wtorek, 25 października 2016

Dzieje się

Złamana noga to nie wszystko.
Doszło mi zapalenie krtani i gardła.
Z tego wszystkiego nie mam siły do pisania.

W poniedziałek 17 października dałam samochód do gazownika. Auto jedzie na gazie i nagle wyłącza się gaz. Pika kontrolka i piszczy.

We wtorek 18 października odebrałam samochód i gość nic nie znalazł. Jemu niby żaden błąd nie wyskoczył. Super poprostu. Wziął 80 zł praktycznie za nic. 

19 października w środę miałam kontrolę w Otwocku. Dojechać tam to istna tragedia. Mega korki. Wyjechałam o 5:40. 111 km jechałam 2 i pół godziny.

Po drodze jeszcze wjechałam w dziurę i od tego momentu coś mi trzęsło samochodem. Czułam, że to od prawego przedniego koła. 

Poza tym jechał na gazie jakieś 80 km. Później w korku nagle znowu wyłączył się gaz i już niestety tylko na benzynie jechał. 

Dotarłam do szpitala o 8:10. Później kolejka do rejestracji. 

Lekarz przyjmował od 9, a ja miałam numerek 6. Kolejka ludzi od groma.
Gdzieś przed 11 weszłam do gabinetu. Nie było lekarza do którego byłam zapisana. Była ta sama lekarka, która przyjmowała mnie do szpitala. Zdziwiona była czemu lekarz tak wcześnie wyznaczył mi wizytę. Zadzwoniła do tego doktora. Okazało się, że miał być inny lekarz, który specjalizuje się w stopach. Jednak i tego lekarza nie było. 

Skończyło się na tym, że poszłam tylko do gabinetu zabiegowego zmienić opatrunek. Tam też trzeba było czekać w kolejce, a w środku jeszcze razem z pielęgniarką czekanie na lekarza. Rana wyglądała ok.

Pozostało mi tylko podejść do archiwum odebrać płyty z badaniami. Każda płyta 10 zł, a były 3 płyty. U mnie w szpitalu są bezpłatne. 

Pod budynek gdzie mieści się archiwum przejechałam samochodem. Udało mi się dotrzeć bez problemu. Poczekałam na płyty i chciałam wyjść tą samą drogą którą weszłam. A tu nagle zonk. Drzwi na czipa. Ja głupia zamiast pójść do kobietek z archiwum i poprosić o otwarcie drzwi, wyszłam głównym wejściem. 

Musiałam przejść dookoła budynku. Na kulach. Myślałam, że umrę jak dotarłam do samochodu.

Ale poradziłam sobie bez problemu i wróciłam do domu.

W czwartek 20 października przyjechał brat koleżanki i podłączył samochód pod komputer. Pokazało ewidentny błąd wtryskiwacza gazowego. 
Wkurwiłam się. Była 16:45, a o 17 gazownik zamykał warsztat. Pojechaliśmy tam i pokazaliśmy mu ten błąd. Brat koleżanki i ten gazownik znają się. Ale miał minę jak nas zobaczył. Zaczął odrazu marudzić, że to może być na kablach problem i że to już zabawa. Super. Widziałam te jego nastawienie i wiem, że nie jest chętny do roboty. 

Kolega skasował błędy i wymienił cewkę (7 cewek mieliśmy wymienionych, została do wymiany tylko 1).
Żółta cewka (stara, od nowości prawdopodobnie) na 5 cylindrze
Nowa cewka NGK
W piątek 21 października zaczęło mnie coś brać. Najpierw drapanie w gardle i kaszel. Nie wiedziałam od czego. W sumie mój brat był chory i nie chodził do szkoły prawie cały tydzień. Leżał ze mną i oglądaliśmy bajki ☺
Później on wyzdrowiał, a dopadło mnie.
Troszkę pewnie mnie zaraził, ale swoje też zrobiło chodzenie w rozpiętej kurtce. Gorąco mi od tego skakania na jednej nodze. 

Tego dnia byłam z tatą u dentysty. Oboje zrobiliśmy po zębie. Za tydzień w piątek jedziemy znowu. Został mi tylko jeden ząb do zrobienia.

Sobotę 22 października miałam już z głowy. Siostra poszła do znajomych, a ja zostałam w domu. Straciłam głos. Zresztą do tej pory mam problem z mówieniem i kaszel.

W niedzielę 23 października mimo problemów ze zdrowiem wybrałam się z siostrą i jej chłopakiem do przyjaciół. Propozycja ciasta była nie do odrzucenia. ☺
Koleżanka - farmaceutka dała mi antybiotyk.
Pierwszą tabletkę wzięłam wieczorem i już rano w poniedziałek było lepiej.

W niedzielę zapalenie krtani dopadło też mamę ☺obie nie mogłyśmy mówić ☺
A w domu dziadek głuchy,a obie nie mogłyśmy do niego mówić ☺

Mimo choroby pojechałam z tatą na wieś zmienić koła. Udało mu się odkręcić tylko przednie. Przez dziurę w którą wjechałam pogięła się felga i wyskoczył guz.

