piątek, 30 grudnia 2016

Zabiegana

Od kiedy przyjechał mój M. nie mam na nic czasu. Szczególnie na pisanie.

Święta minęły momentalnie. Odrazu po nich od 27 zaczęłam się odchudzać. Przynajmniej staram się pilnować i nie jeść nic nie zdrowego.

Okres dostałam w tym miesiącu wyjątkowo wcześnie. Cykl trwał tylko 22 dni, czyli tak jak miałam przed in vitro...

A tak się cieszyłam, że wydłużyły się do 24, a ostatnio nawet do 26 dni.

Pocieszające jest to, że skoro @ przyszła wcześniej to możemy spróbować coś zadziałać w tym cyklu :)

Dziś 3 dc czyli pasuje idealnie i od dziś 1 tabletka clostilbegyt i tak do 7 dnia cyklu.

Mój M. jedzie spowrotem do roboty 8 stycznia w niedzielę. To będzie 12 dzień cyklu. Biorąc pod uwagę, że owulację mam zazwyczaj 11 dc to pasuje idealnie.

Nie nastawiam się na to, że się uda. Raczej w to wątpię, bo niby czemu miałoby się udać tym razem.

3 stycznia idę do mojej znajomej doktor hematolog. Zobaczymy co mi powie.

Tymczasem szykuję się, bo dziś jedziemy do znajomych mojego M.

Jutro sylwester u mojej ekipy. Pojedziemy do mojej siostry wcześniej i będziemy robić jedzenie. Każdy coś przynosi i siedzimy u koleżanki. W tym roku raczej pod ratusz przed północą nie pójdę przez nogę, ale przynajmniej posiedzimy w fajnym towarzystwie😀

Całe 2 i pół miesiąca co tydzień piątki, soboty i niedziele spędzaliśmy razem. Zdążyłam się przyzwyczaić 😀

Cholera jak tak siedzę i myślę to mam nieodparte wrażenie, że ten okres wcześniejszy to może przeznaczenie. 

Dlaczego nagle cykl trwał teraz 22 dni, podczas gdy ostatnio cały czas było 26?

Gdyby trwał 26 to nie byłoby sensu brać clostilbegyt, bo byłoby za późno.
A tak idealnie trafiliśmy.

No, ale nie będę się nakręcać.

10 komentarzy

  1. Moze akurat, tego Tobie serdecznke zycze :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do siego roku 😊 nie nakrecaj się, co ma być to będzie! Życzę Ci z całego serca aby to był ten czas. Życie lubi zaskakiwać, przekonałam się na własnej skórze. Dużo by pisać może niekoniecznie tutaj. Ale jedno wiem na pewno, każdy z nas ma gdzieś zapisane co ma się wydarzyć. I wydarzy się 😊 trzymam kciuki wraz z moim 10 tygodniowym CUDEM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chcę taki cud 😍😍😍😍

      Usuń
  3. Witam przeczytałam większość wpisów na Twoim blogu. Trzymam mocno kciuki oczywiście:) Ja staram się o dziecko już prawie 4 lata. Za mną 4 inseminacje i jeden transfer zarodka 5 dniowego 4aa. Mam zamrożone jeszcze trzy zarodki 4aa i 3aa, wszytskie 5 dniowe, oraz 6 komórek także niby pięknie. Do tej pory nie wiem co nam dolega. Mąż idealne nasienie, ja idealne wyniki. 5 stycznia mam kolejny transfer. Jeśli się nie uda to również zrobię badania genetyczne oraz immunologie. Również i mi lekarz nie zalecał encortonu co mnie trochę martwi:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Encorton dają zazwyczaj przy chorobach autoimmunologicznych, żeby organizm nie odrzucił zarodka. Jeśli na nic nie chorujesz to raczej nie jest to konieczne.

      Dziękuję kochana za kciuki, ale w tym momencie to raczej Tobie się przydadzą bardziej 😘
      Mam nadzieję, że ten transfer będzie tym szczęśliwym.
      dawaj koniecznie znać 😘

      Usuń
  4. Ja też mam teraz mało czasu, dodatkowe zajęcie styczeń będzie pracowity ;)
    Kasiu, wszystkiego dobrego w nowym roku, spełnienia marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana i wzajemnie 😘

      Usuń
  5. I jak po wczorajszej wizycie? Jak noga? Lepiej wygląda?

    OdpowiedzUsuń

TOP