środa, 15 czerwca 2016

Brak owulacji :(


Zaskoczenie totalne dnia dzisiejszego.

Byłam dziś u mojego profesora. 8 dzień cyklu, czyli to u mnie okres owulacyjny. 11 i 12 dnia cyklu miałam robione już punkcje. Powinny być już ładne pęcherzyki. A tu nic. Zero. Null. Pustka. Ani w jednym jajniku ani w drugim. 

Pytam się jak to możliwe. Cholera przed in vitro nie miałam takich numerów. Chodziłam wcześniej do profesora i miałam owulacje. 

Endometrium też kiepskie tylko 5 mm. Kurwa mać. Mam teraz 21-23 dnia cyklu oznaczyć poziom progesteronu. Jeśli będzie koło 10 to owulacja była. Jeśli mniej to nie. 

Z suplementów mam brać kwas foliowy. Ten akurat biorę cały czas. Poza tym mam brać omega 3 i witaminę B6 po 1 tabletce 2 razy dziennie. Te też brałam przed in vitro. Czas wyciągnąć suplementy z pudła.

W lipcu w kolejnym cyklu mam przyjechać w terminie owulacji czyli u mnie wypada 11 lub 12 dzień cyklu. Musimy sprawdzić czy będę miała owulację.

Od 1 dnia cyklu w którym przyjedzie mój M. mam brać naltrexone 2 razy dziennie po pół tabletki. Od 3 do 7 dnia tego samego cyklu mam brać też clostilbegyt 1 tabletkę na noc. 

Ten cykl wypadnie mi dopiero pod koniec lipca. Wtedy mamy zamiar działać.
Jeśli to nie pomoże to robimy drugi raz hsg. Niestety.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale teraz będziemy leczyć mnie coś w rodzaju naprościemy. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Profesor znowu mówił, że lubi mnie, bo kojarzę mu się z jego córką - też Kasią :)
Miłe :)

Ps. Skierowanie do szpitala na artroskopię kazali wysłać mi pocztą. Tak też zrobiłam. Polecony, priorytet, za potwierdzeniem odbioru. Za kilka dni mam zadzwonić jak dojdzie i zapytać na kiedy wyznaczą dokładnie mi termin. 

14 komentarzy

  1. Masz rację, że tylko kląć się chce... Może to tylko chwilowe wahnięcia i już niedługo wszystko wróci do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że już gorzej być nie może, a jednak... oby to wszystko kiedyś wkońcu się skończyło

      Usuń
  2. Jak się sypie to wszystko na raz!Może Twój organizm odchorowuje te wszystkie procedury i strajkuje.Wszystko będzie dobrze😊Spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paradise, ja miałam taki cykl bezowulacyjny w kwietniu, kiedy akurat bardzo nastawialiśmy się na działanie, ale jajniki zastrajkowały. Pamiętam, jaka byłam rozczarowana... A miesiąc później po Clo biochemiczna. Może twój organizm zrobił sobie teraz miesiąc odpoczynku? Mam nadzieję, że leczenie a la naprotechnologia zadziała. Młodziutka jesteś, więc warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dobrze wiedzieć, że te clo działa :) Nawet biochemiczne by mnie ucieszyła, bo coś znowu by ruszyło w moim organizmie :)
      Śmieliśmy się dziś z profesorem, że jak udało się zajść w ciążę, a byłbym po operacji kolana to akurat będę miała dużo czasu do leżenia i odpoczywania :)

      Usuń
  4. No proszę, w zeszłym miesiącu były zbyt pracowite, pisałaś, że jak przy hiperstymulacji, to teraz odpoczywają. Pewnie w następnym cyklu wszystko wróci do normy.
    Nie boisz się działać z niezałatwionym kolanem?

    U Was nie ma przeciwskazań do naturalnej ciąży, to i napro może zadziałać.
    U nas niestety to wykluczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo ciekawe właśnie czy nic się nie zmieniło...
      Znowu mówił mi o tym kolejnym hsg żeby zrobić. Pojadę do niego w następnym cyklu to ustalimy co i jak zrobimy.
      Tym bardziej, że strasznie boli mnie brzuch. Bardzo bardzo. Badał mnie to okropnie bolała mnie szczególnie lewa strona jak naciskał. Tak samo jak robił usg. Zawsze mnie bolało, ale teraz naprawdę szczególnie mocno. Boję się, że to endometrioza tak się rozszerzyła. Bo czemu brzuch boli skoro owulacji nie mam :(
      Z kolanem póki co zobaczymy jak to będzie. Jeszcze zaliczę 2 wizyty. Co ma być to będzie. Jak zaszłabym w ciążę po operacji to trudno :) dałabym radę :)

      Kochana Wężon :* wierzę, że kolejne in vitro Wam się uda. Koniec tej złej passy u Ciebie. Musi wkońcu być dobrze :*

      Usuń
  5. Crazy-cat-lady16 czerwca 2016 12:27

    Mowia ze nieszczescia chodza parami.
    Chore kolano, a teraz to. Mam nadzieje, ze niedlugo wszystko sie ustabilizuje.
    Sciskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, że te nieszczęścia wkońcu dadzą mi spokój :)
      A ja ściskam Was :*

      Usuń
  6. Trzeba wszystkiego próbować, masz dobrego lekarza i skoro widzi jakieś szanse, to myślę, że warto. Ja mówię sobie "nadzieja umiera ostatnia "☺
    Łykamy witaminki ja i mąż,mamy swoje "zestawy" �� chociaż cera i włosy w lepszej kondycji �� a tak na serio to myślę, że jednak warto je stosować i wpływają korzystnie na organizm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak nadzieja umiera ostatnia dokładnie :)

      Usuń
  7. Organizm pewnie musi odpocząć po ivf. Mój nadal dochodzi do siebie. Ostatni cykl też ciągnął się w nieskończoność i był bezowulacyjny.
    Będę trzymać kciuki, żeby nowa próba się powiodła. Kto wie - może akurat ;) Ja zaczęłam czytać książkę "Kod kobiety". Bardzo ciekawa. Może i Ciebie zainteresuje.

    Uściski;*
    P.S. Mam nadzieję, że i z kolanem uda się w końcu wyjść na prostą. Tak to jest - jak nie jedno to drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie urok to ... :)
      Pech niestety.
      Ale może juz niedługo wyjdę na prostą.
      Ten Kod kobiety mnie zainteresował :) tylko czasu brak póki co na czytanie niestety

      Usuń

TOP