wtorek, 29 listopada 2016

Gaz

Wreszcie przyszedł ten dzień.

Wstałam przed 4 żeby już o 4:50 wyjechać do Warszawy. Chciałam uniknąć korków w Łomiankach i udało się.

O 6 byłam już na miejscu. Dużo za wcześnie, ale lepsze to niż ciasnota na drodze.

Dobrze, że wcześniej sprawdziłam wszystko w necie. 

Warsztat nie ma wjazdu od głównej drogi. Przeanalizowałam mapę w domu i nie błądziłam tylko wiedziałam jak trafić.

Było wcześnie, a miałam na 8:30.
Pojechałam na Statoil na dużą latte. Czułam się i wyglądałam jak zombie.
Jestem mega blada. Brakuje mi solarium. Jutro po zdjęciu gipsu koniecznie trzeba będzie się przejść. Tylko muszę poczytać jak bliznę ochronić.

A więc sytuacja wygląda następująco.
Sterownik ponoć faktycznie był zepsuty. Koszt nowego 590 zł plus naprawa i ustawianie 200 zł.

Najpierw mi tu krzyknęli cenę 1000 zł za ten sterownik! To ja na to, że dzwoniłam do Łodzi i tam kosztuje 540 zł.
Ten, że to niemożliwe, że tak mało i powiedział, że Pani w recepcji sprawdzi w katalogu, bo ona zna ceny.
I nagle wyszło 590 zł. Troszkę drożej, ale to nie tysiąc.

Biedna ja na zwolnieniu...

Tyle kasy w samochód. Cholera.
Zdenerwowałam się oczywiście, bo jakże mogłoby być inaczej. Dzień bez przygód dniem straconym.

Siedzę na kanapie, czekam grzecznie, a tu wchodzi mechanik i mówi, że fotel nie działa. No rzesz ty #^=#$=@$÷×@$^*

Wszystko działało, a teraz nagle nie działa regulacja przód-tył i

Dobrze w sumie, że do mnie jest dostosowany, bo miałabym problem.

Dałam mechanikowi mojego M. żeby on gadał, a później znowu poszłam czekać na kanapę.

Siedzę i czekam, a tu przychodzi mechanik i mówi, że stop na drzwiach był wciśnięty i dlatego nie można było przestawić fotela. Hmmm

O 11:05 pojechałam razem z mechanikami wyregulować gaz w trasie. Niby wszystko ok.

Wyjechałam z LandiRenzo o  11:50.

Najpierw musiałam podjechać no Mc drive to drugą sałatkę. 

A później już pojechałam prosto do Otwocka.

Wcześnie dojechałam, bo już o 12:40.
Zarezerwowałam oczywiście nocleg wcześniej tydzień wcześniej. Lubię być dobrze zorganizowana.

Wpakowałam rzeczy w pokoju i łazience i zaczęłam czytać książkę którą poleca Aga - Bliźnięta z lodu. Przeczytałam 25 stron i padłam. Spałam do 17:30.

Wstałam i zjadłam sałatkę.
Poczytam jeszcze książkę i kładę się spać.

Jutro czekam mnie znowu rano pobudka i czekanie z nieskończoność na wizytę u lekarza... 

Doktor przyjmuje od 9, a ja mam 10 numerek tym razem.

Ostatnio miałam 6 i długo się zeszło.
Nie będę później chodzić do archiwum to będzie szybciej. Zamówię dokumentację przez internet.

4 komentarze

  1. Wreszcie zdejmują Ci gips. Bierzesz jeszcze zwolnienie, czy wracasz do pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwolnienie do 8 lutego...
      Przez kolejne 6 tygodni mam chodzić o kulach :(

      Usuń
  2. Coś ten Twój furgon często Ci nawala.Toż to worek bez dna:)

    OdpowiedzUsuń

TOP