poniedziałek, 18 kwietnia 2016

11 dpt - to mój koniec w programie rządowym...

Koniec mojej drogi przez in vitro w programie rządowym. Przynajmniej na jakiś czas. Dane mi 3 szanse nie wystarczyły na spełnienie marzenia.
Beta to była tylko formalność.
<2
Kurwa!

Zawsze taki wynik miałam po podaniu świeżych zarodków. Tym razem stało się to samo. Wiedziałam, że tak będzie.

Rano zrobiłam 3 różne testy ciążowe. Każdy pokazał 1 kreskę. 

Na domiar złego już rano miałam brązowe plamienie.
Tak to jeszcze nigdy nie miałam.
Plamienie przychodziło dopiero po odstawieniu luteiny.

Wiedziałam już co to znaczy.

Pojechałam po 9 niechętnie pobrać tą pieprzoną krew.
Wynik był dopiero teraz po 13. Spodziewałam się tego.

Swoje wypłakałam już wczoraj.
Dziś nie mam do tego sił.
Przygotowuję rzeczy do roboty.
Fartuch uprany, suszy się.

Dziękuję Wam wszystkie kochane moje tak bardzo bardzo. Do samego końca byłyście ze mną, wspierałyście, mimo, że nadzieje były minimalne...
Dziękuję Wam za to bardzo mocno ♡♡♡

37 komentarzy

  1. Cholera. Miałam nadzieję, że te dwa zarodki pomogą. :(
    Trzymaj się. Teraz musisz zasuwać, ale jeszcze podejdziesz do IVF i się uda.
    Obie musimy jeszcze odczekać, to nie nasz czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety...
      Nie jest nam to narazie dane

      Usuń
  2. Od rana czekałam na wiadomości od Ciebie. Właściwie to wszystko co napiszę nie jest w stanie Cię pocieszyć :( dobrze, że się nie poddałas, musisz walczyć o marzenia, masz nowy plan do działania i tak jak napisałaś wcześniej -teraz będziesz wiecej wymagać. Znajdź dobrego lekarza, może zmień klinikę. ..uda się. Bo teraz im też będzie zależeć a nie tylko Tobie.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* będę miała teraz czas na znalezienie najlepszej kliniki i lekarza :)

      Usuń
  3. Ale to jeszcze nie koniec. Czas na przerwę, przeorganizowanie, zebranie energii na nowe... Ściskam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;* trzymam kciuki żeby Tobie się udało :*

      Usuń
  4. Dziewczyny a teraz dowiedziałam się czegoś co mnie zwaliło z nóg! Okazało się, że nie przysługują nam już leki refundowane do in vitro! To jakiś kurwa cyrk. Tylko 3 procedury . A później nie ma refundowanych leków. Zajebiście. Do kosztu in vitro dochodzi wiec 4 tysiące na leki.

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie wiedziałaś? Wszystko się zamyka po 3 procedurach.
    Ale po czerwcu to leki będą dalej refundowane? Myślałam, że kończą się razem z programem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia. Nie wiedziałam tego...
      Zadzwoniłam przed chwilą do Ministerstwa Zdrowia. Niestety.
      Leki do in vitro są refundowane jedynie do 3 procedur. Niezależnie czy to było w ramach programu czy nie

      Usuń
    2. Refundacja jest niezależna od programu. Na razie leki są na liście, więc i po czerwcu będzie można z niej korzystać (aż je z tej listy zdejmą). No i tak, tylko przy trzech procedurach ta refundacja przysługuje:/

      Usuń
    3. To jakaś porażka. Jak tak można...

      Usuń
  6. Jasny gwint - a ja tak wierzyłam, że tym razem przy dwóch zarodkach się uda. Przykro mi Kasia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wierzyłam, że to pomoże ...
      Dziękuję :*

      Usuń
  7. Dlatego chyba najlepiej wybrać ofertę gdzie leki,wizyty, badania są w cenie. Niestety 13 tyś trzeba mieć na procedurę:( takie są fakty.masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo niestety. Przeraża mnie ta perspektywa. A to jeszcze nie gwarantuje, że się uda...
      Wydać tyle kasy i zostać z niczym...

      Usuń
  8. Wirtualnie Cię bardzo, bardzo mocno przytulam..
    To, że 3 procedury się nieudały nie znaczy, że nie uda się kolejna. Za którymś razem na pewno. Tylko kiepsko, że teraz wszystko z własnej kieszeni... oby Wam się udało jak najszybciej uzbierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :* teraz mój cel to zarobienie kasy. Będzie ciężko znowu tak jeździć od roboty do roboty, ale nie mam wyjścia...

      Usuń
  9. Kasiu, bardzo mi przykro, myślałam że jednak będziesz miała niespodzianke:(( nie wiem co Ci napisać żeby Cię pocieszyć,bo wiem jak trudna to chwila. Mam nadzieję, że uda Ci się zostać mamą, czy to z IVF czy z naturalnego cudu. Może po czerwcu coś się zmieni w tym komercyjnym podejściu? gdybyś kiedykolwiek zdecydowała się znów na Invimed to polecam Ci jedyną tam panią doktor - ja się u niej leczyłam i myślę, że jest godna polecenia. Trzymaj się dzielnie, wypłacz się,a potem walcz dalej ! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam u doktor Ziółkowskiej na rozmowie kwalifikacyjnej w czerwcu. Też zrobiła na mnie dobre wrażenie. Tylko do niej długo trzeba było czekać na rozpoczęcie procedury i tak trafiłam do Kaczyńskiego...
      Dzięki Ola za całe wsparcie :* rośnij zdrowo :*

      Usuń
  10. Przykro mi Kasiu. Ja za parę godzin podzielę Twój los, u mnie beta to też tylko formalność. Dziś już nawet nie aplikowałam luteiny. Mam jeszcze jedną szansę, czeka na mnie zamrożony zarodek, ostatni i jedyny jaki podczas 3 procedur udało się zamrozić. Ja już chyba nie będę podchodzić, a na pewno nie na swoich komórkach. To chyba bez sensu, za każdym razem słabe zarodki. Z każdym transferem mam twardszą dupę, ale ubywa mi nadziei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki nie masz negatywnej bety to jeszcze jest szansa :* może to właśnie Tobie się poszczęści :* trzymam kciuki i czekam na dobre wieści :*

      Usuń
  11. Przykro mi :( wierzyłam, że Ci się uda.
    Przytulam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasiu, Twojego bloga czytam już od jakiegoś czasu i bardzo Ci kibicuję. Wiem, że nie ma słów, które mogą ukoić Twój ból. Wiesz, koło mnie siedzi teraz mój 15miesięczny Cud, którego miało nie być. Po dwóch poronieniach, następnie 2 latach leczenia osiągnęłam moment, w którym stwierdziłam, że więcej już nie zniosę, że nie dam rady żyć tak dłużej, od miesiączki do miesiączki, która przychodziła wraz z moimi łzami. Pomyślałam, że najwidoczniej nie jest mi dane być matką. Zaprzestałam leczenia, zmieniłam pracę, zapisałam się na dodatkowe zajęcia i wtedy, gdy w pewien sposób pogodziłam się z losem, zaszłam w ciążę. To była ciąża o którą walczyłam każdego dnia - była bardzo zagrożona, spędziłam wiele tygodni na patologii ciąży, zakończyła się porodem przedwczesnym, ale wiem jedno - było warto. Tym komentarzem chcę Ci pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych, że nawet gdy my tracimy nadzieję, dzieją się rzeczy piękne. Głęboko wierze, że będziesz wspaniałą Mamą i z całego serca trzymam za Ciebie kciuki.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :* historie takie jak Twoja uwielbiam :* dają nadzieję, motywują :)))) Dziękuję, że napisałaś :* napewno się nie poddam, będę dalej walczyć o swoje marzenia.
      Mimo, że to bardzo ciężkie i cholernie boli...

