poniedziałek, 6 czerwca 2016

Endoproteza?

Myślałam, że niepłodność to najgorsze co mogło mnie spotkać.

Pech niestety nie chce mnie opuścić...

Taki mały wstęp zrobię żeby było wiadomo o co chodzi. 

Uszkodziłam się już w gimnazjum na wf. Skakaliśmy przez kozła. Byłam w tym dobra. Przeskoczyłam elegancko i ładnie stanęłam na materacu, ale coś się zachwiałam i przewróciłam się upadając kolanem na podłogę. 

Tak to się zaczęło. Karetka zabrała mnie do szpitala. Zrobili mi zdjęcie, ale nic nie pokazały. Nie mogły. Wkońcu nie miałam uszkodzonej kości tylko więzadła. 

Jakiś rok czy dwa później miałam pierwszy rezonans w 2005 roku. Noga uciekała mi, nie trzymała. W opisie nie było nic o więzadle krzyżowym. Były opisane inne uszkodzenia.

W 2007 roku miałam kolejny rezonans. W nim też nie było słowa o więzadle krzyżowym. 

Noga coraz bardziej mi dokuczała i dawała coraz większe dolegliwości, uciekała i była niestabilna, zbierała się woda, puchła. 

Decyzjące ucieknięcie tego kolana nastąpiło w 2011 roku. Wtedy byłam u kilku ortopedów. Każdy z nich powiedział robiąc mi usg, że zerwane mam więzadło krzyżowe przednie i konieczna będzie rekonstrukcja. Nie miałam więc wyjścia. 
Zrobiłam. 

5 miesięcy byłam na zwolnieniu po operacji. 

Niby wszystko było ok. Noga bolała gdy za dużo się nachodziłam i reagowała na zmiany pogody. Miałam też problemy kiedy chciałam zacząć biegać. Wytrzymywałam jakieś 15 minut. 

Ostatnio dolegliwości bólowe nasiliły mi się od 2 tygodni. Mam problem zgiąć nogę. Praktycznie chodzę na wyprostowanej. 

Zrobiłam w piątek rezonans. U mnie w szpitalu jest tylko jeden lekarz, który opisuje kolano. Reszta nie umie. 
Zabrałam więc płytę i dziś pokazałam ją doktor w drugim szpitalu. 

Załamała mnie totalnie. Nie przesadzam z bólem. Naprawdę jest ku niemu powód.
Nie mam powierzchni stawowej prawie wcale i dlatego mam problem ze zginaniem nogi i chodzę na wyprostowanej.

Według niej albo wstawią mi sztuczne łąkotki, albo czeka mnie proteza. 

Jedna i druga opcja jest tragiczna. 

Miałam zająć się sprawą ciąży, zbierać na płatne in vitro. 

A tu czeka mnie płatna operacja kolana - o ile chce chodzić i nie mieć problemów muszę zrobić to w dobrej klinice. 

Moja doktor radiolog poleciła mi jechać do Carolina Medical Center w Warszawie. Leczy się tam sam Robert Lewandowski to muszą być dobrzy. 

Po tych informacjach mój mózg już nie pracował. Ledwo wytrzymałam do 12.

Doktor powiedziała mi tylko żebym zrobiła jeszcze raz rezonans, bo brakowało mi sekwencji na więzadła. 

Skończyłam pracę o 12 i poszłam znowu zrobić rezonans. Zrobiłyśmy cały kompletny jeszcze raz i dodatkowo jeszcze zdjęcie rtg.

Zadzwoniłam odrazu też do tej kliniki i udało mi się zapisać na jutro na 14:30.

Mimo, że wczoraj przyjechałam do rodziców z zamiarem siedzenia do środy to po pracy musiałam jechać do siebie, bo potrzebuję wziąć ze sobą na jutro całą dokumentację dotyczącą mojego nieszczęsnego kolana. 

W sumie dobrze, że jutro będę w Warszawie. Odbiorę trzecią kopertę z papierami z invimedu. Dzień po tym jak byłam odebrać dokumentację zadzwoniła chyba sekretarka, że jeszcze zapomniały dać mi jeszcze jedną kopertę. Nie miałam za bardzo po co i kiedy jechać do stolicy, a tak będę miała okazję odebrać te papiery.

Gorzej martwię się tą nogą:(
Cholera. Jak nie urok to sraczka. 

Mam nadzieję, że ortopeda znajdzie jakieś wyjście z sytuacji. Może nie trzeba będzie odrazu robić operacji...

Jutro się przekonam.

Mama dziś rano też zrobiła sobie rezonans. Od operacji minęły prawie 4 miesiące, a dalej drętwieją jej ręce i boli ją. U niej też kiepsko. Ma dalej ucisk na rdzeń kręgowy, a więc prawdopodobnie ją też czeka jeszcze jedna operacja.

A więc obie jesteśmy kaleki...

Wróciłam więc do siebie do miasta. 

Musiałam pójść na zakupy kupić coś do jedzenia i płyn do soczewek, bo wszystko zostawiłam u rodziców.

Kupiłam sobie na pocieszenie moje ulubione lody grycana biała czekolada i pizzę. A co tam dieta. Mam poważny problem i muszę odreagować.

Jutro czeka mnie więc wizyta w klinice w Warszawie, a w czwartek planuję pójść do lekarza, który robił operację pięty mojego narzeczonego. 

Wolę mieć więcej opinii lekarzy przed taką poważną decyzją jaką jest kolejna operacja...

Nie wiem jak dam radę pracować z tą nogą. Ledwo chodzę...

Ps. Dziś cały dzień piłam taką oto wodę z pomarańczą. 
Rewelacja. 

A to kawa mrożona z lodami w moim wykonaniu :) 
Uśmiech troszkę nie wyszedł :)

16 komentarzy

  1. crazy-cat-lady6 czerwca 2016 22:00

    Ja w liceum również na ćwiczeniach z w-fu upadłam na kolano i uszkodziłam sobie łekotkę. Chodziłam na fizjoterapię. Trochę pomogła, bo kolano przestało boleć, ale na studiach znów się odezwało, ale wtedy było za późno na robienie operacji bo żaden lekarz nie chciał się tego podjąć. Teraz odczuwam kolano na zmianę pogody lub jak za długo jężdzę rowerem (znaczy jeździłam). Wiem, że na starość (jak dożyję) będę mieć kłopoty z kolanem.
    Ty lepiej zrób swoje. Kosztowne to, ale bólu się pozbędziesz i będziesz mogła normalnie chodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łąkotkę też mi usunęli podczas tej rekonstrukcji więzadła i właśnie w tym problem. Po usunięciu robią się zmiany zwyrodnieniowe kolana i prędzej czy później prowadzi to do endoprotezy.. .

      Ja od tego urazu w wieku 15 lat nie chodziłam na wf. Każdy ruch powodował jeszcze częstsze wypadanie kolana...
      8 lat chodziłam z taką niestabilnością aż wkońcu już dłużej się nie dało ...
      Bałam się operacji, tego , że może być po niej tylko gorzej i w sumie słusznie się obawiałam i odwlekałam wtedy w czasie ile się dało aż do całkowitego uszkodzenia...

      Jak tu rodzić dzieci cholera teraz z takim kolanem...
      Plany macierzyństwa chyba będą musiały się przesunąć w czasie :(
      Chyba, że właśnie w takim najmniej chcianym momencie jak na złość się uda :)))

      Usuń
  2. Kurczę, faktycznie niewesoło :/ Mam nadzieję, że jednak lekarze poradzą coś mniej inwazyjnego...Ale jeśli będzie trzeba operować - mus to mus ! Lepiej to zrobić w miarę szybko niż potem doczekać się jeszcze większych problemów i komplikacji. Podobny dylemat teraz przed siostrą mojego M. - a dziewczyna ma dopiero 15 lat i nabawiła się kontuzji podczas gry w piłkę ręczną. Całe marzenia o uprawianiu tego sportu wyczynowo prysły nagle jak bańka mydlana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to się zaczęło też jak miałam 15 lat ....
      Rekonstrukcę zrobiłam mając 23.
      Przez ten czas męczyłam się z uciekającym kolanem, ale wkońcu nie miałam wyjścia.
      Myślałam, że to będzie mój komoda z problemami z kolanem, a tu niestety...
      Współczuję siostrze Twojego ukochanego :( wiem co to znaczy w tym wieku mieć uraz i męczyć się tyle lat :(
      A teraz dalej to się ciągnie ;(
      Porażka jakaś. Mam istne teraz pasmo niepowodzeń.
      Chciałam wrócić do roboty na 2 szpitale, mieliśmy zacząć odkładać nain vitro. A tu nagle kolano znowu...

      Usuń
  3. A mówią,że sport to zdrowie.Mnie kilka lat temu na zajęciach z gimnastyki wysunął sie krąg w odcinku szyjnym.Na poczatku nie mogłam ruszać głową,leciałam na ketonalu,drętwiały mi palce.Do dzisiaj mam problem jak mam głowę pochyloną,boli jak cholera.Musze chyba tez się tym zająć.
    Rob jak trzeba!Przed Tobą całe życie i musisz być sprawna żeby latać za dziećmi 😉 Tylko niech Ci to zrobi fachowiec,żeby czegoś znowu nie spieprzyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że z szyjnym też nie ma żartów...
      Zobacz na moją mamę. Zrobiła operację i teraz chyba szykuje się druga...
      Musisz koniecznie coś z tym zrobić, bo jak boli to napewno coś jest nie tak. Może masz ucisk na rdzeń kręgowy, albo może spłaszczyły Ci się krążki międzykręgowe i jeden krąg leży na drugim. To naprawdę poważna sprawa. Może dojść nawet do paraliżu.
      Pojadę dziś do lekarza to dowiem się coś więcej.
      Może wystarczy na początek jakiś lek... taką mam malutką nadzieję. Przecież leczą sportowców i nie odrazu kładą ich na stół to muszą być jakieś specyfiki :)

