poniedziałek, 20 marca 2017

Reumatolog i odszkodowanie

Zdecydowanie brakuje mi czasu.

Powrót do pracy niestety ma swoje plusy i minusy.
Jedynym z minusów jest to, że nie mam czasu i ciągle jestem w biegu.

Uszczerbek na zdrowiu
W poniedziałek pojechałam do PZU w sprawie uszczerbku na zdrowiu.

Siedząc we wtorek w pracy dostałam sms, że przygotowali mi propozycje szybkiej wypłaty świadczenia. 1890 zł. Biorąc pod uwagę, że za 1 % mam 540 zł to przyznali mi 3,5 %. No chyba żarty sobie ze mnie robią. Po pracy pojechałam do PZU zapytać się czy wzięli pod uwagę 2 kości czy 1.

Według tabelki PZU za złamanie 2 kości śródstopia jest od 2 do 15 % uszczerbku na zdrowiu.

Nie miałam prostego złamania, 6 tygodni i po problemie.

5 miesięcy byłam na zwolnieniu, z czego 3 miesiące chodziłam o 2 kulach, a kolejny miesiąc o 1 kuli. Było to złamanie wieloodłamowe i wymagało operacji, śrub i płytki. Złamana stopa obciążyła mi jeszcze bardziej kolano w drugiej nodze. Jestem młoda, a tyle lat pracy jeszcze przede mną.
Obie nogi mi puchną i bolą.

Nie mogłam tak tego zostawić. Nie przyjęłam więc tej propozycji.
Myślałam,  że skontaktują się ze mną żebym dosłała dodatkową dokumentację, może jakaś komisja lekarska.

W piątek wchodzę na konto, a tu szok. Zrobili mi przelew 2700 zł. Czyli nagle z 3,5 % podnieśli na 5%. Nie dostałam żadnego telefonu, maila ani sms. Nic. Po prostu pieniądze pojawiły się na moim koncie.

Z 5 % również się nie zgodzę, dlatego wysłałam dziś odwołanie do PZU.

Według rozporządzenia ministra za złamanie jednej kości jest od 3 do 10 %. Ja złamałam dwie, a więc minimum 6 % powinnam dostać, a maksimum 20 %.

Czekam teraz na odpowiedź z PZU, a najlepiej na komisję lekarską. Nie dam się tak zbyć. Myślą, że 5 % załatwia sprawę. Dla mnie nie. Mam w tym momencie obie nogi nie sprawne. W pracy ledwo daję radę, kiepsko chodzę, kuleję i jeszcze pochłaniam ketonal w zastraszającej ilości...
Zobaczymy jak zakończy się ta sprawa.

Reumatolog
Miałam w sobotę dyżur i na sor miał go też akurat ten reumatolog u którego byłam. Poszłam więc powiedzieć jak wyszły badania, które zlecił mi żebym zrobiła. Powiedział mi żebym przyszła w poniedziałek, a więc dzisiaj na oddział to przyjmie mnie, pobiorą mi krew i puści mnie do domu.

Dzwoniłam do mojej nienormalnej kierowniczki żeby powiedzieć jej, że w takim razie nie będzie mnie w poniedziałek w pracy, a tak jak zawsze nie odbierała telefonu, ani nie oddzwoniła.
Standardowo musiałam zadzwonić do jej zastępcy.

Właśnie dla takich momentów potrzebna mi umowa o pracę i nie rezygnuję z niej mimo kiepskich zarobków.

Biorę zwolnienie i mam wyjebane na wszystko.
Co innego niestety w innych placówkach. Tam mam zlecenie, a więc nie mogę pozwolić sobie na taki myk. Poza tym jestem wtedy stratna.
Ale tu akurat wypadł poniedziałek i dzień w moim podstawowym miejscu pracy. Pasowało mi więc to wszystko idealnie.

Na sor koleżanka szybko założyła mi kartę i poszłam na górę na oddział. O 8 przyszedł doktor. Zostałam zważona i zmierzona. Wzrost zgadza się - 161 cm. Waga też - w ubraniach wyszło 74,7 kg. Też się zgadza, bo w domu bez ubrań wychodzi ostatnio 74,5 kg. Coś ta waga nie chce spadać mimo, że jestem cały czas w ruchu w pracy i pilnuję tego co jem. Cóż chyba to zbyt mało i będę musiała sama sobie ogarnąć dietę na podstawie tej którą już mam i biorąc pod uwagę wskazówki od ostatniej dietetyczki. Wymyślę sobie jadłospis na 3 dni początkowo i zobaczymy co mi z tego wyjdzie. I tak będzie to dosyć trudne biorąc pod uwagę ograniczenia.

