poniedziałek, 9 maja 2016

Gdańsk - panieński w stylu pin-up ♡

To był cudowny weekend ♡♡♡

Wyjechałyśmy w sobotę o 8:30.
Samochód był nieźle zawalony.
To tylko bagażnik, a w środku też były jeszcze torby :)
Z siostrą ♡

Droga minęła nam bez przygód. No prawie. Moja siostra wylała sobie na spodnie lakier do paznokci.
A uprzedzałam żeby nie malowała ich w trakcie jazdy :)

Nie było miejsca pod naszym Quattro Towers.

Zaparkowałyśmy więc nasze audi (również quattro) na parkingu podziemnym Manhatana i poszłyśmy odebrać mieszkanie.

Dostałyśmy klucze i poszłyśmy przestawić samochód. Kawałek dalej był parking i tam go zostawiłyśmy. W soboty niby do 16 płatny, a my byłyśmy 12:30, jednak Pan, który obsługuje parking nie kazał nam płacić. 

Z tymi wszystkimi bagażami ruszyłyśmy spowrotem do mieszkania.

I znowu przygoda. Moja siostra zgubiła klucz od mieszkania, który chwilę wcześniej dostałyśmy. To była chwila grozy. Po przeszukaniu torebki poszła z koleżanką do samochodu szukać dalej. Ja z drugą koleżanką zostałyśmy i czekałyśmy z tymi wszystkimi bagażami. Na szczęście znalazła te klucze na siedzeniu pasażera. Mega ulga. Gdyby naprawdę zgubiła miałbyśmy problem. 150 zł za klucz, pewnie drugie tyle za czip do otwierania drzwi do budynku. 

Dojechała do nas jeszcze jedna koleżanka, która studiuje w Gdańsku.

Wypakowałyśmy rzeczy i poszłyśmy na obiad do sphinxa.


Zrobiłam sobie dietę stop. Jednak był to bardzo zły pomysł. Wzięłam pizzę. A mój brzuch bardzo źle reaguje na gluten. Później męczyły mnie straszne gazy :) Oj żałowałam :) Chociaż było pyszne.

Najedzone poszłyśmy na zakupy do biedronki.
Kupiłyśmy jedzenie i wróciłyśmy do mieszkania. 

Zajęłyśmy się przygotowaniami.






Wyjazd był tematyczny - pin-up.
Każda dostała chustkę na głowę i różowe kokardki.




Dodatkowo 3 znaczki do przypięcia i ...

Trzeci znaczek widoczny na zdjęciu wyżej :)

Tutaj magnes na lodówkę :)

...,,hotelowe" klapki hehe

Kupiłyśmy w Pepco 5 identycznych japonek, żebyśmy miały w czym chodzić w mieszkaniu. 

A to fajne bransoletki świecące po przełamaniu :)

Gdy byłyśmy już ogarnięte mógłyśmy zająć się organizowaniem gier i zabaw dla naszej przyszłej panny młodej.

Musiała m.in. losować majtki, które jej wcześniej kupiłyśmy i zgadywać, które są od kogo. Inna zabawa polegała na odpowiadaniu na pytania na które jej narzeczony dał nam odpowiedzi wcześniej.

Żeby było ciekawiej za każdą złą odpowiedź musiała jeść karną fasolkę. To nie byle jakie fasolki tylko bean boozled.  
Sama byłam ciekawa czy naprawdę niektóre z nich tak ohydnie smakują i serio. Cześć z nich to tragedia. Np. zgniłe jajo, karma dla psa, wymiociny, gluty czy stare skarpety.

Żeby przekonać się brałam pół fasolki, którą młoda wylosowała i próbowałam. Niektóre ledwo po włożeniu do buzi musiałyśmy wypluć.

Na koniec w nagrodę dostała super tort o smaku kinder bueno. Rewelacja.



Błąd w pisowni na torcie był celowy :)

Rok temu jak byłyśmy na panieńskim w Sopocie wzięłyśmy tort w tej samej cukierni. Są naprawdę pyszne i piękne.

Wieczorem wybrałyśmy się do klubu parlament.
Godzina 22:30 i jak widać jeszcze pustki.

Powiem szczerze. Nic specjalnego. O ile z mieszkania byłyśmy zadowolone, to klub raczej nie w naszym klimacie. Ale trudno. Wytrzymałyśmy jakoś do 1 i trzeba było zbierać towarzystwo do domu, bo nasza młoda za dużo wypiła. 

