wtorek, 5 kwietnia 2016

Załamka...

O 11 miałam telefon, który mnie dobił.
Dzwonił doktor powiedzieć kiedy transfer i jak zarodki.
Jest źle. Mega kurwa źle.

Z tych 7 pobranych oocytów tylko 4 okazały się dojrzałe.
A z tych 4 tylko 2 się zapłodniły.

Transfer w czwartek o 12:30.
Ciekawe czy będzie co podawać...
Jeśli oba przetrwają to dostanę 2 zarodki.
Chyba, że przetrwa tylko 1.

Tak czy inaczej z tej 3 procedury nie będzie już crio.
To najgorsza stymulacja z tych 3.
I na nic się zdała suplementacja, dieta, akupunktura, czy nawet zastosowanie imsi zamiast icsi.

Jest kurwa mega źle. Hujowo na maksa.
Jestem przerażona i załamana.

W czwartek mój ostatni transfer w ramach programu.
To koniec.
Jeśli się nie uda to koniec wszystkiego...

O ile wogóle któryś z tych 2 zarodków dotrwa do czwartku i będzie co transferować...

Po tym telefonie ryczałam przez dobrą godzinę. Nie mogłam się uspokoić.

M. jak to facet inaczej to odbiera.
A ja?
Do mnie dotarło, że to koniec mojej drogi przez in vitro.

W czwartek jeśli będzie co podać to mój ostatni transfer.
Koniec nadziei. Koniec szans. Koniec transferów.
Zostanę z niczym.

Nie ma to jak przejść wszystkie 3 procedury i nie zaciążyć.
Piszę tak, bo nie wierzę w powodzenie tego 5 transferu.
Ciężko uwierzyć mi nawet w to, że w czwartek będą te moje 2 kropki...

Załamanie na pełnej linii.

Nie wyobrażam sobie powrotu do pracy i życia bez celu.
Teraz miałam plan działania. Funkcjonowanie od transferu do transferu. Od jednej stymulacji do drugiej.
Teraz ta droga kończy się.

Nie widzę sensu funkcjonowania codziennego polegającego tylko na jeżdżeniu od jednej roboty do drugiej.

Jak ja wytrzymam widok dzieci w pracy?

Czy kiedykolwiek będę szczęśliwa tak jak przed wyrokiem jakim stało się dla mnie słowo niepłodność i in vitro?

Nie chcę tak żyć. Co to za życie?
Tylko praca? To nie dla mnie.

Nie dam tak rady. Nie wytrzymam.

Na in vitro nas nie stać.
Już same koszty leków były dla nas duże. Szczególnie w tej 3 stymulacji.
Jak teraz się nie uda to czeka nas minimum rok przerwy, żeby odłożyć kasę.
A i płatne in vitro nie gwarantuje nam powodzenia procedury. Co widać po tych 3 procedurach. Nie wyobrażam sobie podchodzić tyle razy płatnie. To jakiś dramat.

Dobra nie marudzę.
Oby do czwartku.
Szanse są, ale nie wielkie.

29 komentarzy

  1. Paradise oddychaj głęboko. Jeszcze nic nie jest przesądzone. Dopóki zarodki się rozwijają, póki nie było transferu, tak długo jak nie będziesz miała potwierdzonej negatywnej bety po transferze JEST SZANSA! Wiem, że trudno o tę wiarę w takiej chwili, ale kto ma wierzyć w te dwie kropki, jak nie Ty? Wytrzymaj, jeszcze trochę, dla siebie, dla męża, dla nich. Patrz na swój wytatuowany nasgarstek choćby 100 razy dziennie, jeśli potrzebujesz, ale jeszcze się nie poddawaj! Jeszcze nie powiedziałaś ostatniego słowa:) Ściskam mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czwartku jakieś minimalne szanse są...
      Ale później to już masakra...