Tylnych nie dał rady odkręcić.

Felgi na zimowych oponach są w tragicznym stanie. Jednak szkoda kasy na regenerację w tym roku. Trudno. Do regeneracji damy letnie.

Postanowiłam w poniedziałek podjechać do wulkanizacji, żeby wymienili mi koła których nie dało się odkręcić.

W niedzielę zauważyłam też, że przestały działać czujniki parkowania w samochodzie. Shit!

W poniedziałek 24 października pojechałam do mnie do miasta. Samochód jechał 60 km na gazie. Później znowu to samo. Najpierw na 9 pojechałam uzupełnić rzęsy.
Odrazu lepiej się czuję ☺ jakby mniej chora☺

Później pojechałam na pocztę odebrać przesyłki. Była tylko jedna. Przyszły moje kolejne białe conversy.


Następnie Biedronka ☺ odebrałam świeżaka. Chciałam brokuła ☺jednak ostatecznie pieczarka podbiła moje serce.

Musiałam wejść do mojego mieszkania po ,,coś" co musiałam oddać w obu pracach.

Przy okazji weszłam na wagę. 74 kg. Troszkę przytyłam. Przed operacją było już 71,8. Siedzenie w domu robi swoje...
Oby bardziej w górę nie poszło. W sumie przytyłam to co udało mi się schudnąć na diecie...

W skrzynce miałam 3 awizo, a więc znowu czekała mnie wycieczka na pocztę. 
Lubię śmieszne długopisy ☺

Zapłaciłam za parking strzeżony za listopad. Mimo, że mnie nie ma, ale nie chcę przecież żeby ktoś zajął moje miejsce.

Po tym wszystkim mogłam jechać do szpitala. Weszłam do ,,moich". Chwilę pogadaliśmy i koleżanka poszła ze mną do poradni. Przyjmował znajomy lekarz. Troszkę poczekałam i przyjął mnie. 

Musiałam zdjąć szwy. Dziwne uczucie. Po 5,5 roku zapomniałam jak to jest☺
Zobaczył zdjęcie po operacji i stwierdził, że jest ok. Powiedział, że po takim złamaniu to minimum 3 miesiące na zwolnieniu mnie czeka, a więc do połowy stycznia. Rana wygląda ok. Mam lekko ruszać palcami ile mogę i nie stawać na tej nodze. Dalej mam robić zastrzyki fraxiparine i łykać cyclo 3 fort.

Poszłam jeszcze do ,,moich" pogadać i w drogę.

Wróciłam do miasta moich rodziców i chciałam zmienić koła. Trzeba było czekać 1,5 godziny. Zadzwoniłam do taty. Okazało się, że jest na wsi i załatwił klucz automatyczny, taki jaki mają w warsztatach. Pojechałam i udało mu się zmienić te tylne koła.

Wróciłam do domu rodziców zmęczona na maksa. Strasznie bolało mnie kolano i ręce. Padłam.

Chciałam jednak sprawdzić samochód czy i tym razem też wyskoczy błąd.

Jeszcze raz przyjechał więc brat koleżanki. Komputer pokazał błąd znowu na 7 cewce, a to nowa cewka Beru wymieniona 2 tygodnie temu. Skasował błędy i postanowiliśmy sprawdzić czy jeszcze raz wywali ten błąd na tym cylindrze.
Cewkę która pokazywała błąd zamienił na inną, która była stara, ale dobra.
No i zobaczymy teraz.

Chciałam z koleżanką jechać wieczorem do centrum handlowego.
Koleżanka kupiła fajną futrzaną kamizelkę. Jednak byłyśmy w dwóch sklepach i niestety już ich nie było.

Kupiłam za to 3 pudełka różnych wielkości w pepco różnych wielkości. 

Były w promocji po 2, 2,50 i 4 zł. Przydadzą mi się do trzymania rzeczy. 

Znalazłam też śliczną piżamę w mojego ulubionego buldoga francuskiego. 
Musiałam ją wziąć ☺

Jeszcze kilka kosmetyków w hebe i powrót do domu. Koleżanka pomogła mi wnieść zakupy, a ja ledwo się wtoczyłam.

Nie tyle co stopa, a kolano mi wysiadło.
Wieczorem okazało się jeszcze, że zepsuła się kula. 

Zamówiłam nowe, a tą tata troszkę naprawił.

Dziś rano ledwo do łazienki się dotoczyłam. Nigdzie się nie ruszam.

Zbieram siły na jutro. Muszę odebrać paczkę z paczkomatu. Samochodem to nie problem, ale do niego też muszę jakoś dotrzeć. Chcę jeszcze jechać do biedronki kupić bratu nowego Harrego Pottera. Tam jest najlepsza cena tej książki, a promocja tylko do 30 października. 

