wtorek, 19 kwietnia 2016

,,niestety"

18 kwietnia odrazu po wyniku bety napisałam maila do koordynatorki i do lekarza.
Uwaga dla wrażliwych - będą leciały bluzgi. Uczciwie uprzedzam.

Napisałam tak:
,,Wynik ostatniego transferu w ramach program <2 A więc tak kończę program....."

Wchodzę dziś na pocztę, a ten dupek odpisał tylko jedno słowo:
,,niestety"

Ja pierdole!
Może przydałoby się mu odrobinę wyczucia kurwa i taktu! Przeszłam u nich długą drogę przez te 7 miesiący! 3 pełne procedury! 5 transferów!
A ten na swoje partactwo jedyne co mi odpowiedział to niestety?
Co to kurwa ma znaczyć?
Do huja!
Wkurwiłam się nieziemsko!
To jego wina, że tak wyszło i skończyłam program bez ciąży!
Nie zasłużyłam chociażby na słowo przykro mi?
Zamiast tego tylko niestety!
Ciśnienie mam pod sufit.
To nie są lekarze! Gdzie empatia?
A klinika? To fabryka!

Może On czytał mojego bloga i z zemsty tak mnie prowadził żeby się nie udało.
Albo wcale nie podał mi zarodków  w tym ostatnim transferze.
Bo jak to wytłumaczyć, że na 4 transfery okres dostawałam dopiero po odstawieniu luteiny, a teraz dostałam idealnie 11 dpt w dniu bety i to rano już było plamienie, a popołudniu już żywa czerwona krew. 1 raz na 5!

A dyrektorka zapewniała mnie, że zrobią wszystko co w ich mocy żeby ta 3 procedura się udała!
Aż mnie trzęsie. Ta klinika to już przeszłość. Wpadnę tam jedynie przy okazji jak będę w stolicy to odbiorę papiery.

A tak z innej beczki:
Mój wczorajszy post zrobił furorę. Do tej pory miałam najwięcej 589 wyświetleń bloga.

Wczoraj padł rekord. 1011 wyświetleń. 
Byłam w szoku :)
Oczywiście pozytywnie, że tyle z Was chciało dowiedzieć się jak skończy się moja przygoda z in vitro.

Nie poddam się i nie skończy się na programie rządowym. Biorę się za diagnostykę i szukanie przyczyny mojej niepłodności. Jakieś badania genetyczne, mutacje itd. Wierzę w to, że mój cudowny profesor mi pomoże. 

Wczoraj po zobaczeniu negatywnej bety żeby się odstresować pojechałam na spacer nad rzekę. Troszkę wiało, ale tego było mi trzeba. Porobiłam też zdjęcia audi w ładnym otoczeniu :)

I po tym wczorajszym odstresowaniu nici. Wkurwiłam się tą odpowiedzią doktorka. 
Ale pierdolić go. 

Dziś byłam w pracy pierwszy raz od prawie miesiąca. Do tych fałszywych koleżanek odzywam się jedynie służbowo. Nic poza tym. Traktuję je jak powietrze. Ciężko mi dziś było, ale jakoś dałam radę. Musiałam. 

Po pracy pojechałam odrazu zostawić samochód u gazownika. Zgodził się robić mój samochód w wolnych chwilach. Mają takie terminy, że nie sposób się dostać do niego, a muszę naprawić ten gaz. Trzeba przecież do drugiego szpitala 100 km dojeżdżać w jedną stronę, a na benzynie to się nie opłaca...

Jutro mam wolne, w czwartek dopiero na noc, więc samochód nie będzie mi potrzebny to mogłam zostawić go u tych gaziarzy. 

Wróciłam taksówką i spędzam leniwie resztę dnia. Oglądam horror za horrorem :)
Love ♡♡♡♡♡

Mam nadzieję, że ta naprawa gazu nie będzie kosztowna, bo nic nie robię od tych 4 miesiący tylko jeżdżę od mechanika do gazownika albo elektryka. Takie pierdoły zostały jeszcze w nim do porobienia. 

Najchętniej pocieszyłabym się moimi ulubionymi lodami grycana, ale niestety.

Dieta. 
A jak coś postanowię to się bardzo pilnuję. 

Oby jutro był lepszy dzień...


