czwartek, 29 września 2016

Ostatnia szansa

Próbujemy ostatni raz. Później jak się nie uda znowu robię HSG.

Nie pisałam długo. Przepraszam Was kochane za mój brak aktywności na Waszych blogach i nie odpisywanie na komentarze i maile... 

W wolnej chwili nadrobię zaległości. Musicie mi wybaczyć 😘

Poprostu nie mam czasu. W szpitalu nie mam nawet chwili wolnej żeby chociażby odpisać na komentarze, a co dopiero napisać nowy post...

Atmosfera w szpitalu głównym jest nie do zniesienia. Coraz częściej kierowniczka daje mi popalić. Teraz już nie reaguję nerwowo. Reaguję płaczem. Dlaczego? Z niemocy, bezsilności... To co się dzieje i jak mnie traktuje nie sposób nawet opisać... 

Praca na stanowisku o które się ubiegam już od 7 lat, cykli od kiedy pracuje w tym szpitalu jest dla mnie nie dostępna. Nie chce mnie tam cały czas dopuścić. A najgorsze jest to, że jest tam zapotrzebowanie. Ja jestem chętna żeby iść tam pracować, a ta nie chce mnie tam wpuścić. Powiedziała, że mogę chodzić uczyć się tam poza pracą w swoim czasie wolnym. 

Tak też robiłam. A wczoraj nagle dowiaduje się telefonicznie od koleżanki, że wyznaczyła 2 inne osoby na te stanowisko i to od dziś chodzą tam w ramach pracy! 

Nie mam już siły do niej i do tego szpitala. Zawsze będzie mnie tak traktowała przez magisterkę... Czuje we mnie zagrożenie i ciągle mnie gnębi.

Czekam tylko na operację nogi. Później L4 ile będzie trzeba i rezygnuje z tego etatu. Trudno. Wolę pracować tylko w tym drugim szpitalu na kontrakcie za godziwe pieniądze i w normalnej atmosferze.
Dłużej nie wytrzymam psychicznie.

Ech. Tyle w temacie roboty i tego co aktualnie się u mnie dzieje.

A teraz o tej mojej ostatniej szansie.
Byłam wczoraj u mojego profesora (8 dzień cyklu). Od 3 do 7 brałam clostilbegyt.
W jednym jajniku mam elegancki duży pęcherzyk, a drugi znowu ma hiperstymulację... mnóstwo małych pęcherzyków... podobno dlatego tak bardzo boli mnie brzuch. 

Dodam, że przed in vitro nie miałam takich cyrków.

No, ale endometrium jest piękne 9,5 mm.

Poza tym jutro mam zrobić zastrzyk z pregnylu idąc spać.
Po 12 godzinach od zastrzyku powinna uwolnić się komórka jajowa. 

I cudownie się składa, bo w sobotę rano przylatuje mój M! I to na tydzień 😍
A więc mamy działać.

Mam dalej brać omega 3, kwas foliowy, witaminę b6 i Naltrexon, ale teraz w dawce 5 mg. Koleżanka magister farmacji w wolnej chwili zrobi mi tabletki, bo normalnie ma ona 50 mg. 
Do tej pory brałam pół rano i pół wieczorem. 

Wyniki badań tsh poprawiły mi się. Biorę Euthyrox 50 zamiast 75 i faktycznie mniej brzuch bolał. Jedyny minus przy tak dużej dawce był taki, że miałam wrażenie jakby chciało mi się wymiotować. Musiałam brać tabletki przeciwwymiotne.
Doktor powiedział, że to od tej wysokiej dawki i zlecił mniejszą. 

Mam brać Naltrekson cały czas. Działa on na wszystkie choroby autoimmunologiczne.
 
Tak czy inaczej jeśli nie uda mi się w tym cyklu zajść w ciążę to po miesiączce będę miała hsg. 

Kolano przesuwa mi się w czasie. Mam mieć robiony przeszczep chrząstki metodą membrany kolagenowej. Coś w tym stylu. I nie mają tej membrany. Ma być na koniec października. Wtedy mam zadzwonić do lekarza i umówić się. Mam nadzieję, że w listopadzie zrobią mi nogę i odpocznę od tego szpitala. 

A później albo wyjeżdżam do M. do Belgii, albo będę pracować tylko w tym drugim szpitalu.
Zobaczymy...

Ps. Poszłam wczoraj do apteki, ale nie mieli pregnylu. Na szczęście udało mi się zamówić go na dziś. Po pracy pojechałam odebrać, a tam niespodzianka. To tylko ampułki. Nie ma strzykawki. Wtedy przypomniałam sobie, że przed tym całym in vitro jak też staraliśmy się normalnie pod kontrolą usg to też dostałam pregnyl. Wtedy podał mi go kolega ratownik ode mnie że szpitala, ale jeszcze byłam przed tym całym cyrkiem z in vitro i przerażała mnie wizja zastrzyku. Poza tym nie wiedziałam jak to zrobić. 

Teraz bogatsza o nowe doświadczenia nie muszę już korzystać z pomocy innych.
Znalazłam opakowanie od menopuru, a w nim mnóstwo tych malutkich strzykawek.
 
A więc jutro wieczorem akcja zastrzyk ☺
Poradzę sobie. Zresztą jak zawsze.
Nie z takimi rzeczami dawałam radę ☺

Ps.2. Wpis może być lekko chaotyczny, ale naprawdę nie mam czasu, a chcę podzielić się z Wami newsami. 

