wtorek, 12 kwietnia 2016

5 dpt - rozpoczyna się implantacja?

Dziś rano zadzwoniła do mnie położna z invimedu,  powiedzieć, że karta wypisowa jest już dostępna do odbioru w rejestracji.

Powiedziałam że jak będę przy okazji to odbiorę.

Zapytałam się też o możliwość odbioru całej dokładnej dokumentacji medycznej z całego leczenia w tym dokładniejszych opisów embrionologicznych. 

Istnieje możliwość dostania kserokopii. Trzeba tylko zadzwonić na infolinię i zgłosić. Takie przygotowanie trwa do 14 dni. 

Chcę mieć cały komplet wszystkiego. Dokładne opisy :)

Odrazu po rozmowie z położną, bardzo miłą swoją drogą (ta sama ostatnio drukowała mi kartę z 4 transferu, której tak doprosić się nie mogłam), zadzwoniłam odrazu na infolinię. Poprosiłam o przygotowanie całej mojej historii.

Po chwili dostałam telefon. Dzwonił Pan, który będzie kserował mi te papiery. Był zdziwiony, że chcę całą dokumentację i chciał się upewnić, bo to aż 200 stron.
Faktycznie nie pomyślałam o tym, że większość jednak mam. A w sumę tych 200 stron wchodzą umowy i wyniki badań, a te mam.

Dobrze, że gość zadzwonił, bo pewnie miałabym szok. Ze względu na ilość stron i cenę.

W sumie to nie wiem ile to będzie kosztowało. Ma dzwonić do mnie znowu jak wszystko przygotuje i wtedy powie.

Tak czy inaczej ustaliliśmy, że skseruje mi dodatkowe kartki dotyczące hodowli zarodków i ewentualnie inne, które uzna za istotne, a których nic mam.

Z tego co się pytałam w historii nie ma dołączonych żadnych zdjęć zarodków. Szkoda. Wiem, że niektóre z Was mają. Też chciałam mieć taką pamiątkę.

Popołudniu siostra wróciła z pracy i pojechałyśmy z koleżanką na jej przymiarkę sukni ślubnej.

Koleżanka tak jeździ samochodem, że myślałam, że dostanę zawału. Masakra. Robi jakieś dziwne ruchy kierownicą, na prostej drodze nią macha, zasuwa w deszcz szybciej ode mnie, a poza tym cały czas miałam wrażenie, że wejdziemy do rowu.

Ja jeżdżę szybko, ale pewnie. 9 lat doświadczenia mam za kółkiem. W tym 5 lat dojazdów po 300 km w jedną stronę do Białegostoku do szkoły i to nawet 3 razy w miesiącu. Poza tym do roboty do drugiego szpitala już 4 lata dojeżdżam 100 km w jedną stronę. Przerobiłam już różne sytuacje na drodze. Wiem, że za kierownicą nie ma żartów. Szybki samochód na wiele mi pozwala. Mam w nim też duże poczucie bezpieczeństwa. Nie boję się wyprzedzać, bo wiem, że zdążę.

Ale moja koleżanka przegina z tą jazdą, tym bardziej, że mam wrażenie, że ona tego nie kontroluje.

Miałam więc dziś traumatyczne przeżycie, ale jednak wróciłyśmy w jednym kawałku do domu.

Hmmm
Brzuch nie boli. Nie czuję nic. Cholera.

20 komentarzy

  1. Ja karte wypisowa dostalam zaraz po transferze :) Ja mysle ze z tym " czuciem czegos" to wszystkie przesadzamy. Wiekszosc objawow jest zwiazanych z rosnacym HCG. A ono zaczyna sie wytwarzac od dnia implantacji :) Ja tez staram sie nie wsluchiwac za bardzo w swoj organizm - to w nimczym nie pomaga. Spokojnie kochana. Jeszcze odrobina cierplwosci :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze były po miesiącu, półtorej do odbioru. Teraz tak szybko. Bo w sumie nic nie zostało do zamrożenia to i embriolodzy nie mieli dużo do pisania tym razem.

      No masz rację z tymi objawami :) to mózgi tak nam wariują :)
      U mnie dziś rozpoczęła się implantacja. Czytałam, że dopiero jak zakończy się implantacja to produkowane jest HCG czyli od 8 dpt w przypadku 2-3 dniowych zarodków, a od 6 dpt w przypadku blastocysty.
      A więc jeszcze 3 dni przede mną :) no 2 i pół :)

      Ja Za Ciebie też trzymam kciuki :*

      Usuń
    2. Hmm, ja już 5 dnia po transferze widziałam zapowiedź kreski, nie było idealnie biało.
      I tym bardziej nie rozumiem, jak taki silny zarodek, z taką ładną betą i szybko widoczną akcją serca może teraz obumrzeć.
      Zaczynam godzić się z tym, że w środę usłyszę skierowanie na zabieg.