      Usuń
  13. Tak mi przykro :(
    Do końca wierzyłam, że może z tych 2 zarodków chociaż jeden się przyjmie. A tu taka smutna wiadomość :(
    Może rzeczywiście teraz zrobić sobie długą przerwę, nie myśleć o tym, wyciszyć się, porobić niezbędne badania, znaleść przyczynę dlaczego tak się działo i dopiero za jakiś czas podejść prywatnie?
    Mimo wszystko mam nadzieję, że to nie koniec Twojej podróży przez tą zawiłą drogę i że jednak następnym razem się uda xxx
    Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :* muszę się pozbierać. Nie mam wyjścia.
      Musimy kasę zarobić. Do tego teraz leki będą pełnopłatne...
      Koszmar.
      Za tydzień planuję jechać do mojego profesora. Wspaniały człowiek. Dzięki niemu wiem, że choruję na endometriozę. Niech znowu położy mnie na oddział i przebada, znajdzie przyczynę...
      Muszę teraz konkretnie zacząć działać i szukać źródła problemu

      Usuń
  14. Kurwa. Czyli to koniec etapu rządowego... ale nie koniec twojej drogi do bycia mamą. Na końcu czeka dziecko. Wiesz o tym. To trudny moment. I w końcu minie. Masz plany na diagnostykę, na nowe podejście i jestem pewna, ze beda owocne. Odpocznijcie teraz z twoim chłopem. Moze i w kwestii pracy coś fajnego się wykroi?!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana współczuję, wiem co czujesz... mój transfer ostatni w programie prawdopodobnie za tydzień, gdy się nie uda, moja przygoda na jakiś czas z in vitro się kończy. Oczywiście że względów finansowych. Ja zamierzam wtedy wykorZystać ten czas na skupieniu się na endometriozie. Pewnie pójdę na laparo. Jestem przed transferem a już czuję nadchodzącą porażkę, to takie smutne przez co musimy przechodzić. Wyplacz się porządnie i stawaj na nogi i do walki! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu, czytam Cię od 2 miesięcy regularnie i choć nigdy nie pisałam bardzo Ci kibicowalam ... nie chcę nawet pisać jak Ci współczuję, bo żadne słowa nie wydają się odpowiednie :( Chcialam Ci podziękować za bloga... ja na 3 procedurę przenioslam się do Invimedu w Wawie , tylko jestem u dr D - moja poprzednia klinika nie zagwarantowala mi 3 podejścia , teraz jestem w trakcie ostatniej już 3 stymulacji, nie wiem czy robiłaś sobie badania immunoligiczne , ja trafiłam do świetnego lekarza na NFZ i jestem już po ok 6 badaniach,na razie wyszla mi mutacja genu MTHFR co ma wplyw na prawidliwy podzial komórek - mój organizm nie przyswaja kwasu foliowego więc teraz mam zalecana dawkę 15 mg - może u Ciebie też jest problem immunologiczny - oczywiście żaden lekarz nie skierował mnie fo immunologa :( Wierzę, że to nie koniec Twojej drogi , tylko bardzo mi przykro że ostatnia procedura rządowa nie przyniosła Ci szczęścia - 3mam kciuki za Ciebie i mam nadzieję, ze nie przestaniesz pisać bloga - dzięki Tobie napisałam do MZ co pozwoliło mi w Invimedzie na uzyskanie tego o co walczyłam, suplementy kupilam zaraz po Tobie :) spędzałam z Tobą każdy dzień :) jak się okazało lubimy te same książki - Dziewczynę z pociągu pochlonelam, Cobena mam wszystkie ksiazki i teraz czytam jego ostatnią o której pisałaś :) Życzę Ci wszystkiego co najlepsze - wiary i wytrwałości bo będziesz mamą prędzej czy później Hope83

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana za tyle miłych słów :) Szkoda, że nie mam takich koleżanek w rzeczywistości. Fajnie, że masz podobne zainteresowania do moich :) i fajnie byłoby mieć taką koleżankę na codzień...

      Oczywiście nie przestanę pisać :) to moja forma pamiętnika :)
      Mam tyleee przygód związanych z samochodem i wiele innych, że muszę to zapisywać :)
      A poza tym nie zamierzam stanąć w miejscu :) za tydzień w środę wybieram się do mojego cudownego profesora :)
      On już mnie przebada :)

      Podejrzewam, że podobnie jak Ty mam coś jeszcze poza endometriozą i hashimoto. Wkońcu te wszystkie choroby autoimmunologiczne trzymają się razem...
      Jestem niemal pewna, że jak nie znajdą przyczyny to nie uda mi się zajść w ciążę.
      Czeka mnie więc konkretna diagnostyka.

      Cieszę się bardzo, że w jakiś sposób Ci pomogłam :)
      Ja to teraz też się nie czaję :)
      Nawet wczoraj dzwoniłam do Ministerstwa dopytyć o refundację leków :) a co :) będę ich męczyć jak tylko mogę.