Ps.3. Waga w dół tylko o 2 kg póki co. Pewnie przez clostilbegyt i tą hiperstymulację... bo zaraz po @ było 3 na minusie, a teraz przez te tabletki kg poszedł do góry. No cóż. Najważniejsze, że powoli, ale jednak waga spada. 

19 komentarzy

  1. Na pewno atmosfera w pracy nie działa wzmacniająco na Twój organizm :-( Strasznie jest, jak ludzie potrafią być zawistni... Przecież nikt jej nie bronił zrobić mgr... Ale głowa do góry! Teraz macie działać i to SKUTECZNIE! :-) A jeśli sie nie powiedzie, to życzę Ci byś jak najszybciej miała operację kolana i wypoczęła psychicznie od tych negatywnych przeżyć. Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak potrzebny mi odpoczynek i to długi 😀😀 dziękuję 😘😘😘😘

      Usuń
  2. Okropne, że tak masz w pracy. Nie ma nikogo wyżej, żeby powiedzieć, co ona wyrabia? Nie możesz bezpośrednio na tym chcianym stanowisku pogadać? Przecież babsko nie może być bezkarne.

    Trzymam kciuki, żebyś musiała przesunąć operację kolana na długo.
    Doskonale wstrzeliliście się z terminem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowniczka zakładu jest za nią, więc niestety kiepska sytuacja...
      Ona jest bezkarna ech

      Dziękuję bardzo i też mam nadzieję, że się uda ☺😘
      Kochana jesteś 😚

      Usuń
  3. Dobrze, że się odezwałaś, bo zastanawiałam się co tam u Ciebie się dzieje. Mnie wizja zastrzyków nadal przeraża i nie wyobrażam sobie robić ich samodzielnie.
    Trzymam kciuki za weekendowe działanie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😚 ja nie boję się zastrzyków ☺sama robiłam do in vitro to i teraz dam rade 😀😀

      Usuń
  4. Faktycznie kiepska sytuacja w tym Twoim miejscu pracy. Najgorsze, jak taki babsztyl czuje się zupełnie bezkarny i robi, co mu się żywnie podoba - a w dodatku daje Ci nadzieję na zmianę stanowiska bez faktycznego zamiaru jego przyznania. Ale jeśli masz inne perspektywy (wyjazd lub zmianę pracy) - to nie jest aż tak źle :) Mam nadzieję, że wszystkie plany uda Ci się zrealizować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję ☺póki co odpoczywam od tego szpitala aż do 11 października ☺☺☺

      Usuń
  5. Na temat takiej atmosfery w pracy coś wiem bo przerabiałam i wcale nie zazdroszczę, ja na Twoim miejscu pewnie już dawno bym tym rzuciła w cholere.. Podziwiam Cię za tak mocną psychikę, no ale co tu się dziwić kiedy już tyle w życiu przeszłaś to trochę swoje robi ;-) Bardzo mocno będę za Ciebie trzymać kciuki i oby w tym cyklu się udało ;-) Pozdrawiam cieplutko ;-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ☺☺☺sytuacja w pracy kiepska jednak jeszcze troszkę muszę wytrzymać

      Usuń
  6. No nie ciekawie masz w pracy. Przecież to co robi ta kierowniczka to mobbing. Przydałoby się ją nagrać i zgłosić gdzieś. Dobrze zrobisz odchodząc z tamtąd. Odpoczniesz psychicznie.
    Działajcie, działajcie i to skutecznie �� Oby się udało ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio cały dzień mnie próbowała sprowokować, klepacka nie udało jej się ☺ tak myślałam, żeby nosić dyktafon i ją nagrywać. Dowodów nie mam, a i większość ludzi nie odezwie się w obawie przed konsekwencjami... jestem więc w tym sama.
      Działamy intensywnie ☺mam nadzieję, że się uda ☺☺

      Usuń
  7. Taka atmosfera na dłuższą metę jest wykańczająca dlatego bardzo Ci współczuje 😦 ale może tym razem się uda i pójdziesz na zwolnienie lekarskie 😀 to byłaby najlepsza opcja, czego Ci życzę.
    Uściski 😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku oby☺a jak nie to może te kolano mi zrobią i też odpocznę ☺☺

      Usuń
    2. Marysia Słońce nie mam dostępu do Twojego bloga. Co tam się dzieje? ☺☺

      Usuń
  8. Kochana działajcie działajcie, a ja wysyłam ciążowe fliudy, niech się panoszą po blogu i zarażają.
    Zapraszam do mnie, utworzyłąm nowego bloga
    zpamietnika-introwertyka.blogspot.com wcześniej invitrobyme

    Trzymam kciuki nieustannie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za fluidy☺☺☺ i kciuki 😊😊
    A wiesz, że nie skleiłam,że to był Twój blog 😀😀😀ale niespodzianka 😀😀😀to Ty jesteś tą szczęściarą której się udało i zapomniała hasła do bloga 😀😀😀😀
    Fajnie 😁😁😁😁
    A nowy nie ma jeszcze wpisów z tego co widzę. Będę zaglądać regularnie 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzysz, że blog miał posta? napisałam zaraz po tym jak go stworzyłam, ale tak zaczęłam poprawiać błąd we wpisie, że wykasowałam wszystko... ehhh Szok po prostu.
      Mogłabym się wytłumaczyć " że w tej ciąży tak jestem nieogarnięta" ale niestety przed nie było lepiej :)
      Buziaki,

      Usuń
  10. Kochana, trzymam kciuki! A co do pracy, to współczuję. Wbrew pozorom takie stresy bardzo wypalają, ale rozumiem, że musisz wytrwać do tej operacji kolana. Obyś za długo na nią nie czekała.

    OdpowiedzUsuń

TOP