Liczę się z tym, że może nie być w sklepie i nastawiam się na wyprawę do kilku biedronek.

No i nie będę siedzieć w domu, bo odwala mi już od tego.

Gdybym była bardziej sprawna poleciałabym do mojego M. do Belgii, a tak niestety.

Czytam książki, oglądam horrory i bajki z bratem.

I jestem otoczona przez psa i kota ☺




Dziś wzięło mnie na rozmyślanie.
Stwierdziłam, że Gyncentrum Katowice to będzie dobry wybór gdy odłożymy kasę.
Moje 2 blogowe koleżanki tam robiły in vitro i obie zaszły w ciążę za 1 razem.
Marta: Klik
I Karolina: Klik
Z czego druga z dziewczyn spodziewa się trojaczków!
Pozdrawiam Was kochane moje😘
Wasza klinika jest super i chyba będzie warto zdecydować się na nią mimo 300 km.
I ten pakiet 2+1 jest idealny dla mnie.

Ale do in vitro jeszcze daleka droga. Do tego musimy mieć minimum 20 tys. 14 pakiet, 5 leki (nie mam już refundowanych), plus badania, dojazdy, noclegi.

Na koniec zamieszczę zdjęcia mojej nogi, bo nie zrobiłam tego wcześniej.
Takie oto metale mam w sobie:

Uszkodzona Pani magister elektroradiologii hehe 😂😂😂😂😂
Chodzące nieszczęście ze mnie 😊😊😊

Jeszcze ostatnia sprawa. Niepokoi mnie to kto wchodzi na mojego bloga.
Wczoraj też miałam wejścia z jakiejś ruskiej strony porno. Dziś znowu to samo. O co kaman?

12 komentarzy

  1. Aaa! Mój spanielek 😍 mam takiego samego przyjaciela ☺ nie wiem jak Twój pupil, ale mój uwielbia wszystko niszczyć i gryźć, kopać dziury 😀 ale nie wyobrażam sobie że mogło by go zabraknąć.
    Życzę Ci dużo zdrówka. Teraz taka pora, łatwo o przeziębienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clio jest bardzo grzeczna ☺tylko śpi i się przytula ☺taka przytulanka ☺☺jest u moich rodziców i jest kochana ☺☺
      Dziękuję bardzo ☺powoli jest już lepiej ☺

      Usuń
  2. Co do kliniki to polecam ten program dwa plus jeden naprawdę się opłaca ;* Ty to naprawdę masz pecha w życiu, cały czas coś Ci się przytrafia! Zdrowiej szybko i zabieraj się za dzidziusia bo chciałabym zostać blogową ciocią <3 Pozdrawiam ja i moja wspaniała trójeczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trojaczka 😍😍😍😍też bym tak chciała 😍😍😍 troje to moje marzenie ☺☺☺☺

      Usuń
  3. Ale fajne futra ☺ A kotka śliczna ��
    Ty i te twoje przeboje, na nudę nie masz co liczyć ��
    Wracaj szybko do zdrowia! A na zapalenie krtani to płucz gardło ciepłą wodą z solą i rób nasiadówki w gorącej wodzie też z solą. Mi kiedyś to pomogło. Pozdrawiam cieplutko ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli mi już przechodzi ☺kotka jest śmieszna ☺albo śpi i jest grzeczna, albo wariuje i lata jak szalona, drapie wtedy i gryzie ☺ale malutka jest jeszcze. Na 4 miesiące☺

      Usuń
  4. Szkoda, że przez tę nogę jesteś taka uziemiona i nie możesz jechać do narzeczonego. Do tego jeszcze to zapalenie krtani i gardła. Mam nadzieję, że masz się już lepiej. Za to towarzystwo w postaci zwierzyńca doborowe :) (10 zł za płytę to rozbój w biały dzień).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dokładnie ☺u mnie za darmo się rozdaje ☺
      Zwierzaki są takie kochane 😍😍😍😍

      Usuń
  5. Życzę Ci dużo zdrówka i sił oraz pogody ducha pomimo panującej aury za oknem. Myśmy dzisiaj wrócili z mężem z badań, no i na jakieś 90% przyczyna naszej niepłodności tkwi po stronie męskiej... pożyjemy zobaczymy co będzie dalej... Tobie życzę powodzenia i mniej przykrych sytuacji życiowych- bo jak tak czytam Twoje posty, to zauważyłam, że co chwilę coś Ci się musi wydarzyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czytałam u Ciebie :( ale nie mogę dodać komentarza :( ani u Ciebie, ani u Izy, ani u Karolinki :(:na takich blogach na jakich wy macie :( przy in vitro te 10 procent plemników powinno wystarczyć ☺
      Ja to jak Bridget Jones ☺cały czas coś się dzieje ☺☺☺Dziękuję i To Wam życzę powodzenia ☺

      Usuń
  6. Wszystkiego Najlepszego kochana!;-* żeby się wszystkie Twoje marzenia spełniły;-)

    OdpowiedzUsuń

TOP