piątek, 20 stycznia 2017

Komisja ZUS i rozczarowanie

Z wielkim bólem musiałam wstać w środę o 6 rano.
Rehabilitacja
Na 7:30 miałam być już na rehabilitacji po raz pierwszy.

Troszkę mi się tam zeszło. Dopiero po 9:45 skończyłam i pojechałam do domu ogarnąć się.

Oczywiście nie obyło się bez przygód. Wiedziałam, że będę miała masaż wirowy i mam założyć strój kąpielowy. Zapomniałam o jednej rzeczy - zabrać majtki na zmianę heh😆

Musiałam później zdjąć te mokre i założyć leginsy na goły tyłek 😂😂😂😂

Ale na drugi dzień już pamiętałem o wszystkim.

ZUS
Troszkę bałam się tego co mnie tam czeka. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie.

Trafiłam na bardzo fajną panią doktor. Powiedziała, że to co zrobili w moim szpitalu to skandal i że powinnam pójść do ordynatora powiedzieć mu co o nim myślę i że chciał ze mnie kalekę zrobić.  

Krótko przypomnę o co chodziło.
Jak złamałam nogę pojechałam z Warszawy do mnie do miasta i do szpitala w którym pracuję. 

Przyjmował młody lekarz w urazówce. Powiedział, że przy złamaniu 2 kości robi się operacje. Zszedł drugi młody lekarz, który miał dyżur na ortopedii. 

Obu znam, przecież pracujemy razem. Powiedział to samo co pierwszy doktor. 

Założyli mi gips i powiedzieli, że rano do mnie zadzwoni i powie czy robimy operację czy nie, bo muszą skonsultować to ze starszymi kolegami.

Rano dostałam telefon, że ordynator powiedział ,,jest szansa, że się zrośnie".

Nie dawało mi to spokoju. Pracuję w tym i wiedziałam, że moje złamanie nie wygląda dobrze.

Zadzwoniłam do kolegi ortopedy, wysłałam mu zdjęcia i powiedział, że konieczna jest operacja.

Na szczęście nie było za późno na nią. Pojechałam więc do Otwocka i późnym wieczorem miałam już druty w nodze.

To co chcieli zrobić mi w moim szpitalu, czyli zostawić mnie w gipsie to tragedia według nawet lekarki z ZUS. 

Powiedziała, że aż w głowie się to nie mieści, bo jestem młodą dziewczyną, tyle lat pracy jeszcze przede mną, złamanie skomplikowane i jakby nie było cały ciężar ciała przecież spoczywa na stopach. 

No i fakt, że jeszcze pracuję w szpitalu i mam z tymi lekarzami kontakt na codzień...
 
No cóż. Nie raz już pisałam o tym, że my jako pracownicy jesteśmy gorzej traktowani niż żul czy bezdomny.

Mam mnóstwo takich przykładów.
Kilka lat chociażby chodziłam od lekarza do lekarza szukając przyczyn bólu brzucha...

@
Dziś przyszła @. Miałam cichą nadzieję na to, że się nie pojawi. Kolejny raz przekonałam się, że nadzieja matką głupich, a moje tatuaże w niczym mi nie pomagają...

Boli jak cholera. Mam mega doła. Czuję, że nigdy się nie uda. M. był. Owulacja też. Brałam clostilbegyt. I nic.

Czuję pustkę. Niemoc.

Tym bardziej, że spotkałam dziś koleżankę. Jest w 5 miesiącu. Cieszę się jej szczęściem, jednak jest ból w sercu.

Czemu innym się udaje, a nam nie...
Wiem powinnam teraz myśleć o nodze.
Ale czas leci, a ja staję się coraz starsza.

Hit numer 2 
Mój M. wpadł dziś w panikę rano. Miałam wstać znowu 6:30 i jechać na rehabilitację. Nie wiem jak to się stało, ale wyłączyłam oba budziki i obudziłam się dopiero o 10:30. 

Patrzę na telefon, a tam kilkanaście nie odebranych połączeń od niego i od jego mamy i kilka smsów. 

Ten przestraszył się, że coś mi się musiało stać i taki alarm zrobił. 

Miałam obudzić go jak wstanę, a wyszło tak, że nie obudziłam się. 

