. Najpierw było to hashimoto, później endometrioza. Wiele lat chodzenia, proszenia o badania, spychania na bok. Ale nie poddałam się i właściwie dzięki mojemu uporowi i wiedzy praktycznie sama doszłam do tego co mi dolega.
      Później znalazłam wreszcie dobrych lekarzy którzy potwierdzili moje przypuszczenia...
      Teraz jest tak samo :( znowu muszę sama szukać co mi dolega :(((
      Bo niestety lekarze znowu mają to gdzieś :(
      Dzięki za kciuki :)) przydadzą się w tej ostatniej procedurze :*

      Usuń
  2. Super, że odpisali. Czyli scratching, embryo glue, assisted hatching są refundowane? Poszukaj jeszcze artykułów dotyczących tego, że poprawiają skuteczność transferów,podejść będziesz miała argumenty. Fajnie, że wstąpiła w ciebie nowa energia do walki. Mam nadzieję, że lekarz naświetli ci jak to widzi i wykaże niezbędne minimum zaangażowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to myślę, że i tak powie mi, że nie potrzeba robić tych dodatkowych rzeczy. Jestem tego pewna niemal na 100 %. Bo według doktora jestem przecież zdrowa.
      Tylko dziwnym trafem jakoś 4 razy się nie udało...

      Usuń
  3. Moja koleżanka dziś też rzuciła w klinice odpowiedzi na biurko.Szczęki im opadły!Ciekawa jestem jak teraz sprawa się potoczy.Ja nie zamierzam im tego puścić płazem!Zdzierają od nas kasę i sami nie wiedzą za co mają pobierać opłaty!Żenada!!Koordynatorka cały czas podpiera się rozporządzeniem ale chyba nie wie,że niektóre z nas mają to rozporządzenie i słowa tam nie ma o finansowaniu!Dziewczyny walczmy o swoje prawa, bo nikt tego za nas nie zrobi.Trzeba nagłośnić temat,żeby już nikogo nie zdoili!
    Ja mam wizytę dopiero 25 marca ale jak się wkurzę, to pojadę wcześniej z tym co otrzymałam z MZ.
    Dodatkowe zabiegi jak np. Ah też powinni robić nieodpłatnie, a słyszałam,że niektóre kliniki pobierają za to hajs.Czytajcie, dzwońcie i wyjaśniajcie, bo to nasze często ostatnie szanse na dziecko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Twojej koleżance co odpowiedzieli?
      Ja mam zamiar powiedzieć to wszystko w piątek doktorowi, a poza tym chcę umówić się z koordynatorką.
      To moja 3 ostatnia procedura.
      Idąc do kliniki leczenia niepłodności miałam wielkie nadzieje. Liczyłam na to, że tam mi pomogą, że trafiłam w dobre ręce...

      Wydrukuje w środę wszystkie te papiery i pojadę w piątek przygotowana.
      Niech wiedzą, że jak nie zaczną traktować mnie poważnie to wiem gdzie iść dalej.
      Iza podawała u siebie na blogu namiary na dziennikarkę z tvn. Co prawda chodziło o inną sprawę, ale może interesowało by ją to co kliniki z nami robią bezprawnie.
      To moja ostatnia procedura i zrobię wszystko żeby się udało.
      A jeśli spiepszą mi tą ostatnią szansę to będą mieli problem.

      Usuń
    2. Byli w szoku nie potrafili tego wytłumaczyć.Efekt był taki,że zrobili jej badania ale nie zapłaciła, do momentu wyjaśnienia całej sprawy.Sprawa wygląda tak, jakby nikt nie miał pojęcia jak to ma wyglądać.To my mamy im mówić jakie są przepisy?!Coś tu nie gra.Podejrzewam,że gdybyśmy nie zaczęły drążyć, sprawa została by zamieciona pod dywan i nikt by się nie dowiedział.
      Weź wszystkie papiery,żebyś miała się czym podeprzeć i żądaj wyjaśnień.Ja nie wydałam dużo ale niektóre dziewczyny zostawiły po 500 zł w klinice, gdzie te pieniądze były by już na leki.