      Usuń
    3. Nawet nie waż się tak myśleć. Jeszcze nie wszystko przesądzone...
      Jesteś ogromnym wsparciem dla każdej z nas.
      Usg może się mylić i nie być dokładne.
      Wiem, że się denerwujesz :( staraj się myśleć pozytywnie :* tak mi radzą dziewczyny i tak Tobie radzę :*
      Ja wierzę w Twojego maluszka :*

      Usuń
  2. Ja przed transferem dostałam kartę z morfologia zarodków i zdjęcia dwóch podawanych.Musiałam podpisać zgodę na transfer tych wybranych przez embriologa.Jakoś to dziwnie u Was wygląda.
    Ja mam trochę wzdęty brzuch ale to dopiero 1dpt.
    Myśl o tych maluszkach dobrze.Dołowanie im nie pomoże!
    Nas wczoraj na transfer wiózł kolega moim autem i tez mało zawału nie dostałam!Ja jeżdżę bezpiecznie, a on jak wariat!Ale żyje i moje bąble mam nadzieję też;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to wzdęty mam cały czas niestety... nie dość, że dość, że hormonów to od żarcia.
      Ale od kiedy siedzę u rodziców pilnuję tego glutenu, od dziś dietka, jedzenie co 3 godziny i może kilka dni i będzie lepiej :) Zmierzyłam się dziś to będę miała efekty w kg i w cm :)

      Chociaż liczę na brzuszek z innej przyczyny :) tej ciążowej :)

      Usuń
    2. Wg mnie dziwne jest to, że się zgadzasz na transfer konkretnych zarodków - a co Ty o nich wiesz? Na jakiej podstawie możesz podjąć decyzję.
      Szkoda tylko, że u nas nie ma zdjęć zarodków do późniejszego wglądu. Ale tak wiedzieć na bieżąco, jaka niby klas itd. bym nie chciała.

      Usuń
    3. Embriolog wybiera najlepsze zarodki,a ja albo wyrażam zgodę albo nie.Przecież nie zaproponuje mi zarodków najmniej rokujących.Mam wybór ale ufam embriologom.Z reszta omawiamy wszystkie zarodki i ich morfologię,rokowania.Nie wyobraża sobie,że lekarz nie konsultuje ze mną swojego wyboru.

      Usuń
    4. No właśnie daje najlepsze, ty też ich nie odmówisz i nie weźmiesz najsłabszych. Sztuka dla sztuki. I co Ty wiesz o morfologii zarodków, żeby ją omawiać. Tzn. jak chcesz, to OK, ale nie wyobrażam sobie, żeby każdy lekarz z każdym wszystko omawiał. Niektórzy chcą się zdać na lekarza. Przed operacją chirurg też powinien przyjść i dać Ci zdecydować, jakiego skalpela użyć?
      Zresztą transfer to i tak ruletka - rokowania to tylko statystyka.
      Lekarz powinien być otwarty na dyskusję, ale taka dokładna wiedza dla każdego to przesada.

      Usuń
  3. Nigdy nie dostałam zdjęć zarodków...zwiedziliśmy 3 kliniki i w żadnej nie było jak w Leśnej Górze..
    Jeśli chodzi o boleści to ja dopiero w 7 dpt 2 blastocyst AA czułam jakbym miała zaraz dostać okres, a wcześniej nic kompletnie i tylko emocjonalna huśtawka, żadnego plamienia implantacyjnego. 8dpt postanowiłam zrobić sikańca - pomyślalałam, że jeśli nie wyjdzie, to wciąż jeszcze będę mogła mieć nadzieję, bo to za wcześnie :D .. po minucie ujrzałam mega blady pasek :). Krew pobrana w 11dpt miała już w sobie 450 jednostek beta Hcg,48h później około 800 itd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholera :) jaka wspaniała historia :)))) Chciałabym ją powtórzyć :))))
      Dajesz nadzieję kochana :*