Dźwięki mam wyłączone zazwyczaj w nocy, więc nie słyszałam jak dzwonił. 

Dla mnie to było logiczne. Zawsze jak wstaje to piszę do niego, że wstałam i idę się ogarniać. Nie napisałam to mógł przypuszczać, że śpię. 

Ale ten nie. Wymyślił, że coś mi się stało. 

Zawsze to ja się martwię jak on nie odbiera. Dziś miał okazję przekonać się jak to jest 😀

Przez to wszystko nie poszłam dziś na rehabilitację. Trudno. Po wczorajszym mam i tak czerwoną bliznę i mnie piecze. Za mocnym prądem mnie potraktowali hehe

20 komentarzy

  1. Przykro mi, że jednak ta małpa Cię odwiedziła:(
    Oby teraz było lepiej z nogą, zdrówka Kochana 😙

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pocieszenie Ci powiem (choc wiem,ze to marne pocieszenie), ze nam tez sie nie udaje- tez sie czasem zastanawiam nad tym,dlaczego jednym przychodzi to z taka latwoscia- chca miec dziecko,a bardzo czesto i tacy co nie chca dzieci- po prostu, od tak zostaja rodzicami... Przechodzi mi czasem przez glowe mysl, ze chyba nigdy sie nie uda... Czym my jestesmy gorsze od tych kobiet,ktore zostaja matkami swoich wlasnych dzieci i czemu ktos/cos nie pozwala nam nosic pod sercem,a potem urodzic dziecko, na ktore tak bardzo czekamy... Lacze sie z Toba w bolu, bo dokladnie to samo przezywam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie każdy ma lekką i prostą drogę .... ALE nam też się uda wreszcie kochana ;*

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że z Twoją nogą będzie lepiej. Bardzo dobrze wiem, jak się czujesz odnośnie koleżanki w ciąży - też tak mam, praktycznie za każdym razem...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musi być lepiej ;) innej opcji nie ma ;)

      Usuń
  4. Niestety, o niektórych lekarzach to niejedną książkę możnaby było napisać... Najgorsze, że z nimi pracujesz - sytuacja niezbyt komfortowa. Oby tylko z nogą było lepiej i by wróciła do pełnej sprawności.

    Pamiętam, jak kiedyś mój Mąż nie odpowiadał na moje telefony, a wiedziałam, że miał wcześniej wstać i też od razu czarne myśli przyszły go głowy i już miałam z pracy do domu jechać, by zobaczyć co i jak, ale akurat odebrał zdziwiony, że się denerwuje, bo przecież on spał ;-))) Teraz to śmieszne, ale wtedy nie było mi do śmiechu...

    A co do @, to nie smutaj, Słoneczko. Ja też wiele razy zadawałam sobie pytanie, czemu innym się udaje, a nam nie. Przestałam pytać, tylko pogodziłam się z tym. Zresztą, po latach płaczu, kłótni, kryzysów i rozterek, co mi innego pozostało? Nic nie traciłam zmieniając swój tok myślenia. Na pewne rzeczy my nie mamy wpływu, ale mamy wpływ na to, jak myślimy i jak to przetrwamy. Każdemu w końcu zaświeci słońce :-)

    Ściskam mocno! :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz jest ważne by noga porządnie się zrosła. Wiem, że jest Ci ciężko bo sama przez to przechodziłam, ale musisz najpierw się wyleczyć.
    Niezłego stracha musiałaś napędzić swojemu mężczyźnie jak nawet mamę zaalarmował ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh ;) a niech ma ;) czasami troszkę stresu mu nie zaszkodzi ;)

      Usuń
  6. Ech, ręce opadają na niektórych lekarzy. Całe szczęście, że nie odpuściłaś i skonsultowałaś się z innym specjalistą. Ja też już nie ufam jednemu. Tylko czy to tak powinno wyglądać? No chyba nie...