Kocham te nakładki na snapie :)

Uwielbiam je :) zawsze sprawiają mi dziką radość :) hehe 27, no prawie 28 lat, a mam zachowanie jak dziecko w niektórych momentach :)

29 komentarzy

  1. Tak mi przykro kochana... To niemozliwe- tyle prob i ani razu nawet nie zaciazylas. Ale nie poddawaj sie! Szukaj przyczyn, bo jakies musza byc! I nie lecz sie juz w tej klinice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samanta kochana gdzie Ty się podziewałaś? :) jak się czujesz? Jak maluchy? Mam nadzieję, że wszystko dobrze?

      Usuń
    2. Dziekuje, u mnie wszystko ok, samopoczucie coraz lepsze. Mysle ze w nastepny wtorek dowiem sie czy maluchy to rzeczywiscie dziewuszki:) Ale brzucha jeszcze ni ma :(

      Usuń
    3. Jeszcze wcześnie :) pojawi się :) jeszcze będziesz na niego narzekać ;) rośnij zdrowo :))) buziaki :*

      Usuń
  2. przykro mi, wiem co czujesz. Ale brak ciązy nie jest winą lekarza. Niestety w niepłodności najgorsze jest to, że nikt nie wie, co zagwarantuje sukces, bo gdyby wiedział to wszystkim udawałoby się za pierwszym razem :( A tu mamy wielu przeciwników niestety, a największym jest biologia.

    treść smsa jest naprawdę okropna, domyślam się, jak musiało Cię zaboleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo Pani Ania :) Miło mi, że Pani do mnie napisała :) kończę czytać Pani książkę :) istna kopalnia wiedzy i własnych doświadczeń :)
      Na Bocianie nie piszę, bo w telefonie jakoś słabo ogarniam stronę :)

      Mam żal do lekarza i to duży. Każda stymulacja była gorsza od poprzedniej, a przecież powinno się uczyć na błędach, na poprzednich niepowodzeniach...

      Biologia biologią, ale duża jest też rola lekarza i odpowiedniego leczenia...

      A przede wszystkim brakuje tu empatii...

      Po tylu przejściach od lekarza odpowiedzialnego za efekt usłyszeć tylko ,,niestety"....

      Żadnego przykro mi, czy napisanie kilku słów na pocieszenie, np że tak się zdarza itd
      Jakoś inaczej to by wyszło...

      Nie mam dobrych wspomień związanych z tą kliniką, napewno jej nie polecę nikomu, ani sama tam nie wrócę...

      Wiem, że Pani się tam udało u innego lekarza...

      Pielęgniarki, położne, anestezjolodzy czy nawet recepcjoniści to wspaniali ludzie. Ale lekarze...
      Brak słów.
      Przynajmniej na tych dwóch z którymi ja miałam do czynienia.

      Ja sama pracuje w szpitalu, a nawet w dwóch. To tak jakbym ja do pacjenta w moim szpitalu Onkologicznym powiedziała na jego jakieś słowa na temat choroby jakby do mnie mówił, że choruje na raka, że ma wznowę czy kolejną radioterapię, a ja odpowiedziałabym mu "niestety".
      No tak to się nie mówi. Trzeba mieć wyczucie. Empatię. No ludzie. Chociaż odrobinę współczucia.

      Usuń
    2. To mnie miło, że książka Ci się podoba :) Tak, z empatią i wyczuciem jest nie najlepiej w tej klinice, a u Twojego lekarza chyba raczej nie można mówić ani o jednym, ani o drugim. Za to psycholog ze stołecznego Invimedu jest świetna, więc jeśli chciałabyś z kimś pogadać i obgadać plany na to, co dalej, to polecam, szczególnie że konsultacja jest bezpłatna (nie wiem, czy Cię o tym w klinice informowano, teoretycznie powinni). Rozmowa z psychologiem nie oznacza oczywiście deklaracji, że będziesz tam kontynuować leczenie. Są też warsztaty "jak mimo niepowodzeń nie stracić nadziei", też są dobre i też są bezpłatne ;) W Warszawie jest jeszcze szacowne nOvum oraz nowa FertiMedica z bardzo sympatycznymi i empatycznymi lekarkami. No i Invicta. Ale może najpierw odpocznij i zbierz siły, bo kto wie, co czeka za rogiem? Czasem czai się za nim naturals ;) Nigdy nie wiadomo!

      Usuń
    3. Do FertiMedica chodziłam przed ivf. Tam mi Pani doktor od razu zdiagnozowała zespół Ashermanna i umówiła na histeroskopię.
      Nie wiedziałam, że się rozwinęli i zajęli też przeprowadzaniem ivf.

