środa, 5 lipca 2017

Odrodzenie

Starałam się uporządkować swoje życie. 

Tkwię w zawieszeniu. Czuję niemoc. Wpadam ze skrajności w skrajność.

Dziękuję moje kochane za wszystkie komentarze i maile. Jest mi niezmiernie miło, że tęsknicie i brakuje Wam mnie.

Mi tak samo brakuje Was. Dawno nie czytałam co u Was słychać. Obiecuję nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.

Przepraszam, że nic nie odpisuje...
Ale po prostu musiałam dać sobie czas. Odpocząć, wyciszyć się, przemyśleć wszystko, uporządkować.

Wszystko się sypie. Kolano spowodowało to, że nie będę mogła zrobić in vitro. Gdzie tu ciąża z taką nogą...

Związek też się sypie. Miliony szans, obietnice zmiany. Efekty zerowe...

Byłam nawet u wróżki...
Nigdy nie wierzyłam w takie bajki, a jednak coś w tym jest. Nie wiem skąd ona to wszystko wie, ale wszystko co mówiła się zgadzało.
To co jest teraz.

W to co będzie nie do końca wierzę. Ufam w to, że los jest w moich rękach, a nie jest zapisany w kartach.

Co ma być to będzie. Okaże się. Póki co wszystko się zgadza.

Wiedziała że w tej chwili skupiam się tylko na pracy. Wiedziała, że mam brata i siostrę i że mieszkają daleko.

Powiedziała, że brat gdzieś wyjeżdża i faktycznie pojechał teraz na wycieczkę ze szkoły. Poza tym, że będzie miał duży sukces. I faktycznie. Wychowawczyni nie chciała mu dać czerwonego paska przez zachowanie. Aż tu nagle niespodzianka. Po konsultacji z innymi nauczycielami młody dostał to wyróżnienie. Szok.

To tylko część informacji które powiedziała mi wróżka. Wszystko się zgadza. Dziwię się sama sobie, że poszłam. Byłam ostatnio na paznokciach i dziewczyna mówiła mi o tym, że wszystko jej się zgadzało, że koleżanki też były i to samo. To musiałam spróbować.

Nie chciałam do końca wierzyć w to co będzie.
Ale jednak. Sprawdziło się i to.
Rozstanie.

Chciałam walczyć, naprawiać to co się zepsuło. Kupiłam nawet bilety do Belgii na weekend. Nie poleciałam. Codzienne awantury i pretensje spowodowały to, że coś we mnie wkońcu pękło.

Przestałam chcieć być razem mimo wszystko. Z powodu kłótni, awantur, braku zrozumienia i wsparcia i wielu innych czynników. 4 lata stracone. Jednak staram się myśleć, że może tak właśnie miało być.

Może dlatego nie wychodziło nam in vitro, bo nie jesteśmy sobie pisani...

Nie pisałam, bo i o czym...
O rozstaniu?

To miał być blog o in vitro, a nie ma ani in vitro ani już związku.

Co zrobię dalej z tym miejscem? Nie wiem.

Czuję pustkę. Smutek. Brak nadziei na lepsze jutro.

Wszystkie plany i marzenia legły w gruzach.
Staram się sprawiać wrażenie, że wszystko ok. Jednak kto mnie zna widzi, że tak nie jest.

Przede mną przeprowadzka do nowego mieszkania.

Przeraża mnie wizja pakowania tych wszystkich rzeczy. Część już zaczęłam ogarniać jednak końca nie widać.

Czasu brak. Jeżdżę tylko od roboty do roboty.
Nawet teraz pisząc siedzę w pracy do której pojechałam prosto po całym dniu i nocy w drugiej placówce.

Sił brak. Niedługo czas podjąć decyzję. 

A nowe miejsce bardzo mi odpowiada. Mimo, że siedzę od rana do późna.

To co powiedziała mi wróżka też zaczęło się sprawdzać. Nie chcę zapeszać, ale może wreszcie będzie dobrze.

A więc kochane moje. Żyje. Dziękuję, że jesteście i myślicie o mnie. I proszę raz jeszcze wybaczcie mi moją nieobecność.

12 komentarzy

  1. Czasem tak właśnie jest, że czasem coś musi się skończyć by mogło zacząć się nowe. Czasem ten koniec jest bolesny i pozostawia nas na długo z poczuciem żalu i bólu.
    Ja patrząc na wszystko co się w moim życiu działo i dzieje nadal jestem przekonana, że tak musiało być, żebym znalazła się w miejscu, w którym teraz jestem.
    Podobnie jak Ty nie wiedziałam już na pewnym etapie co zrobić z blogiem, bo jakoś czułam, że to w jakim celu został założony ma się nijak do tego, co chciałabym robić i o czym pisać. Dlatego pewnego dnia podjęłam decyzję i zamknęłam bloga Bocian drogę zgubił, żeby znaleźć się w nowym miejscu, do którego założenia zainspirowała mnie nowo poznana osoba. I tak jedna decyzja pociągnęła za sobą kolejne, a mi jest teraz tak dobrze jak już od dawna nie było.
    Życzę Ci Kochana, żebyś za jakiś czas też tak mogła powiedzieć.