    A co do małpy. Pamiętaj, kochana, że jedno to zajść w ciążę, a drugie bezpiecznie donosić. To jednak spore obciążenie dla organizmu, może Twój nie jest po prostu teraz gotowy na to, by temu sprostać. Lata lecą, ale naprawdę jesteś jeszcze bardzo młoda i masz czas. Wierzę w to, że jak wszystko się poukłada u Ciebie i zdrowotnie i prywatnie (tzn. będziecie częściej się widywać z narzeczonym i działać bardziej na spontana), to w końcu się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy tylko będzie kasa ruszamy z in vitro ;))))

      Usuń
  7. Szkoda, że @ przyszła, ale tak jak Malwa napisała, nie masz jeszcze 30 lat, masz mnóstwo czasu na próby.
    Teraz musisz wyleczyć tę nogę, potem kolano, a potem na poważnie myśleć o ciąży. W końcu te nogi muszą nosić Ciebie z brzuszkiem. :)
    A co do leczenia "po znajomości": wujkowi J. robili operację w szpitalu, w którym jego żona była neurochirurgiem. Przy okazji zrobili taką przepuklinę, że do końca życia z nią chodził, już się bał to ruszać, bo mało się nie zwinął po tamtej operacji.
    A tę, co wywalczyła najwyższe odszkodowanie, też załatwili w szpitalu, w którym całe lata ich broniła przed oskarżeniami o błąd lekarski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cholera niestety z lekarzami jest problem ;(

      Usuń
  8. Chyba każda kobieta która zmaga się z niepłodnością tak właśnie myśli że nigdy się nie uda i itd. Na Twoim miejscu nie nastawiałabym się aż tak bardzo na starania naturalne bo tylko dorzucasz sobie stres. Ewentualnie dobrze by było poznać swój cykl od strony NPR albo naprotechnologii. Mówię to dlatego że tak naprawdę aby doszło do ciąży to potrzeba nie tylko owulacji i plemnika ale tez dobrej jakości słuz który odżywia plemniki i pomaga im w podróży. Dlatego tez kobiety potrafią zajść w ciążę 4 dni przed owulacją. Ja jak bardzo dobrze poznałam swój cykl to byłam zaskoczona że już chyba 2 dni przed owulacja zanikał służ tak jakby organizm dawał szanse tym plemnikom co były na dojrzanie. Ja zrezygnowałam z clostilbegytu bo on często powoduje zanikanie śluzu a bez niego do ciąży może nie dojść. Przy IUI to znaczenia nie ma ale przy naturalnych staraniach juz tak. Wiem tez że dziewczyny podkrecaja śluż aby był jak najlepszej jakości (syropy, wiesiołek itd) Nie mówię Ci tego aby Cię zdołowac tylko bardziej pocieszyć bo takie czekanie co miesiąc na cud może totalnie wykończyc człowieka. Wiem bo przerabiałam to. Mnie nie pomogły starania naturalne pomogło in vitro i wiem dzisiaj że zdecydowałabym sie na nie o wiele szybciej aby oszczędzić sobie tego całego psychicznego bólu.
    Wiem że zbieracie na in vitro więc życze Ci z całego serca abyście jak najszybciej uzbierali potrzebna kwotę i przystąpili do działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję kochana ;) przed in vitro miałam coś w rodzaju naprotechnologii, tylko wtedy nikt tego tak nie nazywał...
      były monitoringi owulacji itd.... nie liczę na cud naturalny. Raczej myślę o in vitro, a teraz póki co muszę robić dokładne badania ....

      Usuń
  9. Ehhh, ci lekarze... Ja już od dawna wyznaję zasadę, że jak mi coś nie daje spokoju i nie pasuje - to ruszam dalej i konsultuję z innymi doktorami, ile wlezie, dopóki wszystkie moje wątpliwości nie zostaną rozwiane.

    A co do ciąży koleżanki - nie dziwię się, że jest Ci przykro. Jedna z moich znajomych jest teraz w ciąży (in vitro z nasieniem dawcy) - a druga (od kilku lat bezskutecznie starająca się o dziecko) jak tylko dowiedziała się o tym to przestała się do niej odzywać i zerwała z nią wszelkie kontakty. Także uwierz mi, że i tak świetnie to znosisz w porównaniu z niektórymi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, w ciąży będziesz. To pewne. Wyprowadź temat nogi na prostą i potem znajdzie się zapewne sposób,o żeby @długo, długo Cię nie w-ła:) Kiedy ten twój Chłop zjeżdża do kraju? Będzie łatwiej ze wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę, że prędzej czy później musi się udać ;) 5 marca będzie ;)

      Usuń

TOP