Pobrałam krew, dostałam wypis i L4 na dziś i mogłam wracać do domu.
Jednak miałam do załatwienia jeszcze kilka spraw.

Choroba zawodowa
Koleżanka powiedziała mi, że pałeczka ropy błękitnej na którą zachorowałam w 2012 jest na liście chorób zawodowych. Nikt mi tego wcześniej nie powiedział.
Zebrałam dokumentację z tego okresu i stwierdziłam, że przejdę się do inspektora BHP i zapytam co i jak i czy nie jest za późno na dochodzenie w tej sprawie.

Pałeczka jest typowo szpitalną bakterią. Jest odporna na większość antybiotyków.
U mnie objawiała się jedynie przez problem z migdałami. Miałam je mega wielkie i żaden antybiotyk nie pomógł, a brałam ich wtedy 13! Leżałam nawet na laryngologii. Zostałam przyjęta ze szczękościskiem. Tam dostałam 2 antybiotyki dożylne. Nic mi nie pomagało. Dopiero po tych 13 antybiotykach lekarka wreszcie wpadła na pomysł żeby pobrać wymaz z gardła i wyszła pałeczka ropy błękitnej. Dlatego żaden antybiotyk nie działał. Nie był wcelowany w tą bakterię. Dostałam odpowiedni i wreszcie pozbyłam się problemu.

Koleżanka zachorowała na gruźlicę i dostała chorobę zawodową i 20 % uszczerbku na zdrowiu.
Ja też miałam bakterię typowo szpitalną, więc czemu mam darować i nie dochodzić swoich spraw.
Po załatwieniu sprawy na reumatologii podeszłam do inspektora BHP zapytać jak wygląda sytuacja. Ci powiedzieli żebym poszła do lekarza zakładowego, a więc w czwartek to załatwię. Być może jest już za późno żeby czegokolwiek dochodzić, ale nie zaszkodzi mi przejść się i zapytać.

Kolano
Znalazłam w tabelce uszczerbku na zdrowiu punkt dotyczący zmian wtórnych w kolanie. Zebrałam całą dokumentację medyczną dotyczącą kolana i po załatwieniu spraw na reumatologii pojechałam do PZU.

Wyciągnę od nich ile się da i nie popuszczę.

Mając operację w 2011 roku nie miałam zmian zwyrodnieniowych, ani chondromalacji. Teraz kolano jest w stanie krytycznym.
Mam największy stopień uszkodzeń. Tutaj uszczerbek na zdrowiu wynosi od 10 do 20%.

Możecie śmiać się ze mnie, że tak kombinuję, ale nie odpuszczę. Pieniądze przydadzą się akurat do spłaty kredytu jaki mamy po in vitro.

Dochodzę tylko tego co mi się należy.

Tym bardziej, że niedługo czekają nas kolejne wydatki związane z leczeniem, immunolog, reumatolog, ginekolog (planuję jechać do tego do Łodzi co robi dokładne usg). Chciałbym po ogarnięciu tych spraw zrobić kolejną laparoskopię i dopiero ewentualnie zaczynać znowu in vitro. Muszę wiedzieć najpierw dokładnie na czym stoję. Jeśli mam endometriozę na pęcherzu, więzadłach krzyżowo-macicznych i zatoce douglasa to kto wie czy nie mam jej również w macicy i innych miejscach.

Najnowsza przyszła praca
Czekam z niecierpliwością na szkolenia na początku kwietnia do tej najnowszej pracy. Nie mogę się doczekać. Najlepsza oferta z jaką miałam do czynienia. Oby tylko pacjenci byli.

Zawodowo zaczyna się układać.
Zdrowotnie nie jest zbyt dobrze. 
Nogi obie bolą okropnie i puchną, do tego dochodzi ogromny ból brzucha z powodu endometriozy... czuję się jak wielka kupa...
Chciałabym ogarnąć tematy zdrowotne i zabrać się za działanie w kierunku ciąży. Jednak póki nie znajdę przyczyny niepowodzenia nie mam zamiaru działać w ciemno.

Naltrexone
Ostatnio koleżanka pisała mi o nowym leku na odchudzanie dostępnym na receptę. Nie żebym była zainteresowana, ale poczytałam o nim. Okazało się, że w składzie ma naltrexone.

