piątek, 8 lipca 2016

PCOS

Coś sobie uświadomiłam. Troszkę późno, ale lepiej niż wcale.
Dotarło do mnie dlaczego profesor przepisał mi ostatnio Clostilbegyt.

Jest to cytrynian klomifenu. Lek ten stymuluje owulację. Stosowany jest w zaburzeniach miesiączkowania i niepłodności powodowanych brakiem owulacji.

Cholera.
To lek stosowany w PCOS

Profesor ostatnio mówił mi o tym, że mój jeden jajnik jest powiększony i wygląda w usg jak w PCOS. Widziałam go w usg, te mnóstwo pęcherzyków w jajniku. 
Ale nie skleiłam tego.
Mój jajnik wyglądał jak na tym zdjęciu
Dopiero teraz zaczęłam czytać o tych tabletkach i oświeciło mnie.

Mój cykl trwał mega długo jak nigdy - aż 30 dni.

Dziś wreszcie dostałam okres i od teraz od 1dc zaczęłam brać Naltrexone - pół tabletki 2 razy dziennie.

Od niedzieli, czyli od 3 dnia cyklu do 7 dc będę brała dodatkowo Clostilbegyt.

18 lipca w poniedziałek mam wizytę u endokrynologa, a 20 w środę planuję jechać do profesora. To będzie wtedy 13 dc.

Hmm według starych krótkich cykli byłabym już wtedy po owulacji (11dc zawsze miałam).

Biorąc pod uwagę, że bieżący cykl też będzie dłuższy to powinnam wtedy być w okresie okołoowulacyjnym.

Mój M. przylatuje w piątek 22 lipca, a więc będzie to 15 dc.

Mam nadzieję, że nie będzie za późno na działanie...

Wiem, że to głupota myśleć o zachodzeniu w ciążę w chwili, gdy zaraz czeka mnie operacja kolana...
Jednak zaryzykuję. Co ma być to będzie.

23 z kolei czeka nas wesele. Niezbyt chce mi się iść, bo to u rodziny M. Nikogo nie znam poza rodzicami i siostrą narzeczonego. Poza tym moje kolano niezbyt nadaje się na balety. 

Od poniedziałku zaczęłam brać Siofor.
Lekarz u mnie w szpitalu kazał mi go brać ze względu na problem z cukrem. Prawdopodobnie dlatego mam ciężko schudnąć.

Czas pokaże czy kg zaczną spadać.
Póki co poziom glukozy na czczo rano i tak nie zachwyca, bo np. dziś rano miałam 125. Troszkę za dużo przy tabletkach.

Dziś spodobał mi się jeden obrazek na fb.
Śmiałyśmy się z koleżankami, że to o mnie hehe
Pasuje idealnie :)
Przez mój niewyparzony język często pakuję się w kłopoty. 

Ostatnio policja zatrzymała mnie tak bez powodu. Po prostu sprawdzali trzeźwość. 
Wiedziałam z yanosika, że będą stali i byłam zdziwiona, gdy mnie zatrzymali. Prędkości nie przekroczyłam, więc nie wiedziałam o co im chodzi. 

Już na starcie śmiałam się i przy policjancie potwierdziłam na yanosiku to, że stoją hehe

Później było tylko lepiej :) Kazał mi dmuchać, ale przez gumę jakoś nie mogłam. Wyjęłam gumę z buzi i śmiałam się, że muszę jeszcze raz bez gumy, bo mi nie wychodzi. 

Rozbawiłam policjanta :) Mówił, że guma nie przeszkadza w dmuchaniu hehe
Mi jednak przeszkadzała :) 

Śmiałam się, że ja z pracy wracam, wiec wynik mógł być tylko jeden - 0.

Policjant trafił mi się wesoły. 

Sprawdził dokumenty i oczywiście musiał skomentować to, że mam w dowodzie rejestracyjnym wpisane inne miasto, a wracam z roboty z innego i ciekawe jadę do jeszcze innego w którym mieszkam i pracuję. 

Troszkę to skomplikowane nie powiem. 

Pytał, czy mój samochód dużo pali na takie dojazdy, bo widzi, że ma duży silnik :)

Nie pierwszy raz moje audi robi wrażenia ♡♡♡

4.2 - 300 koni ♡♡♡ 
Kocham ten samochód :)

Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że pali więcej niż poprzedni 2.4, ale za to jak się tym super elegancko i bezpiecznie wyprzedza na trasie :)
Hehe 

Blondynka :)
Nie dość, że przy policjancie gadam o yanosiku to jeszcze o wyprzedzaniu :)))

Gość musiał zdawać sobie sprawę z tego, że mam ciężką nogę :) Jednak nie tak łatwo złapać mnie na gorącym uczynku :))

Bardzo dużo ostatnio u mnie się dzieje. 

ZAKUPY
Chyba jestem zakupoholiczką. Cały czas kupuje nowe sukienki... nawet takie troszkę za małe na chwile obecną, ale biorę je tylko dlatego, że są przeceny w Mohito. Leżą teraz z w szafie i czekają na chudsze czasy. 

