niedziela, 9 października 2016

Już po operacji

Wczoraj zawiozłam na 5:30 mojego M. na lotnisko i pojechałam do rodziców.

Plus automatu ☺ ze złamaną lewą nogą można prowadzić samochód☺

Zjadłam 2 kanapki z serem wiedząc, że będzie to mój jedyny posiłek w tym dniu.

Na 15 miałam przyjechać do Otwocka do szpitala. Zawiozła mnie siostra i koleżanka.

Byłyśmy na czas. Oczekujących na przyjęcie na ostrym dyżurze tłum. Karetki wjeżdżały co chwilę i wydłużały kolejkę. Ale wiem jak to wygląda pracując w szpitalu i nie jestem z tych problemowych osób. Trzeba czekać to grzecznie czekam.

Po prawie 2 i pół godziny zostałam poproszona. Doktor musiała wprowadzić dane w komputer i wszystko opisać. Dała mi też papiery do podpisania. Później pielęgniarka zmierzyła mi ciśnienie, pobrała krew i dała kolejne papiery do uzupełnienia. 

Po tym już tylko opaska na rękę, na wózek i pani zawiozła mnie na oddział. Przed 18 miałam swoje łóżko ☺


Nie wiedziałam czy operacja będzie odrazu. Profilaktycznie miałam nie jeść i nie pić.
Byłam głodna, ale cóż. Jak trzeba to trzeba.
 
Gdzieś o 20 przyszła pielęgniarka z tą śmieszną koszulą z rozcięciem na plecach.
Miałam pójść do łazienki, wrócić i ubrać się w nią. Tak też zrobiłam. Zdjęłam kolczyki i soczewki, włosy zebrałam do góry i byłam gotowa.

Na łóżku pielęgniarki zawiozły mnie na dół na blok operacyjny. Swoją drogą blok ten jest zaraz obok ostrego dyżuru ☺

Doktor rozciął mi gips - który chwile przed przyjazdem do szpitala brat zdążył ozdobić.

Anestezjolog dała mi kolejne papiery do podpisania. 

Śmiałam się, że zgadzam się na wszystko oby tylko nie w moim mieście i wiem, że będzie dobrze. 

Z łóżka przesunęłam się na stół operacyjny, zostawiając białą koszulę. Zostałam tylko przykryta zielonym prześcieradłem. Zimno było mi jak cholera przez całą operację. 

Wenflon w rękę, elektrody, pulsoksymetr na palec gotowa do operacji.

Ukłucie w kręgosłup i po chwili nie czułam nic od połowy klatki piersiowej w dół. Okropne uczucie. Ciało takie dziwne w dotyku. Głupiego jasia nie dostałam, coś tylko leciało w kroplówce. 

Sama nie wiem czy śniło mi się czy gadałam coś o in vitro. Co chwilę zasypiałam, ale budziło mnie automatyczne mierzenie ciśnienia. Wiem, że operacja trwała 1 h 33 min. Tak usłyszałam. 

Po wszystkim lekarz który operował powiedział, że 3 kość była strasznie złamana i musiał złożyć ją na dodatkowe śrubki. 2 kość na płytkę. 

Przyszły po mnie pielęgniarki i zabrały na oddział. To była godzina prawie 23.
Położyłam się spać. Miałam nie czuć nic do rana.

O 2:50 obudził mnie mega ból nogi. Nie chciałam nikogo wołać to wzięłam ketonal. Niestety nic nie pomógł. Pęcherz cisnął.
Musiałam przemóc się i zrobić siku do basenu. Nie miałam wyjścia.

O 4:30 przyszła pielęgniarka. Pani, która miała operację przede mną poprosiła o coś przeciwbólowego to i ja zrobiłam to samo. Dostałam kroplówkę, jednak nie zauważyłam dużej poprawy. Dalej bolała noga. Starałam się zasnąć żeby nie czuć bólu. Ciężkie to było, bo jedna z 3 starych babek obecnych na sali strasznie chrapała.

O 8:30 przyszło śniadanie i wreszcie zjadłam ☺ jak dobrze zjeść kanapkę ☺

Od tego momentu już wstaje sama do łazienki.

