piątek, 1 kwietnia 2016

9 dc - wizyta invimed

Znam już konkretny termin punkcji.
Poniedziałek godzina 9.
Doktor sam pamiętał dziś o tym, że robimy Imsi zamiast Icsi.
Plus dla niego.

Zapytałam o embryo glue, które też mieliśmy zrobić. Doktor mówi, że nie ma sensu. Dobra to mu wierzę. Wyjścia nie mam.

Myślę, że nie chciałby źle. Widział do czego jestem zdolna (pisma do MZ, rozmowa z dyrektorką kliniki, nie płacenie za scratching, który u nich jest płatny, mimo, że jest w ramach programu).

Myślę, że zarówno doktor jak i pani dyrektor liczą się z tym, że w razie niepowodzenia nie zostawię tak tej sprawy...
Może dzięki temu postarają się żeby się udało.

Już samo Imsi pozwala na wybranie najlepszego plemnika dzięki wielokrotnemu powiększeniu.
Tego nie ma w Icsi. Tam podaje się poprostu plemnik do komórki jajowej. Nie wiadomo jaki on jest. A przecież jeśli jest słaby, uszkodzony itp to nie będzie z tego dobrego zarodka.
Imsi pozwoli uzyskać lepszy zarodek dzięki wyborowi dobrego plemnika :)
A lepszy i silniejszy zarodek to większa nadzieja na to, że wreszcie się uda :)

Upewniłam się też co do 2 zarodków - będę miała napewno podane 2 :)
No i zostaną zapłodnione wszystkie pobrane komórki jajowe ze względu na to, że to 3 stymulacja.

Nie nastawiam się na to, że się uda.
Po tych 2 świeżych transferach jakoś nie udało się. Czemu teraz miałoby się udać?
Cholera.
Za dużo mam złych myśli.
Do tej pory tylko coś działo się po crio, dlatego ciężko wierzyć mi w powodzenie świeżego transferu.
Chyba, że faktycznie uda się dzięki podaniu tych 2 zarodków :)))

Śmiałam się dziś z moim M, że jak będą bliźniaki to załapiemy się na program 500+ hehe
Pis nie chciał nam pomagać z in vitro to będzie płacił na nasze dzieci z tej procedury hehe
Przedstawiam mojemu narzeczonemu wizję podzielenia się każdego z tych 2 zarodków. Wtedy byłyby czworaczki ;)
A co tam :) ja nie dałabym rady?? Hehe

Moja koleżanka jest w moim wieku, a zaraz po 20 stce urodziła trojaczki!
Teraz ma też 28 lat jak ja i 8 letnie dzieciaczki :) 2 chłopców i dziewczynkę :)
Też bym tak chciała:) moje marzenie :) i to za jedynym podejściem :)

Pobrałam dziś krew na estradiol i progesteron.
Przy każdej stymulacji poziom estradiolu mam wysoki.
Przy crio gdy nie biorę żadnych zastrzyków poziom tego hormonu jest 3, a nawet 4 krotnie niższy.
Wiem, że to sprawka zastrzyków.
Jednak może ma to też związek z tym, że po świeżych transferach przy takim wysokim poziomie estradiolu beta hcg nawet nie ruszy odrobinkę w górę.
A przy niższym poziomie estradiolu coś jednak się dzieje po tych crio.
Muszę poczytać o tej zależności estradiol - ciąża.

Na dzisiejszej wizycie dostałam wreszcie wartę informacyjną z ostatniego transferu z lutego. Nie było oczywiście to łatwe.
W rejestracji nadal nie było jej gotowej. Kazali mi zapytać doktora w gabinecie. Doktor kazał przekazać w rejestracji żeby się tym zajęli. A oni wysłali mnie do koordynator. No i wreszcie ona jednym sprawnym kliknięciem myszy w komputerze wydrukowała mi to co trzeba i poszła tylko do doktora po pieczątkę.
Dodam, że pierwszy raz nie było tej karty do odbioru w rejestracji. Zawsze po około 3 tygodniach była gotowa i razem z wynikami badań odbierałam.

Takie małe podsumowanie:
Zarodek w lutym przy ostatnim criotransferze był klasy 3BB (6 dniowy).
Wtedy beta hcg doszła do 17.