      Dziękuję kochana :*

      Usuń
  2. Ja pierdziele!!!!Dlaczego tylko dwa sie zapłodniły mimo imsi??
    Tyle zachodu...No nic liczymy,że te dwa będą mocne i dadzą ciążę.Musisz w to wierzyć!!!Jeszcze nie wszystko stracone!!!Trzymam kciuki za maluchy!!!Przytulam i ściskam!!!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to masakra to co się dowiedziałam.
      Nie mogę w to uwierzyć.
      Jak to możliwe przy imsi?
      To najgorszy wynik stymulacji jaką miałam...
      Nie wiem czemu tak wyszło...
      Być może to wina embrionologów.
      Innej opcji nie widzę.

      Dziękuję i oby te kciuki pomogły w czwartek...

      Usuń
  3. Kochana, wiem, że nie znajdę odpowiednich słów aby Cię pocieszyć, ale mogę mieć tylko jedną radę: uwierz w te 2 zarodki które powstały, one już istnieją i czekają aby walczyć o siebie w Twoim ciele :) IVF jest nieprzewidywalne: czasem z gromadki zarodków nie ma ciąży, a z 1 - jest, więc nic nie jest przesądzone. Korzystaj teraz ze słońca i nie nastawiaj się na niepowodzenie.
    Co do podchodzenia komercyjnego (z którego ja korzystam) mam takie przemyślenie, że po zamknięciu dofinansowania kliniki będą musiały trochę obniżyć ceny, bo inaczej po prostu nie będą mieć pacjentów.
    Głowa do góry i trzymamy kciuki :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nie zabronią całkowicie in vitro...
      A jak leki przestaną w czerwcu być refundowane to już kaplica...

      Dziękuję za wsparcie :*

      Usuń
  4. Wiem co czujesz..Mialam to samo jak zadzwonili, ze żadna z 8 komorę sie nie zapłodniła.Byłam w ciężkim szoku!!!Wierze,że sie uda.Dwa mocarze i będzie dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby właśnie tak było :( Chociaż mam bardzo słabe komórki przez tą endometriozę dlatego marne szanse na dobre zarodki :(
      To musi być straszne jak żadna się nie zapładnia ....
      Przechodzić przez stymulację i nie doczekać nawet transferu .... transfer zawsze daje jakieś szanse...

      Usuń
  5. Witam,
    zaczęłam czytać Twój blog jak dołączyłaś do grupy na Fb "Staram się o dziecko", jesteś osobą bardzo silną , odważną a zarazem przebojową. Bardzo dużo nauczyłam się z Twoich relacji z wizyt itd. Rozumiem co możesz czuć mając w perspektywie powrót do pracy itd. , ale to będzie albo nie będzie, gdyż jest szansa, że Te Dwa zarodki to są właśnie ONE. Życzę Ci powodzenia z całego serca, musisz mieć siłę , kto ją będzie miał jak Tobie jej zabraknie. 3maj się :)
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że mam kolejną czytelniczkę :) która chce czytać te moje wypociny hehe
      A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że mogę w jakiś sposób Ci pomóc :)

      Jestem silna, często z wierzchu.
      Pomoga to w pracy czy w innych trudnych sytuacjach.
      Ale w środku...
      Bardzo wrażliwa ze mnie istota.
      Aż za bardzo.
      Jak na dzisiejsze czasy.

      Dziękuję bardzo za tak miłe słowa :)

      Usuń
  6. To będą te dwa szczęśliwe! Innej opcji nie ma. Wierzę w to głęboko. Nie poddawaj się. Trzymam kciuki. Najgorsze jest to czekanie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Mam stres przed tym czwartkiem...
      Liczyłam na tą 3 stymulację, na dużą liczbę komórek. Wkońcu 3 procedura pozwala na zapłodnienie wszystkich pobranych. Liczyłam na to.
      A tu niestety.
      Najgorsza stymulacja ze wszystkich.
      Teraz liczę chociaż na to, że jeden zarodek przetrwa i będzie w czwartek czekał na mnie :)
      Dziękuję za kciuki :*