Hehe a najbardziej spodobało mi się to:
Teraz już rozumiem czemu mimo nadwagi jakoś podobam się sobie i czuję się seksownie i ładnie. Naltrexone podnosi poziom hormonu szczęścia i podnosi poziom akceptacji własnej osoby.

Audi
Jak był ostatnio mój M. założył w Audi sportowy tłumik i teraz chcąc nie chcąc przyciągam uwagę tych którzy wcześniej nie mieli pojęcia o tym co ten potwór ma pod maską. 

Jest to dla mnie dosyć kłopotliwe, bo nie lubię być zaczepiana na stacjach benzynowych czy prowokowana do ścigania na skrzyżowaniach... 

Pięknie brzmi to fakt.
Jednak kobieta, blondynka zwraca na siebie uwagę w takim samochodzie.

Wcześniej tylko ci co się znają wiedzieli, że to nie jest zwykłe auto. Inni na podstawie dwóch rur coś podejrzewali i czasami zaczepiali pytając jaki ma silnik. Teraz już wszyscy wiedzą, nawet Ci co nie znają się na samochodach. 

Brzmi jak jakiś sportowy Mustang. Prawdziwy potwór.

Audi ma teraz więc nowy pseudonim - ukryta prawda. Chociaż to lepiej do niego pasowało przed tymi nowymi tłumikami.
Teraz słychać go już z daleka hehe

Kocham przyspieszenie, ale jednak wolałbym jeździć w wersji incognito i nie zwracać na siebie uwagi. Teraz przejeżdżając przy policji jadę praktycznie bez gazu żeby nie zatrzymali mnie hehe

Wiosna
Poczułam dziś wiosnę. Pierwszy raz założyłam cieńsze czarne rajstopy (zamiast 100 to 50), cienką, krótką kurteczkę i balerinki w których złamałam stopę ;)
Czułam się tak lekko bez tych zimowych ciuchów ;)
Marzy mi się jakaś impreza. Chcę tańczyć, pić i szaleć. Zapomnieć choć na chwilę o problemach i chorobach.

Czekam z utęsknieniem na czerwiec na wyjazd z pracy nad morze. To będzie akurat dwudziestolecie związku zawodowego, a więc będzie ciekawie. Zobaczę się z ludźmi z którymi uczułam się przez 5 lat w Białymstoku, Tęsknię za nimi. Jakby nie było troszkę czasu spędziliśmy razem.

Na szczęście czas bardzo szybko mi leci więc już niedługo się doczekam. 

25 komentarzy

  1. Z tymi paleczkami to nie wiem jak w Pl,ale u nas w IE w zyciu nie dostalo by sie odszkodowania za typowa szpitalowa chorobe. Moze mialas niska odpornosc i sie zarazilas. Nie wyobrazam sobie tego zeby ktos dal mi pieniadze za zarazenie np.gronkowcem zlocistym,ktory jest niezwykle "popularny" w srodowisku szpitalnym :-) Ale probuj jesli masz sily i checi! W zyciu trzeba zastanowic sie co jest wazniejsze ... zdrowie czy kasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi żeby pójść do lekarza zakładowego zapytać.
      W dzisiejszych czasach niestety jest tak, że aby mieć zdrowie potrzebna jest kasa... bez niej nie będzie zdrowia. Wizyty u lekarzy, dojazdy do nich, leki, badania to wszystko kosztuje i to sporo...

      Usuń
  2. Dzieje się u Ciebie. Dobrze, że walczysz o swoje!

    Ja zauważyłam, że dietetyk dietetykowi nierówny. Niektórzy układają jadłospisy szablonowo nie patrząc w ogóle na wyniki badań itp. konkretnej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź u mnie to samo. Każdy dietetyk mówi co innego. A ta na tym spotkaniu w Łodzi powiedziała, że wcale nie powinnam jeść owoców i surowych warzyw...

      Usuń
    2. O masz...i bądź tu mądry...