W styczniu po świeżym transferze był 2BB (5 dniowy).
Wtedy beta nawet nie drgnęła.

W październiku przy crio zarodek był klasy blastocysta obkurczona (5 dniowa).
Wtedy beta doszła tylko do 7...

A pierwszy świeży transfer we wrześniu był 2 dniowego zarodka klasy 4 bl I pj - cokolwiek to znaczy...
Wtedy beta również nie drgnęła.

Kiepsko wygląda to wszystko.
Przeanalizowałam wszystkie karty wypisowe i nie wygląda to ciekawie.

Przy pierwszej stymulacji miałam pobranych 8 pęcherzyków (5 większych niż 17mm i 3 mniejsze niż 17mm).
Z tego zostało pobranych 12 oocytów. 3 były niedojrzałe, a 9 dojrzałych.
Z racji zapłodnienia w programie tylko 6 komórek jajowych te 3 nadprogramowe oocyty zostały odrzucone.
Z 6 zapłodnionych jeden odrazu się zdegenerował.
Miałam więc w pierwszej stymulacji 5 zarodków.
1 został mi przetransferowany dwudniowy. Pozostałe 4 czekały do 5 doby.
2 przetrwały i zostały zamrożone, 2 zostały odrzucone.
Z tych 2 zamożnych rozmrożenie przetrwał tylko 1 i ten został mi podany przy crio w październiku.

2 stymulacja w styczniu wyglądała tragicznie.
Pobrali mi tylko 2 pęcherzyki większe niż 17mm. Tylko tyle.
One dały 8 oocytów. 2 były niedojrzałe, 6 dojrzałych.
Z tych 6 zapłodnionych miałam tylko 4 zarodki, bo 2 nie przetrwały nawet do 1 dnia po zapłodnienia.
Z tych 4 zarodków 2 zostały odrzucone,1 podali mi podczas transferu, a 1 został zamrożony i dostałam go podczas crio w lutym.

Ogólnie 2 stymulacja wygląda strasznie kiepsko...
Ciekawe jak będzie teraz...
Nie nastawiam się na ciążę. W sumie gdyby się udało to zdziwiłabym się...
Póki co z tych 2 świeżych transferów nie było nawet cienia szansy. Beta hcg nawet nie drgnęła. Dopiero po crio coś się działo. Nie dużo, ale zawsze coś.
Już niedługo wszystko będzie jasne.

Mam stres i nerwy. Boję się tego co mnie czeka, kolejnego rozczarowania...
Jeszcze 2 dni i punkcja.
Strach miesza się z niepewnością.
Ostatnie podejście...

Dobra, żeby nie było, że tylko marudzę.
Teraz opis kolejnej mojej dzisiejszej akcji.

Całą drogę do Warszawy byłam mega głodna. Tak to jest jak wychodzi się z domu bez śniadania. Wolę nie jeść przed trasą żeby nie mieć przygód :)
Spóźniliśmy się pół godziny. Takie były korki w stolicy. I tak yanosik pokierował nas inną drogą, ale też było ciasno. Zadzwoniłam na infolinię, że się spóźnimy.
Nie ma to jak jechać 2 i pół godziny, gdzie normalnie bez korków jedzie się półtorej godziny maksymalnie, a zazwyczaj to godzina piętnaście.

W drodze powrotnej najpierw M. zaczął walczyć z drzwiami od kierowcy. Coś mu się nie podobało, że niby nie do końca się zamykają. Jak zaczął majstrować śrubokrętem przy zamku to już kompletnie coś zepsuł i drzwi nie chciały się zamknąć. Masakra normalnie. Później jakimś cudem zamknął je. Ale strach kiedy znowu odwalą. 

