poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Trudny powrót do rzeczywistości...

Odrazu po niepowodzeniu następnego dnia we wtorek ruszyłam do roboty.


W czwartek miałam noc. Poszłam zdrowa, a wyszłam już chora. Porażka jakaś. Cały czas mam nos zatkany. Nie chcę używać psikaczy, bo znowu się uzależnienię...

Wczesniej w takich sytuacjach pomagał mi cirrus. Teraz niestety nie. Męczę się strasznie. 

Klima robi swoje. Tym bardziej taka jak u mnie w szpitalu nieczyszczona. Bez niej jest tak duszno, że wytrzymać się nie da, a z nią jak widać od tych bakterii i brudu zaraz jestem chora. 

Ech

Zadzwoniłam dziś zapisać się do profesora. Nie wiadomo czy zdąży mnie przyjąć, bo wieczorem będzie wyjeżdżał do Szczecina na uczelnię. 

No zobaczymy. Mam jutro jeszcze zadzwonić. Może znajdzie dla mnie troszkę czasu w tą środę przed wyjazdem. 

Muszę zapytać o dodatkowe badania, jakieś przeciwciała, subpopulacje limfocytów, badania genetyczne itd. 

Może mnie na oddział położy i przebada czy zleci znowu laparoskopię. Wkońcu tamta była 2 lata temu...

Powoli zaczynam cieszyć się na ten wyjazd na panieński nad morze. Potrzebny mi taki reset. Rok temu wyjazd był w stylu hawajskim. W tym moja siostra planuje pin up. Trzeba poszukać dodatków :)

Kocham snapchat :)
Tutaj jako szalony królik hehe

3 komentarze

  1. Na zatany nos polecam ci płukanie roztworem soli fizjo z taką sprytna butelka, wyplukuje idealnie i nawilża. W aptece są różne zestawy..fixin, irigasin. Warto, bo butelka jest prostą a sprytna..

    OdpowiedzUsuń
  2. Och jak ja Cię rozumiem. Zatkany nos to udręka. Ja mam tak od 6 miesięcy, jeszcze 3 i mam nadzieję, że sie go pozbędę na stałe ;)
    A panieński niech będzie dla Ciebie odskocznią. Wyszalej się za wszystkie czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Królik rewelacyjny! :) A panieński mam nadzieję, że pozwoli Ci się trochę zrelaksować, zapomnieć o problemach i będzie świetnym odpoczynkiem od przytłaczającej codzienności.

    OdpowiedzUsuń

TOP