    Uściski;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, nie spodziewałam się. Trzymaj się i powodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo smutne to co piszesz.... Kto by sie spodziewał?? :( Może i dobrze ze masz tyle pracy bo gdyby nie ona zwiariowalabys ze swoimi myślami. Skoro piszesz ze jest nadzieja na lepsze to na pewno tak będzie - nie może być cały czas zle :-* Trzymaj sie kochana i pisz dalej! W nazwie bloga jest tylko Kakilife wiec ma być po prostu o życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie! szkoda tylko, że z takimi informacjami:( W końcu wszystko się ułoży, wierzę w to głęboko. Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Crazy-cat-lady6 lipca 2017 16:37

    Czasem trzeba zamknac jeden rozdzial w zyciu by otworzyc sie na kolejny. Zycie nas zaskakuje swoimi decyzjami. Smutne to o czym piszesz, ale jest nadzieja na lepsze i tego sie trzymaj. Pozdrawiam i sciskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Paradiseeee moja kochana, chodz tu do mnie, muszę Cię wysciskac:-*
    Martwilysmy się o Ciebie !
    Tak coś czułam, że chodzi o faceta...
    Dobrze, że wróciłaś!
    Ja nie chce bloga invitrowego! Ja chce Twój blog!!
    Zmień nazwe,zmien opis ale zostań z nami :-*
    To co się dzieję w naszym życiu sens.
    Widocznie tak miało być.
    Dziewczyno jesteś młoda,wiem że chcesz bardzo dziecko i będzie ci to dane. Wychowywanie dziecka z facetem na odleglosc albo bycie samotna matka to nie rozwiązanie.
    Wszystko się ułoży!
    Zobaczysz

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu - czasem właśnie tak bywa, że aby było dobrze, coś musi się popsuć. Wierzę w to, że odnajdziesz swoją drogę i pomimo tych wszystkich zawirowań (ze związkiem i zdrowiem) wyjdziesz na prostą. Trzymam za Ciebie kciuki i mocno dopinguję.
    Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Paradise, tak teskniłam!!! Smutno mi, że tak się wszystko układa, ale czasami trzeba zamknąć pewien rozdział aby ruszyć do przodu.
    Wyobrażam sobie jak musi być Ci ciężko. .. 4lata to kawałek czasu dlatego dziś przytulam Cię mocno 😙😙😙😙

    OdpowiedzUsuń
  9. Wrocilas... jak dobrze, ze znow jestes; tak bardzo brakowalo mi Twoich wpisow- informacji o tym, co u Ciebie sie dzieje-mialam nadzieję, ze beda to wspaniale wiesci, a ten brak czasu, to przez to, ze podzialo sie wiele dobrych rzeczy, ale czytam wpis i nie moge uwierzyc- powiem Ci jedno- tak jak moje poprzedniczki, ze czasem cos musi sie skonczyc, zeby moglo zaczac sie cos nowego- lepszego- czasem potrzeba nam takich zdarzen, ktore sprawia, ze cos sie zmieni- na lepsze ( wiem cos o tym- moje malzenstwo nie tak dawno zawislo na wlosku- i to zdarzenie- bardzo bolesne, musialo chyba sie zdarzyc po to, abysmy bardziej docenili siebie, zebysmy zobaczyli jak wiele dla siebie znaczymy itd.) Takze glowa do gory- wiem, ze jest Ci ciezko, bo tyle lat byliscie razem, ale musisz byc silna- popatrz jakie masz wsparcie- jestesmy z Toba��

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieje, ze wszystko sie powoli ulozy (moze tak mialo wlasnie byc).. powodzenia I pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy Ci to pomoże ale..
    Wyszłam za mąż w wieku 26 lat.Z perspektywy czasu za szybko i z nieodpowiednim człowiekiem.Byłam żoną 4 lata.Niczego nie żałuję.
    Coś nie działa można walczyć, starać się ale do tego potrzeba obojga.Jeżeli jest uczucie uda się, jeśli cos wygasa nie ma sensu ciągnąć tego latami.
    Po rozwodzie odżyłam.Poczułam się wolna i złapałam wiatr w żagle.
    Jestem w związku partnerskim od 6 lat, a byłam pewna że skończę sama bo juz mi się szukać nie chciało, a poza tym było mi dobrze.
    Najgorsze co można zrobić to mówić,że zmarnowało się czas bo to nie prawda.Na pewno przeżyliście wspaniałe chwile!Wpadamy w pułapkę pamiętania tylko złych chwil, a wspaniałych było na pewno mnóstwo.
    Potraktuj to jako pewne doświadczenie, które otwiera drzwi do czegoś nowego.
    Korzystaj z tej wolności mądrze. Zastanów się czego pragniesz, poznawaj siebie i swoje oczekiwania.
    Rozstania są bolesne ale dają nam pewna naukę o sobie i innych.
    Ja spotkałam swoją prawdziwą miłość w wieku 34 lat.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kompletnie się tego nie spodziewałam...Ale wiesz co - czasami trzeba zamknąć jeden rozdział, żeby otworzył się przed nami kolejny, znacznie lepszy. Mam nadzieję, że i u Ciebie tak właśnie będzie. Ściskam mocno - i trzymam kciuki, żeby wszystko poukładało się pomyślnie.

    P.S. A do wróżki zawsze chciałam iść - tylko się bałam...

    OdpowiedzUsuń

TOP