Dobrze, że jedna koleżanka nie piła i byłyśmy samochodem, bo kiepsko było z doprowadzeniem jej te kilka kroków. I tak trzeba było podjechać samochodem bliżej :)
Oj wesoły to był powrót :) hehe 

Przed samymi drzwiami jeszcze młoda nam się przewróciła. Narobiłyśmy takiego hałasu, że aż sąsiedzi z naprzeciwka wyskoczyli. Dziewczyna w koszulce i majtkach i chłopak w samych gatkach. Oni przerażeni, a my jeszcze bardziej, bo ta po tym upadku przestała gadać i ruszać się. W tamtym momencie bardzo strasznie to wyglądało. Myślałyśmy, że nie żyje. Masakra. A tamci sąsiedzi okazali się być obcokrajowcami. Chcieli wołać security. Dopiero gdy zobaczyli balony w naszym mieszkaniu zorientowali się o co chodzi. Chłopak pomógł nam wnieść te nasze zwłoki i położyć na łóżko. Przeprosiłyśmy za hałas i sprawdzałyśmy dalej stan naszej przyszłej panny młodej. Otworzyła oczy to już widziałyśmy, że wszystko ok, a jedynie nadmiar alkoholu ją ściął z nóg. 

Wtedy dopiero się zaczęło. Leżała na łóżku z głową w koszu na śmieci i wymiotowała. A koleżanka, która z nią najwięcej piła opiekowała się nią żeby nic jej się nie stało. Gdy tylko próbowałyśmy ją położyć normalnie na łóżku to znowu miała wymioty. Porażka.

Rano nic nie pamiętała :)
Nawet tego, że przy barze, jeszcze zanim wyszłyśmy, jakiś koleś chciał się dla niej rozbierać hehe

Nawet patrząc na zdjęcia i filmiki ciężko jej było uwierzyć w to co się działo. 

Stwierdziła, że jest głupia, a głupi ludzie nie powinni pić alkoholu.

Następnego dnia w niedzielę nadal źle się czuła :)

Wstałyśmy o 9:30. Ja zajęłam się robieniem kanapek.



Po 13 ruszyłyśmy na plażę. Znowu happy samochód pełen śpiewu.

Biegałam na plaży i puszczałam bańki ♡♡♡






Ostatnio kupiłam takie bratu, a przy okazji zakupów na wyjazd kupiłam też dla siebie.

Poleżałyśmy do 15:30 i trzeba było ruszyć dalej szukać czegoś do jedzenia.

Postawiłyśmy tym razem na domowe jedzenie i poszłyśmy do Syrenki.
Polecam bardzo. Super obiady. Nawet lepsze niż u mamy :))))

Później ruszyłyśmy już do mieszkania i przesyłałyśmy sobie zdjęcia.

Wkońcu musiałam zakończyć swój pobyt i wrócić do siebie do miasta, bo rano dziś musiałam jechać do szpitala.

O 19:45 wyjechałam z Gdańska, a 23:30 byłam już na miejscu. 310 km w 3h 45min. I nie jechałam autostradą, a na domiar złego droga była miejscami remontowana i nie dało się jechać szybciej niż 70. Na dwupasmówkach mogłam się rozpędzić.
Zaliczyłam 2 pomyłki drogi przez nawigację. Źle mnie poprowadziła najpierw w Gdańsku, a później w Ostródzie. Tam to już wogóle bez sensu poprowadziła mnie przez miasto. Ale najważniejsze, że jakoś wkońcu dojechałam. 

Po wejściu do domu tylko przepakowałam torbę i poszłam spać.

Opis dzisiejszego dnia zacznę już w kolejnym poście. Ten jest wystarczaj długi :)
A więc cdn...

4 komentarze

  1. Kasia po prostu na zdjęciach widać jak bardzo chyba potrzebowałaś tego wyjazdu, bo promieniejesz po prostu na nich :) Masz przepiękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj potrzebowałam naprawdę :) dobrze mi zrobił ten wyjazd ;))

      Usuń
  2. Najfajniejszy wieczór ! :) hehe, wasze auto wyglądało - tak jak nasze, jak wyrwałyśmy się na wieczór panieński koleżanki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wyjazdy są najlepsze :) w gronie najbliższych osób :))

      Usuń

TOP