      Usuń
    3. Ja tylko do 2 procedury wydałam 400 zł na badania laboratoryjne które sobie wymyślili dodatkowo! Szok.
      A byłoby więcej gdybym nie miała aktualnych badań ze szpitala.
      Masakra.
      Napisałam do koordynatorki maila z prośbą o spotkanie po wizycie u lekarza.
      Ciekawe co mi odpisze.
      Koniec tego dobrego.
      Weź ostatnio za beta hcg u nich nawet musiałam płacić! A przecież to tez powinno być w ramach programu bezpłatne!
      Tak samo moje tsh.
      Z jakiej racji mam płacić.
      Wszystkie badania potrzebne do in vitro są refundowane. A badanie tsh też przecież jest istotne u osoby chorej na hashimoto.
      Biorę się za tą sprawę

      Usuń
    4. Ja za betę hcg w 1 procedurze też płaciłam i mocno mnie to zdziwiło... specjalnie zrezygnowałam ze zrobienia w Diagnostyce, bo myślałam, że w klinice będę mieć za free... a tu zdziwienie.

      Usuń
    5. Postaram się to wszystko wyjaśnić w piątek ;)
      Koordynatorka odpisała, a więc piątek zapowiada się ciekawie :)
      Jak się czujesz Haniu? Jakieś znaki daje Ci twój organizm? Mam nadzieję, że maluch zakopuje się coraz głębiej :)

      Usuń
    6. Chyba nic nie czuję. Czasem ćmi mnie jakby w macicy, cycki bolą, ale to od mega ilości progesteronu jakimi się faszeruję..
      za wcześnie, żeby snuć jakieś scenariusze.

      Usuń
    7. Oby to były dobre znaki :) trzymam kciuki żeby się udało :)

      Usuń
    8. Ja nie płaciłam za betę!To jakiś absurd!Przecież muszą jakoś sprawdzić czy jest ciąża!No nie mogę.Ciekawe ile jeszcze takich baboli wyjdzie!
      Mnie naciągali na weryfikacje telefoniczne i wyniki.Raz dałam się naciągnąć bo to był pierwszy raz i się bałam.Koszt ok. 500 zł.Widzę,że kliniki robią na nas niezły hajs.

      Usuń
  4. Paradise, nie nastawiaj się. Weź te wszystkie argumenty i sprytnie to na nim wymuś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, ale wiesz przecież, że z tym doktorem nie ma gadki.
      Ja mu coś mówię, proponuje, a on, że nie potrzeba,albo , że jestem zdrowa. I weź z nim gadaj

      Usuń
  5. Wow, Paradise, świetna robota. No wiem, ze efekty na razie wybuchowe, ale brawo za ten ruch! Z doświadczenia wiem, ze rzucenie papierka na biurko lekarza pomaga, bo tak zaczęłam swoją przygodę ze swoją kliniką - po falstarcie z powodu niemądrego lekarza.

    Dajesz, Paradise!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jest szefem i pewnie czuje się bezkarny. Mam nadzieję, że pismo z MZ podziała na niego jak kubeł zimnej wody :) Oby.
      To moja ostatnia szansa :)

      Usuń
  6. Dobrze by było zarejestrować się na Ewusiu i zobaczyć, które zabiegi i badania zostały nam wykonane w ramach funduszu.Chyba się za to wezmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo właśnie dobra myśl :))))
      Nie rozumiem jednego.
      Dlaczego żałują nam badań skoro i tak wszystkie koszty pokrywa MZ. Dziwne

      Usuń
  7. crazy-cat-lady7 marca 2016 21:38

    Widzę, że nowa energia w Ciebie wstąpiła :) I tak trzymaj! Nie odpuszczaj póki nie otrzymasz wyczerpującej odpowiedzi.
    Kubeczek super :) Gdzie można taki kupic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie Gym Hero :))) a najlepsze, że made in Poland :)))
      Nie odpuszczę :) to moja ostatnia szansa :) nie mogę jej stracić :)

