czwartek, 7 kwietnia 2016

Transfer - 5 i ostatni w ramach programu rządowego

Dzisiaj krótko będzie.

Szczęśliwie 2 zarodki przetrwały i oba zostały mi podane.
Doktor mówi, że wyglądają ładnie, ale za każdym razem tak mówił.

Betę zrobię 18 kwietnia w poniedziałek, bo do tego dnia mam L4.
To będzie 11 dpt. Wystarczy. Jak ma być ciąża to powinno już coś wyjść.

Znowu miałam przyjemność spotkać się z Rudolot i pogadać :)
Z tego wszystkiego przedłużyłam swój pobyt w sali pozabiegowej :)

A teraz wreszcie w domku. Muszę się odstresować.

Nerwy miałam tak ogromne, że spać w nocy nie mogłam i śniły mi się koszmary, a serce waliło tak mocno, że czułam je w gardle.

Teraz już po wszystkim. Co ma być to będzie. Zrobiłam wszystko co mogłam. Teraz już nie mam na nic wpływu. Czas pokaże co będzie...

Dziękuję jeszcze raz kochane za Wasze wsparcie :*

23 komentarze

  1. To grzej tam dzieciarnię!Miejmy nadzieję,że to był ostatni i TEN wyczekany;)Odpoczywaj sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fala dobrych myśli płynie do Ciebie i to nie jakaś tam zwykła... tylko TSUNAMI:)

    OdpowiedzUsuń
  3. crazy-cat-lady7 kwietnia 2016 20:06

    Tak się cieszę, że dwa maluchy są już z tobą :)
    Teraz relaksuj sie ile możesz i myśl pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż to ciężkie, ale tak staram się właśnie robić :)))

      Usuń
  4. Jasne, 11 dnia, zwłaszcza przy dwóch zarodkach, to już będzie coś widać.
    Trzymam kciuki, żeby było widać niezaprzeczalną ciążę. Może te dwa zarodki to rzeczywiście klucz do sukcesu?

    Nie wiem, na ile pamiętasz historię s-mother. Trzy nieudane transfery z pojedynczymi zarodkami, po dwóch była ciąża biochemiczna, beta rosła, ale słabo, nawet raz do powyżej 200 urosła, kończyło się mocnymi krwawieniami i pogotowiem.
    W ostatnim procedurze, w ostatnim transferze podano dwa zarodki i oba się utrzymały.

    Powtórz tę historię. :)

    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chciałabym powtórzyć tą historię :))) bardzo ;)
      Może faktycznie 2 zarodki wreszcie pomogą :)

      Usuń
  5. Nie mam doświadczeń z ifv narazie, ale miałam podobne podejście na egzaminie na prawko. I wtedy właśnie wyluzowałam,bo pomyślałam tak jak Ty-co ma być to będzie. No i właśnie wtedy zdałam. Tobie też życzę zdania tego najważniejszego egzaminu ��☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy robieniu prawka miałam tak samo ;) miałam tak ogromny stres, że nie widziałam nic poza przednią szybą samochodu :)
      Gdy wkońcu przyjęłam postawę wyjebania to wreszcie się udało :) stwierdziłam, że jak nie zdam to pójdę do Warszawy i tam zdam :) miałam w planie zapisać się na egzamin w godzinach szczytu ;) przestałabym egzamin w korku i udałoby się :)) taki miałam niecny plan :) ale nie był potrzebny bo wtedy właśnie za 3 razem zdałam :) stres miałam ogromny :) przyszło mi parkować równolegle pod liceum w trakcie matur - pełno młodych ludzi pod szkołą patrzyło się na mnie ;) mega stres :)

      Usuń
  6. Będzie co ma być. Nie ważne ile było transferów wcześniej i ile zarodków podanych, ważne, żeby tym razem to były TE zarodki :). Trzymam kciuki za piękną betę 18-go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oby było dokładnie tak jak mówisz :)))