      Usuń
  3. A może napisałabyś coś o swojej diecie, Jakie zalecenia dostałaś? Sama choruję na insulinoodporność i temat bardzo mnie interesuję. A dietetyk coś mówił czy jest jakaś dieta pod endometriozę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz to mogę wysłać Ci na maila moją dietę od poprzedniej dietetyczki. Jednak tamta dieta uwzględniała owoce i warzywa.
      Napisałam do tej dziewczyny co ułożyła dietę Agnieszce i Kamili. Może mnie też da radę ogarnąć. Ogólne takie zalecenia dietetyczne mówiła ta dietetyczka w Łodzi. Jednak mówiła też, że przy tylu chorobach musimy skupić się na tych najważniejszych. W tym przypadku Hashimoto i insulinooporność. Powiedziała mi wprost, że będę miała duży problem schudnąć i sama też to wiem. Udało mi się raz 4 lata temu tylko na dukanie.
      Jeśli chodzi o endometriozę to co możemy a czego nie takie ogólne zalecenia to wrzuciłam slajdy z poprzednim wpisie dotyczącym tygodnia endometriozy. Jak dostanę nową dietę to też bez problemu się podzielę spostrzeżeniami 😄

      Usuń
  4. Crazy-cat-lady20 marca 2017 23:31

    PZU chyba sobie jakieś jaja robi z tym odszkodowaniem, pogięło ich? Masz rację walcz o swoje bo pieniądze to biorą, ale żeby wypłacić godne odszkodowanie to już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nic mi nie szkodzi walczyć o swoje 😄 z konta mi nie zabiorą tego co już dali 😄

      Usuń
  5. Hurtowo na wszystkie tematy:

    Odszkodowanie - ja miałam złamany kręgosłup w wypadku samochodowym. Do tej pory mam śruby - jakoś tak jeden lekarz mówił, żeby szybko wyjąć, drugi, że po co, niech będą. Akurat rok po wypadku zaszłam w ciążę, zresztą nie chciałam o kolejny rok odsuwać starań (bo to kolejna operacja i czas na zrost), i tak czas minął i teraz już się nie wyjmie, bo wrosły w kręgosłup. Ale do rzeczy - na komisji dostałam 8 % ubytku. Z naszego ubezpieczenia samochodu NW to było całe 800 zł.
    Wystąpiłam o odszkodowanie z OC sprawcy - dostałam 4 tysiące. Czyli i tak są dla Ciebie dość łaskawi. ;) Ale walcz, spróbować nie zaszkodzi. Coś tam wyszarpiesz. U mnie było tak, że nie chodziłam na żadną rehabilitację, nawet jednego APAP-u nie połknęłam, do lekarza poszłam dwa razy na kontrolę w szpitalu. Tak więc mogłam chcieć pieniądze za sam ubytek, nie za dodatkowe koszty. Ty masz więcej kart w ręku.

    Samochód - nie znoszę hałasujących samochodów. W ogóle mnie ten sportowy dźwięk nie kręci, a nawet wręcz denerwuje. Dla mnie marzenie to hybryda - nie słychać, że jedzie. :) Ale sobie wyobrażam, jaką budzisz sensację.

    Rajstopy - nigdy praktycznie nie chodzę w takich grubych. Moje zimowe rajstopy to 40, w mrozy z kozakami, w cieplejsze dni z pantoflami. Teraz jestem już w 20.

    Waga - przesadzasz tą nadwagą. Tzn. wiem, że z BMI niby tak, ale naprawdę fajnie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Wężon jesteś kochana 😄 hehe dobrze tuszuję swoje niedoskonałości 😄😄😄

      Usuń
  6. Walcz dziewczyno z tym PZU- nie ma co im darować- oni tylko kasę zbierać, ale jak co do czego to nie chcą wypłacać odszkodowań, bo zawsze się do czegoś doczepią albo dają na odczepne " parę groszy", żeby luzie odpuścili; sama miałam 2 lata i rok temu takie zdarzenie, bo byłam w sumie 4 razy w szpitalu- ( 3 razy HSG i histeroskopia) ale normalnie miałam za każdym razem wypis- no i pzu nie wypłaciło mi za pobyt w szpitalu, bo niestety niepłodność nie obejmuje tego ubezpieczenia- byłam taka wściekła, bo przecież jasno i wyraźnie jest napisane, że jest to odszkodowanie za pobyt w szpitalu- a co ma piernik do wiatraka? kłóciłam się z nimi, straciłam trochę nerwów, bo przez tą sytuację znów zdałam sobie sprawę z tego, że my niepłodni jesteśmy jakimiś dziwolągami- jesteśmy inni- wykluczeni- gorsi... zrobiło mi się wtedy bardzo przykro- już nie chodzi o sam fakt pieniążków, ale o to, że jeszcze w taki sposób jest to wytykane "palcami"- potem odpuściłam, bo wiedziałam, że nie mam szans na "wygraną";
    co do diety, to faktycznie - jeden mówi tak, drugi tak- i w sumie nie wiadomo kogo słuchać- komu wierzyć;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku no coś Ty? Jak mogą nie dać za pobyt w szpitalu? Masakra jakaś. I jeszcze że to przez niepłodność . Paranoja jakaś.

