niedziela, 17 kwietnia 2016

10 dpt - jutro chwila prawdy...

Nie pisałam. Czuję pustkę. Smutek. Cycki nie bolą. Brzuch minimalnie. Przeczuwam porażkę.

Wczoraj zrobiłam test. Wiem, że sikacze to złooo...

Hcg produkowane jest od 8 dpt przy podaniu 2-3 dniowych zarodków.

Wczoraj był 9 dpt. Tak wymyśliłam sobie, że coś powinno już wskazać gdyby była ciąża.

I wskazało. 1 kreskę. 

Wiem, że to może za wcześnie na test.
Niektórym dziewczynom wychodzi druga kreska ledwo co zauważalna dopiero w dniu bety. 

Jednak nie pociesza mnie to.

Najgorsze jest to, że to koniec mojej drogi będzie przez in vitro. Przynajmniej na jakiś czas. 

Patrzyłam na ceny w różnych klinikach. Masakra. Nie stać nas. A to tylko cena za 1 podejście. Ja jestem już po pełnych 3.
Łatwo policzyć ile to by kosztowało gdybym miała za to wszystko płacić...
Nigdy nie mogłabym sobie na to pozwolić...
Co mi da to, że odłożymy na 1 procedurę?
Skoro 3 mi nie pomogły. Ile ich musiałabym przejść żeby wkońcu się udało? 

Ryczeć mi się chce...
Boli mnie myśl powrotu do pracy, do tego fałszywego towarzystwa, do tych cholernie trudnych pacjentów...

Nie mam łatwej pracy. Ani bezpiecznej. Za marne 1500 zł.
Wiem, możecie powiedzieć jak mi nie pasuje to zawsze mogę iść pracować w biedronce.
Ogólnie to lubię swoją pracę. Nie po to kończyłam najpierw szkołę policealną 2 lata, a później 5 lat studiów. Chcę być najlepsza w tym co robię. Wyznaję zasadę jeśli już coś robię to robię to najlepiej jak potrafię.

Jednak niestety. W naszym kraju zarobki szczególnie w moim szpitalu są tragiczne.
Pielęgniarki zarabiają 2 razy tyle co ja. 
Mi dyrektor jasno powiedział, że moja magisterka nic dla niego nie znaczy.

Jedyne co mnie trzyma przy tym kołchozie to umowa na stałe...
Od września jestem cały czas praktycznie na zwolnieniach. Przydaje się stałe zatrudnienie w takich chwilach.

Myśleliśmy z moim narzeczonym żebym przeprowadziła się do niego do Belgii. Jednak musiałabym zrezygnować z pracy.
A tu pojawia się problem.
Ta praca zagranicą jest tymczasowa, może jeszcze rok.
Chcielibyśmy jednak zbudować dom w Polsce, tu być blisko rodziny...
Jednak perspektywa pracy tu za te 1500 zł jest przerażająca. A na 2 szpitale nie daję rady już ciągnąć. 

Teraz jak się nie uda zajść w ciążę to nie będę miała wyjścia. Będę musiała przycisnąć konkretnie przez pół roku i może w połowie listopada odłożyłabym na 1 procedurę...
O ile nie wypadną nie planowane wydatki...

I znowu czeka mnie jeżdżenie od szpitala do szpitala. Po całym dniu jeszcze na nockę do roboty... Później rano jeszcze do 14...

Mogłam tak wytrzymać przez 5 lat studiów.
Ale teraz już nie mam sił do takiej roboty.

Jedyny plus jest taki, że nie będę miała czasu myśleć.

Najgorsze jest dla mnie takie zawiśnięcie w czasoprzestrzeni i nic nie robienie w kierunku in vitro...

Lubię być w tym rytmie. Wizyty, stymulacje, zastrzyki. Wtedy wiem, że żyję, że coś robię w temacie, nie stoję w miejscu. 

Ech dobra musiałam się wygadać...

Jutro być może nie będę w stanie przez złość i łzy napisać nic sensownego poza wynikiem bety.

Z pozytywnych spraw to w sumie jest niewiele...
Pyszne sushi na kolację. 
Rewelacja z biedronki ♡

Kupiłam fajne koturny. Wyglądają jak oryginalne melissy.
Siostra odwiozła mnie do mechanika odebrać samochód. Przy okazji zarobiła mandat. Psiaki ustawiły się nieoznakowaną czarną meganką. Na szczęście nie dostała dużo - 4 punkty i 100 zł.

Kolejny pech dzisiejszego dnia - gaz przestał działać w audi. Kurwa mać. 

Tego mi jeszcze brakowało.
Nic nie robię od 4 miesiący tylko jeżdżę od mechanika, do elektryka lub gazownika. Teraz znowu będę musiała.

A na dobicie na koniec dnia powtórzyłam sikacza. Znowu 1 kreska...

Wiadomo co jutro mnie czeka.
To tylko formalność...

Czy ten pech kiedyś ode mnie odejdzie?
Mam już tego wszystkiego dość. Najchętniej zwinęłabym się w kłębek na łóżku i schowała przed całym światem...

15 komentarzy

  1. Paradise, sikacz na wizytę gm etapie może wyjść. Może. Ale nie musi. Strasznie wykańczający ten czas. Rozumiem Cię. Jeśli się uda, czego Ci życzę to kwestie pracy się rozwiążą same. Trzymam za jutrzejszy wynik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :*
      A jak Twój maluszek rośnie ? :*

      Usuń
  2. Sikacz to zło!nigdy przenigdy nie robi się sikancow, strata nerwów! Wiem, że ciężko myśleć pozytywnie, ale przespij spokojnie nockę jutro na bete i czekamy na dobre wieści! Trzymam kciuki i sercem jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MinimalnA iskierka nadziei jeszcze jest...
      Dziękuję za miłe słowa ;* bardzo ;*

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że pomimo tego wszystkiego wynik będzie prawidłowy.
    Myślami jestem z Tobą.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki. Na pewno jesteś już po pobraniu, teraz czekamy do południa na wynik. Oby Cię zaskoczył.
    Widzisz, jak u mnie, sikańce wychodzą bardzo wcześnie, wszystko super, tylko dzieci nie ma.

    Ja też wciąż czekam. Bardzo smutne to czekanie, tym masz przynajmniej nadzieję.

    Ale też jak tylko będzie po tym koszmarze idę rozmawiać co dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny Wężonik :( Ty to dopiero masz stratę ;(
      Czym są moje problemy przy Twoim...
      Tak mi przykro, że tak się u Ciebie stało :((((

      Usuń
  5. Rudolot, Ty też się odezwij z wynikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie Rudolot:* dawaj znać :*

      Usuń
  6. u mnie sikancy nie wyszły przy becie 69 więc w sikańce i Mikolaja nie wirze!
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekamy na wynik :) ja też nie miałam żadnej nadziei idąc na badanie, a jednak się udało. Daj sobie jeszcze te parę godzin na podtrzymanie nadziei :)) trzymam kciuki ! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze cieszę się tymi ostatnimi minutami bycia w ciąży...
      Dziękuję Ola :*

      Usuń
  8. Gdzie ten wynik? Zemdlałaś z radości?

    OdpowiedzUsuń

TOP