      Usuń
  7. Trzymam bardzo mocno kciuki :) teraz tylko spokój, relaks i dobre myśli płynące do zarodków :) pozdrawiam,Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;* mam nadzieję, że niedługo dołączę do Ciebie i Wężon :) ja i Rudolot :)

      Usuń
    2. Dzięki ;* mam nadzieję, że niedługo dołączę do Ciebie i Wężon :) ja i Rudolot :)

      Usuń
  8. Ja też. Dwa zarodki. Ostatnia procedura. 5 zarodków walczy. W poniedziałek dowiem się, czy walkę wygrały i idą na zimowisko. Znając moją historię może być tak, że nie zostanie zamrożony żaden.

    Kasiu, solidarnie betę zrobię 18 kwietnia. :) Ściskam Cię mocno. Niech te nasze maluchy walczą i moszczą sobie legowisko na 9 miesięcy. :)

    Miło było się z Tobą znowu spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też było bardzo miło :))))
      To 18 robimy obie betę :)
      Ale się boję cholera.
      Muszę się jakoś odstresować i zrobić coś żebym tyle nie myślała ....
      Bo inaczej zwariuje przez ten czas :)
      Daj znać koniecznie ile zostało mrozaczków :)))
      Ściskam Cię mocno :*

      Usuń
  9. Witaj Paradise :)
    Twój blog jest jedynym, który śledzę od początku lutego br. Zainteresował mnie on, ponieważ utożsamiam się z Twoimi problemami. Mam 31 lat. Również choruję na endometriozę - niby II stopień (po laparoskopii w 2014r.), ale ból brzucha jakbym miała IV stopień.
    Ogólnie o ciążę staraliśmy się z Mężem od ok. 5 lat i nic. W końcu pozostało in vitro.
    W lipcu 2015 zakwalifikowaliśmy się na szczęście do programu.
    Mieszkamy w Krakowie i tutaj też podjęliśmy leczenie. U męża wszystko ok.
    Pod koniec sierpnia 2015 pierwsza procedura (długi protokół) - efektem było pobranie 17 oocytów, wysoki estradiol i progesteron na granicy normy. Zalecono mi również obserwować siebie, bo mogła wystąpić hiperstymulacja. Na szczęście nie nastąpiła. Zapłodniło się wszystkich 6 oocytów (jednak były słabej jakości - informacja z trzeciego dnia hodowli). Ostatecznie w piątym dniu został tylko jeden zarodek (4BB). Totalne załamanie. Pierwsza procedura i tylko jeden transfer. No ale była nadzieja, która jednak nie wystarczyła.
    Trzy miesiące przerwy i końcem stycznia br. podejście nr 2 (tym razem krótki protokót). W tym miejscu lekarz poinformował nas, że trzeciego podejścia już nie będzie, bo klinika nie będzie mieć już funduszy.
    I w tym "momencie" znalazłam Twój blog :) Byłyśmy na tym samym etapie (no może Ty trochę wcześniej). Otrzymano 14 oocytów. Estradiol niższy niż poprzednio, progesteron też, ale nieznacznie. Ponownie zapłodniło się 6 komórek (nadal były słabej jakości). Piątego dnia podano jeden zarodek (4BA), a trzy zamrożono. Do tej pory nie rozumiem, jak z zarodka średniej jakości (trzeci dzień hodowli) powstaje blastocysta 4BA!? Ale tym razem udało się!!! :)
    Moim zdaniem większa ilość zarodków za drugim podejściem była związana ze zmianą protokołu na krótki. Dodam jeszcze, że w przypadku pierwszej procedury moje tsh wynosiło 2,1, a w drugiej 1,99. Także Twoje tsh 1,9 jest dobre :)
    Trzymam kciuki za powodzenie :) Jestem dobrej myśli - tym bardziej że podano Ci 2 zarodki. Dużo wypoczywaj, nie stresuj się i staraj się nie wsłuchiwać w siebie i wyszukiwać objawów ciąży, bo od tego można zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholera to przy 1 podejściu miałaś gorzej ode mnie...
      A ta 2 procedura powiodła się wkońcu? Jesteś w ciąży? Dobrze zrozumiałam?
      Jejku czyli nie zawsze słaby zarodek źle rokuje :))
      Jesteś kolejnym tego przykładem :)))
      Rewelacja :) Gratuluję ;)
      I jeszcze masz po co wracać do kliniki :)))
      Tsh strasznie mi się waha mimo, że nie zmieniałam dawki :))
      Śmiesznie mamy podobny poziom :))
      Ja przy wszystkich 3 podejściach miałam krótki protokół dlatego nie rozumiem czemu u mnie tak słaby wynik punkcji. Szczególnie, że brałam dużo suplementów, akupunktura itd.
      A wyszło tym razem kiepsko.
      Może to wina zastrzyków? Wczesniej brałam puregon. Teraz menopur. Może nie odpowiednia dawka, za mała...
      Sama nie wiem.

