wtorek, 14 czerwca 2016

Przyszła baba do lekarza...

Do samego końca wahałam się czy jechać dziś do ortopedy, który operował mi kolano 5 lat temu.

Pytałam wszystkich w pracy co mam robić. Słuchając opinii innych doszłam do wniosku, że jednak pojadę.

Udało mi się zwolnić u kierowniczki pół godziny wcześniej, żeby zdążyć na wizytę. Miałam wkońcu 150 km do celu.

Swoją drogą nie wiedziałam czy mnie puści, bo wczoraj kłóciłyśmy się. Nie miałam takiego zamiaru. Jedynie grzecznie zapytałam o coś. 

Mianowicie byłam wcześniej u głównej kierowniczki zapytać o możliwość pracy też na innym stanowisku. Ona nie widzi w tym problemu. Dla niej jak więcej osób z nas tam pracuje tym lepiej. 

Pracuję i tak na kilku stanowiskach. Poza tym jednym. Ono jest okupowane przez kierowniczkę, jej zastępcę i przydupasów. Praca tam jest dużo lżejsza niż ta którą ja wykonuję i reszta gorszego sortu. Dlatego ta małpa nie chce mnie tam dopuścić. Ona przecież nie przyjdzie w ten nasz codzienny zapierdol.

Powiedziałam co myślę na ten temat i powiedziałam, że jak mnie nie dopuści to pójdę w tej sprawie osobiście do dyrektora. 

Ona tam zrobiła sobie swój własny prywatny folwark.
Nie dość, że grafik ustawia pod swoją elitę, to mnie ciągle dyskryminuje przez moją magisterkę.

Pracujemy w jednym zakładzie, codziennie na innym stanowisku. Do tego jednego nie chce mnie dopuścić.

Wczoraj miałam takie nerwy na nią, że z tego wszystkiego wróciłam do domu i wypiłam piwo z sokiem imbirowym, a nie lubię za bardzo piwa.

Nie mogłam zasnąć z nerwów prawie do 1 w nocy, przez co rano wstałam nie wyspana do roboty.

Ale dobra już wracam do tematu.

Gdy zwolniła mnie ruszyłam do lekarza.
150 km, troszkę ponad 2 godziny jazdy. Droga okropna - ciągle ograniczenia do 50 i 70. Tragedia. 

Uwielbiam jeździć samochodem, jednak dziś bardzo męczyła mnie ta droga.

Wizyta 5 minut dosłownie. Lekarz przyjmował razem ze swoim synem, który też został niedawno ortopedą. Obejrzał kolano, zbadał. Zobaczył rezonans i hmmm. Ta reakcja nie spodobała mi się. Nie jest dobrze jednym słowem.

Zalecił schudnąć (tak jakbym tego nie wiedziała), no i rowerek (kolejny ortopeda mi to mówi).

Dał mi skierowanie do szpitala na sierpień na artroskopię. W sumie to nie rozumiem po co.

Jutro zadzwonię do szpitala zapisać się.
Jak wypadnie sierpień to koliduje mi to z terminem tatuażu, bo mam 5.
Mam jutro też w jego sprawie zadzwonić. Może uda się znaleźć wcześniej termin.

Podsumowując:
5 minut - 180 zł. Znowu. Plus dojazd 100 zł.
280 zł wydane. Ostatnio 530 zł.
Nieźle. 

2 wizyty u ortopedów i już poszło 810 zł.

W poniedziałek planuję wizytę u kolejnego ortopedy i znowu z dojazdem wyjdzie 280 zł.
Porażka.
A w następny piątek kolejny i to samo.
560 zł cholera. Tyle kasy.

Jednak wolę mieć kilka opinii i trafić do dobrego specjalisty.
Teraz wydam, ale nogę mam na całe życie. Musi przecież donosić moją przyszłą ciążę...
I służyć mi do późnej starości :) 

W Carolinie odrazu mówił o operacji. Ten dzisiaj o artroskopii na początek...
Ciekawe co powiedzą kolejni :(

Jutro wizyta u profesora. Ciąża wstrzymana w czasie napewno.

Ps. 2 kg mi zeszło :) Napewno to woda, ale spadek cieszy :)
I jeszcze jeden plus - pierścionek jest luźny :) Miłe uczucia. Aż ciężko uwierzyć, że aż tak puchnę :)

7 komentarzy

  1. Im większy ciężar właściwy😉 tym większe obciążenie stawów i kolana uciekają do środka,powodując ich koślawienie.Wydatki niemałe faktycznie ale na zdrowiu nie powinno sie oszczędzać.Jak Ci ktos spieprzy znowu sprawę,możesz juz nie odzyskać sprawności.Ja tez myślałam,ze jestem niezniszczalna ale sport tez mnie trochę przewiózł😉Żadnego biegania i skakania na skakance czasem!!!Nid kombinuj na własną rękę.Nie wiem jak z basenem ale to najszybszy sposób na schudnięcie.Woda niweluje obciążenia,wiec powinno być ok😉Działaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic umiem pływać :) i nie nauczę się, bo nie zmoczę uszu :) hehe
      Więc niestety tylko rowerek mi zostaje

      Usuń
    2. E tam, ja głowy ani uszu nigdy nie moczę a pływam. Po warszawsku brzuchem po piasku czyli z głową nad wodą, da się :).

      Usuń
    3. Oj ja jestem wyjątkowo oporny przypadek:))

      Usuń
  2. Trudno. Kasa to kasa, ale przynajmniej będziesz miała jasną sprawę. A gimnastyka w wodzie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydatki nie małe, zresztą coś o tym wiem, bo swojego czasu też sporo zostawiałam w gabinetach. Zresztą powiem Ci szczerze, jeszcze na początku liczyłam ile wydałam na tą swoją nogę... wszystko prywatnie, bo oczywiście na nfz czekałabym nie wiadomo jak długo - przy 2 tys. wymiękłam, i przestałam liczyć. Najważniejsze, aby z tym Twoim kolanem wszystko się ułożyło.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w Otwocku zrobią wszystko jak należy :)))

      Usuń

TOP