Nawet w biedronce znajduję łupy.

Śliczne silikonowe baletki, torba i portfelik.
Jako dodatki widać kwiatki, kokardki i serduszka, które można wymiennie zakładać do torby i butów. Widać to na drugim zdjęciu. Kupiłam jeszcze dodatki w kolorze błękitnym. Chciałam jeszcze róż, ale już nie było. Może dorwę jeszcze w innej biedronce.

Buty założyłam raz na chwilę i jednak oddam siostrze. Wolę moje sprawdzone wygodne mel.

Przeraża mnie to troszkę, bo ubrania to nie wszystko. 

Zatraciłam się też w aliexpress. Cały czas coś zamawiam jakieś pierdoły: długopisy, torby na zakupy, ładowarki i kabelki, portfeliki, case na telefon i inne głupoty.

TELEFON
Miałam już serdecznie dość mojego telefonu. Cały czas wywala mi kartę sim, a od wczoraj przestało działać też wifi i bluetooth. 

Nie stać mnie na nowy telefon, a więc cały czas męczyłam się z tym moim. 

Aż w końcu mózg zaczął mi pracować. W październiku kończy mi się umowa w play. Zadzwoniłam więc wczoraj z samego rana i przedłużyłam :)

Najpóźniej w środę przyjedzie kurier z nowym telefonem :) 
Nie dość, że wreszcie będę miałam normalny sprzęt, to jeszcze abonament będę miała tańszy aż o 35 zł. 

Brawo ja :)

FILMY
Ostatnio oglądam bardzo dużo filmów po pracy. Nie mam jakoś weny do zabrania się za książki. Może będę miała ochotę na zwolnieniu lub urlopie kto wie. 

Póki co wygrywają horrory i thrillery. 

TATUAŻ
Zbliża mi się termin tatuażu, bo już 5 sierpnia. Chciałam tym razem coś dużego, różę czy coś takiego. Jednak nie zdecyduję się chyba. Wolę póki co coś mniejszego. Raczej postawię na napis na obojczyku ewentualnie zakończony jakimś kwiatkiem.

Myślę też nad symbolem nieśmiertelności z tyłu pod włosami. Najlepiej jeśli da radę zrobić odrazu te 2 tatuaże. Małe, dyskretne i delikatne.

Z czasem może postawię na coś większego. 

Ps. Na koniec coś na poprawę humoru.
Mądra blondynka zabrała się za przyklejanie naklejek na paznokcie. Troszkę nie wyszło. Niby takie proste, a jednak przykleiłam je odwrotnie :)
Tarłam wodą w nadziei, że dłużej po prostu potrzeba na to czasu, aby nabrały koloru.
Nic to nie dawało, a więc napisałam do koleżanki. Uświadomiła mnie, że przykleiłam je drugą stroną.

Takie coś mogę zrobić tylko ja.

Przykleiłam więc drugi zestaw zakrywając nieudany eksperyment.
Taki mam właśnie talent.

Motyw sowy podoba mi się od jakiegoś czasu. Ostatnio chciałam kupić fartuch do chodzenia w szpitalu w takie śliczne owle ♡♡♡
Nie kupiłam, bo liczyłam na to, że schudnę.
Przeliczyłam się.

Teraz nie zrobiłam tego samego błędu, gdy były torby w sowy.
Musiałam ją wziąć ♡♡♡

A fartuch planuję kupić, gdy znowu będą w szpitalu 8 sierpnia.

4 komentarze

  1. Crazy-cat-lady8 lipca 2016 21:46

    Ty kupujesz sobie, a ja Malej :) Podejrzewam ze ona ma juz wieksza garderobe od mojej ;)
    Widze ze lubisz sowki :) Ostatnio znalazlam wzor na kocyk z sowkami i zabawke amigurami do szydelkowania, a takze czapke, szalik i kapciochy :)
    Ja mam pare ksiazek za ktore nie moge sie zabrac. Chyba ze bede czytac dziecku na dobranoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czesc. Tez mam PCOS. I tez bralam siofor na insulinoopornosc. Insuline sobie mierzylas po obciazeniu glukoza? Ja mierzylam i to i cukier- cukier ok za to insulina wysoko byla, ale to przed ciaza jeszcze, teraz lekow brac nie moge. Tez bralam Clo, nawet w pierwszym cyklu zaszlam w ciaze, poronilam w ok 6 tygodniu... Tylko baby z dziadem nam brakuje w tych wszystkich chorobach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że wszystko ładnie się zgra na przyjazd Twojego faceta. U nas po Clo były efekty, czego i Wam serdecznie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kocham sowy :) zawsze marzyłam, aby pokój dziecka był wytapetowany tym motywem, ale narazie pokój stoi pusty, nawet nie urządzony,bo i nie ma dla kogo :(
    Ania z Towśrodku ma pcos i zaszła teraz naturalnie w ciążę. Fajnie sie czyta takie historie. Wg niej duże znaczenie ma dieta,styl życia. Powodzenia w staraniach :) oby owu wypadło na przyjazd Twojego partnera ☺☺

    OdpowiedzUsuń

TOP