      Usuń
    4. FertMedica chyba stymuluje w Wawie a zabiegi robi w Białymstoku. Byłam tam raz u pani psycholog, klinika robi przyjemne wrażenie. Również chciałabym polecić panią psycholog z Invimedu, byłam na tych warsztatach o których pisze a. powyżej, były bardzo ciekawe i pożyteczne. Ola

      Usuń
    5. Fertimedica od listopada mieści się na Mokotowie i rozszerzyła ofertę również o in vitro, robią procedurę u siebie, nie odsyłają już do Białegostoku.

      Usuń
  3. Ta Twoja fura, to niezła skarbonka!Sprzedaj to w diabły i kup coś innego!:)Mnie by chyba szlag trafił jakby auto mi się ciągle psuło.
    Zrób genetykę, immunologię, może tu jest problem.Poza tym tsh zawsze masz wysokie.Tym też powinnaś się zająć.
    Znajdź dobrego lekarza i się go trzymaj!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co w tym samochodzie nic takiego jakby się nie psuje :)
      Ostatnio wiatrak od klimy.
      Tzn robimy go ale to są zaniedbania poprzedniego właściciela no i ogólnie wymieniamy części które się zużywają.
      Np teraz wymieniliśmy amortyzatory czy wiskozę, bo głośno gwizdało :)
      Rozrząd robiliśmy też tak sami dla siebie, bo niewiadomo jak to wygląda i kiedy był robiony kupując używane auto.
      Mechanicy się nie popisali i źle go zrobili i od tego momentu zaczęło się jeżdżenie z samochodem:)

      Nie sprzedamy autka, bo to nasze cacko 300 konne :)
      W miarę w dobrej cenie go kupiliśmy i wiedzieliśmy , że część rzeczy musimy w nim zrobić, bo przed kupnem pojechaliśmy go sprawdzić ;)

      A chcemy teraz zrobić coś żeby wydech brzmiał agresywniej :)
      Dlatego też ciągle te wizyty u mechaników :)

      Odpoczywaj tam kochana i dbaj o te 2 zarodki :) mam nadzieję, że chociaż Ty podniesiesz w tym miesiącu statystyki :)

      Usuń
  4. Najważniejsze to dobry plan ☺ też bym dostała szału po otrzymaniu takiego maila. Mógł lepiej nic nie pisać.
    Z tej kliniki też bym się wyniosła. Po Twoich postach zauważyłam, że robili robotę na odpier-papier byle kasę z nfztu dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Tak właśnie było. Zero szukania przyczyny niepowodzeń poprzednich transferów. Tylko jeden za drugim bez wyciągnięcia wniosków z poprzednich transferów :(
      Dla mnie to było logiczne, że skoro 2 poprzednie świeże transfery się nie udały to i ten się nie uda...
      Coś działo się tylko po crio...

      Ja teraz powinnam mu odpisać : niestety, ale tak mnie doktor leczył
      :)
      Wjechać mu na ambicję:) Chociaż wątpię żeby go cokolwiek ruszyło skoro nie cechuje go nawet minimum empatii

      Usuń
  5. Lekarz to głupi flet i burak do tego... zawsze mnie dziwił brak empatii. Tego by pozalowac dla kogoś dobrego słowa, które jest przecież za darmo!

    Przykro mi,ze tak się stało. A Twój post miał tyle odsłon,bo faktycznie sporo dziewczyn Ci kibicowalo i chciało sprawdzić jak tam...trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja każdej też szczerze kibicuję i odwiedzam wszystkie blogi o in vitro na jakie udaje mi się trafić :)))
      Takie wsparcie jest niesamowite :)
      Dziękuję bardzo :*

      Usuń
  6. Ech brak słów na takich lekarzy. Choć trochę empatii mógł okazać.
    U mnie "szału" nie było....dwie procedury...10 zarodków a tylko dwa transfery po jednym zarodku, w tym jedna ciąża biochemiczna a drugi transfer od razu beta negatywna.
    Wczoraj robiłam posiewy. Wyniki może będę miała w piątek. I Pani dr która robiła mi badanie była bardzo sympatyczna, wypytywała o nasze starania i widać było, że chce pomóc. Powiedziała mi że możliwe, że mamy jakąś bakterię i to ona powoduje takie a nie inne rzeczy w naszych organizmach. Zobaczymy.

    Jesteś silna i wiem, że się nie poddasz. Cały czas trzymam kciuki za Ciebie za Was.
    Ja też się nie poddaję. Będę szukać odpowiedzi na pytanie o przyczyny niepłodności i będę starała się z pomocą nowych lekarzy coś na to poradzić. Jeśli się nie uda przyjmę to z pokorą, ale wiem też że będę wiedzieć, że zrobiłam co mogłam starając się o biologiczne dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) dokładnie z takim samym nastawieniem podchodzę do tematu. Chcę zrobić wszystko co w mojej mocy.