      A jeśli chodzi o invimed to napewno tak tego nie zostawię.
      Zobaczymy co wyjdzie mi w badaniach które zleci mi profesor. Jeśli wyjdzie, że to przez invimed i złe leczenie lekarza się nie udało, bo mam jakieś schorzenie które utrudnia zajście w ciążę to im nie daruję.
      Bo jestem niemal tego pewna, że to przez złe leczenie wyszło jak wyszło. Samo to, że każda kolejna stymulacja była gorsza od drugiej.
      Lekarz nie robił nic żeby stymulacja przyniosła jak najlepsze efekty. Tylko na odwal transfer za transferem. Wszystko musiałam wywalczyć.
      To przez te nieudolne i nie trafione leczenie wyszło jak wyszło...

      Mam nadzieję, że Tobie Invimed da szczęście :) tego Ci życzę :* i odzywaj się kochana i dawaj znać co i jak :) będę trzymała kciuki z całej siły :)

      Usuń
    2. Wiesz wydaje mi się, ze wszystko jest kwestią cudu, męczy mnie tylko to, ze same musimy szperac, szukać, ze to nie leczenie tylko fabryka in vitro - z resztą też już o tym pisałaś, ja teraz ostro walczę, ale obiecałam sobie ze to ostatnia procedura, bo muszę wreszcie znowu zacząć żyć, jak nie to może adopcja komórki lub dziecka ... Los pokaże, Twoja ostatnia procedura to tak jak moja pierwsza ... jeden transfer 2 zarodki i beta 0 , druga miala byc lepsza a zarodek był tylko 1 :( więc 2 procedury i tylko 2 transfery - nie tak mialo byc... cóż życie :( teraz nawet stymulacji się boję, choć po raz pierwszy idę długim protokołem, wiec może zareaguje lepiej ... ech ... szkoda gadać, pierwszy raz mam puregon i mysle o tych jajnikach chinskich chomików o ktorych pisałaś ... ale coz :) dobrze, ze Ty i inne dziewczyny wiedzą co czuję, bo ze zrozumieniem u innych jest ciężko, o moim in vitro wiedzą tylko rodzice i 3 najlepsze przyjaciółki, Ciebie podziwiam za odwagę, otwartość i wytrwałość , a dokumentację z kliniki rzeczywiście warto skonsultować, może gdzieś stwierdzą uchybienia - u mnie niepłodność idiopatyczna - żadnego pkt zaczepienia :( Czasami sama zmiana lekarza czy kliniki wystarczy- przenioslam się do Wawy za jedną z dziewczyn z forum i jej trzecia procedura udała się od razu i to w kwestii ilości komórek i ciąży ze świeżych zarodków - nie wiem jak będzie u mnie - wiesz jak jest - boję się każdego dnia i boję się mieć nadzieję po porażkach, czekam na wieści co u Ciebie i zdjęcia z USG na blogu już w niedalekiej przyszłości :) U nas w Gyncentrum gdzie bylam poprzefnio dużo dziewczyn z endometrioza zaszlo w ciążę :) Są teraz różne programy np 2+1, kwestia uzbierania kasy - może w Belgii w jakimś szpitalu by się udało? Zmiana pracy i bycie z ukochanym czasami może zdziałać cuda :) Hope83

      Usuń
  17. Też czytam Cię od jakiegoś czasu i mimo że nie pisałam to trzymałam kciuki i miałam nadzieję,ze się Wam uda. Bardzo mi przykro, ale wierzę,że to nie koniec Waszej drogi do rodzicielstwa, teraz tylko uzbierać kasę. Zatem niech to nastąpi szybko! Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* mam nadzieję, że wkońcu się uda :)nie pozostaje mi nic innego jak tylko w to wierzyć :)

      Usuń
  18. Kasiu,
    słowa przykro mi nie oddadzą nawet w części jak bardzo jestem teraz z Tobą.
    Będzie dobrze.Musi być.
    Ostatnio usłyszałam od lekarki,że choroby autoimmunologiczne lubią chodzić parami dlatego ważne jest by szybko je zdiagnozować i leczyć.
    Życzę Ci byś trafiła na "lekarza z sercem do pacjenta i z mądrą głową".

    Trzymam kciuki nieustannie. Uda się!!!

    Kasia z http://marzenia-do-spelnienia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

TOP