      Usuń
  8. I bardzo dobrze, że napisałaś i uzyskałaś jakieś konkretne informacje - mam nadzieję, że pismo z MZ odpowiednio podziała na Twojego lekarza i resztę ekipy z kliniki. Natomiast Twój nerw w pełni rozumiem. Kiedy jeszcze rozważaliśmy in vitro (ostatecznie się nie zdecydowaliśmy) to mój doktor też chciał tylko jak najszybciej przeprowadzić transfer i wydawało mi się, że w ogóle nie interesowało go to, żeby zwiększyć szanse na powodzenie całej "akcji" - ani żadnych dodatkowych badan, ani rad odnośnie ewentualnych suplementów, ani kompleksowych wyników. Czasami mam wrażenie, że niektóre Dziewczyny są już z konieczności bardziej kompetentne w kwestii leczenia niepłodności, niż ich lekarze prowadzący, którym nawet nie chce się starać i poszukiwać nowych rozwiązać, tylko lecą w przypadku każdej pacjentki tym samym, utartym schematem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze zauważyłaś. Oni nie traktują każdego przypadku indywidualnie i w tym właśnie jest problem.
      Nawet żadnych suplementów nie kazał mi brać. Sama z siebie brałam folik, witaminę B12 i D3.
      Teraz to biorę dużo więcej ;))))
      Oby pomogło :)
      Ja robię wszystko co w mojej mocy. Suplementacja, od początku cyklu zaraz będzie akupunktura, zwolnienie już od histeroskopii planuję, żeby ograniczyć stres w pracy...
      Teraz jeszcze zostaje działka lekarza.
      Niestety wszystko jest w jego rękach i w jego decyzjach zgodzie z tym co odpisali mi z MZ...
      Fajnie, że tak dużo mogę dowiedzieć się od innych starających się dziewczyn.
      Ta wiedza jest bezcenna i żaden z lekarzy niestety jej nie przekazuje...
      Może celem nie jest pomoc nam, a zarabianie na nas kasy.
      Wkońcu my mamy problem - oni mają pracę

      Usuń
  9. Paradise, ja tu nie widzę niczego rewolucyjnego w kwestii leczenia. Wszystko do decyzji lekarza i to właśnie robi - decyduje, że tego nie potrzebujesz. Dwa zarodki ze wskazań klinicznych - uznaje, że u Ciebie takich nie ma.
    Coś do wywalczenia jest w kwestii odpłatności za badania - to mnie interesuje.

    W zeszłym cyklu scratching miałam za darmo.

    Trzymam kciuki za dogodne dla Ciebie rozstrzygnięcia.

    Gdyby u mnie nie było wskazań do podania dwóch, gdyby nie podali ich standardowo, to teraz może myślałabym, jaką opiekę zorganizować po macierzyńskim, a nie szykowała się do transferu.
    Nie wybaczę sobie, że zgodziłam się na podanie dwóch przy pierwszym transferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem lekarz źle mnie leczy i w tym jest problem, w jego złych decyzjach które skutkują właśnie już 4 nieudanym transferem...
      A to nie jest leczenie zgodnie z posiadaną wiedzą medyczną.
      Myślę, że moje gadanie w piątek nic nie da, ale spróbuję...

      Jednym podanie 2 zarodków pomoże, a innym zaszkodzi...
      No jak widać zalecane podawanie 1 zarodka u mnie się nie sprawdza.
      Nie chcę zostać rekordzistką w ilości transferów :(

      Dzięki za kciuki, a ja mocno trzymam za Ciebie oby jutro wszystko się udało :*

      Usuń
    2. Do rekordzistki jeszcze Ci daleko. Moja B. miała podawane 1,2, a nawet 3 zarodki i zawsze nic. I była zupełnie zdrowa i on też. I za 13 razem zaskoczyło, nie wiadomo dlaczego. Nikt nie wiedział, dlaczego nie wychodziło i dlaczego w końcu wyszło.

      Czasem tak bywa.
      Ale u Ciebie to powinni się temu TSH przyjrzeć, przynajmniej dla świętego spokoju.