      Wspaniale, że trafiła Wam się taka cudowna Pani Doktor :)
      Dobry lekarz to połowa sukcesu , a szczególnie taki który naprawdę chce pomóc, a nie jest nastawiony tylko na zysk...
      Takich niestety jest mało i ciężko na nich trafić ...

      Aga, a Ty nie byłaś w programie żeby wykorzystać 3 procedury? Czy podchodziliście komercyjnie?
      Szkoda, że nie macie możliwości skorzystać 3 razy tak jak ja.
      Myślałam, że u mnie było słabo z tymi transferami, a Ty biedna tylko 2 transfery :(((

      Ja za Was również bardzo mocno trzymam kciuki i mam nadzieję, że nowa Doktor przyniesie Wam szczęście ;)

      Usuń
    2. Byłam w programie. Na 3 procedurę nie było pieniędzy. Teoretycznie moglibyśmy zmienić klinikę. Ale nie chcieliśmy. Nie mieliśmy już ani siły ani ochoty na kolejną procedurę. Drugą stymulację i punkcję zniosłam źle. Dużo gorzej niż pierwszą. Ta trzecia przypadałaby na przełom maja/czerwca - samo zakończenie programu. Poniekąd odczuliśmy ulgę, że to koniec. Nie chciałam kolejny raz przeżywać tego samego...gdyby zarodki znowu przestały się rozwijać, może nie doszłoby wcale do transferu (już teraz było takie prawdopodobieństwo) nie zniosłabym tego.
      Wybraliśmy inną drogę i powiem Ci, że tak szczęśliwa jak jestem teraz to dawno nie byłam. Zmieniły się relacje z mężem. Jesteśmy spokojniejsi. Dużo bardziej zaangażowani oboje. Jest lepiej dużo lepiej.
      Nie wiem co działoby się z naszym małżeństwem po III nieudanej procedurze.

      Buziaki:)

      Usuń
  7. No niestety rzeczywiście ta klinika nie słynie z emaptii, ale obiektywnie patrząc wyniki ma niezłe. Ja wybrałam ją tylko ze względu na lokalizację, od pierwszego lekarza tam uciekłam, bo po każdej wizycie byłam załamana. Mnie trochę zaszokowało to, że musiałam zapłacić 160 zł za wizytę potwierdzającą ciążę, przy całym koszcie jaki ponieśliśmy to niewielka kwota, ale to już takie przegięcie...Nie chce mi się jednak o to już wykłócać, udało mi się zajść w ciąże i teraz nie chcę w sobie jakiś negatywnych uczuć budzić. Byłam też kiedyś dawno temu w Invicie w Wawie - klinika wygląda przyjemnie, gabinety ładniejsze niż w Invimedzie, trochę ciasno, ale dr P u którego byłam zrobił na mnie dobre wrażenie. Nie kontynuowałam leczenia tam bo ta lokalizacja była dla mnie kłopotliwa.
    Myślę Kasiu, że należy Ci się chwila przerwy, tak jak piszesz, pogadaj z tym dobrym profesorem, może uda się coś podleczyć. Wierzę, ze w końcu Ci się uda :) Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu :) Mam nadzieję, że niedługo dołączę do Ciebie :)

      Usuń
  8. Ło raju co za lekarz!!! Ja to bym mu w nerwach odpisała takiego maila, że w pięty by mu poszło! A i jeszcze bym napisała skargę na tego lekarza do MZ. Jak można się tak zachować? Nawet słowa pocieszenia nie napisać? Brak słów.
    Najważniejsze, że masz plan działania i będziesz szukać przyczyny dlaczego zarodki nie chciały się przyjąć.
    Cały czas Ci kibicuję :)
    Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam właśnie czy mu odpisać...
      Może mogłam tak zrobić i odpisać mu ,, niestety ale to tak doktor mnie leczył".
      Ale szkoda nerwów na takiego człowieka...