Później w mc Donalds miałam przygodę. Byłam tak głodna, że miałam gdzie gluten i inne żarcie którego nie mogę jeść. 
Tu muszę zapamiętać żeby brać kanapkę na drogę. Uniknę takich sytuacji jak będę najedzona. 
Była 10:25 i obowiązywała jeszcze oferta śniadaniowa. Wymyśliłam, że wezmę tortillę z pieczarkami i tak zamówiłam, a później po 10:30 zamówiłam jeszcze zestaw z kuponów. Płaciłam w punkcie samoobsługowym. 
Pierwsza akcja nie chciało mi dać paragonów i tych innych potwierdzeń. 
Coś się zacięło i zostało w środku automatu. Był przy mnie pan z obsługi to wyciągnął mi te papiery. 
Druga akcja tak stoję i czekam, a tu chodzi kolejny chłopak z obsługi i szuka kogoś z numerem 60. To mój. Cholera. Znowu coś. Tym razem okazało się, że nie mają już tortilli z pieczarkami. Może zaproponować mi inne z oferty śniadaniowej np. z jajkiem (!!!). Nie wierzę w moje szczęście. Dziękuję za jajko. Na jajko wyszła mi największa nietolerancja pokarmowa. 
Dali mi z wołowiną na moją prośbę. 
Myślałam, że na tym się skończy, ale nie...
Odebrałam wkońcu a zamówienia. Zapytałam czy wszystko jest. Wymieniłam wszystkie produkty, które powinny być. Oki. Wszystko się niby zgadza. Zapakowane w torebki to już nie będę sprawdzała. Ufam ludziom mimo, że w macu często zdarzają się im pomyłki. 
Poszłam do samochodu, otwieram torby, a tam brakuje jednych frytek. 
Chyba starczy mi tych przygód jak na jeden dzień?
Poszłam do Maca spowrotem. Trafiłam chyba na managera i powiedziałam, że przed chwilą odebrałam zamówienie, wsiadłam tylko do samochodu, spojrzałam w torby i brakuje jednych frytek. Pan przeprosił i dał gratis jeszcze drugie :)

Ech 
Cała ja :) zawsze coś :)

Zapomniałam dodać zdjęcia moich mini prezentów od M.
Przywiózł mi je tydzień temu jak przyjechał.
To śliczny różowy króliczek. Jest piękny i miły w dotyku :)

A to breloczek do audi :) hehe

Śmiesznie wychodzą te oczka po naciśnięciu na brzuch ;)

A propo brzucha.
Mój boli okropnie. Jajniki pracują pełną parą.
Dziś znowu wydaliśmy 300 zł w aptece.
Na dziś menopur i orgalutran.
Jutro orgalutran i 2 zastrzyki ovitrelle
W niedzielę antybiotyk unidox 2 tabletki.
W poniedziałek punkcja i unidox i we wtorek też unidox.
Tak to będzie wyglądać :)

Uwielbiam bawić się nowymi funkcjami na snapie :)
Hehe taka ja :)
Tak wykańczają mnie te stymulacje :)

19 komentarzy

  1. Hej! Widze ze dzialasz:) Oj chyba beda bluzniaki!!! Ja juz lepiej sie czuje, chociaz jeszcze czasami wymiotuje, mialam usg genetyczne- wszystko jest dobrze i UWAGA chyba beda dwie dziewuszki!! Zrobiono mi tez test PAPPA, wyniki za dwa tygodnie ale na razie mam prawdopodobienstwo urodzenia dzieci z zespolem downa 1:4900 wiec niewiele ale i tak sie martwie czy dotrwam z ta ciaza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie byłoby mieć bliźniaki ;)
      Wiem, że łatwo mówić, ale nie martw się :) dziewczynki napewno będą zdrowe :)))
      Tak trzeba myśleć :)

      Usuń
  2. crazy-cat-lady1 kwietnia 2016 17:25

    Haha, nie no zdjęcie dobre :)
    A króliczek maskotka przesłodka :) Ale mi się zrymowało ;)
    Kobieto nie załamuj się. Bedzie dobrze. Musi być!
    Niepowodzenie poprzednich procedur nie oznacza że i teraz się nie powiedzie.
    Trzymam kciuki, przesyłam pozytywne myśli - wibracje i ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* staram się jakoś trzymać, ale ciężko widząc to jak było wcześniej...
      Czuję się spuchnięta od tych zastrzyków :) nawet nogi mam spuchnięte :)

      A takie pluszaki uwielbiam :) ogólnie uwielbiam takie głupoty hehe

      Usuń
  3. Tak sobie myślę, a może to jest trop z tym crio? Pytałaś lekarza? Przecież nie muszą Ci robić transferu świeżych zarodków. Mogą wszystkie zamrozić, a transfer robić w następnym cyklu dopiero.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałam co możemy więcej zrobić poza tym imsi. Embryo glue stwierdził, że nie potrzeba robić bo nie poprawia skuteczności. Czyli to pewnie musi być takie naciąganie na kasę jak ktoś płaci.
      No i ogólnie nic więcej nie możemy zrobić.