      Usuń
  4. To że nie ma objawów nie znaczy, że już po wszystkim. Głowa do góry! Trzeba mieć nadzieję! Wiem, wiem nadzieja matką głupich, ale jak to matka kocha swoje dzieci ;)
    Też wypatrywałam u siebie jakichkolwiek objawów, a teraz córa bryka sobie w najlepsze w brzuchu :)
    Trzymaj się i myśl pozytywnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie byłoby zaskoczenie, gdyby nagle kazali Ci płacić za dwieście stron dokumentacji. Fajnie, że facet się zreflektował!
    Z tymi objawami to wiesz jak jest:) Wkręcamy je sobie z wielkiego pragnienia, a jak ich nie ma to popadamy w histerię. Prawda jest taka, że do testu to ich raczej nie będzie. Jeszcze trochę. Te kilka dni wydaje się nie do wytrzymania, ale jak to z mami bywa... i to przetrzymasz:) A potem obyś miała powody do euforii :)))

    P.S. Ja bardzo nie lubię jeździć jako pasażer. Zawsze wtedy hamuję mimowolnie stopami wciśniętymi w dywanik. Spinam się cała, łapię co popadnie na wypadek zderzenia;) Najbezpieczniej czuję się sama kierując, albo jeżdżąc z mężem. Choć i z nim różnie bywa. Chyba po prostu lubię mieć wszystko pod kontrolą;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie lubię sama jeździć. Lubię spać w samochodzie. :) Jak gdzieś dalej jedziemy, to zdarza mi się parę godzin przespać. Nigdy nie prowadzimy na zmianę.
    A jak już muszę jeździć, to sama, nie lubię nikogo wozić i na znanych trasach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam takie przeboje w poprzedniej klinice z dokumentacją medyczną, że mało nie skończyło się to w Ministerstwie. Nie chcieli nam wydać! Poprosiłam o przygotowanie dokumentacji, a oni skserowali umowę i wyniki badań, a epikryza miała 3 zdania, w dodatku w jednym zdaniu opisującym dawki leki w obu procedurach była pomyłka, a w drugim opisującym ilość pobranych oocytów tak samo. I napisał ją lekarz, który mnie nie prowadził, Wkurzyliśmy się, bo przenosiliśmy się do innej kliniki i z czym mieliśmy przyjść? Więc pojechaliśmy do kliniki z nadzieją, że sobie tę dokumentację albo przeglądniemy, albo dostaniemy ksero, a w ostateczności zrobimy zdjęcia komórką. Ale gdzie tam! Awantura na pół kliniki. Szef do nas, że absolutnie nie pokaże karty. Pani pracująca w biurze mu mówi, że mamy do prawo do wglądu, a on, że jak przyjdziemy z prokuratorem i z nakazem to wtedy nam pokaże. Ja miałam dość, więc wyszłam, mój mąż nie odpuścił. Skończyło się to telefonem następnego dnia z kliniki i przygotowaniem porządnej epikryzy. Szkoda tylko nerwów no i tego, że niesmak jednak pozostał. Dlatego jestem w szoku, że w I. już wczoraj dzwonili, że czeka karta wypisu do odebrania.

    A co do brzucha to ja też NIC nie czuje. Natomiast raz wierzę, że się uda, za chwilę, że pewnie jednak się nie uda i tak cały czas ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź żeby problem robili z dostaniem własnej historii choroby. Porażka. W Invimedzie mają 14 dni na przygotowanie dla mnie papierów.

      Mam tak samo jak Ty. Dziś mam ten gorszy dzień i mam wrażenie, że i tak nic z tego...
      Ech...
      Jeszcze kilka dni :(

      Usuń
  8. Ciekawa jestem ile policzą Ci za te ksero.

    Jeszcze kilka dni i wszystko będzie jasne. Nieustannie trzymam kciuki;**

    OdpowiedzUsuń
  9. W cyklu szczesliwym nie czułam nic. Kompletnie:) a karty zawsze dostawałam do ręki. Nawet jak byłam ostatnia w klinice w kolejce (Kraków, Artvimed).

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że można zażyczyć sobie takiej pełnej dokumentacji - oby tylko cena kserokopii nie zwaliła Cię z nóg :) A ten brak jakichkolwiek odczuć - niech będzie jednak dobrym znakiem i niech zakończy się upragnioną niespodzianką! Kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem prawie pewna, że nic z tego. Moja kobieca intuicja mi to podpowiada. Przestałam mieć apetyt, a jeszcze parę dni temu żarłam jak opętana, mniej mnie bolą piersi, nie boli mnie totalnie NIC. Nic nie czuję. Właściwie już się pogodziłam. Powiedziałam dziś mężowi, jakie mam przeczucia.

    OdpowiedzUsuń

TOP