      Usuń
  7. Walcz o swoje i nie daruj im !wkońcu po coś płacisz dodatkowe pieniądze i to odszkodowanie należy Ci się ale nie takie śmieszne grosze, które zaproponowali😡 bardzo Ci współczuje pracować w takim stanie, sama mam chondromalację rzepki ale u mnie narazie jest bardzo mały ubytek i w zasadzie od kilku lat nie narzekam na to, ale pamiętam ten ból 😦 a Ty biedna jeszcze po złamaniu :(
    Ja też już poczułam wiosnę, co prawda nie zrzuciłam jeszcze grubszej kurtki, ale za to posadziłam w koszu przed domem bratki 😀 nie mogłam się oprzeć 😉
    Uściski 😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kwiatki 😄ale one nie lubią mnie 😄dlatego kupuje tylko cięte od czasu do czasu i do wazonu😅

      Usuń
  8. No i dotarłam wreszcie do ostatniego wpisu po przeczytaniu całego bloga :)
    Myślę że ten nadmiar w pracy odciągnie Cię od rozmyślania się na tematy zdrowotne i ciążowe a też przybliży Cię do lepszej sytuacji finansowej żeby ruszać dalej z leczeniem.
    Ja z jednej strony mam lepiej bo mam tylko etat, pracuje prawie cały czas z domu (nie tracę czas na dojazdy) i na dodatek teraz jest luz w pracy więc w sumie zajmuję się głupotami większość czasu. No ale myślę o ciąży baaaardzo często i nie jestem w stanie tego opanować. Także takie plusy i minusy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci się udało kochana przebrnąć przez te wszystkie wpisy hehe 😄😄właśnie praca skutecznie działa 😄jakoś wcale nie myślę o ciąży.
      Też chciałabym mieć pracę w domu ale niestety 😄
      Chociaż też mam czasami takie momenty, że mimo wielu zajęć myślę o ciąży i jej braku... i chyba tak będzie zawsze niestety

      Usuń
  9. Halo, halo :) Paradise! Żyjesz? Wchodzę tu w oczekiwaniu na wpis już prawie cały tydzień, nie wierzę że u Ciebie taki spokój, że nie ma o czym pisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana 😘 nic ciekawego właściwie się nie dzieje ;) od piątku do niedzieli byłam chora i jeszcze do tego w pracy :) cały czas w robocie 😄 ale w środę odbiorę wyniki badań na reumatologii więc będę miała o czym napisać 😅

      Usuń
    2. Też codziennie się zastanawiałam co u Ciebie :) Przed tym przez kilka dni czytałam Twojego bloga od początku a jak już doszłam do ostatniego wpisu to zaczęło mi strasznie brakować kolejnych :/ Czekam więc i trzymam kciuki! :-*

      Usuń
    3. Coś przez tą pracę mam mało czasu 😄 ale jutro postaram się nadrobić zaległości i zacznę tworzyć wpis. Napiszę w środę tak żeby odrazu o wynikach było. Jestem bardzo ciekawa jak wyjdą. No i jutro postaram się sprawdzić co tam u Was słychać na blogach 😄
      Mi też cholera brakuje tej walki in vitrowej. Lubiłam mieć ten cel. Działanie od transferu do transferu. Teraz działam ale póki co w kierunku badań...
      Jesteście naprawdę kochane dziewczyny 😘😘😘😘

      Usuń
  10. Oj tam :) Przyzwyczaiłaś nas, że u Ciebie wszystko się toczy jak w rollercoasterze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi no i dziwię się cały czas , że macie ochotę to czytać 😀😀😀

      Usuń
  11. Prawda jest taka, że wielu lekarzy podchodzi do tematu bardzo lakonicznie i kiedy już coś się stanie to się tłumaczą w głupi sposób zarabiają dobrze, dlatego powinni też staranie wykonywać to co robią, swego czasu miałem wykonywany zabieg, w którym lekarz zrobił nie to co miał, nie szło się dogadać nawet nie chciał wykonać tego za co miał zapłacone finalnie sprawa trafiła do sądu gdzie Solace (firma która zajmuje się odszkodowaniami) poprowadziła mi sprawę tak, że chyba nawet jestem zadowolony z tego co się stało. Więc walczyć warto i trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam odwołanie i do tej pory nie dostałam odpowiedzi... chyba muszę zadzwonić do tego PZU...

      Usuń

TOP