      W poniedziałek jak pojadę na punkcję zapytam o to z czym to jest związane, że po transferze świeżych zarodków nie dzieje się kompletnie nic i czy jest szansa na to, że się to. Może poziom hormonów jest nieodpowiedni na tych zastrzykach i dlatego się nie udaje...
      No zapytam...
      O i tak samo o ten encorton co niektóre z dziewczyn biorą na osłabienie organizmu i jeszcze o coś na zmniejszone skurcze macicy, bo mam bardzo duże bóle brzucha...
      Spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej...

      Usuń
    2. Zapytaj o Atosiban. To jest lek, który hamuje czynność skurczową macicy. http://artnewsletter.pl/artykuly/3/Perspektywy-zastosowania-atosibanu-w-leczeniu-nieplodnosci.php
      Tańsza i mniej nowatorska wersja to Buscopan, tylko on działa na całą grupę mięśni, a nie konkretnie na skurcze macicy.
      We własnym zakresie możesz też przed transferem wziąć dwie nospy, ja tak zrobiłam za drugim razem i było duuużo lepiej.

      Usuń
    3. Zapytam :) Chociaż i tak doktor pewnie ma dość mnie i moich ciągłych pytań i sugestii :)

      Usuń
    4. Taki zawód, że trzeba leczyć ludzi nie będących lekarzami i odpowiadać na ich ciągłe pytania:)

      Usuń
  4. A iludniowe podadzą? Tego nie napisałaś. Powiedział, ile pęcherzyków rośnie? Zaskoczyłaś mnie, myślałam, że z jednego pęcherzyka może być tylko jedna komórka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówił dziś. Ostatnio tylko wspominał, że transfer albo w czwartek, albo w sobotę. Jeszcze nie wiedział wtedy.
      Pewnie w poniedziałek się dowiem.

      Wężon musisz zapytać o te karty wypisowe z transferów. Tam jest wszystko wypisane co ile czego było. Mi zawsze dawali jak przy kolejnych wizytach odbierałam wyniki badań. Teraz po tym 4 transferze tylko nie było tej karty. Możesz podejść do koordynator ona od ręki Ci wszystko wydrukuje :)
      Ja przynajmniej lubię wszystko wiedzieć :) i mieć kompletną dokumentację :)

      A właśnie jak po dzisiejszej wizycie?
      Mam nadzieję,że wszystko dobrze :*

      Usuń
  5. Mam wrażenie,że przy rozmrażaniu te zarodki ruszają.U mnie też był progres z mrożaka.Po rozmrożeniu wystartował i osiągnął lepszą morfologię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że Właśnie tak jest. Jakby nie było są najsilniejsze. Przetrwały do 5 doby, później zamrożenie i rozmrożenie :)

      Usuń
  6. Cały czas mocno trzymam kciuki i Ci kibicuję :) Uda się. Musi się udać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* chociaż martwię się, bo do tej pory żaden z tych świeżych transferów nie udał się...
      Ciężko mi myśleć, że tym razem się uda...

      Usuń
  7. Bierzecie relanium po transferze?U nas przepisują i 4 dni na luźnej gumie😁Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie miałam nigdy danego po transferach :)

      Ale na mnie słabo działa hehe

      Jak miałam bezsenność koledzy z SOR dali mi relanium :) i nic nie pomogło hehe dalej spać nie mogłam i byłam nie spokojna hehe

      Ale jutro mam jednak zamiar poprosić o receptę :)
      Najwyżej będę brała po 2 tabletki hehe

      Usuń
  8. U mnie bez koleżanki Relanium było by ciężko:)A tak mam wyrąbane na wszystko i śpię 4 dni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zapomniałam napisać :) zapytałam o coś na uspokojenie :) powiedziałam o relanium :) a on powiedział, że na stres mi nie pomoże :)że będę po tym jedynie śpiąca, a to nie wchodzi w grę, bo jak ja będę samochodem w takim stanie jeździła :) a więc jest bez relanium:)

      Usuń

TOP