      Usuń
  7. Kasiu,

    u mnie 8 oocytów. Ale nie dzwoniłam, nie pytałam ile dojrzałych itd. Może jutro napiszę sms do doktora, w sumie dla mnie najgorszy jest czas oczekiwania na to jak się zapładniają zarodki. Transfer mam pół godziny po Tobie, w czwartek. O ile - tak jak u Ciebie. Będzie co transferować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie doktor sam zadzwonił powiedzieć kiedy transfer I przy okazji przekazał mi te nowiny.

      Rudolot kochana mam nadzieję, że u Ciebie z tych 8 oocytów więcej się zapłodni niż u mnie.

      A w czwartek pewnie znowu się zobaczymy :)
      Bo te nasze wejścia na salę pozabiegową zbiegają się w czasie :) ja pewnie już będę leżała z pełnym pęcherzem i czekała, a Ciebie wprowadzą ;)

      Pamiętaj o wypełnionym pęcherzu :)
      Ja to zawsze jak dotrę, idę do łazienki i zaczynam pić wodę :)

      Musimy starać się być dobrej myśli...
      Nic innego nam nie pozostaje :)

      A powiedział doktor ile zarodków Ci poda?

      Usuń
  8. Nie łam się. Może teraz ma być inaczej. Tylko jeden transfer, ale udany.
    Trzymam kciuki, żeby dotrwały oba i się zagnieździły.
    Ja nie mam prawie żadnych objawów. Odrobinę bardziej mi się chce spać, ze dwa razy wieczorem mi się lekko niedobrze zrobiło. Ale ja w żadnej ciąży nie mam dolegliwości. Najbardziej to się stresuję, że coś znowu się stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że to będzie ten szczęśliwy transfer.
      7 oocytów było, w czwartek 7 kwiecień...
      Może to będzie szczęśliwa 7, kto wie.

      Fajnie, że tak bezproblemowo przechodzisz ciążę ;))
      Nic złego się nie stanie.
      Wiem, że się martwisz. Ja na pewno też bym przeżywała.
      Ale w sumie jedną córeczkę już masz :) teraz też się uda :)

      Dziękuję bardzo za kciuki :)
      Wasze wsparcie bardzo pomaga :*

      Usuń
  9. Twoje jakże kolorowe ,pozytywne myślenie i podejście do życia powinno podpowiadać Ci , że wszystko będzie dobrze , jeszcze nic straconego i , że szklanka wody jest wypełniona do połowy a nie pusta ;-) Jeśli jednak się nie uda to będziesz się martwić potem , zapewniam Cię , że przez ten rok będziesz miała na to duuużo czasu ;* uszy do góry kochana ! <3 będę się modlić za Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze byłam takim chodzącym happy adhd :)
      Ale słowo niepłodność I in vitro to zmieniło :(
      Ciężko uśmiechać się przez łzy...
      Dziękuję kochana za wsparcie :*
      Ja tak samo cały czas trzymam kciuki za Ciebie :*

      Usuń
  10. Jeszcze jest szansa. Nic nie jest przesądzone.
    Choć domyślam się co czułaś po takich wiadomościach. Czułam się podobnie przy ostatniej procedurze. Dlatego powiedzieliśmy dość.
    Mimo wszystko trzymam kciuki bardzo mocno. Wierzę, że dojdzie u Was do transferu i że się uda.

    Buziaki;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki :* staram się myśleć pozytywnie, ale ciężko niestety...