Najlepsza akcja miała miejsce przed chwilą. Wyrwałam sobie wenflon. Mówiłam pielęgniarkom rano, że ledwo co się trzyma.
Podłączyłam telefon pod ładowarkę. Jednak na chwilę musiałam podłączyć łóżko, bo chciałam oparcie dać w górę.
I wtedy spadł mi telefon. Próbowałam go przesunąć w swoją stroną kulą. Gdy był już blisko chwyciłam go ręką. Niestety tą z wenflonem. I wtedy nagle krew pojawiła się wszędzie. Podłoga, ja, moja torba podróżna, a na niej bluza (swoją drogą jedyna rzecz, którą wzięłam na długi rękaw. Chociaż nie. Mam jeszcze sweterek w którym przyjechałam ☺) i koszulka. Nawet stanikowi się dostało. Wszystko dlatego, że zamiast schować rzeczy do torby i ją zamknąć, to ja położyłam te rzeczy na wierzchu, po tym jak wczoraj musiałam rozebrać się do operacji ☺

Ciekawe co jeszcze odwalę.

Noga boli jak cholera. Pocieszające jest to, że z każdym dniem będzie mniej bolało. Nie było dziś żadnego lekarza i nic nie wiem do kiedy będę siedzieć itd.

Ps. Zdjęcia dodam później, bo mam tak słaby zasięg, że nie ładuje mg zdjęć :)

16 komentarzy

  1. Dobrze że już po operacji. Teraz na lotnisku to bramka będzie pikać jak będziesz przechodzić �� Oby szybko przestało boleć. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie będę na bramkach piszczeć hehe ale kto wie :) u mnie wszystko jest możliwe :)

      Usuń
  2. Biedna;-( Życzę Ci kochana szybkiego powrotu do zdrowia i spròbuj już tak nie broić !:-D Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tech pech niestety cały czas mnie prześladuje :) nie ucieknę przed nim :)

      Usuń
  3. Jak zwykle jakaś przygoda musi Ci się trafić;) dobrze,że masz to już za sobą i oby się szybko zagoiło. Zdrówka Kochana 😙

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, ze juz jestes po. Teraz tylko bedzie lepiej. Swoja droga moj Maz czasami niezle chrapie i niestety , ale nie zasne dopoki go nie szturne I nie przewroci sie na inna strone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój M też chrapie:) ale szturNe go i przestaje :) a tu niestety. Babka znowu nadaje. Porażka. I jak tu zasnąć

      Usuń
  5. Kochana, współczuję bardzo tych przejść. Ważne, że już po operacji. Oby jak najmniej bolało, szybko się goiło i żeby wypuścili Cię raz dwa do domu, bo przy tej chrapiącej kobitce to nie pośpisz, co najwyżej w dzień. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ☺ z taką silną ekipą wsparcia odrazu lepiej ☺☺☺od wczoraj już u rodziców siedzę i wolę gadającego własnego dziadka ☺

      Usuń
  6. Potwierdzam, nie będziesz piszczeć na bramkach. Mam porządna kupę żelastwa w plecach i jeszcze nigdy nie pikałam, a ze 2 - 3 razy w roku latamy.
    Będą Ci to potem wyjmować, czy już zostanie?
    Późno ta operacja, długo tam pracują. Kto Cię operował?
    Ja miałam operację kręgosłupa w poniedziałek, a w piątek wyszłam. Może Ciebie we wtorek - środę wypuszczą.
    Chrapanie w szpitalu, to jeszcze mały problem. Ja to najpierw trafiłam na pooperacyjnej na jakąś babkę z demencją. Nie dość, że przy tych światłach i tak trudno spać, to jeszcze ona co parę minut przeklinała i kazała zgasić światło i wołała kto jej po domu chodzi. A jak wróciłam na salę, to przywieźli tam niezbyt kumatą 95-letnią babcię. Ciągle śpiewała pieśni religijne na cały oddział i próbowała uciekać. Piętę miała przebitą, na wyciągu, a i tak wychodziła z łóżka. To dopiero krew leciała, jak próbowała ten metal z kości wyrwać.
    Pielęgniarki zamykały drzwi od naszej sali, żeby tylko nam było źle. ;) A my wszystkie nie mogłyśmy wstać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejku nieźle ☺☺☺to chyba zawsze i wszędzie trafiają się nienormalne osoby ☺☺☺ hehe ale najważniejsze, że było minęło i oby szybko nie wróciło ☺

      Usuń
  7. Dobrze, że jesteś już po operacji. Mam nadzieję, że noga już tak bardzo nie boli i wszystko się będzie ładnie goiło i zrastało. Na chrapanie polecam stopery, ja się bez nich nigdzie nie ruszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle zrobiłam, że ich nie wzięłam ☺☺☺☺byłoby spokojniej ☺☺☺
      Dziękuję 😚

      Usuń
  8. Szybkiego powrotu do zdrowia. Szpitale to nic dobrego.
    Ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP