piątek, 24 czerwca 2016

Wiem, że tęsknicie, a więc jestem :)

Dzisiaj będzie krótko.

Po pracy pojechałam do kolejnego trzeciego ortopedy. Na tym najbardziej mi zależało.

Jeden z najlepszych specjalistów z Otwockiego szpitala.

Polecił mi go kolega ortopeda. Razem pracują.

Zbadał mi nogę, na plecach i na brzuchu. Na plecach bolało jak cholera jak naciskał i ruszał nią na wszystkie strony. Na brzuchu nie.

Obejrzał rezonans i zdjęcie całych kończyn dolnych.

Powiedział podobnie jak ten lekarz, który robił mi tą operację 5 lat temu.
Konieczna jest artroskopia i podczas niej w miejsce ubytku tej chrząstki coś tam jest wkładane.

Byłam w zbyt dużym szoku żeby zrozumieć o co dokładnie chodzi :)

Ustaliliśmy, że we wrześniu mam zadzwonić do doktora i wtedy poda mi termin operacji w październiku.

No chyba, że zwolni mu się wcześniej jakiś termin to sam zadzwoni wcześniej.

Ten lekarz robił operację takiej starszej koleżance ode mnie z pracy i jest zadowolona i go chwali.

Po operacji 6 tygodni na zwolnieniu minimum. No i kule oczywiście.

Ze sportu poza rowerem i pływaniem, którego nie umiem i nie nauczę się, powiedział, że mogę jeszcze pilates i jogę.
Pomyślimy nad tym...

Póki co prosto z Warszawy przyjechałam do rodziców.

Razem z siostrą i koleżankami planujemy jechać jutro nad morze na weekend :)
Taki spontan :)
Miało być jezioro jutro, a będzie morze :)
Nie cierpię siedzieć na słońcu, ale koleżanka bierze parasol, a więc książka, cień i będę zadowolona :)

Dziś trafiłam akurat na dzień mojego miasta :)
Pojechaliśmy na koncert posiedzieć w samochodzie i popatrzeć co się dzieje.
Doda była gwiazdą dzisiejszego wieczoru :) hehe
Siedzieliśmy w samochodzie i obczajaliśmy co się dzieje :)
Jak gówniarze hehe

Nagrałam kilka filmików na snapa :)
Zaparkowałyśmy obok nieoznakowanego radiowozu, ale, że wiemy, że to psiaki to byliśmy grzeczni hehe

Ogólnie bardzo intensywny dziś dzień miałam :) jutro kolejny jeszcze ciekawszy przede mną :)

W robocie tragedia. Mobing pełną parą. Płacz, stres, bezsenność. Jakbym mało miała problemów ze zdrowiem...

Teraz odpocznę od tej placówki. Dopiero w środę mam tam popołudnie.

Najchętniej wcale bym tam nie wracała. Praca za gówniane pieniądze, ciężka, z trudnymi pacjentami, robotą za 2 stanowiska i do tego jeszcze te znęcanie się nade mną przez kierowniczkę i główną drugą...

Ile jeszcze zniosę? Nie wiem :(

Trzyma mnie tylko umowa o pracę na czas nieokreślony.

Dzięki temu mogę spokojnie iść na zwolnienie teraz z kolanem czy jak zajdę w ciążę. Zawsze te 1500 dostanę. Dobre i to.

Koleżanka miała podobnie w swojej poprzedniej pracy. Też mobing przez to, że miała wyższe wykształcenie od kierownika. Ona miała doktorat, ten był zazdrosny, tępił ją jak ta moja mnie. Wkońcu dziewczyna nie wytrzymała już tam psychicznie i opuściła stanowisko pracy. Tylko na to czekał i zwolnił ją dyscyplinarnie. Po tym jak ją traktowali leczyła się u psychiatry i była na lekach, a sprawa w sądzie toczy się do tej pory.

Różnica jest jedna między nami. Ona tam zarabiała grube pieniądze. Naprawdę grube.

I ta koleżanka teraz sama mówi, że żadne pieniądze nie były warte tych nerwów i stresu które ona tam miała.

A ja czemu dalej się męczę?
Bo nie wyjścia.

Muszę wytrzymać do operacji. Po niej trochę odpocznę, a później może uda mi się zajść w ciążę naturalnie...
I nie będę musiała tak szybko wracać do tego okropnego miejsca...


2 komentarze

  1. Silna jesteś i dasz radę! Życzę Ci wytrwałości i pamiętaj.. nigdy nie przestawaj się uśmiechac! Głowa do góry kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się chociaż naprawdę życie daje mi popalić :( dziękuję bardzo za miłe słowa :* pozdrawiam prawie z Krynicy Morskiej :) mamy jeszcze jakieś 50 km :)

      Usuń

TOP