      Usuń
  11. Witaj!Czytam Twój blog od niedawna, ale przeczytałam od deski do deski.
    Spróbuj uwierzyć choć na chwilę w to,że jeden z tych dwóch zarodeczkow to może Twoje dziecko. Niech ta myśl da Ci siłę. Trzymam kciuki najmocniej jak mogę!
    Wiem co czujesz, jestem w trakcie 2 procedury z programu i to moja ostatnia szansa (mam dwa mrozaki) na 3 procedurę nie zdążę się załapać. Pod koniec msc prawdopodobnie ostatnie na długi czas podejście do crio. Jedynie myśl że tym razem się uda trzyma mnie jakoś. Więc wierz w to, że tym razem to będzie szczęśliwe zakończenie :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe to musiałaś nieźle się namęczyć czytając tę moje wpisy :)))
      I te moje przygody :)
      Ale bardzo mi miło, że jesteś :))))
      Dziękuję za wsparcie :*

      Ja też trzymam za Ciebie kciuki i koniecznie dawaj znać co i jak i mam nadzieję, że będziesz miała dobre informacje do przekazania :)))

      Uwielbiam czytać historie dziewczyn którym się udało :) to daje nadzieję na to, że mi też się kiedyś wkońcu uda :))

      Będę starała się wierzyć w to, że będzie to dla mnie i dla nas wszystkich pochodzących w tym miesiącu szczęśliwy czas ;)
      Chociaż momentami psychika już mi klęka...

      Usuń
    2. Nie namęczyłam sie ;-) bo "lubie" czytać blogi o tym co mnie dotyczy. Przeżywam porażkę każdej z dziewczyn bo wiem ile to stresu, łez i jaki ból. Dużo można się dowiedzieć, ja np. muszę się przyznać, że dzięki Tobie nabrałam weny do napisania do MZ i dzięki temu "wywalczylam" w klinice ah i podanie dwóch zarodków przy przyszłym krio. Poza tym placilam za screecing przed jednym z transferów a w odpowiedz z MZ utwierdzila mnie w przekonaniu, ze nie powinnam za to placic... Oficjalnie wiec wielkie dzięki :-*

      Usuń
    3. Nie ma za co :) coś Ty :)))
      To ja takich mądrych rzeczy dowiedziałam się od Skrzydło Motyla z http://niedoczekanienanie.blogspot.com/?m=1
      To dzięki niej odważyłam się napisać i walczyć o swoje :)
      Dużo można dowiedzieć się od innych dziewczyn :) dlatego też tak jak ty uwielbiam czytać inne dziewczyny ;)

      Usuń
  12. crazy-cat-lady6 kwietnia 2016 14:09

    Kochana nie załamuj się. Pomyśl sobie, że czekają na Ciebie dwie kropki, uwierz w nie, one są Twoje. Może akurat okażą się szczęśliwe? Kto wie? Wiem, że jest Ci teraz ciężko, ale postaraj się uspokoić i zrelaksować, bo dodatkowy stres nie jest Ci w tym momencie potrzebny.
    Mam taką cichutką nadzieję, że jednak te dwie kropeczki ładnie się rozwiną i zagnieżdżą u Ciebie.
    Przytulam i ściskam mocno! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dziś mam nadzieję...
      Jutro będą suche fakty...
      Dziękuję kochana :*

      Usuń
  13. Nie łam się!!! Ja miałam przy trzeciej próbie 13 pęcherzyków, a w nich tylko 3 komórki i w tym 2 dojrzałe. Jestem już w 14 tc. Ty też będziesz, ale musisz myśleć pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie historie to ja kocham :) pięknie :) gratuluję :))))
      Dajesz nadzieję kochana ;))))

      Usuń
  14. Kaśka weź się w garść, jeszcze nie wszystko stracone.Ja też trzymam za Ciebie kciuki.Ale nawet jeśli się nie uda, to popatrz na moją historię,4 in vitro, w tym imsi, chyba 7 transferów i patrz, zupełnie co innego dało nam szczęście 😍 Pamiętaj, że życie pisze nam naprawdę niespodziewane scenariusze.Bedzie git😀

    OdpowiedzUsuń

TOP