czwartek, 24 marca 2016

Szczęście?

Dziś miałam pierwszą sesję akupunktury.
Jutro kolejna.

Nie wiem czy to sprawka psychiki czy to faktycznie działa, ale rzeczywiście czuję się zrelaksowana.

Jeśli tak samo dobrze zadziała na rozwój moich komórek jajowych to będzie cudownie :)
Na bezsenność pomogła mi akupunktura. Na relaks też. Na ciążę?
To się okaże już niedługo.

Miłą wiadomość powiedziała mi moja Pani Igiełka.
Dziewczyna o której ostatnio mi mówiła, że też do niej chodzi na akupunkturę przed in vitro zaszła w ciążę :)
Rewelacja jak dla mnie :))))
Tylko, że ona jeździła do Białegostoku. 

Mam nadzieję, że w Warszawie mi pomogą i nie będę żałowała tego, że nie przeniosłam się na 3 procedurę do Bociana.

Może wreszcie szczęście uśmiechnie się do mnie?

Tym bardziej, że dziś miałam małą próbkę tego szczęścia :)

Poszłam na solarium (wiem wiem wiem solarium to zło), a tam trafiło mi się opalanie gratis :)
Co 11 raz jest za darmo. Wczesniej trochę chodziłam w lato i w zimę. Nawet nie wiedziałam ile razy byłam wtedy.

Może to dobrze wróży?
Staram się tak myśleć :)

Piękna pogoda sprzyja lepszemu samopoczuciu, a opalenizna też sprawia, że lepiej wyglądam :) Zdrowiej :) A nie blado i anemicznie jak wcześniej :)

Nie wiem właściwie czy dzisiejszy dzień jest moim 1dc...
Ciężko mi to określić, bo mam delikatne minimalne plamienie.
W sumie mój okres zawsze tak wygląda. Bardzo skąpy i max 3 dni...
Zobaczymy jutro czy się rozkręci...

Jutro mój M. wyjeżdża z Belgii do Polski.
Nie leci samolotem. Raz, że ceny biletów przed świętami są kosmiczne. Dwa, że niebezpiecznie teraz na lotniskach.
Dlatego wraca z kolegami z pracy samochodem. Sam też przecież jechał samochodem i dał radę tyle km to żaden problem jechać w kilku i mieć kierowcę na zmianę.

Z powrotem jeszcze pomyślimy jak zrobić. Trochę boję się tych lotnisk po ostatnich zajściach w Belgii...
My co prawda zamawiamy loty do Eindhoven do Holandii.
Podobna odległość, może troszkę dalej, ale ceny niższe i bezpieczniej.
Chociaż pewnie i w Holandii może nie być niedługo tak bezpiecznie...

Póki co nie będę o tym myśleć.
Mam inne sprawy na głowie. 

Znowu mam jutro akupunkturę, tym razem rano.
Muszę też pobrać krew na tsh i inne badania zrobić potrzebne dietetyczce.
No i zwolnienie muszę zawieźć do szpitala.
Miałam też jechać do firmy ubezpieczeniowej.
A więc mam czym jutro się zająć :)

Poza tym ogarnąć mieszkanie przed przyjazdem narzeczonego hehe
Długo teraz nie widzieliśmy się (2 i pół miesiąca - od ostatniej punkcji).
Nie licząc telefonów, smsów, skype czy wasup.
Zdecydowanie za długo. Miesiąc góra następnym razem.

Jutro menopur :) wreszcie :)
Cieszę się jak głupia :)

Nie lubię stać w miejscu. Muszę mieć konkretny cel, plan działania. Wtedy czuję, że coś się dzieje. Nie lubię bezczynności.

Jejku tak bardzo chcę wierzyć w to, że teraz wreszcie się uda...

Robię wszystko co tylko mogę. Suplementacja, akupunktura, scratching endometrium, kroplówka z intralipidu...

No i moja jedyna szansa jak to określił doktor - 2 zarodki.
Może w nich jest cała nadzieja...

Niech te moje jajniki produkują jak najwięcej komórek jajowych, żebym miała dużo zarodków :)
Chcę wkońcu 3 dzieci :)
Muszę mieć po kogo wracać :)

Każdy dzień przybliża mnie do kolejnego transferu - do kolejnej nadziei w której będę trwała przez 9 dni po transferze...

2 komentarze

  1. A ja z kolei zamiast Menopuru przerzuciłam się na Puregon. Przy poprzednich stymulacjach w Białymstoku miałam dawki po 450 j. a teraz dostałam w Invimedzie 150 j. Jestem pełna obaw, ale we wtorek okaże się, czy jest nadzieja. Choć w sumie gorzej być nie może. Trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja do Białegostoku chciałam się przenieść na tą 3 procedurę ;)))
      Może ta zmiana będzie dla Ciebie szczęśliwa :)

      Masz rację gorzej być nie może :)

      A ja za Ciebie trzymam kciuki, iza nas obie żebym nam się udało i żeby na 3 procedura okazała się szczęśliwa :))))

      Usuń

TOP