piątek, 8 kwietnia 2016

1 dpt - wizyta u dietetyczki

Wreszcie doczekałam się jej - wizyty u dietetyczki. Jest tak dobra, że ma bardzo długie terminy. Ponad miesiąc czekałam.

Jasno powiedziała to co właściwie wiem już od dawna, ale nie zawsze się do tego stosuje - przy hashimoto konieczna jest dieta bezglutenowa. Bezwzględnie.

Fajna kobietka. Sama choruje na celiakię, a więc wie co i jak z tym glutenem.
Poza tym troszkę pogadałyśmy. Okazało się, że ona już 2 razy straciła ciążę, w tym drugą bliźniaczą...
Ale ona nie ma problemu z zajściem. Zachodzi, ale dochodzi do poronienia.
Też ciężka sprawa cholera. A do tego okazuje się, że na nic nie choruje poza tą celiakią.

Mówiła, że ma dużo pacjentek w trakcie in vitro. Sama polecała wielu klinikę w Rzgowie i każda z tych kobietek zaszła tam w ciążę. Myślałam również nad przeniesieniem się do nich na 3 procedurę, ale pisałam i nie mieli już miejsc.
W razie jak teraz się nie uda zaciążyć to biorę się ostro za endometriozę i za dietę. Będę szukała odpowiedzi na wszystkie pytania.

Chociaż cały czas liczę jednak na to, że jednak tym razem się uda...

Tak czy inaczej dietę będę miała w środę na mailu, a gdzieś w piątek za tydzień również powinna przyjść pocztą.

Mam Pani dietetyk dać znać 18 kwietnia jaki będzie wynik beta hcg.

Po tej wizycie pojechałam prosto do rodziców. Rozpoczynam kolejny turnus pobytu u nich :) hehe
Do siebie wrócę 17 kwietnia w niedzielę.

Pojechałam odebrać brata ze szkoły. O 13:55 kończył taekwondo. W szkole byłam już 13:40 i tak czekałam. 14:10, a małego dalej nie ma. Zapytałam wkońcu woźnej czy grupa skończyła już taekwondo. Okazało się, że wyszli dziś 20 minut wcześniej, czyli dosłownie 5 minut przed tym jak dotarłam do szkoły.
Zabrałam się więc sama bez brata i pojechałam do domu.
Nie mogłam zadzwonić do mamy, bo jak na złość telefon przestał wykrywać mi kartę sim. Jak zwykle w najmniej odpowiednim momencie.
Weszłam do domu, a młody już buszował przy stole wśród ludzików lego, które mu przywiozłam. 

Ale mama miała szok. Brat wchodzi do domu i pyta czy ja już przyjechałam. A ta w szoku. Bo ja miałam jechać po niego.

Spotkałam się dziś z koleżanką która jeździła ze mną przez 2 lata do szkoły.
Ostatnio widziałyśmy się jak jechałyśmy odebrać oryginały dyplomów w Białymstoku. To było w listopadzie. 

Myślałam, że chce mnie zaprosić na ślub, a tu się okazało, że nawet na wesele :)
Miło :) Tylko, że M. nie będzie mógł  przyjechać, bo 2 tygodnie wcześniej mamy już jedno wesele 21 maja, a te ma być 4 czerwca. Nie dostanie wolnego żeby przyjechać po tak krótkim czasie...

A w lipcu kolejne wesele. Taki weselny czas.
Brat ma komunię 15 maja. Cały czas coś :)

Brzuch boli, takie skurcze mam jak zawsze na początku po transferach, ale tym razem nie boję się i biorę nospę. Wolę zapobiegać niepotrzebnym skurczom macicy.

Nie chcę wnikać w to co się ze mną dzieje. Przy każdym podejściu tak robiłam, a to tylko mnie nakręcało.
To będą ciężkie dni do przetrwania.
Takie trwanie do końca w nadziei...

