poniedziałek, 4 kwietnia 2016

12 dc - punkcja numer 3

Wkońcu nadszedł ten dzień.
Pogoniłam rano mojego M. i nawet dojechaliśmy bez spóźnienia i byliśmy przed 8.

W klinice mieliśmy być na 8:30. Punkcja o 9.

Zawsze przed zabiegiem wchodziłam do gabinetu. Tym razem było inaczej.
Po zarejestrowaniu się poszliśmy odrazu na górę. Tam czekaliśmy na zawołanie przez położna. Znana procedura. Wkońcu już po raz 3.

O 8:40 zostaliśmy poproszeni. Szybie sprawdzenie naszych danych. M. dostał kubek w torebce i kluczyk.

On poszedł zrobić swoje, a ja do sali pozabiegowej. 

Przebrałam się w znajome ubranko. 
Tym razem zielone i poszłam zająć łóżko. 

Przyszedł również znajomy anestezjolog i pielęgniarka. Wypełniłam ankietę, został mi założony wenflon i czekałam na zawołanie do sali zabiegowej. 

W między czasie przywieźli na salę kobietkę po punkcji. Nieźle mnie rozbawiła. Już jak z nią jechali to zamiast spać to nawijała jakieś głupoty :)
Leżąc w łóżku to samo. Co chwilę wołała kogoś i zadawała pytania. Kiedy będzie wenflon wyjęty, ile było pobranych komórek, ile czasu trwał zabieg.
A najlepsze były głupoty jakie gadała hehe
Wołała do personelu ,,dzieci moje gdzie jesteście? Jest tu ktoś? Ciocia woła".
Albo mówiła, że te jej jajka musiały być wielkości kurzych jajek i że od 4 dni czuła się jak jedno wielkie wzdęcie.
Hehe
Niezły ubaw miałam :)
Pierwszy raz spotkałam się z taką reakcją po wzbudzeniu :)
A najlepsze jest to, że gdy już doszła do siebie to nic z tego nie pamiętała :)

O 9:10 weszłam na punkcję, a 9:25 już otworzyłam oczy na sali pozabiegowej.
Jak zawsze szybko :)

Obudziłam się i spotkała mnie miła niespodzianka. Na łóżku przy wejściu czekała na łóżku Rudolot ;)
Byłam ciekawa czy spotkamy się i udało się :)
Fajnie spotkać na żywo kogoś kogo kojarzy się tylko z komentarzy na blogu :)))

Kochana życzę Ci żeby te Twoje podejście było wkońcu szczęśliwe :)
Tak jak moje :)
Koniecznie daj znać ile udało się dziś pobrać oocytów i kiedy transfer :)))
Aha i znalazłam maila w spamie :)
Odpiszę dziś :))
Miło było Cię spotkać i poznać :)

Wracając do spraw formalnych.
Przed 10 wyszłam z sali pozabiegowej.
Zabrałam kartkę z górnej recepcji i chciałam podać na dolnej. Pani kazała już trzymać ją i zaczekać na zawołanie do gabinetu.

U doktora jakże inna atmosfera.
Pierwsze co to liczba oocytów.
7. Tylko 7.
Cholera. Kiepsko.
Oby ty była ta szczęśliwa 7.

Drugie w kolejności to zadał pytanie jaki progesteron chcę brać. Szok nie?
Żebym mogła zdecydować?
Powiedziałam, że brałam każdy i żaden jak widać nie pomógł to obojętnie.
Wspólnie zdecydowaliśmy się na lutinus. Droższy, ale wolę dmuchać na zimne.
1 opakowanie lutinusu dostałam, czyli starczy mi na 7 dni.
Jak będę znowu to poproszę o kolejną receptę.

Teraz trzecia rzecz która mnie zdziwiła.
Doktor zapytał czy mam jakieś pytania.
To wyjęłam karteczkę i zaczęłam. 

Pytanie numer 1 - czy mam brać jakieś leki na nadmierną czynność skurczową macicy?
Odpowiedź numer 1 - nie trzeba. 

Pytanie numer 2 - czy mogę brać coś żeby mój organizm nie odrzucił zarodka?
Odpowiedź numer 2 - doktor powiedział, że w tym celu miałam zrobioną kroplówkę z intralipidu.
Ja nie dałam za wygraną i dalej dopytywałam czy teraz brać coś żeby jednak zwiększyć szanse i żeby mój organizm nie odrzucił tego zarodka.
I wtedy  doktor powiedział, że w takich sytuacjach przepisuje encorton i to właśnie mi przepisał. 

I odrazu uprzedził moje pytanie numer 3 dotyczące czegoś na rozrzedzenie krwi typu acard czy clexane.
Tu dostałam odpowiedź numer 3 bez pytania. Poprostu razem z encortonem doktor zapisał mi acard. 