      Dziękuję kochana za wsparcie ;*
      A ja trzymam kciuki za Twoją małą księżniczkę :*

      Usuń
  9. Lubie Twojego bloga. Jest taki prawdziwy. Strasznie mi przykro i mocno Cię ściskam. Lekarz jak lekarz, nie czesto się słyszy o lekarzu który ma w sobie odrobine empatii. Oni maja leczyć, mysle ze on naprawde wierzył ze sie uda, no bo w innym wypadku dał odpuscił by albo zlecił inne badania. im też zależy byś na powodzeniu zabiegu, byłabys ich żywą reklamą ;) Nadal kibicuje ! Uda się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) cieszę się, że podobają Ci się te moje wypociny :))))

      Usuń
  10. Co do lekarzy w klinice np. mojej (też Wawa, też na I ale krótsza nazwa ;-)) tragedia. Od maja 2014 nic prawie nie zrobiono poza wciskaniem na siłę in vitro. Jak załapałam się na program to z kolei szli schematem i nie było mowy o jakimkolwiek indywidualnym podejściu do problemu. Ja we wt. Mam ostatni transfer (mam nadzieję że ostatni,mam 2 zarodki i mają być podane dwa - chociaż nie ufam im, może okazać się w dniu transferu ze podadzą jeden...) kończę prZygodę z programem, choć to koniec 2ej procedury. Z 3cia nie zdarze. A jeśli nawet bym zaczęła to nie w tej klinice. Zawiodłam się. Zostawiłam tam kupę kasy, próbowałam wiele i wręcz samą musiałam podrzucac pomysły lekarzom. Tragedia, zero empatii, ja rozumiem że nie rozczulaja się nad każdym ale chociaz niech solidnie pracują! Życzę Ci kochana dużo siły i pogody ducha! Nie podamy się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merda, ale one te obie na Ga mają chyba tą samą liczbę liter :)
      Hehe
      Chyba, że coś źle liczę :)
      Tm widzę, że u Ciebie to samo. Zero indywidualnego podejścia, tylko schemat. I tak samo jak ja widzę podrzucalas im pomysły :)

      Będę trzymała kciuki mocno za Ciebie w ten wtorek :)
      Oby chociaż Tobie się udało :)

      Usuń
    2. Miało być obie na I :)

      Usuń
  11. Oj dużo mam do powiedzenia w temacie traktowania w klinikach leczenia niepłodności... i jedyną empatyczną osobą jaką spotkałam była położna, która towarzyszyła mi podczas (udanego!) transferu w Salve w Łodzi, gdzie jeździliśmy w trakcie stymulacji co drugi dzień po 200 km w jedną stronę. Lekarz, który jest tam guru przed punkcją nawet mi się nie przedstawił, a jak mówił o potencjalnych powikłaniach i konieczności otwierania brzucha, to nawet na mnie nie spojrzał. Po punkcji pani embriolog poinformowała mnie bez obecności męża, że z 13 pęcherzyków mam 2 zarodki.. pani zza parawanu była w tym czasie ze swoim mężem, a ja wyłam w samotności. Potem w gabinecie, po minucie guru wstał zza biurka i podał rękę wypraszając nas niezbyt subtelnie na korytarz. Mi kazał na korytarzu przeczytać zalecenia a mężowi lecieć do apteki po kolejne zastrzyki (powyłam się znów, nie widząc w tym sensu, przeciętnie kułam się 2-3 razy, jednego razu miałam aż 7 zastrzyków). Miałam tam całe mnóstwo nieprzyjemności - nikt nie uprzedził nas, że mamy na punkcję przyjechać z gotówką.. mąż biegał jak wariat szukając bankomatu, który będzie sprawny. Nikt też do transferu nie rozmawiał z nami na jaką procedurę powinniśmy się decydować. Na samym początku kazali mi dzwonić z wynikami badań krwi i od tego telefonu było zależne czy mam zaczynać zastrzyki. Nikt nie odebrał telefonu w dzień wolny od pracy.. chociaż mnie zapewniono, że nie będzie problemu. Oczywiście nie dostałam l4, bo ciąża to nie choroba i już kolejnego dnia pojechałam do pracy.. no, ale udało się i ja im to wszystko wybaczam, bo straszne z nich wszystkich chamy, ale cholera znają się na rzeczy. Lekarka ze świeżą głową patrzy na dotychczasowe wyniki, bez uprzedzenia robi bolesny scratching endometrium, zmienia protokół, potem, po punkcji, debatują sobie prowadząca, guru i embriolog, żeby wybrać najlepszy moment na transfer. Gdy pytam czy moje komórki są takie lipne, okazuje się, że mają już pomysł jakie leki mi podadzą w razie konieczności powtórzenia transferu. Na szczęście udaje się. Nie są empatyczni, ale walić to - ja ich polecam.

    OdpowiedzUsuń

TOP