      Ja nawet 28 jak jeszcze nie skończyłam. Dopiero w listopadzie. Chcę doczekać dzieci, wnuków, móc normalnie pracować... musze mieć sprawną nogę koniecznie

      Usuń
  4. Jestem tutaj pierwszy raz i jedyne co mogę powiedzieć, to, ze bede mocno trzymała kciuki! Jeśli okaże sie, ze operacja jednak jest niezbędna, zawsze to my blogerzy możemy Ci pomoc! Zrobimy jakaś zbiórkę, zorganizujemy licytacje... Jesteśmy jedną, wielką blogerską rodziną, powinnismy sie wspierać:) pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję za miłe słowa ;)
      Nie poprosiłabym raczej o pomoc... wstydzę się...

      Miałam zająć się teraz pracą na pełnych obrotach i odkładać na kolejne in vitro, a tu nagle ta noga spadła na mnie jak grom z jasnego nieba...
      Chciałam też konkretnie zająć się odchudzaniem. Dietę stosuję z niewielkimi wyjątkami. Chciałam zacząć ćwiczyć, a tu niestety noga zblokowama.
      Ledwo daję radę samochód prowadzić...

      Wchodziłam do Ciebie i już znalazłam interesujące tematy :)szczególnie o odchudzaniu :)
      Będę siedziała dziś na poczekalni w klinice to poczytam :)))))

      Usuń
  5. Współczuję Ci bardzo tych wszystkich dolegliwości i splotu nieszczęśliwych wydarzeń. Ale wiesz co? Po takiej solidnej burzy, to musi zaświecić w końcu solidne słońce. Żadna burza nie trwa wiecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ta burza wkońcu się skończyła...
      Bo cały czas coś mi się dzieje. Mam dolegliwości jak stara babka i wcale nie wymyślone tylko naprawdę coś się cały czas dzieje.
      Jak nie te in vitro i niepłodność, to endometrioza.a problemy z tym hashimoto, z oczami bo wzrok cały czas mi się poGarsza, dietetyk żeby schudnąć, psycholog na mój stan po tych nieudanych transferach, a teraz jeszcze kolano...
      Dużo tego wszystkiego. Nic tylko chodzę po lekarzach, a naprawdę nie cierpię tego :(

      Usuń
  6. Wiem,co to ból kolana. Masakra :( najgorzej daje popalić w nocy. Ja mam chondromalacje rzepki (czy jak to się nazywa :) lekarz powiedział mi, że muszę się nauczyć żyć z bólem, bo na zabieg to się nie kwalifikuje jeszcze -za mały ubytek a bolało jak cholera.
    Pomogła mi znajoma mojej siostry, która jest laborantka. Poleciła mi specjalną dietę i okłady z wody utlenionej i balsam z morza martwego. Sama się dziwię, ale minęło już kilka lat a kolano wporzadku, nic się nie dzieje.
    Mam nadzieję, że specjaliści coś Ci zaradzą i obejdzie się bezinwazyjnie ☺
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście, dużo tego i ciężki masz teraz czas. Trzymam kciuki za dzisiejszą wizytę, niech wymyślą, jak ratować nogę bez operacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, widze ze niewesolo u ciebie:( Mamie twojej moge polecic specjaliste neurochirurga doktora Radka ktory przyjmuje w WAMie w Lodzi- operowal moja tesciowa, wstawial jej implanty w kregoslupie szyjnym, miala mielopatie. Niemily typ, pracuje razem z synem ale skubany dobry jest. A ty idz do dobrego szpitala na operacje poki mozesz i masz zdrowie bo na starosc to roznie jest. Ja 15 czerwca jade do Matki Polki na kilka dni na badania, bylam u mojego ginekologa tu w miescie- jak na razie jest ok, druga sie rozwija dobrze, wazy juz 600gram(!!). A z drugiej z 400 zostalo 200:((( Nie przejmuj sie ja tez laze po lekarzach- wczoraj bylam u psychologa, do psychiatry chodze od 3 lat bo depresja, u dietetyka tez bylam bo gruba jestem, do neurologa chodze bo padaczka:(, do gastrologa chodze bo refluks. A co bedzie pozniej???? Ile razy robilam badania na co innego a przy okazji wychodzilo cos jeszcze- torbiel na nerce, naczyniak w mozgu czy guzek na tarczycy. Mam dosc tych badan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samanta, dobrze, że z jedną dziewczyną wszystko w porządku. Oby tak zostało, aż do porodu w terminie.

      Usuń
  9. O kurde to sie porobilo...Trzymam kciuki zeby jednak obeszlo sie bez operacji. Z drugiej strony jak mus to mus, najwazniejsze zebys byla w pelni sprawna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto wymyślił to bezmyślne skakanie przez kozła. Ostatnio w mieście którym mieszkam na ginekologię przywieźli dziewczynkę ok. 12 lat. Skakała przez kozła na lekcji wychowania fizycznego i wszystko sobie porozrywała. Masakra.
    Życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń

TOP