niedziela, 1 maja 2016

Majówka

To był bardzo intensywny weekend.

W piątek dałam się przekonać koleżankom z pracy i poszłam na grila na działkę
Wyjaśniłyśmy sobie pewne kwestie. Okazuje się, że nie tylko mi było przykro. Im niby też. Ja byłam wściekła, że przez miesiąc się nie odzywały. Mogły chociaż smsa napisać. Jedna po 2 tygodniach napisała. Reszta nic. Tzn. druga dzwoniła, ale myślałam, że tylko po to żeby namówić mnie na wyjście na imprezę. Dlatego nie odbierałam. Im było smutno, bo od jednej takiej starszej od nas z pracy odbierałam telefony i byłam w kontakcie. 

Moim zdaniem mogły chociaż napisać smsa...
Nie będzie już tak jak było, ale troszkę doszłyśmy do porozumienia. Jakoś musimy ze sobą gadać. Ciężko jest razem pracować i nie odzywać się do siebie.

Wypiłam Soplicę truskawkową. W sumie to nie dużo. Jakieś 200 ml i tylko do 22. 
Później zebraliśmy się i pojechaliśmy na imprezę nad Wisłę. Po 1 wystąpił Zenek :)

Będzie przypał jak nie wiem hehe
Stałam zaraz przy barierce, a kręcili z tego film i robili zdjęcia.
Te które wrzucili jest niewyraźne. Te które wrzucą będą profesjonalne. Cholera. Aż się boję tego :) A film to już wogóle porażka :)

Zenek zagrał pierwszą piosenkę i się zdenerwował, bo ktoś w niego czymś rzucił. Chciał zakończyć występ. Poszłam za parawan do niego, ale ochrona mnie wyrzuciła hehe
Oj wesoło było :)))))
Wkońcu wrócił na scenę, a ja znowu przepchnęłam się do przodu pod samą scenę, ciągnąć za sobą koleżankę, która nie miała zbytnio ochoty być tak blisko hehe

Po 3 wróciłam do domu. Nie byłam pijana. 

Jednak wczoraj już o 8 obudził mnie ból i zawroty głowy. Dodatkowo prawie głos straciłam od tego śpiewu. Wzięłam tabletkę, ale nie przechodziło. Chciałam to przespać, ale jak na złość nic mogłam już zasnąć. Pograłam trochę w gierkę i udało mi się przysnąć do 15:30.

Obudziłam się i zaczęłam się ogarniać. Troszkę to potrwało. Dopiero o 18 wyjechałam z domu do rodziców. 

Pojechałam jednak prosto na ognisko do siostry. Nic nie piłam :) Miałam już wstręt :)

 
Za to siostra ładnie mi się upiła hehe
W domu musiałam szybko lecieć po miskę, bo zaczęła wymiotować :))

Dziś dzień minął leniwie. Cały czas w piżamach. Obie jutro jedziemy na 6 do roboty :) Oj płacz będzie rano ;)
Musimy o 4 wstać...
Ale w sumie popołudniu skończymy to jakoś damy radę.

Diety się trzymam. Jedynie wczoraj na ognisku zjadłam kiełbasę i chleb. Pierwszy raz gluten od ponad 2 tygodni. Dziś bardzo źle się przez to czuję. 

Kilogramy ładnie spadają. Zależy jak na to patrzeć. Ciężko określić mi wyjściową wagę. W czasie stymulacji doszła mi do 75 kg w dzień punkcji. Po niej troszkę spadła do 73,2. Z taką wagą byłam u dietetyczki. Zanim przyjechałam do rodziców 29 kwietnia, czyli w dzień imprezy było 70,6. 

2,5 kg w jakieś 2 i pół tygodnia. Czyli tak zdrowo. Kg na tydzień. 

Chciałabym żeby szybciej spadała i żeby było widać efekty. Jednak muszę być cierpliwa. 

Koleżanka która ze mną była na Zenku schudła już 16 kg w 4 miesiące. To daje mi ogromną motywację. Jejku jakbym ja tak schudła tyle to ważyłabym 57 kg ♡ 
Tyle to ważyłam w podstawówce. 

Mam mało czasu, bo 21 maja wesele koleżanki. Muszę jeszcze sukienkę kupić i dodatki. To mam jakieś 2 tygodnie. 2 kg może jeszcze schudnę. Cholera. Trzeba będzie jak zwykle tuszować wygląd kolorem i krojem sukienki. 

Na koniec śmieszne skarpety od siostry. 
Kocham buldogi ♡♡♡ Śliczne gremlinki ♡♡♡ Kiedyś takiego będę miała :)

3 komentarze

  1. No to nieźle się wybawiłaś i jeszcze zabawy przed Tobą.
    Dobrze, że jakoś dogadałaś się z koleżankami.

    Już ładnie schudłaś, powinno już być widać. A jak na wesele będziesz miała te 67-68 to naprawdę nie ma czego tuszować. Przesadzasz z tą wagą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że sobie wyjaśniłyście. Jednak dobra atmosfera w pracy to podstawa, a z tego co piszesz to u Ciebie nie jest za ciekawe.
    Gratuluję zrzuconych kilogramów!

    My też 21 maja idziemy na wesele :D ale sukienka już od wisi w szafie. Na całe szczęście, bo zakupy to koszmarne przedsięwzięcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaszalałaś:) Na zdrowie;)

    Z 75 na 70,6 to jest duży spadek, na pewno już go widać, i pewnie też go czujesz:) Trzymam kciuki! Tylko (podobnie jak Wężon) bez przesady:)

    OdpowiedzUsuń

TOP