Zapytałam też o sens podawania u mnie świeżych zarodków skoro do tej pory żaden świeży transfer nie podniósł nawet odrobinę bety.
Stwierdziliśmy z doktorem, że i tak w sumie nie mamy zbytniego wyboru.
Niedługo kończy się program. 

Doktor podejrzewa, że z tych 7 oocytów będziemy mieli gdzieś 5 zarodków.
2 mi podadzą, a pozostałe w 5 dobie zostaną zamrożone tak jak zawsze.
Oby tylko było ich jak najwięcej...

Aha no i doktor zaznaczył, że ma być imsi tym razem, a nie icsi. To liczę na to, że zarodki jednak będą lepsze.

Tak czy inaczej transfer prawdopodobnie w czwartek, czyli będę miała podane 3 dniowe zarodki.

Jutro doktor ma do mnie zadzwonić i powiedzieć kiedy dokładnie i o której.

Wszystko co mogłam zrobić już zrobiłam...
Więcej już chyba się nie da...

Dziękuję kochane za pamięć i wsparcie :*

13 komentarzy

  1. Siedem to nie jest zły wynik. Oby teraz ładnie się zapładniały i rosły.
    Już naprawdę zrobiłaś wszystko co się da, i encorton i acard, i intralipid. Teraz jeszcze możesz po transferze łykać nospę.
    Nie mogę się doczekać Twojej pozytywnej bety. :)

    A Rudolot nic u Izy nie napisała, że się szykuje, a pytałam. :) Zniknęła bez śladu po styczniowym transferze.
    Powodzenia dla niej też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też :) chcę wkońcu dołączyć do Ciebie :)))
      Masz już mdłości ciążowe? :)))
      Rudolot z pewnością zobaczy jak wejdzie tutaj :)))
      Fajne takie spotkanie na żywo :)

      Usuń
    2. Wężonie zniknęłam, bo dałam sobie na miesiąc bana na wszelkie blogi i wpisywanie w google haseł typu in vitro, grzebanie, wyszukiwanie. :) Temat wrócił, więc wróciłam :)

      U mnie 8 komórek - mój życiowy rekord, zawsze miałam 4. Pytanie czy są dojrzałe, ile się zapłodniło itd. Jutro mam napisać sms i może się coś dowiem. Ale jestem - osrana!!! Wiem jedno, gorzej niż poprzednio nie będzie...

      Usuń
    3. P.S. Wężon - cieszę się, że w końcu przyszła pora na Ciebie :))

      Usuń
  2. Ciesze sie ze wszystko ok :) caly ranek o Tobie myslalam i niecierpliwie czekalam na wiesci mocno sciskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) a ja teraz czekam na Twoje wieści po punkcji :)

      Usuń
  3. crazy-cat-lady4 kwietnia 2016 13:41

    No nareszcie, co parę minut stronę odświerzam. Młoda od rana mnie kopie, widocznie też się niecierpliwi wiadomości od ciebie ;)
    7 to nie jest źle. Ludziska powiadają, że 7 zawsze jest szczęśliwa, oby była dla ciebie :)
    A postawa doktorka mnie naprawdę zaskoczyła.
    Teraz to się zrelaksuj, przygotuj na przyjęcie 2 kropek co by mogły się ładnie zagnieździć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mały łobuziak :) ciekawe w kogo się wdała hehe
      Cały czas staram się myśleć pozytywnie. Teraz już tylko czas pokaże jak będzie ...

      Usuń
  4. Trzymam mocno kciuki, żeby wszystko zakończyło się pomyślnie. Ba na pewno tak będzie. Co mogłaś Kochana to zrobiłaś. Teraz nastrajaj się pozytywnie.
    Czekam na kolejne wieści :)

    Uściski;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na Twoje :* taj się ciesze, że tak szybko wróciłaś walczyć z nami dalej:) odpoczęłaś, a terazz nową energią ruszasz do boju :)))

      Usuń
    2. Na pewno dam znać ;) Tylko, że my już nie przy pomocy ivf będziemy walczyć.

      Buziaki

      Usuń
  5. Powodzenia ☺ja też bym się zdecydowała na 2zarodki od razu ☺ zawsze marzyłam o blizniakach ��trzymam kciuki,aby tym razem się udało i obyś niedługo mogła pochwalić się nam wynikami bety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W programie nie mogli podać mi wcześniej 2 zarodków. Dopiero w 3 procedurze można. Tylko, że u mnie kiepsko, bo tylko 2 zarodki w tej 3 stymulacji się zapłodniły i nie wiadomo czy w czwartek będą jeszcze 2 :(
      A bliźniaki to też moje marzenie :)
      Dziękuję bardzo za kciuki:*

      Usuń

TOP