      W tej procedurze miałam dodatkowo scratching i kroplówkę z intralipidu, biorę dodatkowo acard i encorton. No i 2 zarodki dostałam.
      Oby to wszystko wystarczyło.
      Tego nie miałam przy poprzednich transferach.
      Może to będzie klucz do sukcesu.
      Niech chociaż jeden maluch się przyjmie...

      A i bardzo miło mi, że mnie czytasz ) :)))
      Takie moje głupoty hehe
      To miał być taki pamiętnik :)
      W kalendarzu brakowało miejsca :)a chciałam mieć każdy dzień ważny w procedurze in vitro opisany :)

      Dzięki za kciuki :) tak cieszę się, że mogę liczyć na wsparcie tylu fajnych dziewczyn:) jesteście wspaniałe ;)

      Usuń
    2. Taaaak, udało się w drugiej procedurze :):) I wcale stres nie zniknął - obrał tylko inny kierunek.
      Powiem Ci, że w "mojej" klinice wyznają chyba zasadę - im mniej tym lepiej. W żadnej z procedur nie dostałam encortonu; nie sugerowali mi żadnych suplementów (tylko kwas foliowy); jak byłam po transferach zabronili mi brać żadnych przeciwbólowych (mam na myśli paracetamol) czy rozkurczowych (Nospa) środków. Mało tego - od roku zażywałam Bromergon. Na wielu forach czytałam, że nie wolno go odstawiać, jak kobieta stara się o dziecko, a jak już jest w ciąży to nie zaleca się rezygnować z niego od razu itp. Nawet moja endokrynolog mi tak mówiła. A mój ginekolog w dniu transferu powiedział, żeby już go nie brać, że ten lek służył tylko do wytworzenia ładnych komórek. Kłóciłam się w myślach z jego decyzją, ale ostatecznie posłuchałam (w końcu lekarz i to dobry) i jak się okazało słusznie mówił.
      Ja miałam zawsze Icsi, a przed tym szczęśliwym transferem dodatkowo AH. Może to przyczyniło się do powodzenia. Jeśli chodzi o stymulację to: pierwsze podejście - Gonapeptyl, Puregon, Menopur i na koniec Ovitrelle, drugie podejście - Puregon, Menopur, Cetrotide i na koniec - Pregnyl.
      U Ciebie zrobiono naprawdę dużo i dodatkowo podali Ci te 2 zarodki - życzymy Ci (ja i mój wtajemniczony w Twoją historię Mąż) z całego serca, żeby z Tobą zostały na dłuuuugo, aż do szczęśliwego rozwiązania.

      Usuń
    3. Dziękuję Wam bardzo :)))
      Ja Wam życzę spokojnej i zdrowej ciąży :))) I żeby wszystko było ok :)))

      Usuń
  10. kciuki trzymam relaksuj się, odpoczywaj i nie ganiaj więcej niż 50km/h:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* ale tak bardzo się boję ....

      Usuń

TOP