      Usuń
    3. Wężon,
      dlaczego uważasz, że podanie 2 zarodków było błędem?? myślisz, że to, co się potem stało, to właśnie dlatego? :(

      Paradise,
      popieram Wężon - widocznie nie ma wskazań do podania 2 zarodków. Poza tym przynajmniej miałaś mrozaki, więc nie była konieczna za każdym kolejnym razem nowa stymulacja.
      mnie się wydaje, że może tu mieszać hashimoto, więc w pierwszej kolejności chyba warto zrobić porządek z hormonami. Bez tego kolejne transfery znowu mogą się nie udać.
      trochę się dziwię, że chcesz L4 już na stymulację O_o przecież to może trwać nawet z miesiąc (licząc wyciszanie). Ja nie lubię być na L4, nawet teraz jakoś nie do końca dobrze się z tym czuję, ale chcę mieć czyste sumienie...

      zdecydowanie kliniki nie szukają przyczyn niepłodności...

      Usuń
    4. Haniu, podanie dwóch zarodków z moją historią to było za duże ryzyko i jak widać, nie opłaciło się. Odejście wód w pierwszej ciąży w 25 tc, zrosty, kilka podejść do ich usuwania. Powinni założyć, że moja macica nie jest tak duża i tak elastyczna, jak normalna, bez przejść. W szpitalu powiedzieli, że miałam małe szanse na sensowny tc. Po prostu za ciasno by było i jak nie wtedy, przez zakażenie to za parę tygodni. I żebym nigdy więcej nie dała sobie implantować dwóch.
      Przy tak przedwczesnym porodzie bliźniaki to z góry beznadziejny pomysł.
      Oni poszli standardem - wiek pozwala, to podać dwa.
      A ja się zgodziłam, bo: nikt nie pytał, tylko poinformował, byłam oszołomiona tempem, wszystko poszło błyskawicznie, w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że oba się zaimplantują (nie wiedziałam, że taka płodna jestem ;) ) . Myślałam, że przy takim endo może jeden gdzieś się załapie, a w ogóle nastawiałam się na to, że pierwszy transfer się nie uda.

      Nie twierdzę, że nie ma wskazać do podania dwóch, po 4 transferach już by mogli spróbować, wielu lekarzy w 3 stymulacji podaje dwa. Tylko piszę, że ta odpowiedź z MZ nic nie zmienia, dalej wszystko do uznania lekarza, a nie, że w 3 stymulacji, czy po 5 niepowodzeniach należy podać dwa.
      A w ogóle paradise, powiedział Ci, że na pewno Ci nie poda dwóch w następnym podejściu?

      Usuń
    5. Pytam o to na każdej wizycie :)
      Wymyślił sobie, że dopiero po 3 nieudanej procedurze może podać mi 2 zarodki! Gdzie nic takiego nawet w regulaminie nie ma.
      Wszystko zależy od lekarza i tyle

      Usuń
  10. Paradise,
    czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu bo jak nie trudno zgadnąć również staram się o dziecko. Leczę się w tej samej klinice i chciałam Cię tylko troszkę pocieszyć (choć pewnie Cię to nie pocieszy, ale może nie będziesz się tak denerwować): w komercyjnym podejściu traktują Ci tak samo, mało diagnostyki, nic poza absolutne minimum, mało dostępnych informacji. Jeśli masz wrażenie, że lekarz Cię olewa, bo bierzesz udział w programie MZ, to nie prawda - mnie traktuje się tak samo, mimo że wydałam już w klinice ok 8 tysięcy zł, a jeszcze nawet nie zaczęłam procedury in vitro. Podsumowując - walcz o swoje i nie myśl że przy komercyjnym podejściu jest inaczej - jest dokładnie tak samo + wydrenowane konto. Ciekawa jestem co jutro usłyszysz. Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że za wszystkie trudy zostaniesz wynagrodzona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholera :( myślałam, że jak się płaci to bardziej się przykładają ;( a tu widząc, że nie.
      Masakra jakaś.
      Dziękuję za kciuki :) przydadzą się napewno, bo mam stres ;)

      Usuń

TOP