niedziela, 3 kwietnia 2016

11 dc i jutro punkcja - trzecia

Mam stres. Nie da się zaprzeczyć. Chyba ta 3 procedura daje mi się we znaki najbardziej ze wszystkich.

Cycki bolą mnie strasznie. Tzn. brodawki. Jak chodzę w domu bez stanika to sam materiał już mnie drażni i powoduje ból.

Ogólnie źle znoszę tą 3 stymulację.
Jestem strasznie nerwowa i mam okropne humory. Bolą mnie wyżej wspominane brodawki sutkowe, a na domiar złego strasznie puchnę. Masakrycznie. Do tego stopnia, że nie mogę nosić pierścionka zaręczynowego. Nogi też mi puchną. Łydki i stopy...
Wczoraj tak bardzo bolały, że leżałam z nogami położonymi na kilku poduszkach, tak żeby były wysoko w górze.
I ciągle chce mi się siku. A no i jestem cały czas senna. Dziś prawie do 14 spałam.

Na szczęście zastrzyki już skończyłam.
Wczoraj wieczorem wzięłam ostatni orgalutran i 2 zastrzyki ovitrelle. Dziś popołudniu tylko antybiotyk unidox 2 tabletki.

Jutro punkcja i koniec tej okropnej symulacji.

Wzięłam się od wczoraj za czytanie książki Anny Krawczak ,,In vitro. Bez strachu, bez ideologii".
Jak skończę napiszę jak moje wrażenia po przeczytaniu.
Póki co mam za sobą 150 stron i podoba mi się.
Przede wszystkim lubię czytać historie podobne do moich. Szczególnie takie które kończą się happy endem. 

Sama myślę o zebraniu mojej historii do kupy i napisaniu książki.
Nie mam talentu, ale chciałabym podsumować swoją drogę.
Głównie dla siebie, ale może ktoś będzie zainteresowany przeczytaniem. 

Tak jak ja z wielką przyjemnością czytam książki innych dziewczyn którym udało się, między innymi dziewczyny piszącej pod pseudonimem Laura Lis.
Króciutki pdf - 40 stron. Jednak pochłonęłam go wczoraj w całości w ciągu niecałej godziny.

Mam nadzieję, że moja historia również skończy się szczęśliwie.

A ja sama zastanawiam się poważnie nad jakąś działalnością w kierunku in vitro  w naszym kraju, tak jak działała Anna Krawczak.

Nie ma dla mnie problemu napisać do Ministerstwa Zdrowia, więc chętnie reprezentowałabym nasze środowisko i walczyła o nas.
A co. 

Dobrze pisze w swojej książce Anna Krawczak.
Dlaczego rząd nam nie refunduje leczenia?
Według WHO niepłodność jest chorobą. Taką samą jest np. nowotwór.
Dlaczego chorych na raka, często wieloletnich palaczy pytaniu leczy się, a nas nie?
Czemu leczy się cukrzycę? Podawanie insuliny nie sprawia, że człowiek jest zdrowy. Pozwala mu na normalne funkcjonowanie. Ale nie wyleczy chorego organizmu.

Mam w sobie wiele złości, wiele negatywnych emocji, wiele spraw których nie mogę pojąć.

Walczyć z systemem w imię ideologii?
Czemu nie.

Ktoś jednak wprowadził dla nas program rządowy in vitro. Czyli ktoś rozumie nasz problem. A jest nas dużo. 3 miliony Polaków to nie przelewki.

Mam w sobie tyle mocy, tyle energii i tyle chęci by zmieniać świat na lepsze.
Może czas by wziąć się za to?
Uczestniczyć w jakiś spotkaniach i rozmowach z rządem?

Muszę poszukać informacji i namiarów :)

A tymczasem dobranoc kochane :* 
Dziękuję za kciuki i wsparcie :* 
Dzięki Wam milej idzie się przez tą oporną i długą drogę jaką niesie in vitro.

Jutro 3 ostatnia punkcja. Wiele strachu i tak dużo nadziei...

18 komentarzy

  1. Trzymam za Ciebie mocno kciuki :) Musi być dobrze:) Też czytam A.Krawczyk, na pewno też coś naskrobie jak skończę :) Będę jutro z Tobą myślami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* ja Też trzymam za Ciebie kciuki :) kiedy masz punkcję?