7 komentarzy

  1. crazy-cat-lady9 kwietnia 2016 12:23

    Odpoczynek u rodziców wskazany:) Ja to jak odwiedzam swoich raz lub dwa razy do roku to oboje skaczą wokół mnie jakbym była jakimś specjalnym gościem, aż czasami trzeba się z domu ewakuować bo inaczej zapaśli by mnie ;) A teraz jak przylecimy w trojkę to dopiero będzie szał! :)
    No od maja to się zaczyna sezon komunijno-weselny. Naszykuj sobie parę kreacji i baw się dobrze :)
    Ja po transferze mogłam brać tylko paracetamol, ale tylko bez kofeiny, bo ponoć najbezpieczniejszy. Nie wiem czy nospa jest dobra i czy można ją brać.
    Mam pytanko. Co do dietetyczki to czy można w ciąży stosować dietę? To znaczy czy będziesz mogła? Czy dietetyczka wybierze Ci odpowiednią dietę biorąc pod uwagę Twój stan?
    Niech maluchy ładnie się przyczepią na 9 miesięcy :)
    Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dietetyczka wie co robić :) ma wprawę z kobietami w ciąży i podczas in vitro.
      A u mnie to głównie chodzi o wykluczenie glutenu i jedzenie co 3 godziny. To klucz do sukcesu.
      Dużo osób ode mnie z pracy do niech chodziło i waga pięknie im spadała :) ostatnio koleżanka nazłej diecie schudła 14 kg w 2 miesiące. A jadła dosłownie wszystko tylko główna zasada co 3 godziny. I to naprawdę działa. Organizm ma dostarczany stale pokarm i nie odkłada tłuszczu na później.
      A mój największy problem to jedzenie z doskoku, 2-3 razy dziennie. Rzadko i dużo. Zamiast często i mało.
      No i ulegam jedzeniu tego co nie mogę jak gluten.
      A ja kocham niezdrowe jedzenie typu pizza czy kebab :)
      Muszę nauczyć się robić wersje bezglutenowe :)
      Koleżanka mówiła mi ostatnio, że robiła pizze bezglutenową .
      A i problem jest też u mnie z tym jak przebywam poza domem.
      O ile jestem w pracy to nie ma problemu, bo biorę ze sobą jedzenie na cały dzień w pudełka.
      Gorzej jak jadę do kliniki i wracam do domu :) wtedy łapie mnie głód i kupuje niezdrowe żarcie np w mc. Porażka.
      Nie dość, że niezdrowe żarcie to jeszcze gluten. Sama sobie szkodzę , a przez to poziom przeciwciał tarczycowych wzrasta .. .
      Nie lubię ograniczeń, zakazów, a kocham dobre niezdrowe jedzenie :)
      A o tym paracetamolu to musze faktycznie poczytać :)

      Usuń
  2. Kasieńka, ja tez ładuję no - spę i magnez. Też mnie trochę brzuch pobolewa, ale postanowilam nie myśleć o tym naokrągło. W Kriobanku po transferze mówili: proszę nie robić z siebie kukły. Więc nie robię. Nie przesilam się, ale też nie leżę na wznak całymi dniami. Chodzę na zakupy, spacery, pracuje. Więcej śpię, ale to akurat efekt progesteronu. Czekamy razem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten magnez to faktycznie pomaga ma coś?
      Bo tylko nospę brałam...
      Wczoraj Wzięłam 2 w ciągu dnia, bo pewnie brzuch jeszcze po punkcji mnie bolał.
      Dziś wzięłam tylko 1 rano.
      Oczywiście nospę forte.
      Mam nadzieję, że nie zaszkodzi.

      Dziś cholera zarodki miałby 5 dni. Ciekawe czy moje dotrwałyby...

      Zadzwoń w poniedziałek dowiedz się ile maluchów Ci zamrozili :)))

      Usuń
    2. W Kriobanku po transferze zalecali brać magnez, więc biorę i teraz. :)

      Też ciągle myśle, czy moje zarodki się jeszcze rozwijają, czy może już nie ;/

      W poniedziałek zadzwonię - ale boję się!

      Usuń
  3. Wygląda na to, ze trafiłaś na naprawdę kompetentną, solidną babkę - w dodatku taką, która wie co robi i sama miała przejścia w temacie niepłodności, więc pewnie łatwiej jej pewne sprawy zrozumieć i wczuć się w położenie pacjentek. Super ! A pobyt u rodziców niech faktycznie będzie odpoczynkiem i relaksem, bez zadręczania się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, ale myśli są silniejsze ode mnie...

      Usuń

TOP