      Usuń
  2. crazy-cat-lady3 kwietnia 2016 22:49

    Jejciu to już jutro? Ale zleciało!
    Oczywiście nieprzerwanie trzymam kciuki i przesyłam dobre wibracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ty to przesyłasz podwójną dawkę kciuków :))))

      Usuń
  3. Za dzisiejszą punkcję kciuki zaciskam, a plany napisania książki i Twojej ewentualnej działalności uważam za świetne - i myślę, że byłabyś odpowiednią osobą, bo nie boisz się głośno mówić o tym, co Cię boli ! Ściskam i kibicuję z całych sił ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* póki co nie jest dziś źle ;)
      Wyjechaliśmy wcześniej to i korki mniejsze :)
      A nawet udało nam sim zaparkować pod samym wejściem do kliniki, bo akurat inny samochód zwolnił miejsce :)
      Póki co szczęście dopisuje :)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki. Zaraz będzie po żniwach. :)
    Pisz od razu, kiedy transfer.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia dzis :)))) ja dokladnie 2 tygodnie temu mialam swoja punckcje, dzis bylam na badaniu beta hcg, mze nawet sie minelysmy :) niestety nie mam nadziei na pozytywny wynik, wiec może porcja szczescia w tym miesiacu przypadnie Tobie czego Ci z calego serca zycze :) tez czytalam te ksiazke, dobrze ze sa takie pozycje, chcociaz plakalam i zloscilam sie czytajac ja. Polecam Ci rowniez ksiazke Bogdy Pawelec o in vitro, rowniez bardzo ciekawa pozycja. Czekamy na info o komorkach :)))) Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałaś u Izy? Wynik pozytywny z tego co się czytałam :))) rewelacja :)))))
      Coś pięknego :))))
      Gratuluję:)

      Dziękuję za polecenie książki :)) skończę czytać Anny Krawczak i zacznę tą którą polecasz :)))

      Usuń
    2. Tak, to ja :) wynik był pozytywny co mnie absolutnie zadziwiło, bo nadzieje miałam zerowe. teraz z niepokojem czekam na powtórkę bety. Widzisz, może jednak Invimed na wiosnę przynosi szczęście?:) trzymaj się dzielnie!Ola

      Usuń
    3. Olu trzymam kciuki żeby Twoja ciąża rozwijała się bez problemów, a żeby beta rosła wysoko do góry :)

      Usuń
  6. Rozumiem co czujesz. Ostatnio rozmawiałam ze szwagrem o in vitro i mówił to samo co mówią w tvPis "czy ja chcę być zdrowa i ze in vitro nie jest metodą leczenia ".nie mogłam mu wytrzymać że nie chcę być zdrowa tylko mieć dziecko ☺ niepłodność nie jest chorobą śmiertelną, można z nią żyć, ale bez dziecka nie. Nie mógł tego zrozumieć (fan PiSu )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz kiedy szwagier zrozumie? Jak problem zacznie dotyczyć go osobiście. Np żona nie będzie mogła zajść z nim w ciążę, czy później np dzieci. Wtedy nagle poglądy ludziom się zmieniają.

      Przykre. Bo ja jakoś rozumiem chorego na raka, że chce żyć dalej i dlatego leczy się go kosztowną radioterapią czy/i chemioterapią.
      A taki Dupek jeden z drugim wychodzi po naświetlaniu na fajki i tak martwi się tym swoim rakiem.
      Ale chce się równocześnie leczyć i liczy na wyzdrowienie.
      Czy ja mam go osądzać? Robić strajki żeby w takim razie skoro sam szkodzi swojemu zdrowi to ma nie być leczony, albo niech płaci w własnej kieszeni?
      Czemu ja osoba nie paląca mam płacić z moich podatków za leczenie raka płuca wieloletniego palacza? Mi też to się nie podoba. Ale jakoś Ci ludzie są leczeni i nie muszą za to płacić z własnej kieszeni jak my.
      Za żadne leki. Przecież za chemię czy radioterapię nie płaci. A my musimy płacić za leki ogromne pieniądze mimo częściowej refundacji koszty te są i tak wielkie.

      Mam w sobie tyle złości na to, że zabierają nam program.
      Ostatnią nadzieję dla wielu par na dziecko. Bo z pewnością ograniczy to ilość par które będzie stać na in vitro.

      O ile Pis całkowicie nie zabroni tego w naszym kraju.
      Masakra.

      Usuń
  7. Masz rację. Przez to wszystko nasze plany odloza się na jakieś 2-3lata,aby pozbierać kasę. Nie możemy wziąć kredytu bo mamy już hipoteczny na dom i nikt nie da nam już ani złotówki :( Ten dom budowalismy z myślą o dzieciach,aby w przyszłości miały lepszy start niż my mieliśmy...I w ciągu jednego dnia wszystko się posypało,jedną diagnozą :brak plemników (pojedyncze sztuki w osadzie ).Nie mogłam uwierzyć w to co czytam...
    I niech teraz PiS nie mówi mi o naprotechnologii bo jak słyszę o tym to mnie szlag trafia!!!żadna napro mu nie pomoże!
    Na program się nie załapalismy, bo on nie miał plemników i cały czas o nie walczmy. Pod koniec miesiaca mamy zrobic badanie nasienia a jezeli znowu nic nie bedzie to w maju badania genetyczne i dopiero potem genetyk zdecyduje czy w ogóle jest sens biopsji :(

    OdpowiedzUsuń

TOP